<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Dotykiem Wiatru - forum poezji amatorskiej. - Książka]]></title>
		<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/</link>
		<description><![CDATA[Dotykiem Wiatru - forum poezji amatorskiej. - http://dotykiemwiatru.grd.pl]]></description>
		<pubDate>Wed, 13 May 2026 11:45:38 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA["Kontratyp"]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7016.html</link>
			<pubDate>Mon, 01 Oct 2018 10:08:31 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7016.html</guid>
			<description><![CDATA[Czytaliscie juz nowego Mroza? Warto czy to nadal ten sam poziom szybkiej masówki?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Czytaliscie juz nowego Mroza? Warto czy to nadal ten sam poziom szybkiej masówki?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Maja Lidia Kossakowska]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7012.html</link>
			<pubDate>Tue, 25 Sep 2018 12:35:44 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7012.html</guid>
			<description><![CDATA[Czytacie, lubicie jej cykl anielski? <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Big Grin" title="Big Grin" /> Dla mnie Siewca Wiatru i Zbieracz Burz to jedne z ulubionych dziel polskiej fantastyki.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Czytacie, lubicie jej cykl anielski? <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Big Grin" title="Big Grin" /> Dla mnie Siewca Wiatru i Zbieracz Burz to jedne z ulubionych dziel polskiej fantastyki.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA["Inne światy"]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7006.html</link>
			<pubDate>Sat, 22 Sep 2018 12:42:53 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7006.html</guid>
			<description><![CDATA[Czytaliscie? Polecacie? Przyznam że opowiadania inspirowane Różalskim mocno mnie kuszą...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Czytaliscie? Polecacie? Przyznam że opowiadania inspirowane Różalskim mocno mnie kuszą...]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[książka która zainspiruje!]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-5070.html</link>
			<pubDate>Fri, 08 Aug 2014 19:03:20 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-5070.html</guid>
			<description><![CDATA[Witam! <br />
<br />
Od jakiegoś czasu szukam książki na podstawie której mogłabym napisać scenariusz do monodramatu na konkurs. <br />
Mam jeszcze sporo czasu, jednak postanowiłam zabrać się za to wcześniej, bo wiem, że teatr jednego aktora wymaga wiele pracy. <br />
Czy ktoś z was zna książkę która mogłaby być podstawą do stworzenia takiego scenariusza? <br />
A może ktoś występował kiedyś w monodramie i mógłby mi coś poradzić lub opowiedzieć o swoich doświadczeniach? To będzie mój debiut więc każda pomoc się przyda <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Big Grin" title="Big Grin" /> <br />
<br />
Byłabym zachwycona gdyby ktoś zechciał pomóc mi przy tworzeniu samego scenariusza, bo wiem że lepiej idzie mi odgrywanie niż tworzenie, jednak ucieszę się również poradą dotyczącą książki, filmu, wiersza czy nawet piosenki która byłaby podstawą "dzieła" <img src="images/smilies/wink.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Wink" title="Wink" /> <br />
<br />
(nie wiem czy umieszczam wątek w odpowiednim dziale, jeżeli nie proszę o informację gdzie mam go przenieś)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Witam! <br />
<br />
Od jakiegoś czasu szukam książki na podstawie której mogłabym napisać scenariusz do monodramatu na konkurs. <br />
Mam jeszcze sporo czasu, jednak postanowiłam zabrać się za to wcześniej, bo wiem, że teatr jednego aktora wymaga wiele pracy. <br />
Czy ktoś z was zna książkę która mogłaby być podstawą do stworzenia takiego scenariusza? <br />
A może ktoś występował kiedyś w monodramie i mógłby mi coś poradzić lub opowiedzieć o swoich doświadczeniach? To będzie mój debiut więc każda pomoc się przyda <img src="images/smilies/biggrin.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Big Grin" title="Big Grin" /> <br />
<br />
Byłabym zachwycona gdyby ktoś zechciał pomóc mi przy tworzeniu samego scenariusza, bo wiem że lepiej idzie mi odgrywanie niż tworzenie, jednak ucieszę się również poradą dotyczącą książki, filmu, wiersza czy nawet piosenki która byłaby podstawą "dzieła" <img src="images/smilies/wink.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Wink" title="Wink" /> <br />
<br />
(nie wiem czy umieszczam wątek w odpowiednim dziale, jeżeli nie proszę o informację gdzie mam go przenieś)]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Metoda Silwy]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-4226.html</link>
			<pubDate>Sat, 13 Aug 2011 21:48:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-4226.html</guid>
			<description><![CDATA[Po raz drugi zaczęłam czytać tę książkę, ale nie tylko czytać trzeba to przetestować, ciekawe co będzie jak skończę testować  <img src="images/smilies/wink.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Wink" title="Wink" /><br />
<br />
Czy ktoś zna temat ?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Po raz drugi zaczęłam czytać tę książkę, ale nie tylko czytać trzeba to przetestować, ciekawe co będzie jak skończę testować  <img src="images/smilies/wink.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Wink" title="Wink" /><br />
<br />
Czy ktoś zna temat ?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Czytam]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-3031.html</link>
			<pubDate>Mon, 13 Sep 2010 19:50:15 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-3031.html</guid>
			<description><![CDATA[Mam takie okresy w życiu że albo nic nie czytam przez pół roku albo..... no właśnie ostatnio "pożeram" książki   <img src="images/smilies/shy.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Shy" title="Shy" /><br />
Duże wrażenia na mnie zrobiła książka Sergiusza Piaseckiego "Kochanek Wielkiej Niedżwiedzicy".  Jest to opowieść  o przemytnikach na granicy polsko-sowieckiej w latach 30-tych ub. wieku.<br />
POLECAM   <img src="images/smilies/shy.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Shy" title="Shy" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Mam takie okresy w życiu że albo nic nie czytam przez pół roku albo..... no właśnie ostatnio "pożeram" książki   <img src="images/smilies/shy.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Shy" title="Shy" /><br />
Duże wrażenia na mnie zrobiła książka Sergiusza Piaseckiego "Kochanek Wielkiej Niedżwiedzicy".  Jest to opowieść  o przemytnikach na granicy polsko-sowieckiej w latach 30-tych ub. wieku.<br />
POLECAM   <img src="images/smilies/shy.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Shy" title="Shy" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Co czytać ?]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-257.html</link>
			<pubDate>Fri, 06 Nov 2009 02:48:15 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-257.html</guid>
			<description><![CDATA[Od pół roku nic nie przeczytałam (oprócz internetu)  -  co polecacie??]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Od pół roku nic nie przeczytałam (oprócz internetu)  -  co polecacie??]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA["Cień wiatru"]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-720.html</link>
			<pubDate>Wed, 08 Apr 2009 20:55:01 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-720.html</guid>
			<description><![CDATA[Akcja toczy się w  sercu starej Barcelony/ letni poranek 1945 roku/, gdzie znajduje się Cmentarz Zapomnianych książek. Tam zaprowadzony zostaje przez swojego ojca  dziesięcioletni Sebastian., by przeżyć swoja inicjację, powtarzaną z pokolenia na pokolenie w jego rodzinie. Ma wybrać jedną z książek, by się nią opiekować, by pozwolić jej znowu żyć. By duch zapomnianej książki powrócił. W labiryncie księgozbioru, wybiera tę jedną " Cień wiatru".Zafascynowany przeczytaną książką zaczyna szukać informacji o autorze. Te poszukiwania wciągają go w pętlę zagadek. Zaczyna się historia książek przeklętych. Wykupywanych, po czym palonych, by wszelki ślad po ich autorze zaginął. Daniel wplątuje się w różnego rodzaju sytuacje, byleby tylko poznać tajemnicę autora powieści. Tą fascynacje przypłaca prawie życiem. Tak więc w tej powieści mamy wątek kryminalny,przygodowy i  miłosny. Nie zabraknie również zazdrości, zemsty , samotności czy bólu. Wątki owe, autor w bardzo zgrabny sposób wiąże ze sobą, by nas zaskoczyć rozwiązaniem. <br />
    Książka jest nieniesamowita, pełna czaru i tajemnic. Kiedy następuje moment, że musimy na kilka godzin przerwać czytanie, czujemy smutek. W ciągu dnia wracamy myślami do bohaterów i się zastanawiamy, jak potoczą sie dalsze ich losy, jakie nastąpi   wyjaśnienie tajemnic. Z wielką niecierpliwością czekamy, by móc czytać dalej. <br />
Jest to książka dla tych, którzy cenię kunszt słowny i dla tych co nie wiedzą co to jest/ na naukę nigdy nie jest za późno/. Jest bowiem  napisana językiem wyszukanym/ bardzo bogate słownictwo/, pełnym metafor. Nawet, gdy sporadycznie zdarzają się wulgaryzmy, nie rażą. Mają swoje uzasadnienie.<br />
Czytając, czuje się lekkie pióro autora. Jestem wręcz oczarowana książką. Od pierwszego rozdziału poczułam obietnicę, że mój umysł i dusza zjednoczy się z cieniem wiatru. Ta obietnica została dotrzymana.<br />
Gorąco zachęcam do przeczytania tej książki, pamiętając o słowach jednej z bohaterek :<br />
cyt.: <span style="font-style: italic;">"...sztuka czytania powoli zamiera, że jest to intymny rytuał, że książka jest lustrem i możemy w niej znaleźć tylko to, co już nosimy w sobie, że w czytanie wkładamy umysł i duszę, te zaś należą do dóbr coraz rzadszych...."</span><br />
