<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Dotykiem Wiatru - forum poezji amatorskiej. - Psychologia]]></title>
		<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/</link>
		<description><![CDATA[Dotykiem Wiatru - forum poezji amatorskiej. - http://dotykiemwiatru.grd.pl]]></description>
		<pubDate>Thu, 23 Apr 2026 01:36:47 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Lęk wysokości]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7013.html</link>
			<pubDate>Tue, 25 Sep 2018 12:38:33 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7013.html</guid>
			<description><![CDATA[Macie, staracie sie go jakos zwalczyc? Ja mam potworny, jak widze ziemie dopiero kilkadziesiat metrow pode mna to automatycznie mam zawroty głowy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Macie, staracie sie go jakos zwalczyc? Ja mam potworny, jak widze ziemie dopiero kilkadziesiat metrow pode mna to automatycznie mam zawroty głowy.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Arachnofobia - jak leczyć?]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6962.html</link>
			<pubDate>Fri, 27 Jul 2018 12:58:10 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6962.html</guid>
			<description><![CDATA[Słynny strach przed pająkami, który dotyczy tak dużej ilości populacji... Jak to leczyć??]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Słynny strach przed pająkami, który dotyczy tak dużej ilości populacji... Jak to leczyć??]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Cel i droga]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6591.html</link>
			<pubDate>Sat, 09 Sep 2017 08:07:49 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6591.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-family: Verdana;"><span style="color: #000000;"><div style="text-align: justify;">Drogi do osiągnięcia tego samego celu mogą być – i są – różne. Wiele tu zależy od samego podróżnika. Jedni wolą samodzielnie odnajdywać tę drogę i mieć z tego dokonania niewątpliwą satysfakcję, inni zaś muszą mieć przewodnika. Kilka krótkich, życiowych przykładów:</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">1/ Zdać maturę. Samodzielnie, ucząc się systematycznie i „ze zrozumieniem” czy zdawać przy pomocy ściąg…<br />
<br />
2/ Jako mężczyzna – kiedyś młody i ponoć przystojny. Zdobyć jakąś dziewczynę to: przy pomocy kolegów ją „omotać”, czy też samemu starać się o jej względy…<br />
<br />
3/ Szczyt w Górach Świętokrzyskich – Święty Krzyż – samemu wejść, czy też odpłatnie wjechać tam sobie bryczką…<br />
<br />
4/ Mam ochotę zjeść rybę. Jaka to ogromna satysfakcja, gdy ją sam sobie złowię.Tylko niestety - sam ryb nie łowię...<br />
<br />
5/ Kiedyś postanowiłem pozbyć się nałogu palenia papierosów. Dokonałem owego biczowania samodzielnie. Co jest faktem, ale i ogromną satysfakcją z wygranej.<br />
.</div></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-family: Verdana;"><span style="color: #000000;"><div style="text-align: justify;">Drogi do osiągnięcia tego samego celu mogą być – i są – różne. Wiele tu zależy od samego podróżnika. Jedni wolą samodzielnie odnajdywać tę drogę i mieć z tego dokonania niewątpliwą satysfakcję, inni zaś muszą mieć przewodnika. Kilka krótkich, życiowych przykładów:</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">1/ Zdać maturę. Samodzielnie, ucząc się systematycznie i „ze zrozumieniem” czy zdawać przy pomocy ściąg…<br />
<br />
2/ Jako mężczyzna – kiedyś młody i ponoć przystojny. Zdobyć jakąś dziewczynę to: przy pomocy kolegów ją „omotać”, czy też samemu starać się o jej względy…<br />
<br />
3/ Szczyt w Górach Świętokrzyskich – Święty Krzyż – samemu wejść, czy też odpłatnie wjechać tam sobie bryczką…<br />
<br />
4/ Mam ochotę zjeść rybę. Jaka to ogromna satysfakcja, gdy ją sam sobie złowię.Tylko niestety - sam ryb nie łowię...<br />
<br />
5/ Kiedyś postanowiłem pozbyć się nałogu palenia papierosów. Dokonałem owego biczowania samodzielnie. Co jest faktem, ale i ogromną satysfakcją z wygranej.<br />
.</div></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Walka z nałogiem (tytoniowym)]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6383.html</link>
			<pubDate>Sun, 05 Feb 2017 09:49:15 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6383.html</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><img src="https://3.bp.blogspot.com/-xFKLyHRuPhk/VqInMz4w-qI/AAAAAAAAZR8/0KV64nziFfA/s1600/Nie%2Bpal%25C4%2599%2Bx%2B250.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Nie%2Bpal%25C4%2599%2Bx%2B250.jpg]" /></div>
