<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Dotykiem Wiatru - forum poezji amatorskiej. - Po dziennikarsku]]></title>
		<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/</link>
		<description><![CDATA[Dotykiem Wiatru - forum poezji amatorskiej. - http://dotykiemwiatru.grd.pl]]></description>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2026 18:39:35 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Słowiańszczyzna 44]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7838.html</link>
			<pubDate>Thu, 29 Aug 2024 03:16:31 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7838.html</guid>
			<description><![CDATA[Jak bardzo złym i podłym trzeba być człowiekiem żeby w dzisiejszych czasach Powstanie warszawskie pogardliwie nazywać ,,awanturą warszawską"... Przecież to był największy zbrojny zryw niepodległościowy w okupowanych krajach Europy! Zarazem była to największa bitwa stoczona podczas II wojny światowej przez organizację podziemną z wojskami okupacyjnymi!... Każdy kto postępuje w ten sposób jest wyjątkowo podły!... Przecież to wypisz wymaluj język Stalina…  Bo to Stalin przecież 16 sierpnia 1944 r. wystosował utrzymaną w ostrym tonie depeszę do Churchilla, w której (cytując dosłownie za Wikipedią) stwierdził że [Powstanie Warszawskie jest „bezsensowną, przerażającą awanturą”, od której dowództwo sowieckie musi się „odgrodzić”, albowiem nie może brać na siebie za nią ani bezpośredniej, ani pośredniej odpowiedzialności]. Aby w dzisiejszych czasach pisać w ten sposób o Powstaniu warszawskim trzeba być wyjątkowo podłym lub wyjątkową ograniczonym umysłowo człowiekiem...<br />
<br />
Gdy w okrągłą osiemdziesiątą rocznicę wybuchu Powstania warszawskiego zajrzałem do Internetu nie małym szokiem było dla mnie z jaką łatwością wielu anonimowym internautom przychodzi obrażanie powstańców warszawskich...<br />
<br />
Poza anonimowymi internautami wielu blogerów czy publicystów w osiemdziesiątą rocznicę wybuchu Powstania warszawskiego otwarcie postawiło tezy że ,,bohaterstwo Polaków było zmarnowane, bezsensowne, głupie, naiwne i niepotrzebne" że ,,polscy dowódcy podejmujący decyzję o wybuchu powstania byli politycznie nieudolnymi idiotami” i liczne inne tym podobne obraźliwe komentarze pod adresem bohaterskich powstańców warszawskich … Ktoś może powiedzieć że to tylko internetowe trolle, którymi nie warto się przejmować, ale moim zdaniem problem jest dużo głębszy… <br />
<br />
Moim zdaniem w powyższym bardzo szkodliwym zjawisku społecznym nakładają się wzajemnie na siebie dwa problemy… <br />
<br />
Pierwszy to taki że w współczesnym polskim społeczeństwie pokutuje stereotypowe wyobrażenie o Powstaniu warszawskim, w którym to nastoletni nieuzbrojeni powstańcy potulnie dali się prowadzić na rzeź tym wszystkim niekompetentnym dowódcom w nie mających szans powodzenia szturmach na umocnione niemieckie pozycje i bunkry, które to wszystkie bez wyjątku szturmy kończyły się nieproporcjonalnymi stratami i doszczętnym wykrwawieniem złożonych z nieuzbrojonych nastolatków powstańczych oddziałów...<br />
<br />
Drugi to taki że obecnie niemal w całym polskim społeczeństwie brakuje wiedzy o tym jak wiele brawurowych sukcesów w walce z niemieckimi siłami odniosło w czasie Powstania warszawskiego zgrupowanie partyzanckie Armii Krajowej Grupa ,,Kampinos”… <br />
<br />
I na te dwa powyższe splatające się wzajemnie ze sobą problemy nakłada się moim zdaniem jeszcze problem trzeci dużo większy od poprzednich, a jest nim smutny fakt że obecnie przeciętny Polak nie potrafi skutecznie uargumentować wyjątkowości Powstania warszawskiego na tle równolegle z nim toczących się Powstania paryskiego i Słowackiego powstania narodowego, a także późniejszego o rok Powstania praskiego…<br />
<br />
Powstanie paryskie i Słowackie powstanie narodowe toczyły się równolegle z Powstaniem warszawskim! Niestety ze wszystkich trzech to Powstanie warszawskie jest chyba obecnie najbardziej opluwane...<br />
<br />
Już pomijając fakt że większość współczesnych Polaków w ogóle nie potrafi powiedzieć czym było Słowackie powstanie narodowe i Powstanie paryskie... W mojej ocenie to pokutujące w współczesnym społeczeństwie stereotypowe wyobrażenia o Powstaniu warszawskim, brak wiedzy o brawurowych sukcesach zgrupowania ,,Kampinos” w walce z niemieckimi siłami, niemożność uargumentowania przez przeciętnego Polaka wyjątkowości Powstania warszawskiego na tle Powstanie paryskiego czy Powstania praskiego, w dużej mierze przyczyniają się do tego z jaką łatwością wielu anonimowym internautom czy blogerom przychodzi dziś obrażanie powstańców warszawskich...<br />
<br />
Wielu anonimowych internautów swoimi obraźliwymi wpisami uraziło wtedy moje uczucia patriotyczne... Szybko doszedłem do wniosku że muszę przeciwko tym konkretnym wpisom jakoś zaprotestować, bo inaczej oznaczałoby to z mojej strony milczącą akceptację... Tak zrodził się pomysł napisania tego obszernego tekstu…<br />
<br />
Kolejnym impulsem do napisania niniejszego tekstu była zbliżająca się wielkimi krokami data 29 sierpnia 2024 roku, kiedy to obchodzić będziemy okrągłą osiemdziesiątą rocznicę wybuchu Słowackiego powstania narodowego będącego jednym z najważniejszych wystąpień antyfaszystowskich w całej historii II wojny światowej oraz okrągłą osiemdziesiątą rocznicę Starcia pod Kiściennem będącego jednym z największych zwycięstw zgrupowania partyzanckiego Armii Krajowej Grupa ,,Kampinos”…<br />
<br />
Jedno z najważniejszych wystąpień antyfaszystowskich w całej historii II wojny światowej…<br />
<br />
Jedno z największych zwycięstw Grupy „Kampinos”…<br />
<br />
Obydwa te wielkie wydarzenia historyczne spaja niewidzialną, acz nierozerwalną nicią wspólna data 29 sierpnia 1994 roku.<br />
<br />
Choć jestem tylko prostym pasjonatem historii, ośmielę się w tym miejscu napisać, że ogromnie szanuję Słowaków za Słowackie powstanie narodowe (od 29 sierpnia do 28 października 1944 roku), jak i ogromnie szanuję Czechów za Powstanie majowe ludu czeskiego (od 1 do 11 maja 1945 roku). Historia świata w dostojnym swym biegu sprawiła, iż zrządzeniem dziejowych wiatrów to narody zachodniej Słowiańszczyzny wzięły na siebie wyjątkowy ciężar walki z niemieckim agresorem i okupantem, dając tym współczesnym ogromne powody do narodowej dumy…<br />
<br />
Uważam że wobec głośnych ostatnimi laty prób zafałszowywania polskiej historii, jako Polacy to właśnie powstańcom warszawskim winniśmy szczególny szacunek. Co prawda ostatnimi laty namnożyło się wiele publikacji deprecjonujących ich wysiłek, ale ich bohaterstwo pozostanie zapisane na kartach historii na wieki!<br />
<br />
Formą obrony przed oczernianiem koncepcji powstania warszawskiego powinno być sięgnięcie do równoległej historii tamtego okresu pozostałych narodów Grupy Wyszehradzkiej i narodów dawnej Jugosławii! Bo przecież jakże wiele mamy wspólnych kart historii!<br />
<br />
<br />
Nieraz rozczytując się bez pamięci w jednej z moich ukochanych książek o tematyce II wojny światowej jaką są „Doliniacy” autorstwa Mariana Podgórecznego, zatapiając się w kolejnych barwnych obrazach licznych partyzanckich bitew z każdym kolejnym rozdziałem odmalowywanych piórem autora niniejszej wyjątkowej publikacji, będących zarazem świadectwem roli, potęgi i wyjątkowości partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej i Zgrupowania Stołpeckiego Armii Krajowej dowodzonego wówczas przez por. Adolfa Pilcha ps. „Góra, Dolina”, z każdą kolejną przewróconą kartką tej wyjątkowej w swoim gatunku książki, coraz śmielej rozniecałem moją wyobraźnię próbując odmalować w swej głowie obraz tamtej partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej w całej jej wyjątkowości i potędze….<br />
<br />
Tak... Często dobra książka historyczna bywa duchową odtrutką na kretyńskie wpisy ignorantów pojawiające się w Internecie... Choć i tak zwykle niestety pozostają one w pamięci...<br />
<br />
Jednak z drugiej strony często rozczytując się bez pamięci w licznych książkach traktujących o wyjątkowości i potędze partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej i Słowackiego powstania narodowego w pełni uświadomiłem sobie małość i osobliwą głupotę anonimowych autorów tamtych chamskich komentarzy pod adresem powstańców warszawskich, na które gdybym chciał wszystkie sensownie odpowiedzieć zdecydowanie musiałbym nic innego nie robić tylko całymi dniami siedzieć przed komputerem …<br />
<br />
Ale jako że brak jakiejkolwiek reakcji na nie oznaczałby z mojej strony milczącą akceptację postanowiłem odpowiedzieć na nie wszystkie poprzez napisanie obszernego artykułu w którym mógłbym skutecznie uargumentować wyjątkowości Powstania warszawskiego i Rzeczpospolitej Kampinoskiej na tle równolegle z nim toczących się Powstania paryskiego i Słowackiego powstania narodowego, a także późniejszego o rok Powstania praskiego…<br />
<br />
Trwając przez ostatnie dni w tym silnym postanowieniu, chciałbym przedstawić w niniejszym obszernym tekście mojego autorstwa szereg argumentów przemawiających za decyzją o wybuchu Powstania warszawskiego… Są to argumenty głównie mojego autorstwa  wysnute przeze mnie na podstawie porównania przebiegu Powstania warszawskiego i Rzeczpospolitej Kampinoskiej ze Słowackim powstaniem narodowym, Powstaniem paryskim i powstaniem praskim z jednej strony, a partyzancką Republiką Užicką na terenie Serbii i partyzancką Republiką Bihaćką na terenie Bośni ze strony drugiej…  Oczywiście jest to zbiór argumentów bardzo wybiórczy i pobieżny, gdyż na skrupulatne i pełne przedstawienie wszystkich moich argumentów z pewnością zabrakłoby w tym moim artykule miejsca…<br />
<br />
Oddajmy zatem teraz głos samym rzeczonym argumentom... A są one następujące:<br />
<br />
- Wielu otwarcie głosi dziś w Internecie tezy że ,,bohaterstwo Polaków było zmarnowane, bezsensowne, głupie, naiwne i niepotrzebne" że ,,polscy dowódcy podejmujący decyzję o wybuchu powstania byli politycznie nieudolnymi idiotami”.<br />
<br />
Czyli innymi słowy my Polacy byliśmy głupi wywołując Powstanie warszawskie, a reszta narodów Europy to była mądra, bo nic takiego im do głowy nie strzeliło. Tak? Do ciężkiej cholery!<br />
<br />
A partyzancka Republika Užicka na terenie Serbii?       (od 28 lipca do 1 grudnia 1941 roku)<br />
A Powstanie paryskie?                                                            (od 19 do 25 sierpnia 1944 roku)<br />
A Słowackie powstanie narodowe?                  (od 29 sierpnia do 28 października 1944 roku)<br />
A Powstanie majowe ludu czeskiego?                                           (od 1 do 11 maja 1945 roku)<br />
A Powstanie praskie?                                                                       (od 5 do 9 maja 1945 roku)<br />
<br />
Jakże byśmy wyglądali przed resztą narodów Europy gdyby wszyscy w okresie II Wojny Światowej mieli swoje zrywy niepodległościowe tylko nie my!<br />
<br />
W sytuacji gdy w okresie II Wojny Światowej swoje zbrojne zrywy niepodległościowe miały niemal wszystkie narody słowiańskie brak własnego wielkiego zrywu niepodległościowego stanowiłby dla Polski z politycznego punktu widzenia poważną ujmę wizerunkową.                 W sytuacji gdy Słowacy potrafili umiejętnie wykorzystać politycznie swe Słowackie powstanie narodowe, a Czesi po dziś dzień podkreślają swój opór przeciwko okupantowi hitlerowskiemu w oparciu o silnie zakorzeniony w świadomości pokoleń obraz Powstania praskiego, brak własnego wielkiego zrywu niepodległościowego byłby dla Polski ujmą wizerunkową także z politycznego punktu widzenia…<br />
<br />
- Dla skuteczniejszego uargumentowania słuszności decyzji o wybuchu Powstania warszawskiego umieśćmy je na linii czasu...<br />
<br />
Nim Paryżem wstrząsnął szereg ulicznych strzelanin pomiędzy patrolami powstańczymi Francuskiego Ruchu Oporu i niemieckim wojskiem oraz policją będący de facto początkiem Powstania paryskiego…<br />
<br />
Nim podpułkownik Ján Golian wydał wszystkim jednostkom armii słowackiej umówiony sygnał do rozpoczęcia powstania antyniemieckiego na Słowacji rozkazem ,,Zacznijcie wypędzanie"...<br />
<br />
pierwsza wybiła Godzina „W”... Pierwsze było nasze Powstanie warszawskie…<br />
<br />
Ale to nie wszystko… to nie wszystko…<br />
<br />
Winniśmy pamiętać że przed Powstaniem warszawskim w lipcu 1944 roku na naszych kresach wschodnich miały miejsce również dwa inne wielkie powstania. Nieco zapomniane Powstanie wileńskie (Operacja „Ostra Brama” trwała od 7 do 15 lipca 1944) i następnie Powstanie lwowskie (Powstanie lwowskie trwało od 22 do 27 lipca 1944). I co szczególnie warte podkreślenia obydwa te wielkie powstania były powstaniami zwycięskimi... W obydwóch Armia Krajowa wyzwoliła wielotysięczne polskie miasta pokonując znienawidzonego okupanta... Trwały one po kilka dni a obydwa te wielkie polskie miasta udało się uchronić przed zniszczeniem... Ludność cywilna nie została tam wymordowana… Niestety choć to bohaterscy powstańcy z Armii Krajowej wyzwolili te wielkie polskie miasta, obydwa te wielkie triumfy zwieńczone były podstępnym masowym aresztowaniem oficerów i żołnierzy Armii Krajowej przez sowietów......<br />
<br />
Ale i to jeszcze nie wszystko…<br />
<br />