W zalewie prostackiego słownictwa dzisiejszych czasów, książka ta, świeci niczym diament.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Akcja toczy się w  sercu starej Barcelony/ letni poranek 1945 roku/, gdzie znajduje się Cmentarz Zapomnianych książek. Tam zaprowadzony zostaje przez swojego ojca  dziesięcioletni Sebastian., by przeżyć swoja inicjację, powtarzaną z pokolenia na pokolenie w jego rodzinie. Ma wybrać jedną z książek, by się nią opiekować, by pozwolić jej znowu żyć. By duch zapomnianej książki powrócił. W labiryncie księgozbioru, wybiera tę jedną " Cień wiatru".Zafascynowany przeczytaną książką zaczyna szukać informacji o autorze. Te poszukiwania wciągają go w pętlę zagadek. Zaczyna się historia książek przeklętych. Wykupywanych, po czym palonych, by wszelki ślad po ich autorze zaginął. Daniel wplątuje się w różnego rodzaju sytuacje, byleby tylko poznać tajemnicę autora powieści. Tą fascynacje przypłaca prawie życiem. Tak więc w tej powieści mamy wątek kryminalny,przygodowy i  miłosny. Nie zabraknie również zazdrości, zemsty , samotności czy bólu. Wątki owe, autor w bardzo zgrabny sposób wiąże ze sobą, by nas zaskoczyć rozwiązaniem. <br />
    Książka jest nieniesamowita, pełna czaru i tajemnic. Kiedy następuje moment, że musimy na kilka godzin przerwać czytanie, czujemy smutek. W ciągu dnia wracamy myślami do bohaterów i się zastanawiamy, jak potoczą sie dalsze ich losy, jakie nastąpi   wyjaśnienie tajemnic. Z wielką niecierpliwością czekamy, by móc czytać dalej. <br />
Jest to książka dla tych, którzy cenię kunszt słowny i dla tych co nie wiedzą co to jest/ na naukę nigdy nie jest za późno/. Jest bowiem  napisana językiem wyszukanym/ bardzo bogate słownictwo/, pełnym metafor. Nawet, gdy sporadycznie zdarzają się wulgaryzmy, nie rażą. Mają swoje uzasadnienie.<br />
Czytając, czuje się lekkie pióro autora. Jestem wręcz oczarowana książką. Od pierwszego rozdziału poczułam obietnicę, że mój umysł i dusza zjednoczy się z cieniem wiatru. Ta obietnica została dotrzymana.<br />
Gorąco zachęcam do przeczytania tej książki, pamiętając o słowach jednej z bohaterek :<br />
cyt.: <span style="font-style: italic;">"...sztuka czytania powoli zamiera, że jest to intymny rytuał, że książka jest lustrem i możemy w niej znaleźć tylko to, co już nosimy w sobie, że w czytanie wkładamy umysł i duszę, te zaś należą do dóbr coraz rzadszych...."</span><br />
W zalewie prostackiego słownictwa dzisiejszych czasów, książka ta, świeci niczym diament.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Osiem procent z niczego]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-902.html</link>
			<pubDate>Sun, 08 Mar 2009 14:02:47 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-902.html</guid>
			<description><![CDATA[Etgar Keret<br />
âOsiem procent z niczegoâ.<br />
Autor o sobie - cyt.  :  <span style="font-style: italic;">"Nie reprezentuję żadnej grupy społecznej, ale grupę emocjonalną . "</span><br />
<br />
<br />
<br />
    âOsiem procent z niczegoâjest zbiorem opowiadań izraelskiego pisarza Etgara Kereta / urodził się w 1967 roku w Tel Awiwie /. Są one proste i autentyczne. Nie na darmo autor jest nazywany " mistrzem krótkiej formy" i trzeba pamiętać, że  jest   najpopularniejszy izraelskim pisarzem młodego pokolenia.<br />
    Opowiadania są o zwykłych ludziach, o ich namiętnościach, problemach. Sytuacje w jakich się te postacie znajdują raz są realne, a raz nie/ mówiąca ryba z jadłospisu, syn który rośnie kosztem rodziców którzy maleją/.Chwilami odczuwa się lekki absurd połączony z groteską czy z pogranicza jawy, snu, fantazji.  Ten zbiór opowiadań jest jakby ucieczką- czy też zapomnieniem na chwilę/na długość czytania książki/ przed sytuacją w Izraelu. Są one  odległe od konfliktu izraelsko-palestyńskiego, jaki panuje w kraju autora. Nie ma w nich o wojnie, ale czasem autor sygnalizuje  o tej sytuacji. Pisze np. o kocie , któremu na imię Rabin/ na cześć zamordowanego premiera Izraela Icchaka Rabina/ ,o bracie żołnierzu, który ma karabin...To najlepszy dowód, że tak do końca nie ma ucieczki przed ich problemem w kraju, który w sumie trwa od 40 lat.<br />
    Kluczem do tych opowiadań, jest zrozumienie sytuacji w Izraelu. Tam codziennie w mediach, na ulicach , w domach jest temat wojny;  zamachy, krwawe ofiary....A tu mamy książkę, która unika tego tematu, jest jakby odskocznią od szarej rzeczywistości izraelskiej. Myślę, że łatwiej ją zrozumieć Izraelczykowi, niż nam. Ta książka pokazuje Izrael bez wojny, że taki w sumie może być - spokojny i cichy.<br />
Żeby łatwiej zrozumieć Edgera Kerta , pozwolę sobie zacytować urywek z jego wywiadu :<br />
<br />
<span style="font-style: italic;">"....Widzowie kończąc oglądać "Meduzach", czują się zakłopotani i zbici z tropu. Jeszcze bardziej dotyczy to czytelników twoich opowiadań. Czy to jest właśnie to, co chcesz osiągnąć swoją twórczością? <br />
<br />
Tak. Muszę to szczerze przyznać, tak. Pisarzem, który wywarł na mnie największy wpływ był Kafka. Kiedy czytasz Kafkę, czujesz się z zdezorientowany. Uważam, że czasem życie jest jak zaburzenia obsesyjno-kompulsywne ? robisz pewne rzeczy bez zastanowienia, automatycznie. Wtedy ktoś przychodzi i daje ci po twarzy. Jeżeli ktoś da ci po twarzy, to nie jest przyjemne uczucie, ale wymusza na tobie obecność, zmusza do rozejrzenie się wokół siebie, wyrzuca z automatycznych, mechanicznych zachowań. Uważam, że narracje wywołujące efekt dezorientacji i wprowadzające w zakłopotanie są moralnie dobre. Zmuszają do zadawania pytań tam, gdzie dotąd nie myślałeś, że jakieś pytania mogą być zadane. Zauważasz istnienie różnych możliwości wyboru tam, gdzie wcześniej tego nie widziałeś. Jestem świadomy, że taki efekt wywołują moje opowiadania i uwielbiam, kiedy to robią. Ja wcale nie uważam, że sztuka powinna dawać ludziom odpowiedzi. Sztuka powinna ludzi skłaniać do zadawania pytań, a odpowiedź każdy musi znaleźć sobie sam. Jeżeli dajesz twoim odbiorcom odpowiedzi, to traktujesz ich jak bezwolne owce. Nie chcę mówić moim czytelnikom co jest dobre, a co złe. Po pierwsze dlatego, że nie znam odpowiedzi na to pytanie, a po drugie ? nawet jeżeli bym znał, byłoby to niestosowne. Ja wolę zadawać pytania o te wszystkie rzeczy, których jesteśmy tak pewni. To sokratejska postawa. ..."/ WMFF - rozmowa z Etgarem Keretem /.</span><br />
<br />
  A więc nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić do lektury.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Etgar Keret<br />
âOsiem procent z niczegoâ.<br />
Autor o sobie - cyt.  :  <span style="font-style: italic;">"Nie reprezentuję żadnej grupy społecznej, ale grupę emocjonalną . "</span><br />
<br />
<br />
<br />
    âOsiem procent z niczegoâjest zbiorem opowiadań izraelskiego pisarza Etgara Kereta / urodził się w 1967 roku w Tel Awiwie /. Są one proste i autentyczne. Nie na darmo autor jest nazywany " mistrzem krótkiej formy" i trzeba pamiętać, że  jest   najpopularniejszy izraelskim pisarzem młodego pokolenia.<br />
    Opowiadania są o zwykłych ludziach, o ich namiętnościach, problemach. Sytuacje w jakich się te postacie znajdują raz są realne, a raz nie/ mówiąca ryba z jadłospisu, syn który rośnie kosztem rodziców którzy maleją/.Chwilami odczuwa się lekki absurd połączony z groteską czy z pogranicza jawy, snu, fantazji.  Ten zbiór opowiadań jest jakby ucieczką- czy też zapomnieniem na chwilę/na długość czytania książki/ przed sytuacją w Izraelu. Są one  odległe od konfliktu izraelsko-palestyńskiego, jaki panuje w kraju autora. Nie ma w nich o wojnie, ale czasem autor sygnalizuje  o tej sytuacji. Pisze np. o kocie , któremu na imię Rabin/ na cześć zamordowanego premiera Izraela Icchaka Rabina/ ,o bracie żołnierzu, który ma karabin...To najlepszy dowód, że tak do końca nie ma ucieczki przed ich problemem w kraju, który w sumie trwa od 40 lat.<br />
    Kluczem do tych opowiadań, jest zrozumienie sytuacji w Izraelu. Tam codziennie w mediach, na ulicach , w domach jest temat wojny;  zamachy, krwawe ofiary....A tu mamy książkę, która unika tego tematu, jest jakby odskocznią od szarej rzeczywistości izraelskiej. Myślę, że łatwiej ją zrozumieć Izraelczykowi, niż nam. Ta książka pokazuje Izrael bez wojny, że taki w sumie może być - spokojny i cichy.<br />
Żeby łatwiej zrozumieć Edgera Kerta , pozwolę sobie zacytować urywek z jego wywiadu :<br />
<br />
<span style="font-style: italic;">"....Widzowie kończąc oglądać "Meduzach", czują się zakłopotani i zbici z tropu. Jeszcze bardziej dotyczy to czytelników twoich opowiadań. Czy to jest właśnie to, co chcesz osiągnąć swoją twórczością? <br />
<br />
Tak. Muszę to szczerze przyznać, tak. Pisarzem, który wywarł na mnie największy wpływ był Kafka. Kiedy czytasz Kafkę, czujesz się z zdezorientowany. Uważam, że czasem życie jest jak zaburzenia obsesyjno-kompulsywne ? robisz pewne rzeczy bez zastanowienia, automatycznie. Wtedy ktoś przychodzi i daje ci po twarzy. Jeżeli ktoś da ci po twarzy, to nie jest przyjemne uczucie, ale wymusza na tobie obecność, zmusza do rozejrzenie się wokół siebie, wyrzuca z automatycznych, mechanicznych zachowań. Uważam, że narracje wywołujące efekt dezorientacji i wprowadzające w zakłopotanie są moralnie dobre. Zmuszają do zadawania pytań tam, gdzie dotąd nie myślałeś, że jakieś pytania mogą być zadane. Zauważasz istnienie różnych możliwości wyboru tam, gdzie wcześniej tego nie widziałeś. Jestem świadomy, że taki efekt wywołują moje opowiadania i uwielbiam, kiedy to robią. Ja wcale nie uważam, że sztuka powinna dawać ludziom odpowiedzi. Sztuka powinna ludzi skłaniać do zadawania pytań, a odpowiedź każdy musi znaleźć sobie sam. Jeżeli dajesz twoim odbiorcom odpowiedzi, to traktujesz ich jak bezwolne owce. Nie chcę mówić moim czytelnikom co jest dobre, a co złe. Po pierwsze dlatego, że nie znam odpowiedzi na to pytanie, a po drugie ? nawet jeżeli bym znał, byłoby to niestosowne. Ja wolę zadawać pytania o te wszystkie rzeczy, których jesteśmy tak pewni. To sokratejska postawa. ..."/ WMFF - rozmowa z Etgarem Keretem /.</span><br />