.<br />
<div style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large;"><span style="color: #8B4513;">Jak  rzuciłem  palenie  papierosów</span></span><br />
#</div>
<div style="text-align: justify;">Po trzydziestu kilku „nałogowych” latach, kiedy to na początku dla młodzieńczego szpanu zaczynałem od Giewontów, by zakończyć Carmenami. Ostatnie lata nałogu, to trzy paczki dziennie (60 szt.), coraz częściej z oberwanym filtrem, aby były mocniejsze, bardziej wydajne. No i rzuciłem. Bez noworocznych postanowień, przygotowań, „czajenia się” i innych tam ble..ble..ble.. Ot, tak sobie, w chwili zdenerwowania. A stało się to… Odkąd mogłem, to nosiłem spodnie z rodzaju Jeans – najpierw te krajowe ze Szczecina (Dana), później różnej marki „oryginały”. I jedne i drugie nie nadają się do noszenia w nich papierosów. Za ciasne kieszenie. Więc te nasze poczciwe, „biedne szlugi” wyglądały na bardzo sfatygowane po wyjęciu z paczki. Popękane, sklejane „na ślinę”, kawałkami serwetek (jeśli akurat było się w barze), skrawkami gazety itp. Mieszkałem sam, więc po przyjściu do domu trzeba było najpierw zapalić (zajarać), a w tym okresie paliłem nawet w nocy. Papierosy z kieszeni na stół, z paczki do ust i bez większego zaskoczenia – oczywiście popękany. Niezdatny do natychmiastowego użycia. Próby sklejenia, nerwy… i natychmiastowa decyzja pod wpływem impulsu. Jak się okazało – w odpowiednim miejscu i czasie – RZUCAM PALENIE - Wiśta, wio – łatwo powiedzieć… Papierosy (prawie dwie paczki) na podłogę, pod buta, do kosza i na śmieci. Pierwsze minuty… męka głodu tytoniowego, jeszcze większe podenerwowanie… Później, już w pościeli (znowu sam) chwila zadumy i refleksji… Pytanie -  - Jak żyć ?.. tak spopularyzowane parę miesięcy temu przez pewnego „paprykarza” i wtedy było aktualne. Ej… próby wejścia w swoją podświadomość, swoje praEGO, swoje JA. Pierwsze doświadczenia, bez żadnej wcześniejszej praktyki. Coś niecoś na ten temat czytałem kiedyś. Mocne, zaparte i uparte wymazywanie kłębiących się myśli, wątpień, obrazów i „wstawianie” w to miejsce widoków z ciszą, spokojem, naturą – jeziora, łąki, lasy… Wchodzenie coraz głębiej w podświadomość, w jej podpiętra, piwniczne czeluście… Wmawianie sobie – zgodnie z prawdą – niesmak w ustach po papierosach, ciągłe chrypki, nieprzyjemny dla innych „chuch”… Gorsze to od umiarkowanego spożywania alkoholu. Rano do sklepiku, landrynki, dropsy miętowe – no, coś do ssania. Różne owoce i pierwsze godziny wśród współpracowników b e z papierosów. Zdziwienie, niedowierzanie, uśmieszki... a bo to już niejeden próbował, przygaduszki i w końcu schodzenie mi z oczu, no bo jak kierownik zły… Powroty do domu, samotność (a może i dobrze), zamykanie się przed światem zewnętrznym, coraz bardziej udane odwiedziny w podświadomości. W końcu „trening czyni mistrzem”. Nieco więcej posiłków, przybieranie na wadze – bez obaw, ledwo parę kilogramów, ciągłe pokusy w gronie znajomych, u których zdziwienie? niewiara? zazdrość?. A ja TRWAM – nie mylić z o.Tadeuszem – w swoim zawziętym „góralskim” uporze. Dalszy ciąg odwiedzin u coraz bardziej oswojonej podświadomości, a w niej prośby do matki o pomoc, tak przez około trzy tygodnie. UDAŁO SIĘ..!!! Wierzcie mi, że kiedyś wchodząc do siebie na 4 piętro, dostawałem na schodach zadyszki. Teraz mam 67 lat (pisano w 2012), kilkanaście już lat nie palę i te same schody – jeśli potrzeba – pokonuję co dwa stopnie. Cera ponoć odmłodniała – to nie moja opinia – zdrowy oddech (jeśli nie po piwie) no i szczególnie ważne kieszonkowe. Nie wyobrażam sobie zakupu trzech paczek papierosów dziennie przy obecnych cenach. Toż to majątek..!!!. Wolę już piwo.<br />
<span style="font-weight: bold;">Radzę więc spróbować mojego sposobu na pozbycie się nałogu. Naprawdę można i warto. Życzę powodzenia.</span><br />
<span style="color: #8B4513;"><span style="font-size: small;">- 6.05.1993 roku rzuciłem palenie papierosów... i już nigdy potem nie zapaliłem.</span></span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><img src="https://3.bp.blogspot.com/-xFKLyHRuPhk/VqInMz4w-qI/AAAAAAAAZR8/0KV64nziFfA/s1600/Nie%2Bpal%25C4%2599%2Bx%2B250.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Nie%2Bpal%25C4%2599%2Bx%2B250.jpg]" /></div>
.<br />
<div style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large;"><span style="color: #8B4513;">Jak  rzuciłem  palenie  papierosów</span></span><br />
#</div>