W okresie 24 lipca–15 sierpnia 1944 roku na szeroko rozumianych okolicach Pińczowa w wyniku wspólnych działań zbrojnych  Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich i Armii Ludowej wyzwolono spod okupacji niemieckiej duży obszar ziemi o powierzchni prawie 1000 km² nazwany później partyzancką Republiką Pińczowską... Jest to temat rzeka na którego omówienie z pewnością nie starczyłoby tutaj miejsca…<br />
Choć te trzy wielkie polskie zbrojne zrywy niepodległościowe pozostają dziś w cieniu wyszydzanego niekiedy Powstania warszawskiego...  Zwycięskie Powstanie wileńskie, zwycięskie Powstanie lwowskie  i duży wyzwolony obszar partyzanckiej Republiki Pińczowskiej są dziś wymownymi argumentami w dyskusji o sensie wybuchu Powstania warszawskiego!<br />
<br />
- W tamtych strasznych latach II wojny światowej na terytorium okupowanej Jugosławii dzięki bohaterstwu jugosłowiańskich partyzantów zaistniały niegdyś jakże rozległe swymi obszarami partyzancka Republika Užicka i partyzancka Republika Bihaćka…<br />
<br />
W jakże mrocznym okresie hitlerowskiej okupacji na ziemiach dawnej II Rzeczpospolitej dzięki bohaterstwu polskich partyzantów zaistniały z kolei Rzeczpospolita Turgielska, Rzeczpospolita Iwonicka, Republika Pińczowska i wreszcie funkcjonująca w cieniu powstańczej Warszawy Rzeczpospolita Kampinoska…<br />
<br />
Przeto my polscy pasjonaci historii nie mamy dziś najmniejszych powodów, by zazdrościć ich partyzanckich republik narodom dawnej Jugosławii, gdyż niemal cała polska ziemia utkana jest bohaterskimi akcjami polskich partyzantów, niekiedy absolutnie wyjątkowymi w skali całego świata(!). Zaś spośród wszystkich bitew stoczonych kiedykolwiek przez Armię Krajową to właśnie Powstanie warszawskie było największą bitwą stoczoną  podczas II wojny światowej przez organizację podziemną z wojskami okupacyjnymi... Jakże dziś nie być z tego faktu dumnym...<br />
<br />
- Wszystkie te zachodniosłowiańskie zbrojne zrywy niepodległościowe wymierzone w niemieckiego okupanta i agresora, jak i liczne rozległe republiki partyzanckie zaistniałe niegdyś na ziemiach dawniej Jugosławii i dawniej II Rzeczpospolitej, spaja niewidzialną, acz nierozerwalną nicią, tląca się od wieków w narodach słowiańskich niechęć do ugięcia karku przed agresorem czy życia pod jakąkolwiek okupacją. Jakże różne od siebie, a zarazem jakże bliskie sobie, były wszystkie te powstania zbrojne i republiki partyzanckie na Słowiańszczyźnie w okresie II wojny światowej, a przede wszystkim… Jakże piękne w swojej krótkiej  historii i w samym swoim jestestwie… Jakże piękne przyodziane bohaterstwem swych partyzantów i żołnierzy…<br />
<br />
- Ziemia słowiańska obfitująca w liczne przepiękne wielowiekowe miasta historią swą często sięgające średniowiecza, w okresie II wojny światowej obfitowała także w liczne niepodległe partyzanckie republiki… W mrocznym okresie II wojny światowej Słowiańszczyzna mogła poszczycić się rozległymi partyzanckimi republikami, jakich sięgając w głąb historii nie znajdziemy w żadnej innej stronie świata! Jakże nie zagłębić się w temat zbrojnych antyniemieckich zrywów niepodległościowych na Słowiańszczyźnie, a przez to jakże nie zagłębić się całym sercem w wyjątkowej historii Powstania warszawskiego!...<br />
<br />
- W tym punkcie chciałbym postawić bardzo śmiałą i może kontrowersyjną tezę, że Rzeczpospolita Kampinoska i Republika Pińczowska… (które wciąż czekają na kolejne opracowania naukowe autorstwa kolejnych historyków), są dla naszej polskiej historii równie ważne jak bitwa o Olszynkę Grochowską z 1831 r. czy choćby Powstanie krakowskie z 1846 r.<br />
<br />
<br />
- I tak z biegiem kolejnych dni II wojny światowej , zarówno na zachodniej jak i południowej słowiańszczyźnie wkroczyli na arenę dziejów wielcy bohaterowie wojenni będący dumnymi przedstawicielami swych uciskanych narodów. Dumni Serbowie mieli swojego generała Dragoljuba Mihailovića (pseudonim Draža), Słowacy mieli swojego generała Jána Goliana (pseud. Ley, Gama), Czesi zaś swego generała Františka Slunečko… I wreszcie My Polacy mieliśmy swego wybitnego dowódcę Zgrupowania ,,Kampinos" majora Adolfa Pilcha ps. „Góra”, „Dolina” itp. itd. Jednak dla dalszej części niniejszych rozważań kluczowe będzie postawienie w tym miejscu pytania, jak talenty wojskowe tych poszczególnych dowódców przełożyły się na przebieg zbrojnych zrywów niepodległościowych w poszczególnych krajach... <br />
<br />
- Nasza polska ziemia, poprzez stoczone niegdyś na niej liczne bitwy partyzanckie, zdaje się przemawiać do współczesnych, niekiedy niesłusznie wstydzących się historii swojego kraju, niekiedy zaślepionych lewicowymi ideami Polaków. Poprzez niegdysiejszy heroizm jakże licznych konspiratorów, poprzez krew młodych partyzantów która niegdyś wsiąkła polską ziemię, Polska naszych dziadów i pradziadów zdaje się krzyczeć do nas z głębi wieków, byśmy przenigdy nie zapominali o bohaterstwie polskich partyzantów i powstańców!...<br />
<br />
Jakże wielkie straty udało się zadać Niemcom zgrupowaniu ,,Kampinos" w Starciu pod Kiściennem z 29 sierpnia 1944 r. (Wcześniej innym bohaterskim partyzantom podobne liczebnie straty udało się zadać  5 sierpnia 1944 niemieckiej ekspedycji karnej w Bitwie o Skalbmierz na terenie partyzanckiej Republiki Pińczowskiej)<br />
<br />
Jakże wielkim brawurowym sukcesem Armii Krajowej były nocne partyzanckie wypady na Truskaw i Marianów z 3/4 września 1944 r. Jakże, jakże… Można by tak wyliczać godzinami…<br />
<br />
- Kropla drąży skałę… Dla przykładu w Słowackim powstaniu narodowym wiążąc walką duże niemieckie siły Słowacy zadali Niemcom straty, które przyczyniły się do upadku całej Trzeciej Rzeszy. Ogromnie szanuję Słowaków za straty jakie zadali Niemcom w Słowackim Powstaniu Narodowym… A heroizm bohaterskich powstańców zawsze pozostanie zapisanym na kartach historii, jakiejkolwiek nie byliby oni narodowości i z którejkolwiek nie pochodziliby strony świata... I niezależnie od tego ilu wyszydzało by ich w Internecie hejterów!<br />
<br />
- Podczas gdy kilkudziesięcioosobowy pluton złożony z Słowaków walczył w Powstaniu warszawskim, ponad dwustu polskich ochotników walczyło w Słowackim powstaniu narodowym! Ponadto przynajmniej kilkudziesięciu dezerterów z węgierskiej armii także walczyło w Powstaniu warszawskim w Zgrupowaniu Kampinos! Co także warte przypomnienia przynajmniej kilku węgierskich żołnierzy zostało zabitych przez Niemców w 1944 r. za handel bronią z polskimi partyzantami. Wiedzieli Oni czym to grozi a jednak zdecydowali się pomóc Polakom… Przecież nikt tych wszystkich Słowaków i Węgrów nie zmuszał do udziału w Powstaniu warszawskim... A jednak Oni wszyscy sami tego chcieli!<br />
<br />
A gdy przynajmniej kilkudziesięciu dezerterów z węgierskiej armii walczyło w Powstaniu warszawskim w Zgrupowaniu Kampinos, ponad ośmiuset Węgrów walczyło także w Słowackim powstaniu narodowym!<br />
<br />
Zarówno Węgrzy walczący w Powstaniu warszawskim jak i Węgrzy walczący w Słowackim powstaniu narodowym zapisali tym chlubne karty w historii narodu węgierskiego...<br />
- Istnieje hipoteza mówiąca że gdyby powiodły się powstańcze natarcia na lotnisko bielańskie (co naprawdę było realne) sytuacja powstańców w pozostałych częściach miasta także wyglądałaby inaczej... Z pewnością jest to hipoteza warta głębszego zastanowienia się nad nią...<br />
<br />
- Wielką niesprawiedliwością byłoby względem bohaterskich powstańców warszawskich, gdybyśmy krytykując w czambuł decyzję o wybuchu Powstania warszawskiego i pisząc opracowania naukowe oraz teksty publicystyczne potępiające ten krok, skupiali się wyłącznie na samym Powstaniu warszawskim w obrębie miasta Warszawy, ignorując zarazem to jak wiele brawurowych sukcesów w walce z niemieckimi siłami odniosło w czasie Powstania warszawskiego operujące z terenów  Puszczy Kampinoskiej zgrupowanie partyzanckie Armii Krajowej Grupa ,,Kampinos” a także pomijając zarazem fakt niemal równoległego trwania Powstania paryskiego i Słowackiego powstania narodowego, a także późniejszego o rok Powstania praskiego… Wcale nie byłoby przesadnym stwierdzenie, że zatapiając się w historię Słowackiego powstania narodowego czy Powstania praskiego możemy zarazem wiele się nauczyć i o samym Powstaniu warszawskim…<br />
<br />
- Porównajmy teraz liczebność sił Powstania warszawskiego i Słowackiego powstania narodowego:<br />
<br />
Liczebność sił Powstania warszawskiego:<br />
<br />
ok. 50 tys. powstańców<br />
<br />
Liczebność sił Słowackiego powstania narodowego:<br />
<br />
1 Armia Czechosłowacka na Słowacji<br />
(47–60 tys. żołnierzy)<br />
Czechosłowacki ruch oporu<br />
(18 tys. partyzantów)<br />
<br />
Na powyższym zestawieniu widać że Armia Krajowa była zdolna wystawić w Powstaniu warszawskim porównywalną liczbę żołnierzy co 1 Armia Czechosłowacka na Słowacji w Słowackim powstaniu narodowym co również jest argumentem przemawiającym na korzyść koncepcji powstania w Warszawskie.<br />
<br />
- Istnieje pewna wymowna zbieżność w wysokości strat zadawanych siłom niemieckim w bitwach toczonych przez zgrupowanie ,,Kampinos" i w bitwach toczonych przez powstańców słowackich w 1944 r. Dla przykładu w bitwie o Telgárt z 6/7 września 1944 r. udało się słowackim powstańcom zadać połączonemu pułkowi SS straty w wysokości około 436 zabitych, rannych i zaginionych SS-manów, a z kolei w nocnych partyzanckich wypadach na Truskaw i Marianów z 3/4 września 1944 r. udało się oddziałom z Grupy AK „Kampinos zadać niemieckim oddziałom pomocniczym z Brygady Szturmowej SS RONA straty w wysokości około 190/350 zabitych. Jak widać na powyższym przykładzie powstańcy warszawscy z terenu Puszczy Kampinoskiej byli w stanie zadawać Niemcom porównywalnie wysokie straty jak powstańcy słowaccy…<br />
<br />
- Po dziś dzień dumni Słowacy szczycą się tym że ich Słowackie powstanie narodowe było jedną z najważniejszych demonstracji antyfaszystowskich w całej historii II wojny światowej… dosł. (Slovenské národné povstanie bolo jedno z najdôležitejších antifašičističkych vystúpení v celej histórie  druhej svetovej vojny). Dlaczego my współcześni Polacy nie mielibyśmy szczycić się tym że to nasze Powstanie warszawskie było największym zbrojnym zrywem niepodległościowym w okupowanych krajach Europy?!... Dlaczego nie mielibyśmy podkreślać z dumą że była to największa bitwa stoczona podczas II wojny światowej przez organizację podziemną z wojskami okupacyjnymi?!... Może tego właśnie chcieliby liczni internetowi hejterzy bezmyślnie  obrażający bohaterskich powstańców warszawskich, ale... Ich niedoczekanie!<br />
<br />
- Po dziś dzień dumni Serbowie szczycą się tym że oddziały Czetników wspólnie z Ludowowyzwoleńczymi Partyzanckimi Oddziałami Jugosławii wyzwalały tereny przyszłej niepodległej republiki Uzickiej... Po dziś dzień Słowacy podkreślają z dumą fakt że (cytując dosłownie) ,,Słowackie powstanie narodowe było aktem bezprecedensowym także dlatego, że w kraju bez tradycji wojennych było jedną z niewielu znaczących demonstracji zbrojnych przeciwko obcej okupacji”… Dlaczego my Polacy nie mielibyśmy z dumą podkreślać faktu że Powstanie Warszawskie w różnych odstępach czasu związało walką ogółem aż 50 tysięcy żołnierzy niemieckich?!<br />
<br />
Ale tu pojawia się jeszcze coś istotnego...<br />
<br />
Fakt nazywania przez niektórych współczesnych niemieckich  publicystów ,,Powstaniem" zamachu w Wilczym Szańcu pomimo że liczba jego ofiar wyniosła jedynie czterech oficerów Wermachtu, jest dziś chyba najlepszym dowodem na to że w współczesnych Niemcach tli się tęsknota za własnym wielkim zbrojnym zrywem antyhitlerowskim, którego nigdy nie mieli... <br />
<br />
Tym bardziej więc powinniśmy być dumni że największy zbrojny zryw niepodległościowy w okupowanych krajach Europy był nasz… Był polski…<br />
<br />
- A co do równoległego w czasie Powstania paryskiego...  Przecież Powstanie paryskie mogło skończyć się równie wielkimi zniszczeniami co Powstanie warszawskie, a jednak Francuzi zdecydowali się je wywołać... Wystarczy obejrzeć pełnometrażowy film fabularny zatytułowany ,,Czy Paryż płonie?" z 1966, by przekonać się że rozkaz Adolfa Hitlera zniszczenia Paryża był jak najbardziej realny i mógł realnie zostać wykonany… Także Czesi na długo po upadku Powstania warszawskiego zdecydowali się wywołać swoje Powstanie praskie, pomimo że mogło się ono skończyć całkowitym zrównaniem Pragi z ziemią...<br />
<br />
<br />
Jak już wcześniej wspomniałem to właśnie tymi powyższymi argumentami chciałbym się posłużyć stanowczo odpowiadając licznym hejterom bezmyślnie szkalującym powstańców warszawskich w Internecie! Z upływem czasu dopiszę do nich kolejne, zaś celem moim jest by każdy przeciętny Polak potrafił ad hoc skutecznie uargumentować wyjątkowość Powstania warszawskiego na tle równolegle z nim toczących się Powstania paryskiego i Słowackiego powstania narodowego, a także późniejszego o rok Powstania praskiego…<br />
<br />
Jak już powyżej wspomniałem jest to zbiór argumentów bardzo wybiórczy i pobieżny, ale będę starał się systematycznie uzupełniać go o kolejne punkty z czasem znacznie poszerzając ten mój niniejszy tekst...<br />
<br />
Zarówno temat partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej jak i temat Słowackiego powstania narodowego od dawna ogromnie mnie fascynują…<br />
<br />
Tematem Słowackiego powstania narodowego zacząłem się interesować jeszcze w latach szkolnych…<br />
<br />