<br />
  A więc nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić do lektury.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dolina radości]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-978.html</link>
			<pubDate>Wed, 25 Feb 2009 18:46:42 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-978.html</guid>
			<description><![CDATA[Stefan Chwin <br />
âDolina radościâ<br />
<br />
<br />
      Cyt.: â<span style="font-style: italic;">...Stefan Chwin/1949/ - powieściopisarz, eseista, krytyk literacki, historyk literatury i grafik. Wykłada na Uniwersytecie Gdańskim. Tłumaczony na wiele języków. Publikuje w prasie polskiej, niemieckiej, szwedzkiej i anglojęzycznej...â</span> tyle w skrócie o autorze.<br />
    âDolina radościâ jest najnowszą książką tego autora. Wbrew pozorom, to wcale nie jest prosta książka.<br />
     Głównym bohaterem jest Eryk  Stamelmann, jak mówi o sobie :<br />
<span style="font-style: italic;"> â ...a ja nic nie znaczący pracownik piękna, znajda, uciekinier, uczeń nieodżałowanego pana Rasemanna, mistrz kobiecych twarzy, król rzęs, cesarz brwi, myśliwy polujący na piegi i wypryski, ja syn kamienia z pięknej doliny Freudentalâ.</span><br />
Żyje w wieku XX. Jego ciąg przygód wpleciony jest w  najważniejsze wydarzenia tego okresu w dziejach historii. Autor w zgrabny i ciekawy sposób połączył je z osobami znanymi i mającymi pływ na dzieje świata. Jest to Hitler, Stalin, Lenin...Jego losy są  w pewnym sensie powiązane  z nimi przez pewien moment w jego życiu.<br />
Celem Eryka jest naprawić błąd Ojca. Do perfekcji posiadł sztukę makijażu .Uważa, że ludzie są gotowi zrobić wszystko, by wyglądać lepiej niż wyglądają z urodzenia. Uwolnić ludzi od trosk związanych z wyglądem. To jakby wolność poprzez zmianę twarzy. Chciał obdarować świat, gdyż rodziło się w nim to coś....stworzyć obraz twarzy- idealny. I tutaj możemy głębiej wejść .Książka porusza problem moralności, etyki,  odpowiedzialności, honoru... Tego wszystkiego brak Erykowi. Jest jak kameleon, który potrafi się zmieniać i przystosować do sytuacji. Nie ważne dla kogo i gdzie, ważne dla niego jest idealnie wywiązać się z obowiązku i stworzyć następne dzieło, czekając na pochwałę â wtedy  jest dumny. Bo w sumie dla niego nie ma głębi, jest tylko powierzchnia.<br />
         Osobiście postępowanie Eryka mnie odrzuca. Brak w nim tego, co człowiek powinien w sobie mieć. A to właśnie również ta â głębiaâ. Taki typ człowieka jak Eryk przeżywa, odnajduje się w każdej sytuacji, ale czy to człowiek w prawdziwym słowa znaczeniu? Żyje swoim dziełem i pracą. Reszta się nie liczy. Może pracować dla faszystów, Rosjan, UB....i ciągle mu się udaje prześlizgnąć przez życie i umknąć śmierci, zmienia poglądy jak przysłowiowe rękawiczki, czy też barwy - jak kameleon. Jedyne co znalazłam dobrego u Eryka, to wielka miłość do Anny. Potrafi walczyć o kobietę swojego życia i jej pomagać.<br />
         Książka mi się spodobała, mimo niekiedy klimatu fantastycznego wplecionego w prawdziwe dzieje historii/ a to myli bardzo- a autor epatuje wydarzeniami historycznymi/. Jest w niej również filozoficzne podejście do życia. Osobiście czuję w niej niekiedy małą prowokację np.<span style="font-style: italic;">â Życie jest formą istnienia białkaâ.</span>I tę formę tłumaczy dość przewrotnie:<br />
<span style="font-style: italic;">â...ale białka to nic nie obchodziło. Białko mnożyło się .Wychowywało dzieci. Pisało przemówienia,donosy na sąsiadów, polityczne referaty..... wybuchały wojny, w piecach palono miliony ludzi, na miasta zrzucano bomby atomowe, a białka wcale nie ubywało...Białko chciało przetrwać jak najdłużej na Ziemi, nic więcej....wolało zmieniać barwy...â</span><br />
/Jakoś nigdy o sobie czy o otaczających mnie ludziach nie pomyślałam, jako o białku- tak jakość mi się to nie spodobało, jakby człowieka zrównano z białkiem i był tylko budulcem/.<br />
          Książkę dobrze się czyta i wnosi dużo mądrości. Mam jednak mieszane uczucia. Jako czytelnik mam do tego prawo. Nie wiem czy autor troszkę nie przesadził z przygodami Eryka, umiejscawiając go w tylu miejscach i w jakiś sposób łącząc go z tyloma osobami / w sumie główna postać książki  trafiał do â pracyâ przy twarzach;  Hitlera, Stalina,pracuje nad mumią Lenina,przerabia twarze Żydów z getta warszawskiego na oblicza stuprocentowych Aryjczyków ,preparuje głowę Horsta Wiessela, przechodzi przez obóz â biorąc udział w eksperymentach na ludziach w Auschwitz , Łubianka ,bierze udział w obronie Poczty Gdańskiej, spotyka i tworzy Marlenę Dietrich, pracuje dla sowieckiego wywiadu, amerykańskiego wywiadu, polskiego również, pod Stalingradem przydaje dostojeństwa zwłokom niemieckich oficerów, bierze udział- Stocznia  Gdańska- Grudzień 70,...i dalej tu można wymieniać /.<br />
W połowie książki poczułam lekkie znużenie, by je zgubić przy ostatnich rozdziałach, które dla mnie są rewelacyjne. Ale na pewno nie jest to książka prosta i łatwa. Każe nam myśleć, a to chyba najważniejsze. Po skończeniu czytania zawisło nade mną pytanie, czy ludzie XX wieku i my  XXI mamy głębie, czy powoli zaczynamy ją gubić? Czy nie za często uciekamy od własnego â jaâ, kryjąc się pod kolejna maską, niekoniecznie zrobiona przez mistrza makijażu Eryka.<br />
Całą książkę odbieram, jako fantasmagorię, czyli wymieszanie snu z rzeczywistością.<br />
Kończąc, zacytuję słowa autora, które na pewno nie zapomnę i warto się nad nimi głębiej zastanowić:<br />
 â <span style="font-style: italic;">zmieni się słowo, zmieni się prawda...</span>â<br />
A więc, kto lubi myśleć zapraszam do przeczytania tej książki, może w niej odnajdzie więcej, a może mniej..... ale takie nasze prawo, jako czytelnika.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Stefan Chwin <br />
âDolina radościâ<br />
<br />
<br />
      Cyt.: â<span style="font-style: italic;">...Stefan Chwin/1949/ - powieściopisarz, eseista, krytyk literacki, historyk literatury i grafik. Wykłada na Uniwersytecie Gdańskim. Tłumaczony na wiele języków. Publikuje w prasie polskiej, niemieckiej, szwedzkiej i anglojęzycznej...â</span> tyle w skrócie o autorze.<br />
    âDolina radościâ jest najnowszą książką tego autora. Wbrew pozorom, to wcale nie jest prosta książka.<br />
     Głównym bohaterem jest Eryk  Stamelmann, jak mówi o sobie :<br />
<span style="font-style: italic;"> â ...a ja nic nie znaczący pracownik piękna, znajda, uciekinier, uczeń nieodżałowanego pana Rasemanna, mistrz kobiecych twarzy, król rzęs, cesarz brwi, myśliwy polujący na piegi i wypryski, ja syn kamienia z pięknej doliny Freudentalâ.</span><br />
Żyje w wieku XX. Jego ciąg przygód wpleciony jest w  najważniejsze wydarzenia tego okresu w dziejach historii. Autor w zgrabny i ciekawy sposób połączył je z osobami znanymi i mającymi pływ na dzieje świata. Jest to Hitler, Stalin, Lenin...Jego losy są  w pewnym sensie powiązane  z nimi przez pewien moment w jego życiu.<br />
Celem Eryka jest naprawić błąd Ojca. Do perfekcji posiadł sztukę makijażu .Uważa, że ludzie są gotowi zrobić wszystko, by wyglądać lepiej niż wyglądają z urodzenia. Uwolnić ludzi od trosk związanych z wyglądem. To jakby wolność poprzez zmianę twarzy. Chciał obdarować świat, gdyż rodziło się w nim to coś....stworzyć obraz twarzy- idealny. I tutaj możemy głębiej wejść .Książka porusza problem moralności, etyki,  odpowiedzialności, honoru... Tego wszystkiego brak Erykowi. Jest jak kameleon, który potrafi się zmieniać i przystosować do sytuacji. Nie ważne dla kogo i gdzie, ważne dla niego jest idealnie wywiązać się z obowiązku i stworzyć następne dzieło, czekając na pochwałę â wtedy  jest dumny. Bo w sumie dla niego nie ma głębi, jest tylko powierzchnia.<br />
         Osobiście postępowanie Eryka mnie odrzuca. Brak w nim tego, co człowiek powinien w sobie mieć. A to właśnie również ta â głębiaâ. Taki typ człowieka jak Eryk przeżywa, odnajduje się w każdej sytuacji, ale czy to człowiek w prawdziwym słowa znaczeniu? Żyje swoim dziełem i pracą. Reszta się nie liczy. Może pracować dla faszystów, Rosjan, UB....i ciągle mu się udaje prześlizgnąć przez życie i umknąć śmierci, zmienia poglądy jak przysłowiowe rękawiczki, czy też barwy - jak kameleon. Jedyne co znalazłam dobrego u Eryka, to wielka miłość do Anny. Potrafi walczyć o kobietę swojego życia i jej pomagać.<br />
         Książka mi się spodobała, mimo niekiedy klimatu fantastycznego wplecionego w prawdziwe dzieje historii/ a to myli bardzo- a autor epatuje wydarzeniami historycznymi/. Jest w niej również filozoficzne podejście do życia. Osobiście czuję w niej niekiedy małą prowokację np.<span style="font-style: italic;">â Życie jest formą istnienia białkaâ.</span>I tę formę tłumaczy dość przewrotnie:<br />
<span style="font-style: italic;">â...ale białka to nic nie obchodziło. Białko mnożyło się .Wychowywało dzieci. Pisało przemówienia,donosy na sąsiadów, polityczne referaty..... wybuchały wojny, w piecach palono miliony ludzi, na miasta zrzucano bomby atomowe, a białka wcale nie ubywało...Białko chciało przetrwać jak najdłużej na Ziemi, nic więcej....wolało zmieniać barwy...â</span><br />
/Jakoś nigdy o sobie czy o otaczających mnie ludziach nie pomyślałam, jako o białku- tak jakość mi się to nie spodobało, jakby człowieka zrównano z białkiem i był tylko budulcem/.<br />