<div style="text-align: justify;">Po trzydziestu kilku „nałogowych” latach, kiedy to na początku dla młodzieńczego szpanu zaczynałem od Giewontów, by zakończyć Carmenami. Ostatnie lata nałogu, to trzy paczki dziennie (60 szt.), coraz częściej z oberwanym filtrem, aby były mocniejsze, bardziej wydajne. No i rzuciłem. Bez noworocznych postanowień, przygotowań, „czajenia się” i innych tam ble..ble..ble.. Ot, tak sobie, w chwili zdenerwowania. A stało się to… Odkąd mogłem, to nosiłem spodnie z rodzaju Jeans – najpierw te krajowe ze Szczecina (Dana), później różnej marki „oryginały”. I jedne i drugie nie nadają się do noszenia w nich papierosów. Za ciasne kieszenie. Więc te nasze poczciwe, „biedne szlugi” wyglądały na bardzo sfatygowane po wyjęciu z paczki. Popękane, sklejane „na ślinę”, kawałkami serwetek (jeśli akurat było się w barze), skrawkami gazety itp. Mieszkałem sam, więc po przyjściu do domu trzeba było najpierw zapalić (zajarać), a w tym okresie paliłem nawet w nocy. Papierosy z kieszeni na stół, z paczki do ust i bez większego zaskoczenia – oczywiście popękany. Niezdatny do natychmiastowego użycia. Próby sklejenia, nerwy… i natychmiastowa decyzja pod wpływem impulsu. Jak się okazało – w odpowiednim miejscu i czasie – RZUCAM PALENIE - Wiśta, wio – łatwo powiedzieć… Papierosy (prawie dwie paczki) na podłogę, pod buta, do kosza i na śmieci. Pierwsze minuty… męka głodu tytoniowego, jeszcze większe podenerwowanie… Później, już w pościeli (znowu sam) chwila zadumy i refleksji… Pytanie -  - Jak żyć ?.. tak spopularyzowane parę miesięcy temu przez pewnego „paprykarza” i wtedy było aktualne. Ej… próby wejścia w swoją podświadomość, swoje praEGO, swoje JA. Pierwsze doświadczenia, bez żadnej wcześniejszej praktyki. Coś niecoś na ten temat czytałem kiedyś. Mocne, zaparte i uparte wymazywanie kłębiących się myśli, wątpień, obrazów i „wstawianie” w to miejsce widoków z ciszą, spokojem, naturą – jeziora, łąki, lasy… Wchodzenie coraz głębiej w podświadomość, w jej podpiętra, piwniczne czeluście… Wmawianie sobie – zgodnie z prawdą – niesmak w ustach po papierosach, ciągłe chrypki, nieprzyjemny dla innych „chuch”… Gorsze to od umiarkowanego spożywania alkoholu. Rano do sklepiku, landrynki, dropsy miętowe – no, coś do ssania. Różne owoce i pierwsze godziny wśród współpracowników b e z papierosów. Zdziwienie, niedowierzanie, uśmieszki... a bo to już niejeden próbował, przygaduszki i w końcu schodzenie mi z oczu, no bo jak kierownik zły… Powroty do domu, samotność (a może i dobrze), zamykanie się przed światem zewnętrznym, coraz bardziej udane odwiedziny w podświadomości. W końcu „trening czyni mistrzem”. Nieco więcej posiłków, przybieranie na wadze – bez obaw, ledwo parę kilogramów, ciągłe pokusy w gronie znajomych, u których zdziwienie? niewiara? zazdrość?. A ja TRWAM – nie mylić z o.Tadeuszem – w swoim zawziętym „góralskim” uporze. Dalszy ciąg odwiedzin u coraz bardziej oswojonej podświadomości, a w niej prośby do matki o pomoc, tak przez około trzy tygodnie. UDAŁO SIĘ..!!! Wierzcie mi, że kiedyś wchodząc do siebie na 4 piętro, dostawałem na schodach zadyszki. Teraz mam 67 lat (pisano w 2012), kilkanaście już lat nie palę i te same schody – jeśli potrzeba – pokonuję co dwa stopnie. Cera ponoć odmłodniała – to nie moja opinia – zdrowy oddech (jeśli nie po piwie) no i szczególnie ważne kieszonkowe. Nie wyobrażam sobie zakupu trzech paczek papierosów dziennie przy obecnych cenach. Toż to majątek..!!!. Wolę już piwo.<br />
<span style="font-weight: bold;">Radzę więc spróbować mojego sposobu na pozbycie się nałogu. Naprawdę można i warto. Życzę powodzenia.</span><br />
<span style="color: #8B4513;"><span style="font-size: small;">- 6.05.1993 roku rzuciłem palenie papierosów... i już nigdy potem nie zapaliłem.</span></span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Uczmy się kochać .... od zwierząt]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-4337.html</link>
			<pubDate>Sat, 01 Oct 2011 11:26:44 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-4337.html</guid>
			<description><![CDATA[.<br />
<br />
Reanimacja<br />
<br />
<a href="http://youtu.be/7NsFfxc65fg" target="_blank">http://youtu.be/7NsFfxc65fg</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[.<br />
<br />
Reanimacja<br />
<br />
<a href="http://youtu.be/7NsFfxc65fg" target="_blank">http://youtu.be/7NsFfxc65fg</a>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dla ludzi o bardzo silnych nerwach /okrutne/]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-3636.html</link>
			<pubDate>Sun, 20 Feb 2011 20:54:50 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-3636.html</guid>
			<description><![CDATA[Trzeba obejrzeć do końca:<br />
<br />