Kolejnym poczynionym przeze mnie na tym polu krokiem było obejrzenie w całości ośmioodcinkowego czechosłowackiego serialu wojennego ,,Powstańcza historia” z 1984 r. Pomimo zawartych w nim pewnych elementów komunistycznej propagandy po dziś dzień jest to jeden z moich ukochanych seriali wojennych...!<br />
<br />
Z kolei temat partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej bardzo mnie zainteresował od czasu przeczytania z wypiekami na twarzy świetnego komiksu historycznego Kampinos ’44 autorstwa Sławomira Zajączkowskiego i Krzysztofa Wyrzykowskiego.<br />
<br />
Kolejnym poczynionym przeze mnie na tym polu krokiem było właśnie przeczytanie w całości wspominanej już książki „Doliniacy” autorstwa Mariana Podgórecznego… W miarę zagłębiania się w kolejne źródła temat ten zaczął mnie wciągać coraz mocniej i mocniej...<br />
<br />
Choć będąc pasjonatem historii ogromnie interesuję się całą obszerną historią II wojny światowej, to chyba jednak tematy Rzeczpospolitej Kampinoskiej, Republiki Pińczowskiej i Słowackiego powstania narodowego interesują mnie spośród wszystkich tych zagadnień najbardziej, a moich licznych książek i kolekcji artykułów popularnonaukowych o tej tematyce przenigdy nie zamieniłbym na żadne inne na całym świecie! A szczególnie zajmujących honorowe miejsce na moich półkach książek o Rzeczpospolitej Kampinoskiej autorstwa Mariana Podgórecznego, nie zamieniłbym chyba na żadne inne, z żadnego zakątka ziemi, choćby nie wiem jak rzadkie one były… <br />
<br />
Tematowi Rzeczpospolitej Kampinoskiej poświęciłem także niedawno dwa moje długie patriotyczne wiersze zatytułowane „Tamten radosny partyzantów śmiech” i „Uderzył nocą piorun”.<br />
<br />
Do każdego z tych tematów zebrałem przez kilkanaście ostatnich lat bogatą bibliotekę  wszelakich źródeł zarówno drukowanych jak i w formie elektronicznej…<br />
<br />
Noszę się także z zamiarem rozwinięcia niniejszego artykułu w pełnoprawną książkę z gatunku publicystyki historycznej bądź w obszerną pełnoprawną powieść historyczną spełniającą wszystkie wymogi tego gatunku a dotykającą swą tematyką  roku 1944 na obszarze całej zachodniej i południowej Słowiańszczyzny... Czas pokaże, który z dwóch powyższych wariantów uda mi się zrealizować...<br />
<br />
Tekst opublikowany w dniu 29 sierpnia 2024 roku dla uczczenia osiemdziesiątej rocznicy wybuchu Słowackiego powstania narodowego oraz dla uczczenia osiemdziesiątej rocznicy Starcia pod Kiściennem.<br />
<br />
Podczas gdy kilkudziesięcioosobowy pluton złożony z Słowaków walczył w Powstaniu Warszawskim, ponad dwustu polskich ochotników walczyło w Słowackim Powstaniu Narodowym!<br />
<br /><img src="images/attachtypes/image.gif" border="0" alt=".jpg" />&nbsp;&nbsp;<a href="attachment.php?aid=891" target="_blank">Nastupeni_povstalci.jpg</a> (Rozmiar: 310,35 KB / Pobrań: 1)
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Jak bardzo złym i podłym trzeba być człowiekiem żeby w dzisiejszych czasach Powstanie warszawskie pogardliwie nazywać ,,awanturą warszawską"... Przecież to był największy zbrojny zryw niepodległościowy w okupowanych krajach Europy! Zarazem była to największa bitwa stoczona podczas II wojny światowej przez organizację podziemną z wojskami okupacyjnymi!... Każdy kto postępuje w ten sposób jest wyjątkowo podły!... Przecież to wypisz wymaluj język Stalina…  Bo to Stalin przecież 16 sierpnia 1944 r. wystosował utrzymaną w ostrym tonie depeszę do Churchilla, w której (cytując dosłownie za Wikipedią) stwierdził że [Powstanie Warszawskie jest „bezsensowną, przerażającą awanturą”, od której dowództwo sowieckie musi się „odgrodzić”, albowiem nie może brać na siebie za nią ani bezpośredniej, ani pośredniej odpowiedzialności]. Aby w dzisiejszych czasach pisać w ten sposób o Powstaniu warszawskim trzeba być wyjątkowo podłym lub wyjątkową ograniczonym umysłowo człowiekiem...<br />
<br />
Gdy w okrągłą osiemdziesiątą rocznicę wybuchu Powstania warszawskiego zajrzałem do Internetu nie małym szokiem było dla mnie z jaką łatwością wielu anonimowym internautom przychodzi obrażanie powstańców warszawskich...<br />
<br />
Poza anonimowymi internautami wielu blogerów czy publicystów w osiemdziesiątą rocznicę wybuchu Powstania warszawskiego otwarcie postawiło tezy że ,,bohaterstwo Polaków było zmarnowane, bezsensowne, głupie, naiwne i niepotrzebne" że ,,polscy dowódcy podejmujący decyzję o wybuchu powstania byli politycznie nieudolnymi idiotami” i liczne inne tym podobne obraźliwe komentarze pod adresem bohaterskich powstańców warszawskich … Ktoś może powiedzieć że to tylko internetowe trolle, którymi nie warto się przejmować, ale moim zdaniem problem jest dużo głębszy… <br />
<br />
Moim zdaniem w powyższym bardzo szkodliwym zjawisku społecznym nakładają się wzajemnie na siebie dwa problemy… <br />
<br />
Pierwszy to taki że w współczesnym polskim społeczeństwie pokutuje stereotypowe wyobrażenie o Powstaniu warszawskim, w którym to nastoletni nieuzbrojeni powstańcy potulnie dali się prowadzić na rzeź tym wszystkim niekompetentnym dowódcom w nie mających szans powodzenia szturmach na umocnione niemieckie pozycje i bunkry, które to wszystkie bez wyjątku szturmy kończyły się nieproporcjonalnymi stratami i doszczętnym wykrwawieniem złożonych z nieuzbrojonych nastolatków powstańczych oddziałów...<br />
<br />
Drugi to taki że obecnie niemal w całym polskim społeczeństwie brakuje wiedzy o tym jak wiele brawurowych sukcesów w walce z niemieckimi siłami odniosło w czasie Powstania warszawskiego zgrupowanie partyzanckie Armii Krajowej Grupa ,,Kampinos”… <br />
<br />
I na te dwa powyższe splatające się wzajemnie ze sobą problemy nakłada się moim zdaniem jeszcze problem trzeci dużo większy od poprzednich, a jest nim smutny fakt że obecnie przeciętny Polak nie potrafi skutecznie uargumentować wyjątkowości Powstania warszawskiego na tle równolegle z nim toczących się Powstania paryskiego i Słowackiego powstania narodowego, a także późniejszego o rok Powstania praskiego…<br />
<br />
Powstanie paryskie i Słowackie powstanie narodowe toczyły się równolegle z Powstaniem warszawskim! Niestety ze wszystkich trzech to Powstanie warszawskie jest chyba obecnie najbardziej opluwane...<br />
<br />
Już pomijając fakt że większość współczesnych Polaków w ogóle nie potrafi powiedzieć czym było Słowackie powstanie narodowe i Powstanie paryskie... W mojej ocenie to pokutujące w współczesnym społeczeństwie stereotypowe wyobrażenia o Powstaniu warszawskim, brak wiedzy o brawurowych sukcesach zgrupowania ,,Kampinos” w walce z niemieckimi siłami, niemożność uargumentowania przez przeciętnego Polaka wyjątkowości Powstania warszawskiego na tle Powstanie paryskiego czy Powstania praskiego, w dużej mierze przyczyniają się do tego z jaką łatwością wielu anonimowym internautom czy blogerom przychodzi dziś obrażanie powstańców warszawskich...<br />
<br />
Wielu anonimowych internautów swoimi obraźliwymi wpisami uraziło wtedy moje uczucia patriotyczne... Szybko doszedłem do wniosku że muszę przeciwko tym konkretnym wpisom jakoś zaprotestować, bo inaczej oznaczałoby to z mojej strony milczącą akceptację... Tak zrodził się pomysł napisania tego obszernego tekstu…<br />
<br />
Kolejnym impulsem do napisania niniejszego tekstu była zbliżająca się wielkimi krokami data 29 sierpnia 2024 roku, kiedy to obchodzić będziemy okrągłą osiemdziesiątą rocznicę wybuchu Słowackiego powstania narodowego będącego jednym z najważniejszych wystąpień antyfaszystowskich w całej historii II wojny światowej oraz okrągłą osiemdziesiątą rocznicę Starcia pod Kiściennem będącego jednym z największych zwycięstw zgrupowania partyzanckiego Armii Krajowej Grupa ,,Kampinos”…<br />
<br />
Jedno z najważniejszych wystąpień antyfaszystowskich w całej historii II wojny światowej…<br />
<br />
Jedno z największych zwycięstw Grupy „Kampinos”…<br />
<br />
Obydwa te wielkie wydarzenia historyczne spaja niewidzialną, acz nierozerwalną nicią wspólna data 29 sierpnia 1994 roku.<br />
<br />
Choć jestem tylko prostym pasjonatem historii, ośmielę się w tym miejscu napisać, że ogromnie szanuję Słowaków za Słowackie powstanie narodowe (od 29 sierpnia do 28 października 1944 roku), jak i ogromnie szanuję Czechów za Powstanie majowe ludu czeskiego (od 1 do 11 maja 1945 roku). Historia świata w dostojnym swym biegu sprawiła, iż zrządzeniem dziejowych wiatrów to narody zachodniej Słowiańszczyzny wzięły na siebie wyjątkowy ciężar walki z niemieckim agresorem i okupantem, dając tym współczesnym ogromne powody do narodowej dumy…<br />
<br />
Uważam że wobec głośnych ostatnimi laty prób zafałszowywania polskiej historii, jako Polacy to właśnie powstańcom warszawskim winniśmy szczególny szacunek. Co prawda ostatnimi laty namnożyło się wiele publikacji deprecjonujących ich wysiłek, ale ich bohaterstwo pozostanie zapisane na kartach historii na wieki!<br />
<br />
Formą obrony przed oczernianiem koncepcji powstania warszawskiego powinno być sięgnięcie do równoległej historii tamtego okresu pozostałych narodów Grupy Wyszehradzkiej i narodów dawnej Jugosławii! Bo przecież jakże wiele mamy wspólnych kart historii!<br />
<br />
<br />
Nieraz rozczytując się bez pamięci w jednej z moich ukochanych książek o tematyce II wojny światowej jaką są „Doliniacy” autorstwa Mariana Podgórecznego, zatapiając się w kolejnych barwnych obrazach licznych partyzanckich bitew z każdym kolejnym rozdziałem odmalowywanych piórem autora niniejszej wyjątkowej publikacji, będących zarazem świadectwem roli, potęgi i wyjątkowości partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej i Zgrupowania Stołpeckiego Armii Krajowej dowodzonego wówczas przez por. Adolfa Pilcha ps. „Góra, Dolina”, z każdą kolejną przewróconą kartką tej wyjątkowej w swoim gatunku książki, coraz śmielej rozniecałem moją wyobraźnię próbując odmalować w swej głowie obraz tamtej partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej w całej jej wyjątkowości i potędze….<br />
<br />
Tak... Często dobra książka historyczna bywa duchową odtrutką na kretyńskie wpisy ignorantów pojawiające się w Internecie... Choć i tak zwykle niestety pozostają one w pamięci...<br />
<br />
Jednak z drugiej strony często rozczytując się bez pamięci w licznych książkach traktujących o wyjątkowości i potędze partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej i Słowackiego powstania narodowego w pełni uświadomiłem sobie małość i osobliwą głupotę anonimowych autorów tamtych chamskich komentarzy pod adresem powstańców warszawskich, na które gdybym chciał wszystkie sensownie odpowiedzieć zdecydowanie musiałbym nic innego nie robić tylko całymi dniami siedzieć przed komputerem …<br />
<br />
Ale jako że brak jakiejkolwiek reakcji na nie oznaczałby z mojej strony milczącą akceptację postanowiłem odpowiedzieć na nie wszystkie poprzez napisanie obszernego artykułu w którym mógłbym skutecznie uargumentować wyjątkowości Powstania warszawskiego i Rzeczpospolitej Kampinoskiej na tle równolegle z nim toczących się Powstania paryskiego i Słowackiego powstania narodowego, a także późniejszego o rok Powstania praskiego…<br />
<br />
Trwając przez ostatnie dni w tym silnym postanowieniu, chciałbym przedstawić w niniejszym obszernym tekście mojego autorstwa szereg argumentów przemawiających za decyzją o wybuchu Powstania warszawskiego… Są to argumenty głównie mojego autorstwa  wysnute przeze mnie na podstawie porównania przebiegu Powstania warszawskiego i Rzeczpospolitej Kampinoskiej ze Słowackim powstaniem narodowym, Powstaniem paryskim i powstaniem praskim z jednej strony, a partyzancką Republiką Užicką na terenie Serbii i partyzancką Republiką Bihaćką na terenie Bośni ze strony drugiej…  Oczywiście jest to zbiór argumentów bardzo wybiórczy i pobieżny, gdyż na skrupulatne i pełne przedstawienie wszystkich moich argumentów z pewnością zabrakłoby w tym moim artykule miejsca…<br />
<br />
Oddajmy zatem teraz głos samym rzeczonym argumentom... A są one następujące:<br />
<br />
- Wielu otwarcie głosi dziś w Internecie tezy że ,,bohaterstwo Polaków było zmarnowane, bezsensowne, głupie, naiwne i niepotrzebne" że ,,polscy dowódcy podejmujący decyzję o wybuchu powstania byli politycznie nieudolnymi idiotami”.<br />
<br />
Czyli innymi słowy my Polacy byliśmy głupi wywołując Powstanie warszawskie, a reszta narodów Europy to była mądra, bo nic takiego im do głowy nie strzeliło. Tak? Do ciężkiej cholery!<br />
<br />
A partyzancka Republika Užicka na terenie Serbii?       (od 28 lipca do 1 grudnia 1941 roku)<br />
A Powstanie paryskie?                                                            (od 19 do 25 sierpnia 1944 roku)<br />
A Słowackie powstanie narodowe?                  (od 29 sierpnia do 28 października 1944 roku)<br />
A Powstanie majowe ludu czeskiego?                                           (od 1 do 11 maja 1945 roku)<br />
A Powstanie praskie?                                                                       (od 5 do 9 maja 1945 roku)<br />
<br />
Jakże byśmy wyglądali przed resztą narodów Europy gdyby wszyscy w okresie II Wojny Światowej mieli swoje zrywy niepodległościowe tylko nie my!<br />
<br />
W sytuacji gdy w okresie II Wojny Światowej swoje zbrojne zrywy niepodległościowe miały niemal wszystkie narody słowiańskie brak własnego wielkiego zrywu niepodległościowego stanowiłby dla Polski z politycznego punktu widzenia poważną ujmę wizerunkową.                 W sytuacji gdy Słowacy potrafili umiejętnie wykorzystać politycznie swe Słowackie powstanie narodowe, a Czesi po dziś dzień podkreślają swój opór przeciwko okupantowi hitlerowskiemu w oparciu o silnie zakorzeniony w świadomości pokoleń obraz Powstania praskiego, brak własnego wielkiego zrywu niepodległościowego byłby dla Polski ujmą wizerunkową także z politycznego punktu widzenia…<br />