          Książkę dobrze się czyta i wnosi dużo mądrości. Mam jednak mieszane uczucia. Jako czytelnik mam do tego prawo. Nie wiem czy autor troszkę nie przesadził z przygodami Eryka, umiejscawiając go w tylu miejscach i w jakiś sposób łącząc go z tyloma osobami / w sumie główna postać książki  trafiał do â pracyâ przy twarzach;  Hitlera, Stalina,pracuje nad mumią Lenina,przerabia twarze Żydów z getta warszawskiego na oblicza stuprocentowych Aryjczyków ,preparuje głowę Horsta Wiessela, przechodzi przez obóz â biorąc udział w eksperymentach na ludziach w Auschwitz , Łubianka ,bierze udział w obronie Poczty Gdańskiej, spotyka i tworzy Marlenę Dietrich, pracuje dla sowieckiego wywiadu, amerykańskiego wywiadu, polskiego również, pod Stalingradem przydaje dostojeństwa zwłokom niemieckich oficerów, bierze udział- Stocznia  Gdańska- Grudzień 70,...i dalej tu można wymieniać /.<br />
W połowie książki poczułam lekkie znużenie, by je zgubić przy ostatnich rozdziałach, które dla mnie są rewelacyjne. Ale na pewno nie jest to książka prosta i łatwa. Każe nam myśleć, a to chyba najważniejsze. Po skończeniu czytania zawisło nade mną pytanie, czy ludzie XX wieku i my  XXI mamy głębie, czy powoli zaczynamy ją gubić? Czy nie za często uciekamy od własnego â jaâ, kryjąc się pod kolejna maską, niekoniecznie zrobiona przez mistrza makijażu Eryka.<br />
Całą książkę odbieram, jako fantasmagorię, czyli wymieszanie snu z rzeczywistością.<br />
Kończąc, zacytuję słowa autora, które na pewno nie zapomnę i warto się nad nimi głębiej zastanowić:<br />
 â <span style="font-style: italic;">zmieni się słowo, zmieni się prawda...</span>â<br />
A więc, kto lubi myśleć zapraszam do przeczytania tej książki, może w niej odnajdzie więcej, a może mniej..... ale takie nasze prawo, jako czytelnika.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Orson Scott Card]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1140.html</link>
			<pubDate>Sat, 07 Feb 2009 18:46:51 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1140.html</guid>
			<description><![CDATA[Czytam do dziś dzień bardzo dużo i na najróżniejsze tematy, ale ten cykl towarzyszy mi już od jakichś 30 lat, kiedy po raz pierwszy natknąłem się w pierwszych numerach miesięcznika Fantastyka (od małego byłem zagorzałym fanem sci-fi i przez długi czas znałem i posiadałem praktycznie wszystko co się w tym gatunku pojawiło na polskim rynku wydawniczym) na dziwną powieść w odcinkach - Grę Endera. Autorem był jeszcze wówczas nieznany w Polsce Orson Scott Card, który za wspomnianą powieść rok wcześniej zebrał praktycznie wszystkie liczące się światowe nagrody - w tym Nebula i Hugo. Powieść jest nietypowa i zapewne nie wszystkim przypadnie do gustu, tym nie mniej warto przez nią przebrnąć, choćby po to, by rozkoszować się później kolenymi perełkami tego cyklu - pamiętam z polskich wydań Mówcę umarłych i Dzieci umysłu bodajże (Children of the mind).<br />
W chwili obecnej cały cykl liczy 9 powieści, połączonych we wspólną całość osobami bohaterów, opisujących w kolejnych tomach praktycznie ten sam okres - kaźdy tom jednak z indywidualnej perspektywy danej postaci. Obecnie po raz kolejny miałem okazję rozkoszować się ostatnią z wydanych książek tego cyklu - Shadow of the Giant. Nie mam jednak już rozeznania w krajowym rynku wydawniczym. Oto co udało mi się wygooglać: <br />
<br />
<a href="http://wysylkowa.pl/ks771472.html" target="_blank">"Gra Endera" - Orson Scott Card</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Czytam do dziś dzień bardzo dużo i na najróżniejsze tematy, ale ten cykl towarzyszy mi już od jakichś 30 lat, kiedy po raz pierwszy natknąłem się w pierwszych numerach miesięcznika Fantastyka (od małego byłem zagorzałym fanem sci-fi i przez długi czas znałem i posiadałem praktycznie wszystko co się w tym gatunku pojawiło na polskim rynku wydawniczym) na dziwną powieść w odcinkach - Grę Endera. Autorem był jeszcze wówczas nieznany w Polsce Orson Scott Card, który za wspomnianą powieść rok wcześniej zebrał praktycznie wszystkie liczące się światowe nagrody - w tym Nebula i Hugo. Powieść jest nietypowa i zapewne nie wszystkim przypadnie do gustu, tym nie mniej warto przez nią przebrnąć, choćby po to, by rozkoszować się później kolenymi perełkami tego cyklu - pamiętam z polskich wydań Mówcę umarłych i Dzieci umysłu bodajże (Children of the mind).<br />
W chwili obecnej cały cykl liczy 9 powieści, połączonych we wspólną całość osobami bohaterów, opisujących w kolejnych tomach praktycznie ten sam okres - kaźdy tom jednak z indywidualnej perspektywy danej postaci. Obecnie po raz kolejny miałem okazję rozkoszować się ostatnią z wydanych książek tego cyklu - Shadow of the Giant. Nie mam jednak już rozeznania w krajowym rynku wydawniczym. Oto co udało mi się wygooglać: <br />
<br />
<a href="http://wysylkowa.pl/ks771472.html" target="_blank">"Gra Endera" - Orson Scott Card</a>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Haruki Murakami]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1584.html</link>
			<pubDate>Sun, 23 Nov 2008 12:54:41 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1584.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Haruki Murakami<br />
"Na południe od granicy, na zachód od słońca"</span><br />
<br />
Zacznę od tego, że w ogóle jestem fanką tego autora i naprawdę wszystko, co napisał mi się niesamowicie podoba. Więc, czy jestem obiektywna? ^_^ Czy w ogóle można być tak całkowicie obiektywnym? Nie wiem. Ale, co do samej książki  - âNa południe od granicy, na zachód od słońcaâ jest na pewno doskonała dla kogoś, kto dopiero zaczyna âswoją przygodęâ (banalne określenie, ale â jak to inaczej napisać?)  z tym pisarzem. Murakami ma to do siebie, że jego powieści niby są osadzone w rzeczywistości, ale jest w nich naprawdę sporo wydarzeń będących totalnym zaprzeczeniem realizmu, więc czasami można się pogubić nawet. W tej książce tak nie jest â fabuła nie ma zbyt wielu onirycznych, nierealnych wątków. Jest to historia Hajime, który, pomimo szczęśliwego małżeństwa nadal nie potrafi zapomnieć o swojej pierwszej ukochanej z okresu dzieciństwa i porównuje do niej wszystkie kobiety swojego życia. Swojego wydawałoby się poukładanego, spokojnego życia, które â komplikuje się w dniu, kiedy nieoczekiwanie spotyka swoją dawną dziewczyną. To co napisałam może sugerować, że książka jest tandetnym romansem, ale â powieści Murakamiego są czymś całkowicie innym. To raczej opowieść o pogoni za nieosiągalnym ideałem, napisana w sposób tak niezwykły, że trudno się od niej oderwać (ja âstrawiłamâ ją w jeden dzień). Największą zaletą powieści Murakamiego jest to, że fabuła jest całkowicie niemożliwa do przewidzenia. Więc, jeśli lubicie książki, w których mniej więcej od 30tej strony wiadomo, jak się skończą â to Murakami z pewnością nie jest dla Was. Jego powieści zaskakują, zupełnie jak życie. Nie znam innego autora, który tak potrafiłby zaskoczyć czytelnika, pozostając przy tym wiarygodnym. Nic nie dzieje się tak, jak oczekiwałby tego czytelnik, ale â to jest właśnie w nich najlepsze. To, i bardzo subtelna, spokojna â a jednak NIE nudna narracja. Aby być obiektywną dodam tylko, że to chyba najsmutniejsza książka Murakamiego, jaką czytałam. Ale i tak â naprawdę polecam.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Haruki Murakami<br />
"Na południe od granicy, na zachód od słońca"</span><br />
<br />
Zacznę od tego, że w ogóle jestem fanką tego autora i naprawdę wszystko, co napisał mi się niesamowicie podoba. Więc, czy jestem obiektywna? ^_^ Czy w ogóle można być tak całkowicie obiektywnym? Nie wiem. Ale, co do samej książki  - âNa południe od granicy, na zachód od słońcaâ jest na pewno doskonała dla kogoś, kto dopiero zaczyna âswoją przygodęâ (banalne określenie, ale â jak to inaczej napisać?)  z tym pisarzem. Murakami ma to do siebie, że jego powieści niby są osadzone w rzeczywistości, ale jest w nich naprawdę sporo wydarzeń będących totalnym zaprzeczeniem realizmu, więc czasami można się pogubić nawet. W tej książce tak nie jest â fabuła nie ma zbyt wielu onirycznych, nierealnych wątków. Jest to historia Hajime, który, pomimo szczęśliwego małżeństwa nadal nie potrafi zapomnieć o swojej pierwszej ukochanej z okresu dzieciństwa i porównuje do niej wszystkie kobiety swojego życia. Swojego wydawałoby się poukładanego, spokojnego życia, które â komplikuje się w dniu, kiedy nieoczekiwanie spotyka swoją dawną dziewczyną. To co napisałam może sugerować, że książka jest tandetnym romansem, ale â powieści Murakamiego są czymś całkowicie innym. To raczej opowieść o pogoni za nieosiągalnym ideałem, napisana w sposób tak niezwykły, że trudno się od niej oderwać (ja âstrawiłamâ ją w jeden dzień). Największą zaletą powieści Murakamiego jest to, że fabuła jest całkowicie niemożliwa do przewidzenia. Więc, jeśli lubicie książki, w których mniej więcej od 30tej strony wiadomo, jak się skończą â to Murakami z pewnością nie jest dla Was. Jego powieści zaskakują, zupełnie jak życie. Nie znam innego autora, który tak potrafiłby zaskoczyć czytelnika, pozostając przy tym wiarygodnym. Nic nie dzieje się tak, jak oczekiwałby tego czytelnik, ale â to jest właśnie w nich najlepsze. To, i bardzo subtelna, spokojna â a jednak NIE nudna narracja. Aby być obiektywną dodam tylko, że to chyba najsmutniejsza książka Murakamiego, jaką czytałam. Ale i tak â naprawdę polecam.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Dorota Masłowska]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1773.html</link>
			<pubDate>Sun, 12 Oct 2008 14:49:51 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1773.html</guid>
			<description><![CDATA[Dorota Masłowska<br />
â Paw królowejâ<br />
<br />
   <br />
    Autorka urodziła się  w 1983 roku/ obecnie 25 letnia/, a więc nasze młode pokolenie. Publikowana, nagradzana, tłumaczona. Jej książki dzielą krytyków, jak i czytelników. Ku mojemu zdziwieniu za tę książkę  otrzymała nagrodę literacką Nike za 2006 r. <br />