<a href="http://www.ptroa.co.il/petition/index.php" target="_blank">http://www.ptroa.co.il/petition/index.php</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Trzeba obejrzeć do końca:<br />
<br />
<a href="http://www.ptroa.co.il/petition/index.php" target="_blank">http://www.ptroa.co.il/petition/index.php</a>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dla ludzi o silnych nerwach]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-3576.html</link>
			<pubDate>Wed, 26 Jan 2011 22:04:28 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-3576.html</guid>
			<description><![CDATA[Znalazłam na facebooku<br />
<br />
<a href="http://www.funiaste.net/3868,75624,filmik.html" target="_blank">http://www.funiaste.net/3868,75624,filmik.html</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Znalazłam na facebooku<br />
<br />
<a href="http://www.funiaste.net/3868,75624,filmik.html" target="_blank">http://www.funiaste.net/3868,75624,filmik.html</a>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Duchy]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-3194.html</link>
			<pubDate>Mon, 01 Nov 2010 18:26:42 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-3194.html</guid>
			<description><![CDATA[Co jest w zaświatach? Czy istnieją duchy? Czy są wśród nas? Czy to tylko nasze pragnienia i wyobraźnia?<br />

<br /><img src="images/attachtypes/image.gif" border="0" alt=".jpeg" />&nbsp;&nbsp;<a href="attachment.php?aid=575" target="_blank">dow.jpeg</a> (Rozmiar: 38,28 KB / Pobrań: 3)
<br />
<br />

<br /><img src="images/attachtypes/image.gif" border="0" alt=".jpg" />&nbsp;&nbsp;<a href="attachment.php?aid=576" target="_blank">duchy.jpg</a> (Rozmiar: 100,37 KB / Pobrań: 1)
<br />
<br />

<br /><img src="images/attachtypes/image.gif" border="0" alt=".gif" />&nbsp;&nbsp;<a href="attachment.php?aid=577" target="_blank">ChomikImage.aspx.html.gif</a> (Rozmiar: 98,4 KB / Pobrań: 1)
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Co jest w zaświatach? Czy istnieją duchy? Czy są wśród nas? Czy to tylko nasze pragnienia i wyobraźnia?<br />

<br /><img src="images/attachtypes/image.gif" border="0" alt=".jpeg" />&nbsp;&nbsp;<a href="attachment.php?aid=575" target="_blank">dow.jpeg</a> (Rozmiar: 38,28 KB / Pobrań: 3)
<br />
<br />

<br /><img src="images/attachtypes/image.gif" border="0" alt=".jpg" />&nbsp;&nbsp;<a href="attachment.php?aid=576" target="_blank">duchy.jpg</a> (Rozmiar: 100,37 KB / Pobrań: 1)
<br />
<br />

<br /><img src="images/attachtypes/image.gif" border="0" alt=".gif" />&nbsp;&nbsp;<a href="attachment.php?aid=577" target="_blank">ChomikImage.aspx.html.gif</a> (Rozmiar: 98,4 KB / Pobrań: 1)
]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[A to ciekawe]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-3145.html</link>
			<pubDate>Fri, 22 Oct 2010 15:32:23 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-3145.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: medium;">Coś o mózgu<br />
Z CambridgeUniversity </span></span><br />
<br />
Okydrcie - tkylo mdąrzy lduzie mgoą to przczyteać.<br />
<br />
<br />
<br />
Nie moagłm ueiwrzyć że waśłciiwe młgoam zozureimć co cztyam. Fenoemen słiy lukidzego mógzu. Weułdg odykcira na Uinerwtesycie Cmabrigde, nie wżane w jaiekj kleojonści ułżoone są lietry w wryazie.Najawżnjszeią rzczeą jset żbey peirtszwa i otsanita letria błya na waśłciywm meijcsu. Rszeta mżoe być uożołna gdizeklowiek a i tak wcąiż mżemoy to bez porbelmu perzytczać. Dzejie się tak daltgeo bo ldzuki mzóg nie cztya kadeżj poejdnczyej ltiery, ale słwoa jkao cłaśoć. Neiasmowtie? tak... Jak zwasze mśylaałm że otrogarfia jset wżana...! Jśeli mżesz to prezcztyać, perzśilj daelj...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: medium;">Coś o mózgu<br />
Z CambridgeUniversity </span></span><br />
<br />
Okydrcie - tkylo mdąrzy lduzie mgoą to przczyteać.<br />
<br />
<br />
<br />
Nie moagłm ueiwrzyć że waśłciiwe młgoam zozureimć co cztyam. Fenoemen słiy lukidzego mógzu. Weułdg odykcira na Uinerwtesycie Cmabrigde, nie wżane w jaiekj kleojonści ułżoone są lietry w wryazie.Najawżnjszeią rzczeą jset żbey peirtszwa i otsanita letria błya na waśłciywm meijcsu. Rszeta mżoe być uożołna gdizeklowiek a i tak wcąiż mżemoy to bez porbelmu perzytczać. Dzejie się tak daltgeo bo ldzuki mzóg nie cztya kadeżj poejdnczyej ltiery, ale słwoa jkao cłaśoć. Neiasmowtie? tak... Jak zwasze mśylaałm że otrogarfia jset wżana...! Jśeli mżesz to prezcztyać, perzśilj daelj...]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Zmarły 75 lat temu wraca do życia]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1205.html</link>