<br />
- Dla skuteczniejszego uargumentowania słuszności decyzji o wybuchu Powstania warszawskiego umieśćmy je na linii czasu...<br />
<br />
Nim Paryżem wstrząsnął szereg ulicznych strzelanin pomiędzy patrolami powstańczymi Francuskiego Ruchu Oporu i niemieckim wojskiem oraz policją będący de facto początkiem Powstania paryskiego…<br />
<br />
Nim podpułkownik Ján Golian wydał wszystkim jednostkom armii słowackiej umówiony sygnał do rozpoczęcia powstania antyniemieckiego na Słowacji rozkazem ,,Zacznijcie wypędzanie"...<br />
<br />
pierwsza wybiła Godzina „W”... Pierwsze było nasze Powstanie warszawskie…<br />
<br />
Ale to nie wszystko… to nie wszystko…<br />
<br />
Winniśmy pamiętać że przed Powstaniem warszawskim w lipcu 1944 roku na naszych kresach wschodnich miały miejsce również dwa inne wielkie powstania. Nieco zapomniane Powstanie wileńskie (Operacja „Ostra Brama” trwała od 7 do 15 lipca 1944) i następnie Powstanie lwowskie (Powstanie lwowskie trwało od 22 do 27 lipca 1944). I co szczególnie warte podkreślenia obydwa te wielkie powstania były powstaniami zwycięskimi... W obydwóch Armia Krajowa wyzwoliła wielotysięczne polskie miasta pokonując znienawidzonego okupanta... Trwały one po kilka dni a obydwa te wielkie polskie miasta udało się uchronić przed zniszczeniem... Ludność cywilna nie została tam wymordowana… Niestety choć to bohaterscy powstańcy z Armii Krajowej wyzwolili te wielkie polskie miasta, obydwa te wielkie triumfy zwieńczone były podstępnym masowym aresztowaniem oficerów i żołnierzy Armii Krajowej przez sowietów......<br />
<br />
Ale i to jeszcze nie wszystko…<br />
<br />
W okresie 24 lipca–15 sierpnia 1944 roku na szeroko rozumianych okolicach Pińczowa w wyniku wspólnych działań zbrojnych  Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich i Armii Ludowej wyzwolono spod okupacji niemieckiej duży obszar ziemi o powierzchni prawie 1000 km² nazwany później partyzancką Republiką Pińczowską... Jest to temat rzeka na którego omówienie z pewnością nie starczyłoby tutaj miejsca…<br />
Choć te trzy wielkie polskie zbrojne zrywy niepodległościowe pozostają dziś w cieniu wyszydzanego niekiedy Powstania warszawskiego...  Zwycięskie Powstanie wileńskie, zwycięskie Powstanie lwowskie  i duży wyzwolony obszar partyzanckiej Republiki Pińczowskiej są dziś wymownymi argumentami w dyskusji o sensie wybuchu Powstania warszawskiego!<br />
<br />
- W tamtych strasznych latach II wojny światowej na terytorium okupowanej Jugosławii dzięki bohaterstwu jugosłowiańskich partyzantów zaistniały niegdyś jakże rozległe swymi obszarami partyzancka Republika Užicka i partyzancka Republika Bihaćka…<br />
<br />
W jakże mrocznym okresie hitlerowskiej okupacji na ziemiach dawnej II Rzeczpospolitej dzięki bohaterstwu polskich partyzantów zaistniały z kolei Rzeczpospolita Turgielska, Rzeczpospolita Iwonicka, Republika Pińczowska i wreszcie funkcjonująca w cieniu powstańczej Warszawy Rzeczpospolita Kampinoska…<br />
<br />
Przeto my polscy pasjonaci historii nie mamy dziś najmniejszych powodów, by zazdrościć ich partyzanckich republik narodom dawnej Jugosławii, gdyż niemal cała polska ziemia utkana jest bohaterskimi akcjami polskich partyzantów, niekiedy absolutnie wyjątkowymi w skali całego świata(!). Zaś spośród wszystkich bitew stoczonych kiedykolwiek przez Armię Krajową to właśnie Powstanie warszawskie było największą bitwą stoczoną  podczas II wojny światowej przez organizację podziemną z wojskami okupacyjnymi... Jakże dziś nie być z tego faktu dumnym...<br />
<br />
- Wszystkie te zachodniosłowiańskie zbrojne zrywy niepodległościowe wymierzone w niemieckiego okupanta i agresora, jak i liczne rozległe republiki partyzanckie zaistniałe niegdyś na ziemiach dawniej Jugosławii i dawniej II Rzeczpospolitej, spaja niewidzialną, acz nierozerwalną nicią, tląca się od wieków w narodach słowiańskich niechęć do ugięcia karku przed agresorem czy życia pod jakąkolwiek okupacją. Jakże różne od siebie, a zarazem jakże bliskie sobie, były wszystkie te powstania zbrojne i republiki partyzanckie na Słowiańszczyźnie w okresie II wojny światowej, a przede wszystkim… Jakże piękne w swojej krótkiej  historii i w samym swoim jestestwie… Jakże piękne przyodziane bohaterstwem swych partyzantów i żołnierzy…<br />
<br />
- Ziemia słowiańska obfitująca w liczne przepiękne wielowiekowe miasta historią swą często sięgające średniowiecza, w okresie II wojny światowej obfitowała także w liczne niepodległe partyzanckie republiki… W mrocznym okresie II wojny światowej Słowiańszczyzna mogła poszczycić się rozległymi partyzanckimi republikami, jakich sięgając w głąb historii nie znajdziemy w żadnej innej stronie świata! Jakże nie zagłębić się w temat zbrojnych antyniemieckich zrywów niepodległościowych na Słowiańszczyźnie, a przez to jakże nie zagłębić się całym sercem w wyjątkowej historii Powstania warszawskiego!...<br />
<br />
- W tym punkcie chciałbym postawić bardzo śmiałą i może kontrowersyjną tezę, że Rzeczpospolita Kampinoska i Republika Pińczowska… (które wciąż czekają na kolejne opracowania naukowe autorstwa kolejnych historyków), są dla naszej polskiej historii równie ważne jak bitwa o Olszynkę Grochowską z 1831 r. czy choćby Powstanie krakowskie z 1846 r.<br />
<br />
<br />
- I tak z biegiem kolejnych dni II wojny światowej , zarówno na zachodniej jak i południowej słowiańszczyźnie wkroczyli na arenę dziejów wielcy bohaterowie wojenni będący dumnymi przedstawicielami swych uciskanych narodów. Dumni Serbowie mieli swojego generała Dragoljuba Mihailovića (pseudonim Draža), Słowacy mieli swojego generała Jána Goliana (pseud. Ley, Gama), Czesi zaś swego generała Františka Slunečko… I wreszcie My Polacy mieliśmy swego wybitnego dowódcę Zgrupowania ,,Kampinos" majora Adolfa Pilcha ps. „Góra”, „Dolina” itp. itd. Jednak dla dalszej części niniejszych rozważań kluczowe będzie postawienie w tym miejscu pytania, jak talenty wojskowe tych poszczególnych dowódców przełożyły się na przebieg zbrojnych zrywów niepodległościowych w poszczególnych krajach... <br />
<br />
- Nasza polska ziemia, poprzez stoczone niegdyś na niej liczne bitwy partyzanckie, zdaje się przemawiać do współczesnych, niekiedy niesłusznie wstydzących się historii swojego kraju, niekiedy zaślepionych lewicowymi ideami Polaków. Poprzez niegdysiejszy heroizm jakże licznych konspiratorów, poprzez krew młodych partyzantów która niegdyś wsiąkła polską ziemię, Polska naszych dziadów i pradziadów zdaje się krzyczeć do nas z głębi wieków, byśmy przenigdy nie zapominali o bohaterstwie polskich partyzantów i powstańców!...<br />
<br />
Jakże wielkie straty udało się zadać Niemcom zgrupowaniu ,,Kampinos" w Starciu pod Kiściennem z 29 sierpnia 1944 r. (Wcześniej innym bohaterskim partyzantom podobne liczebnie straty udało się zadać  5 sierpnia 1944 niemieckiej ekspedycji karnej w Bitwie o Skalbmierz na terenie partyzanckiej Republiki Pińczowskiej)<br />
<br />
Jakże wielkim brawurowym sukcesem Armii Krajowej były nocne partyzanckie wypady na Truskaw i Marianów z 3/4 września 1944 r. Jakże, jakże… Można by tak wyliczać godzinami…<br />
<br />
- Kropla drąży skałę… Dla przykładu w Słowackim powstaniu narodowym wiążąc walką duże niemieckie siły Słowacy zadali Niemcom straty, które przyczyniły się do upadku całej Trzeciej Rzeszy. Ogromnie szanuję Słowaków za straty jakie zadali Niemcom w Słowackim Powstaniu Narodowym… A heroizm bohaterskich powstańców zawsze pozostanie zapisanym na kartach historii, jakiejkolwiek nie byliby oni narodowości i z którejkolwiek nie pochodziliby strony świata... I niezależnie od tego ilu wyszydzało by ich w Internecie hejterów!<br />
<br />
- Podczas gdy kilkudziesięcioosobowy pluton złożony z Słowaków walczył w Powstaniu warszawskim, ponad dwustu polskich ochotników walczyło w Słowackim powstaniu narodowym! Ponadto przynajmniej kilkudziesięciu dezerterów z węgierskiej armii także walczyło w Powstaniu warszawskim w Zgrupowaniu Kampinos! Co także warte przypomnienia przynajmniej kilku węgierskich żołnierzy zostało zabitych przez Niemców w 1944 r. za handel bronią z polskimi partyzantami. Wiedzieli Oni czym to grozi a jednak zdecydowali się pomóc Polakom… Przecież nikt tych wszystkich Słowaków i Węgrów nie zmuszał do udziału w Powstaniu warszawskim... A jednak Oni wszyscy sami tego chcieli!<br />
<br />
A gdy przynajmniej kilkudziesięciu dezerterów z węgierskiej armii walczyło w Powstaniu warszawskim w Zgrupowaniu Kampinos, ponad ośmiuset Węgrów walczyło także w Słowackim powstaniu narodowym!<br />
<br />
Zarówno Węgrzy walczący w Powstaniu warszawskim jak i Węgrzy walczący w Słowackim powstaniu narodowym zapisali tym chlubne karty w historii narodu węgierskiego...<br />
- Istnieje hipoteza mówiąca że gdyby powiodły się powstańcze natarcia na lotnisko bielańskie (co naprawdę było realne) sytuacja powstańców w pozostałych częściach miasta także wyglądałaby inaczej... Z pewnością jest to hipoteza warta głębszego zastanowienia się nad nią...<br />
<br />
- Wielką niesprawiedliwością byłoby względem bohaterskich powstańców warszawskich, gdybyśmy krytykując w czambuł decyzję o wybuchu Powstania warszawskiego i pisząc opracowania naukowe oraz teksty publicystyczne potępiające ten krok, skupiali się wyłącznie na samym Powstaniu warszawskim w obrębie miasta Warszawy, ignorując zarazem to jak wiele brawurowych sukcesów w walce z niemieckimi siłami odniosło w czasie Powstania warszawskiego operujące z terenów  Puszczy Kampinoskiej zgrupowanie partyzanckie Armii Krajowej Grupa ,,Kampinos” a także pomijając zarazem fakt niemal równoległego trwania Powstania paryskiego i Słowackiego powstania narodowego, a także późniejszego o rok Powstania praskiego… Wcale nie byłoby przesadnym stwierdzenie, że zatapiając się w historię Słowackiego powstania narodowego czy Powstania praskiego możemy zarazem wiele się nauczyć i o samym Powstaniu warszawskim…<br />
<br />
- Porównajmy teraz liczebność sił Powstania warszawskiego i Słowackiego powstania narodowego:<br />
<br />
Liczebność sił Powstania warszawskiego:<br />
<br />
ok. 50 tys. powstańców<br />
<br />
Liczebność sił Słowackiego powstania narodowego:<br />
<br />
1 Armia Czechosłowacka na Słowacji<br />
(47–60 tys. żołnierzy)<br />
Czechosłowacki ruch oporu<br />
(18 tys. partyzantów)<br />
<br />
Na powyższym zestawieniu widać że Armia Krajowa była zdolna wystawić w Powstaniu warszawskim porównywalną liczbę żołnierzy co 1 Armia Czechosłowacka na Słowacji w Słowackim powstaniu narodowym co również jest argumentem przemawiającym na korzyść koncepcji powstania w Warszawskie.<br />
<br />
- Istnieje pewna wymowna zbieżność w wysokości strat zadawanych siłom niemieckim w bitwach toczonych przez zgrupowanie ,,Kampinos" i w bitwach toczonych przez powstańców słowackich w 1944 r. Dla przykładu w bitwie o Telgárt z 6/7 września 1944 r. udało się słowackim powstańcom zadać połączonemu pułkowi SS straty w wysokości około 436 zabitych, rannych i zaginionych SS-manów, a z kolei w nocnych partyzanckich wypadach na Truskaw i Marianów z 3/4 września 1944 r. udało się oddziałom z Grupy AK „Kampinos zadać niemieckim oddziałom pomocniczym z Brygady Szturmowej SS RONA straty w wysokości około 190/350 zabitych. Jak widać na powyższym przykładzie powstańcy warszawscy z terenu Puszczy Kampinoskiej byli w stanie zadawać Niemcom porównywalnie wysokie straty jak powstańcy słowaccy…<br />
<br />
- Po dziś dzień dumni Słowacy szczycą się tym że ich Słowackie powstanie narodowe było jedną z najważniejszych demonstracji antyfaszystowskich w całej historii II wojny światowej… dosł. (Slovenské národné povstanie bolo jedno z najdôležitejších antifašičističkych vystúpení v celej histórie  druhej svetovej vojny). Dlaczego my współcześni Polacy nie mielibyśmy szczycić się tym że to nasze Powstanie warszawskie było największym zbrojnym zrywem niepodległościowym w okupowanych krajach Europy?!... Dlaczego nie mielibyśmy podkreślać z dumą że była to największa bitwa stoczona podczas II wojny światowej przez organizację podziemną z wojskami okupacyjnymi?!... Może tego właśnie chcieliby liczni internetowi hejterzy bezmyślnie  obrażający bohaterskich powstańców warszawskich, ale... Ich niedoczekanie!<br />
<br />
- Po dziś dzień dumni Serbowie szczycą się tym że oddziały Czetników wspólnie z Ludowowyzwoleńczymi Partyzanckimi Oddziałami Jugosławii wyzwalały tereny przyszłej niepodległej republiki Uzickiej... Po dziś dzień Słowacy podkreślają z dumą fakt że (cytując dosłownie) ,,Słowackie powstanie narodowe było aktem bezprecedensowym także dlatego, że w kraju bez tradycji wojennych było jedną z niewielu znaczących demonstracji zbrojnych przeciwko obcej okupacji”… Dlaczego my Polacy nie mielibyśmy z dumą podkreślać faktu że Powstanie Warszawskie w różnych odstępach czasu związało walką ogółem aż 50 tysięcy żołnierzy niemieckich?!<br />
<br />
Ale tu pojawia się jeszcze coś istotnego...<br />
<br />