    Nie mogę wprowadzić czytelnika w główny temat książki, ponieważ skończyłam ją czytać na 11 stronie/ resztę przewertowałam/. <br />
Zastanawiałam się dla kogo została napisana .Jeżeli dla młodych â blokersów, to chyba nie trafione, ponieważ oni książek nie czytają.<br />
Ogólnie i najdelikatniej napisałabym â jeden bełkotâ i do tego wulgarno - agresywny.<br />
    Od pierwszego zdania zauważyłam, że napisana jest inaczej. Czyta się ją, jak rap czy też hip-hop, pisana rymowaną prozą stylizowaną. Bardzo to utrudnia odbiór.<br />
   Osobiście nie widzę żadnego powodu, dla którego bym miała ją czytać i uczyć się wulgaryzmów i agresji, z czym w sumie powinniśmy walczyć. Słownictwo na poziomieâ blokowców w kapturach zaciągniętych na oczachâSposób wyrażania myśli poniżej poziomu.<br />
Może i jest jakaś głębia, jakieś ważne sprawy poruszane w tej książce, ale forma na tyle mnie zniechęciła, że do niej czy też ich - nie dotarłam. I przypuszczam, że i tak âutonęłyâ w zalewie wulgaryzmów. <br />
Gdybym miała zacytować  słowa z książki  autorki, to bym napisałaâ jedno wielkie, gównoâ.<br />
Dużo też âmasła maślanegoâ typu : â ...gotowości, gotowa...âJeżeli jest gotowość, to wiadomo, że gotowa...itp.<br />
   Reasumując -  nie polecam. A już na pewno osobom powyżej pewnego wieku. Jestem przeciwko takiemu słownictwu. Szanujmy i doskonalmy nasz piękny język polski. Nie pozwólmy, by â umarłâ i został pochowany przez obecnie rozpowszechniający się, jak zaraza â język uproszczeń i i agresji.<br />
   Odkładając tę książkę / z wielką ulgą/ na półkę, westchnęłam z zachwytem, kiedy sobie pomyślałam , jaką piękną polszczyzną wypowiada się mój 16- letni syn.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Dorota Masłowska<br />
â Paw królowejâ<br />
<br />
   <br />
    Autorka urodziła się  w 1983 roku/ obecnie 25 letnia/, a więc nasze młode pokolenie. Publikowana, nagradzana, tłumaczona. Jej książki dzielą krytyków, jak i czytelników. Ku mojemu zdziwieniu za tę książkę  otrzymała nagrodę literacką Nike za 2006 r. <br />
    Nie mogę wprowadzić czytelnika w główny temat książki, ponieważ skończyłam ją czytać na 11 stronie/ resztę przewertowałam/. <br />
Zastanawiałam się dla kogo została napisana .Jeżeli dla młodych â blokersów, to chyba nie trafione, ponieważ oni książek nie czytają.<br />
Ogólnie i najdelikatniej napisałabym â jeden bełkotâ i do tego wulgarno - agresywny.<br />
    Od pierwszego zdania zauważyłam, że napisana jest inaczej. Czyta się ją, jak rap czy też hip-hop, pisana rymowaną prozą stylizowaną. Bardzo to utrudnia odbiór.<br />
   Osobiście nie widzę żadnego powodu, dla którego bym miała ją czytać i uczyć się wulgaryzmów i agresji, z czym w sumie powinniśmy walczyć. Słownictwo na poziomieâ blokowców w kapturach zaciągniętych na oczachâSposób wyrażania myśli poniżej poziomu.<br />
Może i jest jakaś głębia, jakieś ważne sprawy poruszane w tej książce, ale forma na tyle mnie zniechęciła, że do niej czy też ich - nie dotarłam. I przypuszczam, że i tak âutonęłyâ w zalewie wulgaryzmów. <br />
Gdybym miała zacytować  słowa z książki  autorki, to bym napisałaâ jedno wielkie, gównoâ.<br />
Dużo też âmasła maślanegoâ typu : â ...gotowości, gotowa...âJeżeli jest gotowość, to wiadomo, że gotowa...itp.<br />
   Reasumując -  nie polecam. A już na pewno osobom powyżej pewnego wieku. Jestem przeciwko takiemu słownictwu. Szanujmy i doskonalmy nasz piękny język polski. Nie pozwólmy, by â umarłâ i został pochowany przez obecnie rozpowszechniający się, jak zaraza â język uproszczeń i i agresji.<br />
   Odkładając tę książkę / z wielką ulgą/ na półkę, westchnęłam z zachwytem, kiedy sobie pomyślałam , jaką piękną polszczyzną wypowiada się mój 16- letni syn.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Nagroda Nobla 2008]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1779.html</link>
			<pubDate>Fri, 10 Oct 2008 21:10:22 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1779.html</guid>
			<description><![CDATA[wypada przeczytać <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[wypada przeczytać <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ślicznotka doktora Josefa]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1926.html</link>
			<pubDate>Sat, 20 Sep 2008 21:43:18 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1926.html</guid>
			<description><![CDATA[âŚlicznotka doktora Josefa â <br />
Zyty Rudzkiej<br />
<br />
  Autorka jest z wykształcenia psychologiem, ale również  pisarką. Nagradzana, tłumaczona na niemiecki i chorwacki.<br />
  Książka jest historią 12-to letniej dziewczynki- Czechny, której losy życiowe / eksterminacja Żydów podczas II wojny światowej/ zmuszają ją do pobytu w Oświęcimiu / Auschwitz/. Tam poddawana jest okrutnym eksperymentom i upokorzeniom przez doktora Josefa Mengela i jego pomocnika- dr Hansa. Następuje relacja kat -ofiara. Między katem, a ofiarą zawiązuje się jakaś niezrozumiała nić. Od śmierci ratuje ją młodość i uroda i chyba te radosne oczy, w których nie ma smutku ni strachu.<br />
   Główne postacie są fikcyjne/ Czechna i jej siostra/. Na nie składają się  zebrane doświadczenia wielu ofiar Holokaustu. Natomiast dr Josef jest autentyczny. Jest to zbrodniarz wojenny/ nigdy nie zapłacił za swoje zbrodnie, zmarł śmiercią naturalną w roku 1979 /.<br />
   Wspomnienia głównej bohaterki Czechny wplecione są   w główny wątek książki, jakim jest pobyt w domu starców. Jej traumatyczne przeżycia, nie pozwalają jej normalnie żyć. Odciąć się od przeszłości. Wraca, mimo że boli. Tak, jakby czas zatrzymał się dla niej tam â w obozie zagłady.<br />
    W domu,  w którym mieszka króluje starość i zniedołężnienie. Gdzie zmęczenie, obojętność,<br />
tęsknota za normalnym życiem, za czułością, miłością, ciepłym dotykiem, za bliską rodziną, a bardzo często niesamowita chęć życia wychodzi każdą szparą.<br />
   Oddaleni od ludzi, odcięci, tak naprawdę są również odcięci od siebie samych. Tu nikt nikogo nie słucha, mówią do siebie, ich ciała / powłoki ze skóry/ odmawiają współpracy. Personel domu,  mimo wykonywanych dobrze swoich obowiązków, jest niestety                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             â słownieâ okrutny i obojętny. Pensjonariusze zamykają się w swoim świecie, wracając do wspomnień. A te są różne; ciepłe, śmieszne i brutalne, ale i takie jak wspomnienia Czechny.<br />
    Bardzo obrazowo autorka oddała klimat takich domów. Odnoszę wrażenie, że aż za bardzo dokładnie. Pensjonariusze opuszczeni przez bliskich. Zdani na łaskę i niełaskę personelu wegetują, czekając na śmierć, ale i w sumie broniąc się przed nią. Bo tak naprawdę wszyscy tam chcą jeszcze żyć. Szczególnie Czechna, która uwielbia żyć i się podobać. Właśnie to jej zostało â po obozie â -  ładni nie umierają. Ładni przetrwają.<br />
  Po przeczytaniu książki odetchnęłam, że już koniec. Bo tak naprawdę , używając mało wytwornego słowa â mnie zdołowałaâ.Nie odczułam w niej â poczucia humoruâ, jakim autorka chciała rozświetlić zniedołężniałą starość. Poczułam lęk, strach. Czy obrzydzenie ? Nie. To przecież ludzie - tylko, że już chorzy i starzy, wymagający opieki. Przeraziła mnie ewentualna przyszłość,  bo przecież każdy w pewnym wieku zaczyna czuć na plecach pierwsze oddechy zbliżającej się starości.<br />
   Znalazłam również  wspólne punkty, między obozem , a tym domem. Zaznaczam malutkie, bo nie powinnam nic i nigdy przyrównywać do obozów śmierci/ tam za murami, tu też.../. Ale niestety to było silniejsze odemnie, poczułam i już.<br />
  Tak się zastanawiam czy ja źle  zrozumiałam książkę / mam do tego prawo, jako czytelnik/ czy autorce, tak do końca nie udało się pokazać starości pogodnej i pogodnego odchodzenia. Tak mi się nasunęło po przeczytaniu wywiadu z autorką. Ale na pewno jest to książka bardzo dojrzała. Pokazuje nam bardzo ważną rzecz, że od trudnych wspomnień nie sposób się uwolnić. Mają one wpływ na późniejsze nasze  całe życie. Tylko  nielicznym udaje się odciąć od nich, jakby nigdy nie istniały, by  nie musieli później mówić , jak jedna z postaci w książce : â skleroza- najlepszy lek na skurwione życieâ.<br />
   Zaskoczyło mnie jeszcze jedno w książce. Forma pisania tzn. nie zaznaczanie myślnikami dialogów, jak ogólnie jest to przyjęte. W pewnym sensie utrudniało to czytanie. Czytelnik gubi się i musi wracać do poprzednich kwestii.<br />
   Mam mieszane uczucia czy polecić tę książkę. Jest tak bardzo trudna w swoim przekazie, jak trudna jest starość ludzi zniedołężniałych.<br />
Bardzo chętnie dałabym ją do przeczytania tym, co umieszczają bliskich w takich domach i tym co zapomnieli , albo nie wiedzą czy też nie chcą wiedzieć o Holokauście.....<br />
Zatem sami zadecydujcie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[âŚlicznotka doktora Josefa â <br />
Zyty Rudzkiej<br />
<br />
  Autorka jest z wykształcenia psychologiem, ale również  pisarką. Nagradzana, tłumaczona na niemiecki i chorwacki.<br />
  Książka jest historią 12-to letniej dziewczynki- Czechny, której losy życiowe / eksterminacja Żydów podczas II wojny światowej/ zmuszają ją do pobytu w Oświęcimiu / Auschwitz/. Tam poddawana jest okrutnym eksperymentom i upokorzeniom przez doktora Josefa Mengela i jego pomocnika- dr Hansa. Następuje relacja kat -ofiara. Między katem, a ofiarą zawiązuje się jakaś niezrozumiała nić. Od śmierci ratuje ją młodość i uroda i chyba te radosne oczy, w których nie ma smutku ni strachu.<br />
   Główne postacie są fikcyjne/ Czechna i jej siostra/. Na nie składają się  zebrane doświadczenia wielu ofiar Holokaustu. Natomiast dr Josef jest autentyczny. Jest to zbrodniarz wojenny/ nigdy nie zapłacił za swoje zbrodnie, zmarł śmiercią naturalną w roku 1979 /.<br />