			<pubDate>Thu, 29 Jan 2009 10:12:01 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1205.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-size: 13pt;"><span style="font-weight: bold;">Zmarły 75 lat temu wraca do życia?</span></span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">To wprost niesamowite! Buddyjski mnich, zmarły 75 lat temu i pochowany w klasztornej krypcie w Buriacji na Syberii, budzi się do życia, czytamy w "Super Expressie".<br />
</span><br />
<br />
Jego ciało zdaje się zaokrąglać, a nie przyjmuje pożywienia, dłonie są miękkie i ciepłe, rosną mu paznokcie u rąk i nóg, głowa nadal pozostaje ogolona. Czoło skrapla mu pot, a mózg przejawia aktywność.<br />
<br />
Eksperci z Instytutu Anatomii Departamentu Medycyny Sądowej z Moskwy orzekli, że tkanka organiczna pobrana z ciała mnicha posiada cechy charakterystyczne dla żywego organizmu! <br />
<br />
Te rewelacje na temat buriackiego lamy, Khambo Itighilowa, który dziś miałby ponad 150 lat, przekazali zdumieni naukowcy. W Polsce ujawnił je miesięcznik "Nieznany Świat". Zgodnie z życzeniem duchownego po 75 latach od jego śmierci, otworzyli kryptę, po czym ujrzeli niecodzienny widok. Zdumiało ich także to, że lama znajdował się w pozycji lotosu, choć składano go do krypty w pozycji leżącej... Zresztą odejście lamy też było niezwykłe. Mnich, który od kilkunastu lat przebywał w samotności, medytując w pozycji lotosu, naraz pewnego dnia po prostu przestał oddychać. A kilka minut przed tym nietypowym odejściem ze świata żywych przekazał posłanie, że wróci... po 75 latach.<br />
<br />
Jak informuje "SE", obecny lama buriackiego klasztoru uważa, że mistrz jest w fazie przechodzenia ku nirwanie, w paranormalnym stanie pozwalającym na opuszczenie ciała. Niektórzy tłumaczą przebudzenie jako wstrząs, który ma uderzyć w sumienia.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Źródło:</span> INTERIA.PL]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-size: 13pt;"><span style="font-weight: bold;">Zmarły 75 lat temu wraca do życia?</span></span><br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">To wprost niesamowite! Buddyjski mnich, zmarły 75 lat temu i pochowany w klasztornej krypcie w Buriacji na Syberii, budzi się do życia, czytamy w "Super Expressie".<br />
</span><br />
<br />
Jego ciało zdaje się zaokrąglać, a nie przyjmuje pożywienia, dłonie są miękkie i ciepłe, rosną mu paznokcie u rąk i nóg, głowa nadal pozostaje ogolona. Czoło skrapla mu pot, a mózg przejawia aktywność.<br />
<br />
Eksperci z Instytutu Anatomii Departamentu Medycyny Sądowej z Moskwy orzekli, że tkanka organiczna pobrana z ciała mnicha posiada cechy charakterystyczne dla żywego organizmu! <br />
<br />
Te rewelacje na temat buriackiego lamy, Khambo Itighilowa, który dziś miałby ponad 150 lat, przekazali zdumieni naukowcy. W Polsce ujawnił je miesięcznik "Nieznany Świat". Zgodnie z życzeniem duchownego po 75 latach od jego śmierci, otworzyli kryptę, po czym ujrzeli niecodzienny widok. Zdumiało ich także to, że lama znajdował się w pozycji lotosu, choć składano go do krypty w pozycji leżącej... Zresztą odejście lamy też było niezwykłe. Mnich, który od kilkunastu lat przebywał w samotności, medytując w pozycji lotosu, naraz pewnego dnia po prostu przestał oddychać. A kilka minut przed tym nietypowym odejściem ze świata żywych przekazał posłanie, że wróci... po 75 latach.<br />
<br />
Jak informuje "SE", obecny lama buriackiego klasztoru uważa, że mistrz jest w fazie przechodzenia ku nirwanie, w paranormalnym stanie pozwalającym na opuszczenie ciała. Niektórzy tłumaczą przebudzenie jako wstrząs, który ma uderzyć w sumienia.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Źródło:</span> INTERIA.PL]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Potęga podświadomości]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1284.html</link>
			<pubDate>Tue, 20 Jan 2009 22:08:59 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1284.html</guid>
			<description><![CDATA[Chyba o potędze podświadomości prawisz Snowboarderze :-)<br />
<br />
I słusznie prawisz!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Chyba o potędze podświadomości prawisz Snowboarderze :-)<br />
<br />
I słusznie prawisz!]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[inspirowany tematem "czy warto narzekac"]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1437.html</link>
			<pubDate>Sat, 03 Jan 2009 14:20:58 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1437.html</guid>