Fakt nazywania przez niektórych współczesnych niemieckich  publicystów ,,Powstaniem" zamachu w Wilczym Szańcu pomimo że liczba jego ofiar wyniosła jedynie czterech oficerów Wermachtu, jest dziś chyba najlepszym dowodem na to że w współczesnych Niemcach tli się tęsknota za własnym wielkim zbrojnym zrywem antyhitlerowskim, którego nigdy nie mieli... <br />
<br />
Tym bardziej więc powinniśmy być dumni że największy zbrojny zryw niepodległościowy w okupowanych krajach Europy był nasz… Był polski…<br />
<br />
- A co do równoległego w czasie Powstania paryskiego...  Przecież Powstanie paryskie mogło skończyć się równie wielkimi zniszczeniami co Powstanie warszawskie, a jednak Francuzi zdecydowali się je wywołać... Wystarczy obejrzeć pełnometrażowy film fabularny zatytułowany ,,Czy Paryż płonie?" z 1966, by przekonać się że rozkaz Adolfa Hitlera zniszczenia Paryża był jak najbardziej realny i mógł realnie zostać wykonany… Także Czesi na długo po upadku Powstania warszawskiego zdecydowali się wywołać swoje Powstanie praskie, pomimo że mogło się ono skończyć całkowitym zrównaniem Pragi z ziemią...<br />
<br />
<br />
Jak już wcześniej wspomniałem to właśnie tymi powyższymi argumentami chciałbym się posłużyć stanowczo odpowiadając licznym hejterom bezmyślnie szkalującym powstańców warszawskich w Internecie! Z upływem czasu dopiszę do nich kolejne, zaś celem moim jest by każdy przeciętny Polak potrafił ad hoc skutecznie uargumentować wyjątkowość Powstania warszawskiego na tle równolegle z nim toczących się Powstania paryskiego i Słowackiego powstania narodowego, a także późniejszego o rok Powstania praskiego…<br />
<br />
Jak już powyżej wspomniałem jest to zbiór argumentów bardzo wybiórczy i pobieżny, ale będę starał się systematycznie uzupełniać go o kolejne punkty z czasem znacznie poszerzając ten mój niniejszy tekst...<br />
<br />
Zarówno temat partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej jak i temat Słowackiego powstania narodowego od dawna ogromnie mnie fascynują…<br />
<br />
Tematem Słowackiego powstania narodowego zacząłem się interesować jeszcze w latach szkolnych…<br />
<br />
Kolejnym poczynionym przeze mnie na tym polu krokiem było obejrzenie w całości ośmioodcinkowego czechosłowackiego serialu wojennego ,,Powstańcza historia” z 1984 r. Pomimo zawartych w nim pewnych elementów komunistycznej propagandy po dziś dzień jest to jeden z moich ukochanych seriali wojennych...!<br />
<br />
Z kolei temat partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej bardzo mnie zainteresował od czasu przeczytania z wypiekami na twarzy świetnego komiksu historycznego Kampinos ’44 autorstwa Sławomira Zajączkowskiego i Krzysztofa Wyrzykowskiego.<br />
<br />
Kolejnym poczynionym przeze mnie na tym polu krokiem było właśnie przeczytanie w całości wspominanej już książki „Doliniacy” autorstwa Mariana Podgórecznego… W miarę zagłębiania się w kolejne źródła temat ten zaczął mnie wciągać coraz mocniej i mocniej...<br />
<br />
Choć będąc pasjonatem historii ogromnie interesuję się całą obszerną historią II wojny światowej, to chyba jednak tematy Rzeczpospolitej Kampinoskiej, Republiki Pińczowskiej i Słowackiego powstania narodowego interesują mnie spośród wszystkich tych zagadnień najbardziej, a moich licznych książek i kolekcji artykułów popularnonaukowych o tej tematyce przenigdy nie zamieniłbym na żadne inne na całym świecie! A szczególnie zajmujących honorowe miejsce na moich półkach książek o Rzeczpospolitej Kampinoskiej autorstwa Mariana Podgórecznego, nie zamieniłbym chyba na żadne inne, z żadnego zakątka ziemi, choćby nie wiem jak rzadkie one były… <br />
<br />
Tematowi Rzeczpospolitej Kampinoskiej poświęciłem także niedawno dwa moje długie patriotyczne wiersze zatytułowane „Tamten radosny partyzantów śmiech” i „Uderzył nocą piorun”.<br />
<br />
Do każdego z tych tematów zebrałem przez kilkanaście ostatnich lat bogatą bibliotekę  wszelakich źródeł zarówno drukowanych jak i w formie elektronicznej…<br />
<br />
Noszę się także z zamiarem rozwinięcia niniejszego artykułu w pełnoprawną książkę z gatunku publicystyki historycznej bądź w obszerną pełnoprawną powieść historyczną spełniającą wszystkie wymogi tego gatunku a dotykającą swą tematyką  roku 1944 na obszarze całej zachodniej i południowej Słowiańszczyzny... Czas pokaże, który z dwóch powyższych wariantów uda mi się zrealizować...<br />
<br />
Tekst opublikowany w dniu 29 sierpnia 2024 roku dla uczczenia osiemdziesiątej rocznicy wybuchu Słowackiego powstania narodowego oraz dla uczczenia osiemdziesiątej rocznicy Starcia pod Kiściennem.<br />
<br />
Podczas gdy kilkudziesięcioosobowy pluton złożony z Słowaków walczył w Powstaniu Warszawskim, ponad dwustu polskich ochotników walczyło w Słowackim Powstaniu Narodowym!<br />
<br /><img src="images/attachtypes/image.gif" border="0" alt=".jpg" />&nbsp;&nbsp;<a href="attachment.php?aid=891" target="_blank">Nastupeni_povstalci.jpg</a> (Rozmiar: 310,35 KB / Pobrań: 1)
]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Pomysł na film o bitwie o lotnisko bielańskie]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7834.html</link>
			<pubDate>Sun, 04 Aug 2024 01:44:36 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7834.html</guid>
			<description><![CDATA[W dniach 1–2 sierpnia 2024 r. obchodziliśmy okrągłą osiemdziesiątą rocznicę powstańczych natarć na lotnisko bielańskie...... Ech… Tak bardzo marzy mi się pełnometrażowy film fabularny o tamtej bitwie o lotnisko bielańskie! Taka megaprodukcja z widowiskowymi scenami batalistycznymi!... Nakręcony z rozmachem film, którego nie musielibyśmy się wstydzić za granicą!... Film, który okazałby się międzynarodowym przebojem polskiej kinematografii trwale zapisując się w historii światowego kina wojennego!…<br />
<br />
Niestety batalistyka w polskich filmach wojennych kuleje. Ale wzorem dla takiego filmu mogło by być stare jugosłowiańskie kino partyzanckie. Szczególnie filmy ,,Dywersanci” z 1967 r. i ,,Partyzanci” z 1974 r., a także czechosłowacki serial wojenny ,,Powstańcza historia” z 1984 r. I zdecydowanie taki film powinien trwać około trzech godzin!<br />
<br />
Jakże wspaniałe są liczne sceny batalistyczne przedstawione w starych jugosłowiańskich filmach wojennych… Z jak wielką pieczołowitością odwzorowano wszystkie 7 ofensyw przeciwpartyzanckich. Pomimo że są to filmy o Ludowowyzwoleńczych Partyzanckich Oddziałach Jugosławii (a więc o partyzantce komunistycznej) bije z nich jakaś olbrzymia dawka pozytywnej energii i pozytywnych emocji. Są to emocje wynikające z uczty dla oczu, jaką stanowią precyzyjne rekonstrukcje wielkich bitew partyzanckich. Jakże wspaniale wyglądała scena rozbicia transportu jenieckiego Ustaszy w filmie ,,Kozara” z 1962 r. (Można by zaryzykować stwierdzenie że wyglądała ona nawet nieco lepiej niż scena rozbicia tzw. złotego konwoju SS w ostatnim odcinku  IV serii ,,Czasu Honoru”). Równie efektownie wyglądały sceny natarć zwartych oddziałów czetnickich w filmach ,,Republika Użycka” z 1974 r. i ,,Bitwa nad Neretwą” z 1969 r. Szkoda natomiast że za czasów komunistycznej Jugosławii nie powstały niemal żadne filmy fabularne poświęcone w całości Królewskim Wojskom Jugosłowiańskim w Ojczyźnie, czyli właśnie ,,Czetnikom”. Jedynym małym wyjątkiem może być film ,,Krew na śniegu" z 1967 r. Dopiero w 1999 r. premierę miał film pt. ,,Sztylet”, będący w chwili powstania  najdroższą serbską produkcją filmową w historii. Za to czetnicy mają z kolei tę przewagę nad partyzantami komunistycznymi, że poświęcono im w całości jeden film nakręcony w Hollywod w 1943 roku jeszcze za czasów gdy Serbia była pod okupacją hitlerowską (!). Hollywodzki film ,,Chetniks” z 1943 r. bo o nim mowa, jak na swoje czasy był na stosunkowo wysokim poziomie, jednak jego największą zaletą jest to że został nakręcony jeszcze za czasów II wojny światowej już w 1943 roku! Na długo przed tym, zanim powstały jakiekolwiek filmy fabularne o Ludowowyzwoleńczych Partyzanckich Oddziałach Jugosławii (NOPOJ).<br />
<br />
Obejrzałem wiele polskich filmów o tematyce polskiej partyzantki z okresu II Wojny Światowej (Zarówno filmów jak i seriali). Obejrzałem także większość poświęconych NOPOJ jugosłowiańskich filmów wojennych, a także większość starych czechosłowackich filmów i seriali wojennych. Dopiero w zestawieniu polskich filmów wojennych z jugosłowiańskimi i czechosłowackimi dotarło do mnie jak wielki potencjał  dla promocji naszego kraju poza jego granicami kryje się w historii polskiej walki partyzanckiej z lat II Wojny Światowej. Wspaniały poczet z rozmachem zrealizowanych jugosłowiańskich filmów wojennych na trwale odcisnął się w świadomości odbiorców na całym świecie. Dzięki tym wybitnym filmom wojenna historia Jugosławii (Co prawda tylko z perspektywy NOPOJ) na trwale zagościła w świadomości milionów ludzi na całym świecie. Polskim filmom o tematyce partyzanckiej  nakręconym za PRL-u (Zarówno tym o Armii Krajowej jak i tym o Gwardii Ludowej/Armii Ludowej) głównie z powodu swojej przeciętności nie udało się na trwale przebić do świadomości licznych odbiorców za żelazną kurtyną. Kiedyś gdzieś w jakimś artykule przeczytałem że my Polacy za PRL-u zazdrościliśmy Jugosłowianom  tego ich słynnego kina wojennego… Na trwale przebić się do świadomości zachodniego odbiorcy nie udało się również polskim serialom o tematyce partyzanckiej nakręconym za III RP (Minimalnie udało się to jedynie czteroodcinkowemu serialowi ,,Wojenna Narzeczona” z 1997 r.).<br />
<br />
Kiedyś przyszło mi do głowy  żeby zestawić wszystkie jugosłowiańskie filmy o NOPOJ z wszystkimi PRL-owskimi filmami o GL/AL. Dopiero po dokładnym porównaniu jednych z drugimi dotarło do mnie jak bardzo PRL-owskie filmy ustępują tym jugosłowiańskim. I nie chodzi mi tu tylko o sceny batalistyczne. Chodzi przede wszystkim o stosunek do autentycznych wydarzeń historycznych. O ile te jugosłowiańskie filmy po odcedzeniu oficjalnej komunistycznej propagandy niekiedy nawet stosunkowo wiernie odwzorowują bitwy stoczone przez NOPOJ o tyle filmy PRL-owskie skupione na GL/AL pełne są nie tylko rozmaitych przekłamań historycznych, ale także najzwyczajniejszych zmyśleń i bajań nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Wystarczy choćby spojrzeć na jeden film pt. ,,Bołdyn” z 1981 r. który absolutnie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Wszystko w tym filmie od samego początku do samego końca  jest zmyślone z samą postacią głównego bohatera na czele [Ma on jedynie tę małą zaletę, że zostaje w nim ukazana wpadka komunistycznej partyzantki, kiedy to komunistyczny oddział partyzancki z winy swojego dowódcy natrafia w swoim marszu na niemiecki pociąg pancerny i zostaje zdziesiątkowany]. Choć co prawda nawet ta jedna wartościowa scena w tym filmie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, to jednak można ją jakoś porównać do autentycznego wydarzenia historycznego  jakim była Bitwa pod Gruszką z 29–30 września 1944 r. kiedy to AL-owskie oddziały partyzanckie zostały zdziesiątkowane przez niemieckie wojskowe formacje pomocnicze i policyjne z powodu upicia się ich partyzantów na hucznym bankiecie na cześć narzeczonej dowódcy jednej z brygad. Dzięki karygodnemu stanowisku swego dowództwa Armia Ludowa poniosła wtedy olbrzymie straty w ludziach/Podobnie jak to miało miejsce w wspomnianym powyżej fikcyjnym filmie fabularnym ,,Bołdyn”. Jednak gdyby zestawić wszystkie PRL-owskie filmy o tematyce komunistycznej partyzantki z autentyczną historią oddziałów partyzanckich GL/AL to wspólnych elementów jednak nie miałyby one ze sobą zbyt wiele. (No może poza małym wyjątkiem jakim jest film pt. ,,Za wami pójdą inni” z 1949 r. który przynajmniej w jakikolwiek sposób stara się odwzorowywać historyczne wydarzenia). Jednakże nawet on przedstawia autentyczne historyczne wydarzenia w sposób ulukrowany komunistyczną propagandą i skrupulatnie wygładzony. Jakimś antidotum na to lukrowanie rzeczywistości przez film ,,Za wami pójdą inni” jest nakręcony w 2008 r. spektakl Teatru Telewizji Sceny Faktu pt. ,,Mord Założycielski” odkłamujący mity na temat działalności Polskiej Partii Robotniczej w okresie okupacji hitlerowskiej.<br />
<br />
Nie jest to jednak tak że ja próbuję tutaj gloryfikować Ludowowyzwoleńcze Partyzanckie Oddziały Jugosławii… Piotr Zychowicz na łamach miesięcznika Historia Do Rzeczy nazwał kiedyś Josipa Broz Tito małym Stalinem z rękami unurzanymi we krwi... Trudno się z tym nie zgodzić...<br />
<br />
Jest jednak moim wielkim marzeniem by współczesne polskie pełnometrażowe filmy fabularne o Armii Krajowej zapisały się trwale w świadomości zachodnich odbiorców w takim samym stopniu w jakim niegdyś udało się to nakręconym z wielkim rozmachem starym jugosłowiańskim filmom wojennym… Obecnie nawet w polskim społeczeństwie brakuje wiedzy o tym jak wiele brawurowych sukcesów w walce z niemieckimi siłami odniosło w czasie Powstania Warszawskiego Zgrupowanie Kampinos. Nakręcenie pełnometrażowego filmu fabularnego o bitwie o lotnisko bielańskie z 1–2 sierpnia 1944 r. wiele by tu pomogło...<br />
<br />
Temat partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej pasjonuje mnie od lat… Zależy mi żeby rozbudzić zainteresowanie tą tematyką w naszym społeczeństwie… Moim wielkim marzeniem jest napisać kiedyś obszerną powieść historyczną o partyzanckiej ,,Rzeczypospolitej Kampinoskiej"... Niestety to marzenie pozostaje wciąż bardzo odległe... Jednak w dzisiejszych czasach nawet najlepsza powieść historyczna nie trafi do młodego pokolenia w takim stopniu jak pełnometrażowy film fabularny z widowiskowymi scenami batalistycznymi... Wiadomo… Pokolenie obrazu…<br />