   Wspomnienia głównej bohaterki Czechny wplecione są   w główny wątek książki, jakim jest pobyt w domu starców. Jej traumatyczne przeżycia, nie pozwalają jej normalnie żyć. Odciąć się od przeszłości. Wraca, mimo że boli. Tak, jakby czas zatrzymał się dla niej tam â w obozie zagłady.<br />
    W domu,  w którym mieszka króluje starość i zniedołężnienie. Gdzie zmęczenie, obojętność,<br />
tęsknota za normalnym życiem, za czułością, miłością, ciepłym dotykiem, za bliską rodziną, a bardzo często niesamowita chęć życia wychodzi każdą szparą.<br />
   Oddaleni od ludzi, odcięci, tak naprawdę są również odcięci od siebie samych. Tu nikt nikogo nie słucha, mówią do siebie, ich ciała / powłoki ze skóry/ odmawiają współpracy. Personel domu,  mimo wykonywanych dobrze swoich obowiązków, jest niestety                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             â słownieâ okrutny i obojętny. Pensjonariusze zamykają się w swoim świecie, wracając do wspomnień. A te są różne; ciepłe, śmieszne i brutalne, ale i takie jak wspomnienia Czechny.<br />
    Bardzo obrazowo autorka oddała klimat takich domów. Odnoszę wrażenie, że aż za bardzo dokładnie. Pensjonariusze opuszczeni przez bliskich. Zdani na łaskę i niełaskę personelu wegetują, czekając na śmierć, ale i w sumie broniąc się przed nią. Bo tak naprawdę wszyscy tam chcą jeszcze żyć. Szczególnie Czechna, która uwielbia żyć i się podobać. Właśnie to jej zostało â po obozie â -  ładni nie umierają. Ładni przetrwają.<br />
  Po przeczytaniu książki odetchnęłam, że już koniec. Bo tak naprawdę , używając mało wytwornego słowa â mnie zdołowałaâ.Nie odczułam w niej â poczucia humoruâ, jakim autorka chciała rozświetlić zniedołężniałą starość. Poczułam lęk, strach. Czy obrzydzenie ? Nie. To przecież ludzie - tylko, że już chorzy i starzy, wymagający opieki. Przeraziła mnie ewentualna przyszłość,  bo przecież każdy w pewnym wieku zaczyna czuć na plecach pierwsze oddechy zbliżającej się starości.<br />
   Znalazłam również  wspólne punkty, między obozem , a tym domem. Zaznaczam malutkie, bo nie powinnam nic i nigdy przyrównywać do obozów śmierci/ tam za murami, tu też.../. Ale niestety to było silniejsze odemnie, poczułam i już.<br />
  Tak się zastanawiam czy ja źle  zrozumiałam książkę / mam do tego prawo, jako czytelnik/ czy autorce, tak do końca nie udało się pokazać starości pogodnej i pogodnego odchodzenia. Tak mi się nasunęło po przeczytaniu wywiadu z autorką. Ale na pewno jest to książka bardzo dojrzała. Pokazuje nam bardzo ważną rzecz, że od trudnych wspomnień nie sposób się uwolnić. Mają one wpływ na późniejsze nasze  całe życie. Tylko  nielicznym udaje się odciąć od nich, jakby nigdy nie istniały, by  nie musieli później mówić , jak jedna z postaci w książce : â skleroza- najlepszy lek na skurwione życieâ.<br />
   Zaskoczyło mnie jeszcze jedno w książce. Forma pisania tzn. nie zaznaczanie myślnikami dialogów, jak ogólnie jest to przyjęte. W pewnym sensie utrudniało to czytanie. Czytelnik gubi się i musi wracać do poprzednich kwestii.<br />
   Mam mieszane uczucia czy polecić tę książkę. Jest tak bardzo trudna w swoim przekazie, jak trudna jest starość ludzi zniedołężniałych.<br />
Bardzo chętnie dałabym ją do przeczytania tym, co umieszczają bliskich w takich domach i tym co zapomnieli , albo nie wiedzą czy też nie chcą wiedzieć o Holokauście.....<br />
Zatem sami zadecydujcie.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Pachnidło]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1982.html</link>
			<pubDate>Tue, 09 Sep 2008 23:03:09 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-1982.html</guid>
			<description><![CDATA[Pachnidło<br />
Autor: Süskind Patrick<br />
Tytuł oryginalny: Das Parfum Die Geschichte Eines Mörders <br />
<br />
    Autor Süskind Patrick - jest pisarzem  niemieckim , z wykształcenia historykiem. Książkę wydał w 1985 roku. Okazała się bestsellerem. Na podstawie powieści nakręcono film â Pachnidłoâ, który również nie schodzi z TOP listy.<br />
     <br />
    Cofnijmy się zatem  do początku książki, kiedy to poznajemy głównego bohatera  Jeana Baptiste Grenouille w osiemnastowiecznym Paryżu, jest  rok 1738.Od chwili narodzin był inny. Odrzucany, budzący strach, upokarzany, prowadzący zwierzęcą egzystencję. Posiadał jednak bardzo ważną zaletę, potrafił przetrwać. Odbierał świat poprzez zapachy. Uczył się je odróżniać. Jego życie, to doznania zapachowe. Czuł więcej niż przeciętny człowiek, ale przy ubóstwie słownictwa nie potrafił   tego określić.<br />
     Jest to powieść o geniuszu, który ma fenomenalne zdolności olfaktoryczne/ zapachowe/, a sam nie posiada żadnego zapachu, jako człowiek. Od chwili narodzin przechodzi kolejne etapy życia w poszukiwaniu zapachów/ poznawanie, rejestrowanie, katalogowanie ich w sobie/, by z czasem zacząć szukać i stworzyć różne zapachy człowieka, a skończyć na połączeniu zapachów, by osiągnąć swój cel , czyli  zapach idealny /władzy nad ludźmi /.Jego marzenie â technicznie zapanować nad zapachem- posiąść go.<br />
Droga, która wybrał kończy się morderstwami, młodych, pięknych dziewcząt w wieku 15 lat. Tak do końca nie rozumie, że czyni zło. Te dziewczęta są tylko dla niego instrumentem do osiągnięcia  tego co zamierzył.<br />
       Czytając książkę miałam bardzo duży problem. Moja wyobraźnia odmawiała współpracy, ponieważ zastosowałam nie tę kolejność co trzeba. Najpierw obejrzałam film, potem dopiero przeczytałam książkę. Gotowe obrazy z kadrów filmowych na siłę wpychały się w moje postrzeganie tego, co czytam. Zgubiłam to gdzieś w połowie czytania.<br />
       Książka odpowiedziała mi na pytania, które sobie zadałam w czasie oglądania filmu/ raczej źle odebrałam film/. Dopiero podczas lektury doceniłam wielkość tej powieści. Opisy pozyskiwania â duszy kwiatówâ są dla mnie wręcz fenomenalne. Czytając zdałam sobie sprawę, że w sumie my też żyjemy w królestwie zapachów. Tylko nie  zawsze zwracamy uwagę na to, co czujemy na co dzień. A tak naprawdę wszystko wokół nas pachnie. Niektóre zapachy zapamiętujemy do końca życia, choćby zapach babcinej kuchni, ciepłej dłoni matki, narodzonego dziecka, pierwszej miłości , czy specyficzny zapach biblioteki. Tych zapachów jest wiele i w sumie też mamy je gdzieś w podświadomości poukładane i zweryfikowane. W filmie odebrałam głównego bohatera, jako psychopatę z urodzenia, w książce było mi go żal. Tak sobie pomyślałam, gdybym przeszła przez takie piekło w dzieciństwie, też bym pewnie została psychopatką. Oczywiście nic go nie usprawiedliwia. Główny bohater jest człowiekiem bez morale i tu aż się prosi zastosować znane zdanieâ â do celu po trupachâ.<br />
        Powieść mnie urzekła. Co nie znaczy , że nie było w niej słabych stron i niejasnych np. na  egzekucję  pojawia się z flakonikiem pachnidła i pięknie ubrany- kiedy, skąd i jak mu się to udało ?Nie znajdziemy tego. No i zakończenie jest trochę udziwnione â kanibalizm w imię miłości ? Dla mnie osobiście totalna bzdura. Ale taka była idea autora książki, tak więc przyjmę to z   przymrużeniem oka. W sumie czyta się dobrze. I polecam przeczytanie â Pachnidłaâ.Tylko, że gdyby ktoś mnie zapytał czy poczułam zapach podczas czytania? Odpowiem niestety nie. Coś co jest tak bardzo lotne czy też efemeryczne nie sposób opisać, można tylko pokropić chusteczkę, pomachać nią i wgłębić nas zmysł powonienia w dane pachnidło.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Pachnidło<br />
Autor: Süskind Patrick<br />
Tytuł oryginalny: Das Parfum Die Geschichte Eines Mörders <br />
<br />
    Autor Süskind Patrick - jest pisarzem  niemieckim , z wykształcenia historykiem. Książkę wydał w 1985 roku. Okazała się bestsellerem. Na podstawie powieści nakręcono film â Pachnidłoâ, który również nie schodzi z TOP listy.<br />
     <br />
    Cofnijmy się zatem  do początku książki, kiedy to poznajemy głównego bohatera  Jeana Baptiste Grenouille w osiemnastowiecznym Paryżu, jest  rok 1738.Od chwili narodzin był inny. Odrzucany, budzący strach, upokarzany, prowadzący zwierzęcą egzystencję. Posiadał jednak bardzo ważną zaletę, potrafił przetrwać. Odbierał świat poprzez zapachy. Uczył się je odróżniać. Jego życie, to doznania zapachowe. Czuł więcej niż przeciętny człowiek, ale przy ubóstwie słownictwa nie potrafił   tego określić.<br />
     Jest to powieść o geniuszu, który ma fenomenalne zdolności olfaktoryczne/ zapachowe/, a sam nie posiada żadnego zapachu, jako człowiek. Od chwili narodzin przechodzi kolejne etapy życia w poszukiwaniu zapachów/ poznawanie, rejestrowanie, katalogowanie ich w sobie/, by z czasem zacząć szukać i stworzyć różne zapachy człowieka, a skończyć na połączeniu zapachów, by osiągnąć swój cel , czyli  zapach idealny /władzy nad ludźmi /.Jego marzenie â technicznie zapanować nad zapachem- posiąść go.<br />
Droga, która wybrał kończy się morderstwami, młodych, pięknych dziewcząt w wieku 15 lat. Tak do końca nie rozumie, że czyni zło. Te dziewczęta są tylko dla niego instrumentem do osiągnięcia  tego co zamierzył.<br />
       Czytając książkę miałam bardzo duży problem. Moja wyobraźnia odmawiała współpracy, ponieważ zastosowałam nie tę kolejność co trzeba. Najpierw obejrzałam film, potem dopiero przeczytałam książkę. Gotowe obrazy z kadrów filmowych na siłę wpychały się w moje postrzeganie tego, co czytam. Zgubiłam to gdzieś w połowie czytania.<br />