			<description><![CDATA[Po przeczytaniu tematu "czy warto narzekać" z działu psychologia postanowiłem jak zwykle wtrącić  parę swoich uwag  dotyczących myśli , jej znaczenia dla funkcjonwania człowieka i skutków jakie to ma na nasze  życie. <br />
Zaskakującym jest fakt, że każdy ale to dosłownie każdy doskonale sobie zdaje sprawę że  znaczenia myśli w życiu, ale niestety  fakt ten jest  notorycznie pomijany w życiu codziennym,  jako że uznawany jest za tak oczywistą prawdę iż nie warto się nim zajmować.<br />
Postaram się w stosunkowo prosty sposób opisać mechanizmy działania myśli na wszystkie  ważniejsze sfery życia każdego z nas zdając sobie sprawe z tyego, ze nie wyczerpie tematu a  jedynie zasygnalizuje to co najważniejsze. Myślę że na skutek lektury moich wywodów - wywołam  nie tylko mała dyskusje w tym temacie, ale i zmianę waszych zapatrywań w tym temacie.<br />
W zasadzie temat oddziaływania mysli na wnetrze człowieka i na skutek tego oddziaływanie na  warunki zewnetrzne jest dość powszechnie opisywanym tematem, ale postaram sie pokazać mechanizmy  które doprowadzają nie tylko do innego postrzegania rzeczywistości, ale i w swoich skutkach  (inspirowanie do działania) powoduja zdecydowane zmiany w otoczeniu. Zdaje sobie sprawę, że to  co opiszę poniżej będzie truizmem, ale jak juz podkreśliłem - właśnie najprostsze i najbardziej  uniwersalne zasady i przwdy - umykaja naszej uwadze.<br />
więc do dzieła.......<br />
<br />
ZASADA TWORZENIA OSOBOWOSCI POPRZEZ MYŚL<br />
<br />
Myśl a w szczególności myśl ludzka jest zasadniczym i podstawowym elementem każdego działania.  Wpierw bowiem powstaje koncepcja, która odpowiednio analizowana i udoskonalana dopiero przeradza się w konkretne działanie. Ten świadomy sposób pojmowania myśli - powoduje, że osiągamy konkretne sukcesy w poczynaniach. Bagatelizowanie tego prowadzi wręcz do stagnacji i klęski.<br />
W pojmowaniu myśli należy wręcz  stwierdzić, że jest to jedyny element ludzkiej (i nie tylko) osobowości, która kształtuje nie tylko charakter ale i jest zasadniczym motorem do kształtowania  wszystkiego co nas otacza. Nie jest istotne czy myśl  ta jest świadoma czy nie - w każdym przypadku oddziaływuje w jednakowy sposób.<br />
Często zastanawiamy się dlaczego jedni odnoszą w swoim życiu sukces a inni napotykają na swojej  drodze życiowej same porażki. Niewątpliwie przyczyna nie jest zewnętrzna a polega na wykorzystaniu siły swojego umysłu. Wręcz można stwierdzić, że wszystko co nas spotyka jest wywołane naszym działaniem które ma swój początek w myślach i jest nimi inspirowane.<br />
 Dla zilustrowania podam najprostszy z możliwych przykład: <br />
Małe dziecko nie ma szerokiego wypracowanego systemu pojmowania rzeczywistości. Musi minąć jakiś określony czas aby wyrastając w takich czy innych warunkach wypracowało swój system myślowy. Przecież to nie od warunków zewnętrznych zależy jakie będzie w przyszłości, jakim potencjałem będzie dysponowało, ale od konkretnego sposobu myślenia opiekunów czy rodziców. Dzieci wychowywane bez miłości rodziców i ich akceptacji â staje się zupełnie inne niż dziecko które wyrastało w atmosferze harmonii i miłości. Zresztą po wielu latach to czego doświadczyło w dzieciństwie â przenoszone jest na otoczenie i to nie  tylko w sensie rodzinnym. Jednak stworzenie odpowiedniej atmosfery wymaga odpowiedniego uzmysłowienia sobie przez rodziców i opiekunów (a więc stworzenia odpowiednich warunków myślenia) znaczenia każdego posunięcia , ba â świadomości skutków myślenia.<br />
Popatrzcie  jak działa ten mechanizm. Każdy z nas doskonale sobie zdaje z tego sprawę, jednak nie każdy stosuje ta zasadę. Myśl ludzka w tym przypadku nawet jeśli nie jest jawnie przekładana na konkretne działania â oddziałuje mentalnie na sposób myślenia innych.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Po przeczytaniu tematu "czy warto narzekać" z działu psychologia postanowiłem jak zwykle wtrącić  parę swoich uwag  dotyczących myśli , jej znaczenia dla funkcjonwania człowieka i skutków jakie to ma na nasze  życie. <br />
Zaskakującym jest fakt, że każdy ale to dosłownie każdy doskonale sobie zdaje sprawę że  znaczenia myśli w życiu, ale niestety  fakt ten jest  notorycznie pomijany w życiu codziennym,  jako że uznawany jest za tak oczywistą prawdę iż nie warto się nim zajmować.<br />
Postaram się w stosunkowo prosty sposób opisać mechanizmy działania myśli na wszystkie  ważniejsze sfery życia każdego z nas zdając sobie sprawe z tyego, ze nie wyczerpie tematu a  jedynie zasygnalizuje to co najważniejsze. Myślę że na skutek lektury moich wywodów - wywołam  nie tylko mała dyskusje w tym temacie, ale i zmianę waszych zapatrywań w tym temacie.<br />