<br />
Pamiętam jak jeszcze w latach studenckich śliniłem się do pierwszych zwiastunów filmu ,,1920 Bitwa warszawska" w reżyserii Jerzego Hoffmana zachęcony licznymi reklamami pojawiającymi się wtedy w wszelkiego rodzaju mediach. No i do tego te chwytliwe hasła reklamowe - Pierwszy na Starym Kontynencie film pełnometrażowy zrealizowany w technice 3D! O arcyważnym epizodzie polskiej historii jakim była wygrana wojna polsko-bolszewicka! Pierwsze zapowiedzi tego filmu rozpalały mnie do czerwoności. A pierwsze negatywne recenzje w prawicowej prasie? Ignorowałem, bo to niemożliwe, a prawicowi recenzenci muszą się mylić… Przecież to film w reżyserii samego Mistrza Jerzego Hoffmana! Kiedy w końcu miałem okazję po raz pierwszy zobaczyć ten długo wyczekiwany film na własne oczy generalnie zrobił na mnie wrażenie, choć… pojawiło się także małe rozczarowanie… Po dziś dzień nie jestem przeciwnikiem tego filmu, choć uważam że czegoś w nim zabrakło... Po kolejnych kilku latach nadeszły pierwsze zwiastuny filmu ,,Miasto 44" w reżyserii Jana Komasy… I znowu ślinienie się do zwiastunów… Pamiętam że ten film śnił mi się po nocach zanim jeszcze wszedł na ekrany kin... A kiedy pierwszy raz obejrzałem go w całości byłem nim zachwycony!... Miałem jednak ogromny niedosyt że całkowicie został w nim pominięty temat partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej i Zgrupowania Kampinos…<br />
<br />
Dziś kiedy nocą zamykam oczy, czasami w półśnie wyobrażam sobie że kolejnym filmem na który czekam z niecierpliwością jest pełnometrażowy film fabularny o bitwie o lotnisko bielańskie z 1–2 sierpnia 1944 roku…<br />
<hr />
Tak bardzo marzy mi się pełnometrażowy film fabularny o bitwie o lotnisko bielańskie! Taka megaprodukcja z widowiskowymi scenami batalistycznymi!...<br />
<br />
<a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Powsta%C5%84cze_natarcia_na_lotnisko_biela%C5%84skie" target="_blank">https://pl.wikipedia.org/wiki/Powsta%C5%...%C5%84skie</a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[W dniach 1–2 sierpnia 2024 r. obchodziliśmy okrągłą osiemdziesiątą rocznicę powstańczych natarć na lotnisko bielańskie...... Ech… Tak bardzo marzy mi się pełnometrażowy film fabularny o tamtej bitwie o lotnisko bielańskie! Taka megaprodukcja z widowiskowymi scenami batalistycznymi!... Nakręcony z rozmachem film, którego nie musielibyśmy się wstydzić za granicą!... Film, który okazałby się międzynarodowym przebojem polskiej kinematografii trwale zapisując się w historii światowego kina wojennego!…<br />
<br />
Niestety batalistyka w polskich filmach wojennych kuleje. Ale wzorem dla takiego filmu mogło by być stare jugosłowiańskie kino partyzanckie. Szczególnie filmy ,,Dywersanci” z 1967 r. i ,,Partyzanci” z 1974 r., a także czechosłowacki serial wojenny ,,Powstańcza historia” z 1984 r. I zdecydowanie taki film powinien trwać około trzech godzin!<br />
<br />
Jakże wspaniałe są liczne sceny batalistyczne przedstawione w starych jugosłowiańskich filmach wojennych… Z jak wielką pieczołowitością odwzorowano wszystkie 7 ofensyw przeciwpartyzanckich. Pomimo że są to filmy o Ludowowyzwoleńczych Partyzanckich Oddziałach Jugosławii (a więc o partyzantce komunistycznej) bije z nich jakaś olbrzymia dawka pozytywnej energii i pozytywnych emocji. Są to emocje wynikające z uczty dla oczu, jaką stanowią precyzyjne rekonstrukcje wielkich bitew partyzanckich. Jakże wspaniale wyglądała scena rozbicia transportu jenieckiego Ustaszy w filmie ,,Kozara” z 1962 r. (Można by zaryzykować stwierdzenie że wyglądała ona nawet nieco lepiej niż scena rozbicia tzw. złotego konwoju SS w ostatnim odcinku  IV serii ,,Czasu Honoru”). Równie efektownie wyglądały sceny natarć zwartych oddziałów czetnickich w filmach ,,Republika Użycka” z 1974 r. i ,,Bitwa nad Neretwą” z 1969 r. Szkoda natomiast że za czasów komunistycznej Jugosławii nie powstały niemal żadne filmy fabularne poświęcone w całości Królewskim Wojskom Jugosłowiańskim w Ojczyźnie, czyli właśnie ,,Czetnikom”. Jedynym małym wyjątkiem może być film ,,Krew na śniegu" z 1967 r. Dopiero w 1999 r. premierę miał film pt. ,,Sztylet”, będący w chwili powstania  najdroższą serbską produkcją filmową w historii. Za to czetnicy mają z kolei tę przewagę nad partyzantami komunistycznymi, że poświęcono im w całości jeden film nakręcony w Hollywod w 1943 roku jeszcze za czasów gdy Serbia była pod okupacją hitlerowską (!). Hollywodzki film ,,Chetniks” z 1943 r. bo o nim mowa, jak na swoje czasy był na stosunkowo wysokim poziomie, jednak jego największą zaletą jest to że został nakręcony jeszcze za czasów II wojny światowej już w 1943 roku! Na długo przed tym, zanim powstały jakiekolwiek filmy fabularne o Ludowowyzwoleńczych Partyzanckich Oddziałach Jugosławii (NOPOJ).<br />
<br />
Obejrzałem wiele polskich filmów o tematyce polskiej partyzantki z okresu II Wojny Światowej (Zarówno filmów jak i seriali). Obejrzałem także większość poświęconych NOPOJ jugosłowiańskich filmów wojennych, a także większość starych czechosłowackich filmów i seriali wojennych. Dopiero w zestawieniu polskich filmów wojennych z jugosłowiańskimi i czechosłowackimi dotarło do mnie jak wielki potencjał  dla promocji naszego kraju poza jego granicami kryje się w historii polskiej walki partyzanckiej z lat II Wojny Światowej. Wspaniały poczet z rozmachem zrealizowanych jugosłowiańskich filmów wojennych na trwale odcisnął się w świadomości odbiorców na całym świecie. Dzięki tym wybitnym filmom wojenna historia Jugosławii (Co prawda tylko z perspektywy NOPOJ) na trwale zagościła w świadomości milionów ludzi na całym świecie. Polskim filmom o tematyce partyzanckiej  nakręconym za PRL-u (Zarówno tym o Armii Krajowej jak i tym o Gwardii Ludowej/Armii Ludowej) głównie z powodu swojej przeciętności nie udało się na trwale przebić do świadomości licznych odbiorców za żelazną kurtyną. Kiedyś gdzieś w jakimś artykule przeczytałem że my Polacy za PRL-u zazdrościliśmy Jugosłowianom  tego ich słynnego kina wojennego… Na trwale przebić się do świadomości zachodniego odbiorcy nie udało się również polskim serialom o tematyce partyzanckiej nakręconym za III RP (Minimalnie udało się to jedynie czteroodcinkowemu serialowi ,,Wojenna Narzeczona” z 1997 r.).<br />
<br />
Kiedyś przyszło mi do głowy  żeby zestawić wszystkie jugosłowiańskie filmy o NOPOJ z wszystkimi PRL-owskimi filmami o GL/AL. Dopiero po dokładnym porównaniu jednych z drugimi dotarło do mnie jak bardzo PRL-owskie filmy ustępują tym jugosłowiańskim. I nie chodzi mi tu tylko o sceny batalistyczne. Chodzi przede wszystkim o stosunek do autentycznych wydarzeń historycznych. O ile te jugosłowiańskie filmy po odcedzeniu oficjalnej komunistycznej propagandy niekiedy nawet stosunkowo wiernie odwzorowują bitwy stoczone przez NOPOJ o tyle filmy PRL-owskie skupione na GL/AL pełne są nie tylko rozmaitych przekłamań historycznych, ale także najzwyczajniejszych zmyśleń i bajań nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Wystarczy choćby spojrzeć na jeden film pt. ,,Bołdyn” z 1981 r. który absolutnie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Wszystko w tym filmie od samego początku do samego końca  jest zmyślone z samą postacią głównego bohatera na czele [Ma on jedynie tę małą zaletę, że zostaje w nim ukazana wpadka komunistycznej partyzantki, kiedy to komunistyczny oddział partyzancki z winy swojego dowódcy natrafia w swoim marszu na niemiecki pociąg pancerny i zostaje zdziesiątkowany]. Choć co prawda nawet ta jedna wartościowa scena w tym filmie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, to jednak można ją jakoś porównać do autentycznego wydarzenia historycznego  jakim była Bitwa pod Gruszką z 29–30 września 1944 r. kiedy to AL-owskie oddziały partyzanckie zostały zdziesiątkowane przez niemieckie wojskowe formacje pomocnicze i policyjne z powodu upicia się ich partyzantów na hucznym bankiecie na cześć narzeczonej dowódcy jednej z brygad. Dzięki karygodnemu stanowisku swego dowództwa Armia Ludowa poniosła wtedy olbrzymie straty w ludziach/Podobnie jak to miało miejsce w wspomnianym powyżej fikcyjnym filmie fabularnym ,,Bołdyn”. Jednak gdyby zestawić wszystkie PRL-owskie filmy o tematyce komunistycznej partyzantki z autentyczną historią oddziałów partyzanckich GL/AL to wspólnych elementów jednak nie miałyby one ze sobą zbyt wiele. (No może poza małym wyjątkiem jakim jest film pt. ,,Za wami pójdą inni” z 1949 r. który przynajmniej w jakikolwiek sposób stara się odwzorowywać historyczne wydarzenia). Jednakże nawet on przedstawia autentyczne historyczne wydarzenia w sposób ulukrowany komunistyczną propagandą i skrupulatnie wygładzony. Jakimś antidotum na to lukrowanie rzeczywistości przez film ,,Za wami pójdą inni” jest nakręcony w 2008 r. spektakl Teatru Telewizji Sceny Faktu pt. ,,Mord Założycielski” odkłamujący mity na temat działalności Polskiej Partii Robotniczej w okresie okupacji hitlerowskiej.<br />
<br />
Nie jest to jednak tak że ja próbuję tutaj gloryfikować Ludowowyzwoleńcze Partyzanckie Oddziały Jugosławii… Piotr Zychowicz na łamach miesięcznika Historia Do Rzeczy nazwał kiedyś Josipa Broz Tito małym Stalinem z rękami unurzanymi we krwi... Trudno się z tym nie zgodzić...<br />
<br />
Jest jednak moim wielkim marzeniem by współczesne polskie pełnometrażowe filmy fabularne o Armii Krajowej zapisały się trwale w świadomości zachodnich odbiorców w takim samym stopniu w jakim niegdyś udało się to nakręconym z wielkim rozmachem starym jugosłowiańskim filmom wojennym… Obecnie nawet w polskim społeczeństwie brakuje wiedzy o tym jak wiele brawurowych sukcesów w walce z niemieckimi siłami odniosło w czasie Powstania Warszawskiego Zgrupowanie Kampinos. Nakręcenie pełnometrażowego filmu fabularnego o bitwie o lotnisko bielańskie z 1–2 sierpnia 1944 r. wiele by tu pomogło...<br />
<br />
Temat partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej pasjonuje mnie od lat… Zależy mi żeby rozbudzić zainteresowanie tą tematyką w naszym społeczeństwie… Moim wielkim marzeniem jest napisać kiedyś obszerną powieść historyczną o partyzanckiej ,,Rzeczypospolitej Kampinoskiej"... Niestety to marzenie pozostaje wciąż bardzo odległe... Jednak w dzisiejszych czasach nawet najlepsza powieść historyczna nie trafi do młodego pokolenia w takim stopniu jak pełnometrażowy film fabularny z widowiskowymi scenami batalistycznymi... Wiadomo… Pokolenie obrazu…<br />
<br />
Pamiętam jak jeszcze w latach studenckich śliniłem się do pierwszych zwiastunów filmu ,,1920 Bitwa warszawska" w reżyserii Jerzego Hoffmana zachęcony licznymi reklamami pojawiającymi się wtedy w wszelkiego rodzaju mediach. No i do tego te chwytliwe hasła reklamowe - Pierwszy na Starym Kontynencie film pełnometrażowy zrealizowany w technice 3D! O arcyważnym epizodzie polskiej historii jakim była wygrana wojna polsko-bolszewicka! Pierwsze zapowiedzi tego filmu rozpalały mnie do czerwoności. A pierwsze negatywne recenzje w prawicowej prasie? Ignorowałem, bo to niemożliwe, a prawicowi recenzenci muszą się mylić… Przecież to film w reżyserii samego Mistrza Jerzego Hoffmana! Kiedy w końcu miałem okazję po raz pierwszy zobaczyć ten długo wyczekiwany film na własne oczy generalnie zrobił na mnie wrażenie, choć… pojawiło się także małe rozczarowanie… Po dziś dzień nie jestem przeciwnikiem tego filmu, choć uważam że czegoś w nim zabrakło... Po kolejnych kilku latach nadeszły pierwsze zwiastuny filmu ,,Miasto 44" w reżyserii Jana Komasy… I znowu ślinienie się do zwiastunów… Pamiętam że ten film śnił mi się po nocach zanim jeszcze wszedł na ekrany kin... A kiedy pierwszy raz obejrzałem go w całości byłem nim zachwycony!... Miałem jednak ogromny niedosyt że całkowicie został w nim pominięty temat partyzanckiej Rzeczpospolitej Kampinoskiej i Zgrupowania Kampinos…<br />
<br />
Dziś kiedy nocą zamykam oczy, czasami w półśnie wyobrażam sobie że kolejnym filmem na który czekam z niecierpliwością jest pełnometrażowy film fabularny o bitwie o lotnisko bielańskie z 1–2 sierpnia 1944 roku…<br />
<hr />
Tak bardzo marzy mi się pełnometrażowy film fabularny o bitwie o lotnisko bielańskie! Taka megaprodukcja z widowiskowymi scenami batalistycznymi!...<br />
<br />
<a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Powsta%C5%84cze_natarcia_na_lotnisko_biela%C5%84skie" target="_blank">https://pl.wikipedia.org/wiki/Powsta%C5%...%C5%84skie</a>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA["Prawda" Wyszkowskiego - z ostatniej chwili...]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6821.html</link>
			<pubDate>Tue, 24 Oct 2017 11:52:36 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6821.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;"><div style="text-align: center;"> - z ostatniej chwili - 24.10.2017, 11:18</div></span></span><br />
<span style="font-size: large;"><span style="text-decoration: underline;"><span style="font-weight: bold;">źródło: </span></span></span><br />