       Książka odpowiedziała mi na pytania, które sobie zadałam w czasie oglądania filmu/ raczej źle odebrałam film/. Dopiero podczas lektury doceniłam wielkość tej powieści. Opisy pozyskiwania â duszy kwiatówâ są dla mnie wręcz fenomenalne. Czytając zdałam sobie sprawę, że w sumie my też żyjemy w królestwie zapachów. Tylko nie  zawsze zwracamy uwagę na to, co czujemy na co dzień. A tak naprawdę wszystko wokół nas pachnie. Niektóre zapachy zapamiętujemy do końca życia, choćby zapach babcinej kuchni, ciepłej dłoni matki, narodzonego dziecka, pierwszej miłości , czy specyficzny zapach biblioteki. Tych zapachów jest wiele i w sumie też mamy je gdzieś w podświadomości poukładane i zweryfikowane. W filmie odebrałam głównego bohatera, jako psychopatę z urodzenia, w książce było mi go żal. Tak sobie pomyślałam, gdybym przeszła przez takie piekło w dzieciństwie, też bym pewnie została psychopatką. Oczywiście nic go nie usprawiedliwia. Główny bohater jest człowiekiem bez morale i tu aż się prosi zastosować znane zdanieâ â do celu po trupachâ.<br />
        Powieść mnie urzekła. Co nie znaczy , że nie było w niej słabych stron i niejasnych np. na  egzekucję  pojawia się z flakonikiem pachnidła i pięknie ubrany- kiedy, skąd i jak mu się to udało ?Nie znajdziemy tego. No i zakończenie jest trochę udziwnione â kanibalizm w imię miłości ? Dla mnie osobiście totalna bzdura. Ale taka była idea autora książki, tak więc przyjmę to z   przymrużeniem oka. W sumie czyta się dobrze. I polecam przeczytanie â Pachnidłaâ.Tylko, że gdyby ktoś mnie zapytał czy poczułam zapach podczas czytania? Odpowiem niestety nie. Coś co jest tak bardzo lotne czy też efemeryczne nie sposób opisać, można tylko pokropić chusteczkę, pomachać nią i wgłębić nas zmysł powonienia w dane pachnidło.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rozdarty czarczaf  moje zycie w Arabii Saudyjskiej]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-2049.html</link>
			<pubDate>Wed, 27 Aug 2008 19:32:42 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-2049.html</guid>
			<description><![CDATA[może nie tylko miłość? a władza męża, pieniądze....itp.? Nie znamy takiego życia / w Arabii/ może ma swój urok? może tam kobieta jest kobietą ?...ja osobiście podziwiam te wszystkie kobiety , które wyjeżdżają w inną kulturę .Nie dałabym rady.Mój mąż uważa, że emancypantka przy mnie to mały pikuś  :lol:]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[może nie tylko miłość? a władza męża, pieniądze....itp.? Nie znamy takiego życia / w Arabii/ może ma swój urok? może tam kobieta jest kobietą ?...ja osobiście podziwiam te wszystkie kobiety , które wyjeżdżają w inną kulturę .Nie dałabym rady.Mój mąż uważa, że emancypantka przy mnie to mały pikuś  :lol:]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Myszka]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-2117.html</link>
			<pubDate>Sat, 09 Aug 2008 16:13:24 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-2117.html</guid>
			<description><![CDATA[bardzo dobre i wielce pouczające..... <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[bardzo dobre i wielce pouczające..... <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Marcin Bruczkowski]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-2150.html</link>
			<pubDate>Mon, 04 Aug 2008 23:56:03 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-2150.html</guid>
			<description><![CDATA[<blockquote><cite>Cytat:</cite>Jest to książka o charakterze poznawczym, napisana lekko, dowcipnie, wzbogacona licznymi zdjęciami - połączenie przewodnika, fabularyzowanej opowieści, autobiograficznej książki wspomnieniowej - bardzo ciekawa, zupełnie nietypowa i niepoddająca się żadnej klasyfikacji. Publikacja młodego zdolnego Polaka, który w sposób absolutnie niekonwencjonalny przeżywał swoją młodość w dalekiej Japonii. A ponieważ nie tylko w niej żył, ale i przez dziesięć lat pracował, ma wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia, a swą wiedzą chętnie i z polotem dzieli się z czytelnikami, obalając wiele mitów na temat Japonii. Książka napisana przez entuzjastę Orientu, patrzącego życzliwym okiem na Japończyków, a jednocześnie wyczulonego na egzotyczną atmosferę i rejestrującego każdy typowy dla Japonii a intrygujący dla przybysza z zewnątrz szczegół obyczajowy, bez wątpienia będzie bardzo interesująca dla polskiego czytelnika.</blockquote>
Recenzję przekleiłem z Merlina, bo w sumie ujmuje to, co sam bym tu napisał.<br />
Może dodam tylko od siebie, że ubawiłem się przy niej setnie a fakt, że ma koło 400 stron z początku mnie trochę przerażał - na końcu zawodził, że to już koniec :/<br />
Polecam i zachęcam do sięgnięcia po nią.<br />
Dwie następne nie są już tak humorystyczne, ale równie wciągające.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="text-decoration: underline;">Singapur: 4 rano</span></span> - opowieść o życiu w Singapurze. Zwyczaje, tak niezwyczajne dla nas złożoności ichniejszego życia. Dobrze się ją czyta.<br />
oraz<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="text-decoration: underline;">Zagubieni w Tokio</span></span> - to już niemal abstrakcja - lekko zahaczająca o kryminał, choć - wedle autora - mająca u swych podwalin wiele z autentycznych zdarzeń.<br />
W listopadzie ma się ukazać jego nowa książka, napisana do spółki z pewną autorką z drugiej strony Ziemi - ale z kim i o czym... Się przeczyta za kilka miesięcy <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /><br />
Więcej informacji o autorze znajdziecie na <a href="http://www.marcin.bruczkowski.com/" target="_blank">jego stronie</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><cite>Cytat:</cite>Jest to książka o charakterze poznawczym, napisana lekko, dowcipnie, wzbogacona licznymi zdjęciami - połączenie przewodnika, fabularyzowanej opowieści, autobiograficznej książki wspomnieniowej - bardzo ciekawa, zupełnie nietypowa i niepoddająca się żadnej klasyfikacji. Publikacja młodego zdolnego Polaka, który w sposób absolutnie niekonwencjonalny przeżywał swoją młodość w dalekiej Japonii. A ponieważ nie tylko w niej żył, ale i przez dziesięć lat pracował, ma wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia, a swą wiedzą chętnie i z polotem dzieli się z czytelnikami, obalając wiele mitów na temat Japonii. Książka napisana przez entuzjastę Orientu, patrzącego życzliwym okiem na Japończyków, a jednocześnie wyczulonego na egzotyczną atmosferę i rejestrującego każdy typowy dla Japonii a intrygujący dla przybysza z zewnątrz szczegół obyczajowy, bez wątpienia będzie bardzo interesująca dla polskiego czytelnika.</blockquote>
Recenzję przekleiłem z Merlina, bo w sumie ujmuje to, co sam bym tu napisał.<br />
Może dodam tylko od siebie, że ubawiłem się przy niej setnie a fakt, że ma koło 400 stron z początku mnie trochę przerażał - na końcu zawodził, że to już koniec :/<br />
Polecam i zachęcam do sięgnięcia po nią.<br />
Dwie następne nie są już tak humorystyczne, ale równie wciągające.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="text-decoration: underline;">Singapur: 4 rano</span></span> - opowieść o życiu w Singapurze. Zwyczaje, tak niezwyczajne dla nas złożoności ichniejszego życia. Dobrze się ją czyta.<br />
oraz<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="text-decoration: underline;">Zagubieni w Tokio</span></span> - to już niemal abstrakcja - lekko zahaczająca o kryminał, choć - wedle autora - mająca u swych podwalin wiele z autentycznych zdarzeń.<br />
W listopadzie ma się ukazać jego nowa książka, napisana do spółki z pewną autorką z drugiej strony Ziemi - ale z kim i o czym... Się przeczyta za kilka miesięcy <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /><br />
Więcej informacji o autorze znajdziecie na <a href="http://www.marcin.bruczkowski.com/" target="_blank">jego stronie</a>.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jacek Piekara]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-2166.html</link>
			<pubDate>Sat, 02 Aug 2008 18:20:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-2166.html</guid>
			<description><![CDATA[Jacek Piekara<br />
"Przenajświętsza Rzeczpospolita"<br />
<br />
Tym razem mojej recenzji nie będzie, gdyż książki nie przeczytałam.Wulgaryzmy w " Dżuma w Breslau"<span style="font-weight: bold;"> to pikuś mały</span>, do tego co tu przeczytałam na pierwszych kartkach.Ja naprawdę nie rozumiem czemu to miało służyć.Poddałam się po paru stronach, stwierdzają, że przecież nikt mnie nie zmusza do czytania tego.Tak więc, żeby jednak Wam przybliżyć książkę poszukałam recenzji, która pozwolę sobie tu wkleić.<br />
Recenzję znalazłam na stronie :http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/jacek_piekara/przenajswietsza_rzeczpospolita/recenzja<br />
<br />
<br />
<br />
Recenzja książki "Przenajświętsza Rzeczpospolita"<br />
Data publikacji artykułu: 23 maja 2006<br />
Autor: Bool<br />
<br />
patronat gildii<br />
okładka<br />
<br />
Ta książka narobi szumu, krzyku, zamieszania. Wywoła wypieki i grymasy. Jedni będą się oburzać, inni zaś zacierać ręce z uciechy. Zapewne nikt nie przejdzie obojętnie. Kto wie, może nawet najnowsza powieść Piekary trafi na cenzurowane. Niby nie mamy w Polsce cenzury, ale każdy widzi, jak to ostatnio wygląda w praktyce. <br />
<br />
Weźmy naszą polską rzeczywistość, aproksymujmy nieco w przyszłość, stwórzmy kilka wariantów i wybierzmy najgorszy z nich. Co otrzymamy? Odpowiedź znaleźć można właśnie w Przenajświętszej Rzeczypospolitej. Mamy tu kraj splugawiony do cna, zdewastowany, rozkradziony, rządzony i kontrolowany przez religijnych fanatyków oraz świnie, które widzą tylko własne koryto i szukają sposobów, by nachapać się kosztem umęczonej ojczyzny. <br />
<br />
Ktoś może zakrzyknie: "Ależ tak właśnie teraz jest!" Spokojnie, jeszcze nie jest aż tak źle. Nie mamy obozów resocjalizacyjnych czy też obszarów wydzielonych, nie mamy poważnego skażenia ani tak wyraźnego podziału na lepszą i gorszą część społeczeństwa. Nie mamy również duchowieństwa, które z całą surowością karze lud w imię Boga, choć w Niego wcale nie wierzy, wręcz śmieje Mu się w twarz. Nie mamy systemu powszechnej inwigilacji, ostrzejszej niż za komuny, a nasz kraj nie przypomina jeszcze bezlitosnego państwa kościelno-policyjnego. <br />