W zasadzie temat oddziaływania mysli na wnetrze człowieka i na skutek tego oddziaływanie na  warunki zewnetrzne jest dość powszechnie opisywanym tematem, ale postaram sie pokazać mechanizmy  które doprowadzają nie tylko do innego postrzegania rzeczywistości, ale i w swoich skutkach  (inspirowanie do działania) powoduja zdecydowane zmiany w otoczeniu. Zdaje sobie sprawę, że to  co opiszę poniżej będzie truizmem, ale jak juz podkreśliłem - właśnie najprostsze i najbardziej  uniwersalne zasady i przwdy - umykaja naszej uwadze.<br />
więc do dzieła.......<br />
<br />
ZASADA TWORZENIA OSOBOWOSCI POPRZEZ MYŚL<br />
<br />
Myśl a w szczególności myśl ludzka jest zasadniczym i podstawowym elementem każdego działania.  Wpierw bowiem powstaje koncepcja, która odpowiednio analizowana i udoskonalana dopiero przeradza się w konkretne działanie. Ten świadomy sposób pojmowania myśli - powoduje, że osiągamy konkretne sukcesy w poczynaniach. Bagatelizowanie tego prowadzi wręcz do stagnacji i klęski.<br />
W pojmowaniu myśli należy wręcz  stwierdzić, że jest to jedyny element ludzkiej (i nie tylko) osobowości, która kształtuje nie tylko charakter ale i jest zasadniczym motorem do kształtowania  wszystkiego co nas otacza. Nie jest istotne czy myśl  ta jest świadoma czy nie - w każdym przypadku oddziaływuje w jednakowy sposób.<br />
Często zastanawiamy się dlaczego jedni odnoszą w swoim życiu sukces a inni napotykają na swojej  drodze życiowej same porażki. Niewątpliwie przyczyna nie jest zewnętrzna a polega na wykorzystaniu siły swojego umysłu. Wręcz można stwierdzić, że wszystko co nas spotyka jest wywołane naszym działaniem które ma swój początek w myślach i jest nimi inspirowane.<br />
 Dla zilustrowania podam najprostszy z możliwych przykład: <br />
Małe dziecko nie ma szerokiego wypracowanego systemu pojmowania rzeczywistości. Musi minąć jakiś określony czas aby wyrastając w takich czy innych warunkach wypracowało swój system myślowy. Przecież to nie od warunków zewnętrznych zależy jakie będzie w przyszłości, jakim potencjałem będzie dysponowało, ale od konkretnego sposobu myślenia opiekunów czy rodziców. Dzieci wychowywane bez miłości rodziców i ich akceptacji â staje się zupełnie inne niż dziecko które wyrastało w atmosferze harmonii i miłości. Zresztą po wielu latach to czego doświadczyło w dzieciństwie â przenoszone jest na otoczenie i to nie  tylko w sensie rodzinnym. Jednak stworzenie odpowiedniej atmosfery wymaga odpowiedniego uzmysłowienia sobie przez rodziców i opiekunów (a więc stworzenia odpowiednich warunków myślenia) znaczenia każdego posunięcia , ba â świadomości skutków myślenia.<br />
Popatrzcie  jak działa ten mechanizm. Każdy z nas doskonale sobie zdaje z tego sprawę, jednak nie każdy stosuje ta zasadę. Myśl ludzka w tym przypadku nawet jeśli nie jest jawnie przekładana na konkretne działania â oddziałuje mentalnie na sposób myślenia innych.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Czy umiesz walczyć o swoje?]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1637.html</link>
			<pubDate>Sun, 09 Nov 2008 15:09:08 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1637.html</guid>
			<description><![CDATA[kicha <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> wyszło mi między b i d  :lol:]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[kicha <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> wyszło mi między b i d  :lol:]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Mądrości życiowe - czy to prawda?]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1646.html</link>
			<pubDate>Sat, 08 Nov 2008 14:15:51 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1646.html</guid>
			<description><![CDATA[Ja się nie zgadzam! <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> Na przykładzie mojego ojca, hihi - on NIE jest młody a sądzi (i niech ktoś spróbuje mu inaczej powiedzieć), ze wszystko, <span style="font-weight: bold;">wszystko</span> wie <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /><br />
<br />
(a ja jestem młoda i wątpię we wszystko <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> )]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Ja się nie zgadzam! <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> Na przykładzie mojego ojca, hihi - on NIE jest młody a sądzi (i niech ktoś spróbuje mu inaczej powiedzieć), ze wszystko, <span style="font-weight: bold;">wszystko</span> wie <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /><br />