<span style="text-decoration: underline;"><a href="http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/561032,wyszkowski-walesa-tw-bolek-sad-wyrok.html" target="_blank">http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/a...wyrok.html</a></span><br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdański sąd nakazał we wtorek Wyszkowskiemu zamieszczenie na głównych stronach internetowych kilku mediów m.in. Gazety Polskiej Codziennie, Radia Maryja, Telewizji Republika, Faktu, Frondy oraz wyszkowski.com.pl przez okres 3 miesięcy oświadczenia o następującej treści:<br />
 <br />
"<span style="font-weight: bold;">Ja Krzysztof Wyszkowski</span> przepraszam pana prezydenta Lecha Wałęsę za rozpowszechnianie <span style="font-weight: bold;">nieprawdziwych informacji</span> jakoby Lech Wałęsa przegrał proces sądowy dotyczący naruszenia jego dóbr osobistych wszczęty w związku z moimi <span style="font-weight: bold;">nieprawdziwymi twierdzeniami</span> o współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa i pobieraniu za to pieniędzy. Oświadczam, że Sąd Apelacyjny w Gdańsku prawomocnym wyrokiem z dnia 24 marca 2011 r. zobowiązał mnie do przeproszenia pana Lecha Wałęsy za naruszenie jego dóbr osobistych polegające na oświadczeniu, że Lech Wałęsa współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa i pobierał za to pieniądze".</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;"><div style="text-align: center;"> - z ostatniej chwili - 24.10.2017, 11:18</div></span></span><br />
<span style="font-size: large;"><span style="text-decoration: underline;"><span style="font-weight: bold;">źródło: </span></span></span><br />
<span style="text-decoration: underline;"><a href="http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/561032,wyszkowski-walesa-tw-bolek-sad-wyrok.html" target="_blank">http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/a...wyrok.html</a></span><br />
<br />
<div style="text-align: justify;">Gdański sąd nakazał we wtorek Wyszkowskiemu zamieszczenie na głównych stronach internetowych kilku mediów m.in. Gazety Polskiej Codziennie, Radia Maryja, Telewizji Republika, Faktu, Frondy oraz wyszkowski.com.pl przez okres 3 miesięcy oświadczenia o następującej treści:<br />
 <br />
"<span style="font-weight: bold;">Ja Krzysztof Wyszkowski</span> przepraszam pana prezydenta Lecha Wałęsę za rozpowszechnianie <span style="font-weight: bold;">nieprawdziwych informacji</span> jakoby Lech Wałęsa przegrał proces sądowy dotyczący naruszenia jego dóbr osobistych wszczęty w związku z moimi <span style="font-weight: bold;">nieprawdziwymi twierdzeniami</span> o współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa i pobieraniu za to pieniędzy. Oświadczam, że Sąd Apelacyjny w Gdańsku prawomocnym wyrokiem z dnia 24 marca 2011 r. zobowiązał mnie do przeproszenia pana Lecha Wałęsy za naruszenie jego dóbr osobistych polegające na oświadczeniu, że Lech Wałęsa współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa i pobierał za to pieniądze".</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[- praca w niedziele -]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6815.html</link>
			<pubDate>Mon, 23 Oct 2017 19:25:12 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6815.html</guid>
			<description><![CDATA[.<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Praca w niedziele.</span> To przecież nie tylko obsługi sklepów. Wiele zakładów produkcyjnych i służb użyteczności publicznej pracuje nie tylko w niedziele, ale i najważniejsze święta w roku. Proszę tylko wspomnieć sobie o hutnikach - przecież nie wygaszą pieców, marynarzach - nie porzucą statku, czy mleczarzach - krowy nie świętują, a mleko przerobić trzeba na poniedziałek. I dziesiątki innych zawodów, poczynając od służby zdrowia a na policjantach kończąc. To jedynie funkcjonariusze kościelni i od nich zależni parlamentarzyści dążą do likwidacji form sprzedaży niedzielnej. Bo wtedy więcej osób odwiedzi kościoły - i zostawi kasę na tacach, nie w sklepach. Taka sama walka toczy się co roku podczas WOŚP (Owsiak). Żeby ta zbiórka była na przykład w zwykły dzień tygodnia - a nie niedzielę - to do kościelnych zasobów wpłynęłoby prawdopodobnie kilkanaście milionów złotówek więcej. I tylko dlatego taki raban połączony z wieszaniem psów na p. Owsiaku i całej akcji. Hipokryzja i obłuda, a nie walka o to, by dzień święty święcić. Temat ten można by ciągnąć jeszcze przez wiele przykładów, lecz świadomi rzeczywistości rodacy sami zrozumieją, a tych "obrońców wiary" i tak nikt nie przekona.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">#<br />
Czy rządzenie naszym krajem ma polegać w dużej mierze na wprowadzaniu zakazów?. "Oczywistą oczywistością" jest, że PiS w ten sposób wychodzi naprzeciw oczekiwaniom Kościoła, który nie tylko z racji przykazania "abyś dzień święty święcił", oczekuje tego od zaprzyjaźnionych środowisk. Zamknięte sklepy w święta to również większy odsetek parafian - niekoniecznie wiernych - w kościołach. Frekwencja ta spada w bardzo widoczny sposób. A z tym wiąże się niebagatelny przecież wzrost funduszy "tacowych". Pieniądze niewydane przez obywateli podczas niedzielnych zakupów - większym strumieniem zasilą kasę kościelną. Czyli dwa w jednym. Przykazanie i taca. Zastanówmy się - bez orzekania za czy przeciw, co właśnie przemawia za którąś z tych racji.</div>
<br />
<span style="font-family: Verdana;"><span style="font-size: large;"><div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;">Za zakazem</span></div></span></span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Tak ogólnie, to jest on skierowany tylko przeciwko hipermarketom.</span><br />
No, ale - co na to pracownicy placówek wymienionych poniżej?.<br />
Czy Ich nie obowiązują - jako wiernych - te same przykazania?.<br />
<br />
#<br />
<span style="font-weight: bold;">1/ Zakaz pracy w niedzielę stworzy "nową jakość życia dla rodzin".<br />
2/ Poprawi integrację i zacieśni więzy rodzinne.<br />
3/ Powrót wiernych do kościołów.</span><br />
<br />
<span style="font-size: large;"><span style="font-weight: bold;"><div style="text-align: center;">Przeciw zakazowi</div></span></span><br />
<br />
1/ Szkodliwy pomysł, który spowoduje podwyższenie bezrobocia i spadek wpływów finansowych do budżetu państwa.<br />
<br />
2/ Utrudni wielu rodzinom - w tym samotnym matkom - normalne funkcjonowanie.<br />
<br />
3/ Zablokuje możliwość handlu w zachodniej części kraju - przygranicznych miejscowościach - gdzie Niemcy - dotknięci takim zakazem co niedzielę odwiedzają tłumnie hipermarkety.<br />
<br />
<span style="font-size: large;"><div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;">Lecz ich stać na taki zakaz.</span></div></span><br />
<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;">Nas jeszcze nie.</span></div>
<br />
<span style="font-weight: bold;"><div style="text-align: center;">Jeśli zakaz - to zakaz dla wszelkiej pracy ludzkiej w niedzielę</div></span><br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W związku z tym - przedstawię tutaj kilka <span style="font-weight: bold;">absurdalnych</span> wręcz przykładów które jednak też będzie potrzeba rozwiązać. Bo tam wszędzie pracują ludzie. Lecz nie na zasadzie - że jakoś to będzie - a z konkretnymi i na dodatek realnymi przepisami kodeksu pracy. Zapewne wiele spraw pominąłem, lecz nie zamierzam tworzyć jakiejś rozprawki naukowej (facet zaledwie z maturą), a jedynie zaznaczyć problem.</div>
<br />
1/ Stacje paliwowe, które stają się z dnia na dzień prawdziwymi marketami. Jeśli nie, to one przejmą niedzielny handel - pomnażając swoje zarobki.<br />
<br />
2/ Pracownicy stacji RTV - goszczący co niedzielę setki polityków - grzecznie z rodzinką w domu i koniec gadających głów?<br />
<br />
3/ Pracownicy medyczni - weterynarze też - od szpitali przez przychodnie - to i nam nie wolno będzie chorować w święta. Zwierzętom również.<br />
<br />
4/ Pogrzeby również wymagają oprawy pracowniczej. Koniec z nimi.<br />
<br />
5/ Wszelkiego rodzaju komunikacje pasażerskie.<br />
<br />
6/ Restauracje - a nawet szalety publiczne<br />
<br />
7/ Kina, teatry, galerie, biblioteki, występy zespołów muzycznych etc.<br />
<br />
8/ Wszelkie usterki, awarie wodociągów, gazu, elektryczności itp.<br />
<br />
9/ Komisariaty Policji zamknięte na głucho. Ochrona wszelkiego rodzaju mienia (banki) - też.<br />
<br />
10/ Hotele, sanatoria - na święta do kościoła i do domu.<br />
<br />
11/ Czas świąteczny to często jedyna szansa na zarobki dla studentów.<br />
<br />
12/ W mniejszych miejscowościach hipermarkety to jedyne miejsca pracy.<br />
<br />
13/ Co o tym myślą ludzie, którzy zapewne będą zwalniani ze sklepów?<br />
<br />
14/ Co też sądzą sami zainteresowani klienci, którzy w dzień pracy spieszą do domów - właśnie do rodziny - pomagając często dzieciom w odrobieniu chociażby zadań szkolnych. Będą zmuszeni po pracy ganiać po sklepach za różnymi towarami, które spokojnie mogliby sobie kupić w niedzielę - właśnie podczas rodzinnego spaceru.<br />
.<br />
<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;">W wielu z tych miejsc pracują przecież nie tylko mężczyźni</span></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[.<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">Praca w niedziele.</span> To przecież nie tylko obsługi sklepów. Wiele zakładów produkcyjnych i służb użyteczności publicznej pracuje nie tylko w niedziele, ale i najważniejsze święta w roku. Proszę tylko wspomnieć sobie o hutnikach - przecież nie wygaszą pieców, marynarzach - nie porzucą statku, czy mleczarzach - krowy nie świętują, a mleko przerobić trzeba na poniedziałek. I dziesiątki innych zawodów, poczynając od służby zdrowia a na policjantach kończąc. To jedynie funkcjonariusze kościelni i od nich zależni parlamentarzyści dążą do likwidacji form sprzedaży niedzielnej. Bo wtedy więcej osób odwiedzi kościoły - i zostawi kasę na tacach, nie w sklepach. Taka sama walka toczy się co roku podczas WOŚP (Owsiak). Żeby ta zbiórka była na przykład w zwykły dzień tygodnia - a nie niedzielę - to do kościelnych zasobów wpłynęłoby prawdopodobnie kilkanaście milionów złotówek więcej. I tylko dlatego taki raban połączony z wieszaniem psów na p. Owsiaku i całej akcji. Hipokryzja i obłuda, a nie walka o to, by dzień święty święcić. Temat ten można by ciągnąć jeszcze przez wiele przykładów, lecz świadomi rzeczywistości rodacy sami zrozumieją, a tych "obrońców wiary" i tak nikt nie przekona.</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">#<br />
Czy rządzenie naszym krajem ma polegać w dużej mierze na wprowadzaniu zakazów?. "Oczywistą oczywistością" jest, że PiS w ten sposób wychodzi naprzeciw oczekiwaniom Kościoła, który nie tylko z racji przykazania "abyś dzień święty święcił", oczekuje tego od zaprzyjaźnionych środowisk. Zamknięte sklepy w święta to również większy odsetek parafian - niekoniecznie wiernych - w kościołach. Frekwencja ta spada w bardzo widoczny sposób. A z tym wiąże się niebagatelny przecież wzrost funduszy "tacowych". Pieniądze niewydane przez obywateli podczas niedzielnych zakupów - większym strumieniem zasilą kasę kościelną. Czyli dwa w jednym. Przykazanie i taca. Zastanówmy się - bez orzekania za czy przeciw, co właśnie przemawia za którąś z tych racji.</div>
<br />
<span style="font-family: Verdana;"><span style="font-size: large;"><div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;">Za zakazem</span></div></span></span><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Tak ogólnie, to jest on skierowany tylko przeciwko hipermarketom.</span><br />
No, ale - co na to pracownicy placówek wymienionych poniżej?.<br />
Czy Ich nie obowiązują - jako wiernych - te same przykazania?.<br />
<br />
#<br />
<span style="font-weight: bold;">1/ Zakaz pracy w niedzielę stworzy "nową jakość życia dla rodzin".<br />
2/ Poprawi integrację i zacieśni więzy rodzinne.<br />
3/ Powrót wiernych do kościołów.</span><br />
<br />
<span style="font-size: large;"><span style="font-weight: bold;"><div style="text-align: center;">Przeciw zakazowi</div></span></span><br />
<br />
1/ Szkodliwy pomysł, który spowoduje podwyższenie bezrobocia i spadek wpływów finansowych do budżetu państwa.<br />
<br />
2/ Utrudni wielu rodzinom - w tym samotnym matkom - normalne funkcjonowanie.<br />
<br />
3/ Zablokuje możliwość handlu w zachodniej części kraju - przygranicznych miejscowościach - gdzie Niemcy - dotknięci takim zakazem co niedzielę odwiedzają tłumnie hipermarkety.<br />
<br />
<span style="font-size: large;"><div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;">Lecz ich stać na taki zakaz.</span></div></span><br />
<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;">Nas jeszcze nie.</span></div>
<br />
<span style="font-weight: bold;"><div style="text-align: center;">Jeśli zakaz - to zakaz dla wszelkiej pracy ludzkiej w niedzielę</div></span><br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W związku z tym - przedstawię tutaj kilka <span style="font-weight: bold;">absurdalnych</span> wręcz przykładów które jednak też będzie potrzeba rozwiązać. Bo tam wszędzie pracują ludzie. Lecz nie na zasadzie - że jakoś to będzie - a z konkretnymi i na dodatek realnymi przepisami kodeksu pracy. Zapewne wiele spraw pominąłem, lecz nie zamierzam tworzyć jakiejś rozprawki naukowej (facet zaledwie z maturą), a jedynie zaznaczyć problem.</div>
<br />
1/ Stacje paliwowe, które stają się z dnia na dzień prawdziwymi marketami. Jeśli nie, to one przejmą niedzielny handel - pomnażając swoje zarobki.<br />
<br />