<br />
Polska i Polacy są, póki co, daleko od stanu upodlenia, jaki wyrysował Jacek Piekara. Pytanie tylko, jak daleko? Ile czasu i trudu "życzliwych" trzeba, bo do takiego poziomu upaść? Jednocześnie jak wielki musi być wysiłek, by temu zapobiec? Autor zdaje się sugerować, że jego zatrważająca wizja jest całkiem prawdopodobna, wszak oparł ją na dzisiejszych realiach i założeniu, że pewne siły, wbrew pozorom nieprzyjazne naszemu narodowi, połączą się, podetną Polsce nogi i strącą ją na samo dno. Naturalnie sprawcy odniosą z tego wielkie korzyści i w myśl zasady "ręka rękę myje", rozepną sobie nawzajem parasole. Nie zostaną więc ukarani, wprost przeciwnie, to oni zasiądą u steru i będą wysysać z rodaków i ojczyzny ostatnie krople krwi. A niech tylko ktoś spróbuje zaprotestować! Wkrótce znajdzie się w obozie na Śląsku, jeśli naturalnie będzie mieć tyle szczęścia, że nie zatłuką go od razu. W cudownie katolickiej Polsce nie ma miejsca ani dla "wichrzycieli", ani też dla wierzących inaczej niż nakazuje instytucja kościoła. <br />
<br />
Zatrważające w tej książce jest to, że właściwie żadne z obrzydliwości, jakie prezentuje autor, nie są nam tak całkiem obce, a niektóre z nich wręcz bardzo dobrze znane. Przede wszystkim politycy - zastanówmy się, ilu z nich kieruje się dobrem narodu, ilu jest uczciwych. Chyba pochowali się oni w mysich norkach, a do władzy dochodzą ci, którzy potrafią znakomicie mamić i dbać o samych siebie. Przyjrzyjmy się, jak wielu z nich nadużywa kompetencji, oszukuje i okrada społeczeństwo (swoich wyborców!), posłuchajmy o aferach i nie łudźmy się, że tam na górze rządzi coś innego niż znajomości i pieniądze. W Przenajświętszej Rzeczypospolitej dochodzi do tego jeszcze seks, od którego nie stroni nawet prymas. <br />
<br />
Jeśli chodzi o wspomnianą inwigilację, wielu czytelników pamięta doskonale, jak wyglądało nasze państwo przed dwudziestu czy trzydziesty laty: cenzura, donosy, aresztowania. Ale u Piekary jest jeszcze gorzej. Posłuszeństwo obywateli zapewniane jest przez ogólnie panujący strach przed podpadnięciem kościołowi, które zwykle kończy się zesłaniem do obozu. Podpaść oczywiście można za byle co, nawet za nic, na każdego przecież znajdzie się paragraf. A kary są surowe. Słowem, elementy rzeczywistości wprost z radzieckiego "teatru absurdu", znanego chociażby z kart "Innego świata" Grudzińskiego. <br />
<br />
Powieść Piekary ma kilku bohaterów. Są to poseł i senator, czyli dwie niezłe szuje, następnie niedawno awansowany, ambitny urzędniczyna przykościelny, nie lepszy niż tamci dwaj. Ponadto prymas-ateista, pechowy poeta oraz nawrócony naczelny grafoman systemu. Kto z nich okaże się posiadać resztki patriotyzmu i moralności, dwóch cech jakże niemodnych w opisywanym świecie? Jak skończy się dla Polski odkrycie drogocennych złóż, czy znów zostanie rozkradziona, zgwałcona przez swych własnych synów i sąsiadów, czy może tym razem uda jej się wykorzystać swą szansę? Dowie się ten, kto zechce przeczytać, ale po takiej zachęcie chcieć powinien chyba każdy, może oprócz osób, które swym postępowaniem przypominają postaci z tej książki. Naprawdę mocna lektura, absolutnie polecam.<br />
<br />
<br />
koniec cytatu <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /><br />
<br />
<br />
Mocna lektura, to mało powiedziane <img src="images/smilies/wink.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Wink" title="Wink" /> Nawet mój mąż nie dał rady .....<br />
<br /><img src="images/attachtypes/image.gif" border="0" alt=".gif" />&nbsp;&nbsp;<a href="attachment.php?aid=320" target="_blank">hahaha.gif</a> (Rozmiar: 584 bajtów / Pobrań: 46)
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Jacek Piekara<br />
"Przenajświętsza Rzeczpospolita"<br />
<br />
Tym razem mojej recenzji nie będzie, gdyż książki nie przeczytałam.Wulgaryzmy w " Dżuma w Breslau"<span style="font-weight: bold;"> to pikuś mały</span>, do tego co tu przeczytałam na pierwszych kartkach.Ja naprawdę nie rozumiem czemu to miało służyć.Poddałam się po paru stronach, stwierdzają, że przecież nikt mnie nie zmusza do czytania tego.Tak więc, żeby jednak Wam przybliżyć książkę poszukałam recenzji, która pozwolę sobie tu wkleić.<br />
Recenzję znalazłam na stronie :http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/jacek_piekara/przenajswietsza_rzeczpospolita/recenzja<br />
<br />
<br />
<br />
Recenzja książki "Przenajświętsza Rzeczpospolita"<br />
Data publikacji artykułu: 23 maja 2006<br />
Autor: Bool<br />
<br />
patronat gildii<br />
okładka<br />
<br />
Ta książka narobi szumu, krzyku, zamieszania. Wywoła wypieki i grymasy. Jedni będą się oburzać, inni zaś zacierać ręce z uciechy. Zapewne nikt nie przejdzie obojętnie. Kto wie, może nawet najnowsza powieść Piekary trafi na cenzurowane. Niby nie mamy w Polsce cenzury, ale każdy widzi, jak to ostatnio wygląda w praktyce. <br />
<br />
Weźmy naszą polską rzeczywistość, aproksymujmy nieco w przyszłość, stwórzmy kilka wariantów i wybierzmy najgorszy z nich. Co otrzymamy? Odpowiedź znaleźć można właśnie w Przenajświętszej Rzeczypospolitej. Mamy tu kraj splugawiony do cna, zdewastowany, rozkradziony, rządzony i kontrolowany przez religijnych fanatyków oraz świnie, które widzą tylko własne koryto i szukają sposobów, by nachapać się kosztem umęczonej ojczyzny. <br />
<br />
Ktoś może zakrzyknie: "Ależ tak właśnie teraz jest!" Spokojnie, jeszcze nie jest aż tak źle. Nie mamy obozów resocjalizacyjnych czy też obszarów wydzielonych, nie mamy poważnego skażenia ani tak wyraźnego podziału na lepszą i gorszą część społeczeństwa. Nie mamy również duchowieństwa, które z całą surowością karze lud w imię Boga, choć w Niego wcale nie wierzy, wręcz śmieje Mu się w twarz. Nie mamy systemu powszechnej inwigilacji, ostrzejszej niż za komuny, a nasz kraj nie przypomina jeszcze bezlitosnego państwa kościelno-policyjnego. <br />
<br />
Polska i Polacy są, póki co, daleko od stanu upodlenia, jaki wyrysował Jacek Piekara. Pytanie tylko, jak daleko? Ile czasu i trudu "życzliwych" trzeba, bo do takiego poziomu upaść? Jednocześnie jak wielki musi być wysiłek, by temu zapobiec? Autor zdaje się sugerować, że jego zatrważająca wizja jest całkiem prawdopodobna, wszak oparł ją na dzisiejszych realiach i założeniu, że pewne siły, wbrew pozorom nieprzyjazne naszemu narodowi, połączą się, podetną Polsce nogi i strącą ją na samo dno. Naturalnie sprawcy odniosą z tego wielkie korzyści i w myśl zasady "ręka rękę myje", rozepną sobie nawzajem parasole. Nie zostaną więc ukarani, wprost przeciwnie, to oni zasiądą u steru i będą wysysać z rodaków i ojczyzny ostatnie krople krwi. A niech tylko ktoś spróbuje zaprotestować! Wkrótce znajdzie się w obozie na Śląsku, jeśli naturalnie będzie mieć tyle szczęścia, że nie zatłuką go od razu. W cudownie katolickiej Polsce nie ma miejsca ani dla "wichrzycieli", ani też dla wierzących inaczej niż nakazuje instytucja kościoła. <br />
<br />
Zatrważające w tej książce jest to, że właściwie żadne z obrzydliwości, jakie prezentuje autor, nie są nam tak całkiem obce, a niektóre z nich wręcz bardzo dobrze znane. Przede wszystkim politycy - zastanówmy się, ilu z nich kieruje się dobrem narodu, ilu jest uczciwych. Chyba pochowali się oni w mysich norkach, a do władzy dochodzą ci, którzy potrafią znakomicie mamić i dbać o samych siebie. Przyjrzyjmy się, jak wielu z nich nadużywa kompetencji, oszukuje i okrada społeczeństwo (swoich wyborców!), posłuchajmy o aferach i nie łudźmy się, że tam na górze rządzi coś innego niż znajomości i pieniądze. W Przenajświętszej Rzeczypospolitej dochodzi do tego jeszcze seks, od którego nie stroni nawet prymas. <br />
<br />
Jeśli chodzi o wspomnianą inwigilację, wielu czytelników pamięta doskonale, jak wyglądało nasze państwo przed dwudziestu czy trzydziesty laty: cenzura, donosy, aresztowania. Ale u Piekary jest jeszcze gorzej. Posłuszeństwo obywateli zapewniane jest przez ogólnie panujący strach przed podpadnięciem kościołowi, które zwykle kończy się zesłaniem do obozu. Podpaść oczywiście można za byle co, nawet za nic, na każdego przecież znajdzie się paragraf. A kary są surowe. Słowem, elementy rzeczywistości wprost z radzieckiego "teatru absurdu", znanego chociażby z kart "Innego świata" Grudzińskiego. <br />
<br />
Powieść Piekary ma kilku bohaterów. Są to poseł i senator, czyli dwie niezłe szuje, następnie niedawno awansowany, ambitny urzędniczyna przykościelny, nie lepszy niż tamci dwaj. Ponadto prymas-ateista, pechowy poeta oraz nawrócony naczelny grafoman systemu. Kto z nich okaże się posiadać resztki patriotyzmu i moralności, dwóch cech jakże niemodnych w opisywanym świecie? Jak skończy się dla Polski odkrycie drogocennych złóż, czy znów zostanie rozkradziona, zgwałcona przez swych własnych synów i sąsiadów, czy może tym razem uda jej się wykorzystać swą szansę? Dowie się ten, kto zechce przeczytać, ale po takiej zachęcie chcieć powinien chyba każdy, może oprócz osób, które swym postępowaniem przypominają postaci z tej książki. Naprawdę mocna lektura, absolutnie polecam.<br />
<br />
<br />
koniec cytatu <img src="images/smilies/smile.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Smile" title="Smile" /><br />
<br />
<br />
Mocna lektura, to mało powiedziane <img src="images/smilies/wink.gif" style="vertical-align: middle;" border="0" alt="Wink" title="Wink" /> Nawet mój mąż nie dał rady .....<br />
<br /><img src="images/attachtypes/image.gif" border="0" alt=".gif" />&nbsp;&nbsp;<a href="attachment.php?aid=320" target="_blank">hahaha.gif</a> (Rozmiar: 584 bajtów / Pobrań: 46)
]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>