<br />
(a ja jestem młoda i wątpię we wszystko <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /> )]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Czy jesteś hipochondrykiem?]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1650.html</link>
			<pubDate>Fri, 07 Nov 2008 19:55:01 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1650.html</guid>
			<description><![CDATA[Uffff, to nie ja.     :nono:]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Uffff, to nie ja.     :nono:]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Święto zmarłych]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1699.html</link>
			<pubDate>Tue, 28 Oct 2008 19:48:25 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1699.html</guid>
			<description><![CDATA[Oprócz babci, dziadków i ojca mam do odwiedzania wiele grobów ludzi w moim wieku: mąż, koleżanki i koledzy. A tak niedawno byliśmy razem.    :-|]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Oprócz babci, dziadków i ojca mam do odwiedzania wiele grobów ludzi w moim wieku: mąż, koleżanki i koledzy. A tak niedawno byliśmy razem.    :-|]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Czy warto narzekać...]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1788.html</link>
			<pubDate>Thu, 09 Oct 2008 08:23:39 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1788.html</guid>
			<description><![CDATA[Może to jest odpowiedź na zadne w temacie pytanie czy warto narzekać?<br />
"dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany" <br />
(przekleiłam to ze strony o smutku)<br />
Może niektórym narzekanie przynosi ulgę]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Może to jest odpowiedź na zadne w temacie pytanie czy warto narzekać?<br />
"dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany" <br />
(przekleiłam to ze strony o smutku)<br />
Może niektórym narzekanie przynosi ulgę]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Czy to prawda z tym ślubem?]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1848.html</link>
			<pubDate>Wed, 01 Oct 2008 20:56:47 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1848.html</guid>
			<description><![CDATA[napiszę jutro co o tym myślę i dlaczego - dziś nie mam głowy do myślenia]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[napiszę jutro co o tym myślę i dlaczego - dziś nie mam głowy do myślenia]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jak wyleczyc się z miłości]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1908.html</link>
			<pubDate>Wed, 24 Sep 2008 16:34:30 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1908.html</guid>
			<description><![CDATA[Mam taką kolezankę, która do dzisiaj nie może się z niej otrząsnąć ... <img src="images/smilies/sad.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Sad" title="Sad" /><br />
Rozmowy działają tylko na chwilę, tabletki i wizyty u psychologa również niewiele pomagają. Chociaż ona wie wciąż trwa w amoku. I jak jej pomóc ?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Mam taką kolezankę, która do dzisiaj nie może się z niej otrząsnąć ... <img src="images/smilies/sad.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Sad" title="Sad" /><br />
Rozmowy działają tylko na chwilę, tabletki i wizyty u psychologa również niewiele pomagają. Chociaż ona wie wciąż trwa w amoku. I jak jej pomóc ?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Frustracje postpoety...]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-2199.html</link>
			<pubDate>Sat, 26 Jul 2008 06:18:06 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-2199.html</guid>
			<description><![CDATA[Właśnie przeglądam swoje wiersze z lat minionych i dochodzę do frustrującego wniosku, że brak mi tamtych lat...<br />
Kiedyś próbowałem sobie wyobrazić siebie takim, który nie pisze wierszy i nie mogłem... teraz jest już zupełnie odwrotnie.<br />
Frustrujące, czyż nie?<br />
Jest jakieś panaceum na takie sporadyczne a tak bardzo życiowe dylematy?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Właśnie przeglądam swoje wiersze z lat minionych i dochodzę do frustrującego wniosku, że brak mi tamtych lat...<br />
Kiedyś próbowałem sobie wyobrazić siebie takim, który nie pisze wierszy i nie mogłem... teraz jest już zupełnie odwrotnie.<br />
Frustrujące, czyż nie?<br />
Jest jakieś panaceum na takie sporadyczne a tak bardzo życiowe dylematy?]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>