2/ Pracownicy stacji RTV - goszczący co niedzielę setki polityków - grzecznie z rodzinką w domu i koniec gadających głów?<br />
<br />
3/ Pracownicy medyczni - weterynarze też - od szpitali przez przychodnie - to i nam nie wolno będzie chorować w święta. Zwierzętom również.<br />
<br />
4/ Pogrzeby również wymagają oprawy pracowniczej. Koniec z nimi.<br />
<br />
5/ Wszelkiego rodzaju komunikacje pasażerskie.<br />
<br />
6/ Restauracje - a nawet szalety publiczne<br />
<br />
7/ Kina, teatry, galerie, biblioteki, występy zespołów muzycznych etc.<br />
<br />
8/ Wszelkie usterki, awarie wodociągów, gazu, elektryczności itp.<br />
<br />
9/ Komisariaty Policji zamknięte na głucho. Ochrona wszelkiego rodzaju mienia (banki) - też.<br />
<br />
10/ Hotele, sanatoria - na święta do kościoła i do domu.<br />
<br />
11/ Czas świąteczny to często jedyna szansa na zarobki dla studentów.<br />
<br />
12/ W mniejszych miejscowościach hipermarkety to jedyne miejsca pracy.<br />
<br />
13/ Co o tym myślą ludzie, którzy zapewne będą zwalniani ze sklepów?<br />
<br />
14/ Co też sądzą sami zainteresowani klienci, którzy w dzień pracy spieszą do domów - właśnie do rodziny - pomagając często dzieciom w odrobieniu chociażby zadań szkolnych. Będą zmuszeni po pracy ganiać po sklepach za różnymi towarami, które spokojnie mogliby sobie kupić w niedzielę - właśnie podczas rodzinnego spaceru.<br />
.<br />
<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;">W wielu z tych miejsc pracują przecież nie tylko mężczyźni</span></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[- KATOSZARIAT -]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6775.html</link>
			<pubDate>Tue, 17 Oct 2017 10:50:42 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6775.html</guid>
			<description><![CDATA[<img src="https://m.salon24.pl/d5976bc2b74f6a5fe46693798db1b182,750,0,0,0.jpg" border="0" alt="[Obrazek: d5976bc2b74f6a5fe46693798db1b182,750,0,0,0.jpg]" /><br />
.<br />
"Katoszariat" w doktrynie sekty PiS-u,<br />
jest wykładnią żywotnych interesów.<br />
Kazania klechów w kościele<br />
znaczą dla sekty zbyt wiele<br />
- to wyniki wyborcze u ich kresu...<br />
.<br />
<div style="text-align: justify;">Obecne prawo w Polsce jest stanowione pod dyktando hierarchów kościelnych i religijnych fanatyków, będących wyznawcami panującego w naszym Kraju Kościoła. Dopóki kapłani będą mogli "nawracać" słuchających ich kazań wiernych na miłość do "jedynie słusznej partii", którą popiera ich Kościół, dopóty Polska będzie zbliżać się coraz szybciej do "katoszariatu". Staje się to już bardzo widocznym faktem, co dokumentuje wypowiedź cytowana poniżej:</div>
.<br />
<span style="text-decoration: underline;"><span style="font-weight: bold;">źródło:</span></span><br />
<br />
<a href="http://natemat.pl/177773,katolicki-szariat-w-armii-zastepca-macierewicza-w-wojsku-musza-obowiazywac-zasady-dekalogu" target="_blank">http://natemat.pl/177773,katolicki-szari...y-dekalogu</a><br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;">"Wiara jest podstawą postawy moralnej. Rozumiemy to w ten sposób, że w wojsku muszą obowiązywać główne zasady dekalogu chrześcijańskiego"</span> – stwierdził wiceminister obrony narodowej Wojciech Fałkowski w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".</div>
<div style="text-align: justify;">...<br />
Jeśli Prawo i Sprawiedliwość wykorzystuje dziś władzę do forsowania katolickiej doktryny w podległych państwu instytucjach, to niech już podczas wstępnej kwalifikacji odrzuca te osoby chcące tam znaleźć zatrudnienie, które nie przedstawią zaświadczenia ze swojej parafii, że są czynnymi i prawymi katolikami, słuchającymi ślepo swojego proboszcza... </div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="https://m.salon24.pl/d5976bc2b74f6a5fe46693798db1b182,750,0,0,0.jpg" border="0" alt="[Obrazek: d5976bc2b74f6a5fe46693798db1b182,750,0,0,0.jpg]" /><br />
.<br />
"Katoszariat" w doktrynie sekty PiS-u,<br />
jest wykładnią żywotnych interesów.<br />
Kazania klechów w kościele<br />
znaczą dla sekty zbyt wiele<br />
- to wyniki wyborcze u ich kresu...<br />
.<br />
<div style="text-align: justify;">Obecne prawo w Polsce jest stanowione pod dyktando hierarchów kościelnych i religijnych fanatyków, będących wyznawcami panującego w naszym Kraju Kościoła. Dopóki kapłani będą mogli "nawracać" słuchających ich kazań wiernych na miłość do "jedynie słusznej partii", którą popiera ich Kościół, dopóty Polska będzie zbliżać się coraz szybciej do "katoszariatu". Staje się to już bardzo widocznym faktem, co dokumentuje wypowiedź cytowana poniżej:</div>
.<br />
<span style="text-decoration: underline;"><span style="font-weight: bold;">źródło:</span></span><br />
<br />
<a href="http://natemat.pl/177773,katolicki-szariat-w-armii-zastepca-macierewicza-w-wojsku-musza-obowiazywac-zasady-dekalogu" target="_blank">http://natemat.pl/177773,katolicki-szari...y-dekalogu</a><br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-style: italic;">"Wiara jest podstawą postawy moralnej. Rozumiemy to w ten sposób, że w wojsku muszą obowiązywać główne zasady dekalogu chrześcijańskiego"</span> – stwierdził wiceminister obrony narodowej Wojciech Fałkowski w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".</div>
<div style="text-align: justify;">...<br />
Jeśli Prawo i Sprawiedliwość wykorzystuje dziś władzę do forsowania katolickiej doktryny w podległych państwu instytucjach, to niech już podczas wstępnej kwalifikacji odrzuca te osoby chcące tam znaleźć zatrudnienie, które nie przedstawią zaświadczenia ze swojej parafii, że są czynnymi i prawymi katolikami, słuchającymi ślepo swojego proboszcza... </div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[- do wymiany...]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6685.html</link>
			<pubDate>Sat, 30 Sep 2017 20:22:48 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6685.html</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><img src="https://3.bp.blogspot.com/-Fm2gNJVNg1U/Wc_Xughv4II/AAAAAAAAdik/WvLqk1K42I4eE7bSryXnmNLqRQhbvmaBwCLcBGAs/s320/K%252BS%252BP%2Bx%2B560%2B%252B%2Bnapis.jpg" border="0" alt="[Obrazek: K%252BS%252BP%2Bx%2B560%2B%252B%2Bnapis.jpg]" /></div>
.<br />
<div style="text-align: justify;">Od samych początków pojawienia się na scenie politycznej braci Kaczyńskich i ich późniejsze poczynania z tworzeniem partii - od Porozumienia Centrum po dzisiejsze Prawo i Sprawiedliwość utwierdzała się we mnie nieufność wobec wszelkich osób blisko związanych z bliźniakami Lechem i Jarosławem. Nie zamierzam tutaj kolejny już raz rozwodzić się nad dowodzeniem moich takich, a nie innych ocen. <br />
<br />
W telegraficznym skrócie dopowiem, że uważam działalność tej grupy osób za najbardziej szkodliwą od czasu zmiany ustrojowej, jaka nastąpiła w Polsce po roku 1989. Próbującą w ostatnich latach poprowadzić Polskę na sznureczku Kremla, w celu rozbicia jedności UE, jako organizacji najbardziej szkodzącej interesom Rosji, w jej dążeniu do odzyskania wpływów z czasów ZSRR. I żadne zaklęcia tychże osób, że akurat jest odwrotnie, nie zdołają mnie przekonać do ich racji. Wystarczy bowiem trzeźwa ocena historii ich działalności.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Natomiast całkiem inaczej przedstawia się moja opinia o Platformie Obywatelskiej.</span><br />
<br />
Od czasów jej poprzedniczki, czyli Kongresu Liberalno - Demokratycznego, aż do powstania PO i jej dalszej działalności pod wodzą kilku przywódców - przed Grzegorzem Schetyną - byłem ich wyborcą. <br />
<br />
Już kilkakrotnie dowodziłem, że dzisiejszy przewodniczący partii Grzegorz Schetyna, jest hamulcowym dla całego obozu opozycji - i nie tylko parlamentarnej. Polacy bowiem postrzegają jego osobę przez pryzmat ewentualnych zmian w obozie władzy i po prostu nie mają ochoty, by ktoś taki miał zastąpić nielubianego przecież Kaczyńskiego.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Zatem obecnie - i to natychmiast - potrzebna jest zmiana osobowa na czele Platformy Obywatelskiej.<br />
<br />
Wskazana byłaby też taka sama zmiana w ugrupowaniu Nowoczesnej z Ryszardem Petru.</span><br />
<br />
Bez tych, tak potrzebnych zmian, PiS za niedługo przejmie konstytucyjną większość w Sejmie, a tym samym całość władzy (oprócz kościelnej) w Polsce. I znowu będziemy kwękać... a trzeba było wcześniej pomyśleć. To właśnie ten, najwyższy już czas...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">P.S - chcę tutaj zaznaczyć, że nigdy nie byłem członkiem tych partii, ani też żadnej innej w swoim długim już życiu.</span></div>
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><img src="https://3.bp.blogspot.com/-Fm2gNJVNg1U/Wc_Xughv4II/AAAAAAAAdik/WvLqk1K42I4eE7bSryXnmNLqRQhbvmaBwCLcBGAs/s320/K%252BS%252BP%2Bx%2B560%2B%252B%2Bnapis.jpg" border="0" alt="[Obrazek: K%252BS%252BP%2Bx%2B560%2B%252B%2Bnapis.jpg]" /></div>
.<br />
<div style="text-align: justify;">Od samych początków pojawienia się na scenie politycznej braci Kaczyńskich i ich późniejsze poczynania z tworzeniem partii - od Porozumienia Centrum po dzisiejsze Prawo i Sprawiedliwość utwierdzała się we mnie nieufność wobec wszelkich osób blisko związanych z bliźniakami Lechem i Jarosławem. Nie zamierzam tutaj kolejny już raz rozwodzić się nad dowodzeniem moich takich, a nie innych ocen. <br />
<br />
W telegraficznym skrócie dopowiem, że uważam działalność tej grupy osób za najbardziej szkodliwą od czasu zmiany ustrojowej, jaka nastąpiła w Polsce po roku 1989. Próbującą w ostatnich latach poprowadzić Polskę na sznureczku Kremla, w celu rozbicia jedności UE, jako organizacji najbardziej szkodzącej interesom Rosji, w jej dążeniu do odzyskania wpływów z czasów ZSRR. I żadne zaklęcia tychże osób, że akurat jest odwrotnie, nie zdołają mnie przekonać do ich racji. Wystarczy bowiem trzeźwa ocena historii ich działalności.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Natomiast całkiem inaczej przedstawia się moja opinia o Platformie Obywatelskiej.</span><br />
<br />
Od czasów jej poprzedniczki, czyli Kongresu Liberalno - Demokratycznego, aż do powstania PO i jej dalszej działalności pod wodzą kilku przywódców - przed Grzegorzem Schetyną - byłem ich wyborcą. <br />
<br />
Już kilkakrotnie dowodziłem, że dzisiejszy przewodniczący partii Grzegorz Schetyna, jest hamulcowym dla całego obozu opozycji - i nie tylko parlamentarnej. Polacy bowiem postrzegają jego osobę przez pryzmat ewentualnych zmian w obozie władzy i po prostu nie mają ochoty, by ktoś taki miał zastąpić nielubianego przecież Kaczyńskiego.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Zatem obecnie - i to natychmiast - potrzebna jest zmiana osobowa na czele Platformy Obywatelskiej.<br />
<br />
Wskazana byłaby też taka sama zmiana w ugrupowaniu Nowoczesnej z Ryszardem Petru.</span><br />
<br />
Bez tych, tak potrzebnych zmian, PiS za niedługo przejmie konstytucyjną większość w Sejmie, a tym samym całość władzy (oprócz kościelnej) w Polsce. I znowu będziemy kwękać... a trzeba było wcześniej pomyśleć. To właśnie ten, najwyższy już czas...<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">P.S - chcę tutaj zaznaczyć, że nigdy nie byłem członkiem tych partii, ani też żadnej innej w swoim długim już życiu.</span></div>
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[partie polityczne]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6623.html</link>
			<pubDate>Sat, 16 Sep 2017 08:40:52 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6623.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;"><span style="text-decoration: underline;">- wg. danych sprzed kilku lat</span></span><br />
<div style="text-align: center;"><img src="https://1.bp.blogspot.com/-1tCgANy5KCI/WbzFrGWztbI/AAAAAAAAda4/lR4UNEaPvmAZ61WkDmlRpPfFCXxj5dKxQCLcBGAs/s320/partie%2Bx%2B360.jpg" border="0" alt="[Obrazek: partie%2Bx%2B360.jpg]" /></div>
<div style="text-align: center;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: large;"><span style="font-family: Verdana;">Co trzeci Polak chce nowej partii. <br />
Najlepiej niezależnej od Kościoła, dbającej o biednych</span></span></span></div>
<div style="text-align: center;">.<br />
<span style="font-weight: bold;">Aż 69 proc. Polaków uważa, że żadna z istniejących partii nie spełnia oczekiwań i nie zasługuje, by na nią głosować.</span></div>
<div style="text-align: center;">.</div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-family: Verdana;">To ja zdecydowanie należę do tej grupy. Z naciskiem na niezależność od Kościoła i zapisanym w programie tej partii celem do takiej właśnie realizacji. Całkowitej niezależności Państwa i Kościoła. Kościół ma jedynie przestrzegać obowiązującego w Polsce prawa stanowionego przez ustrojowe narzędzia, nie zaś wywierać naciski na jego stanowienie. Jak nigdy nie należałem do żadnej partii, tak w jesieni życia – 73 lata – prawdopodobnie bym do takowej przystąpił. Lecz do partii, a nie folwarku w rodzaju PiS, PO, itp...</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">#<br />
<span style="font-size: large;"><span style="font-weight: bold;">Stan agonalny...</span></span><br />
.<br />
Parę lat temu, kiedy to Donald Tusk był jeszcze premierem rządu, a już przebąkiwało się o jego odejściu do UE, oceniłem na kilku portalach kandydaturę Grzegorza Schetyny, jako ewentualnego następcę Tuska. W tekstach tych przedstawiałem jasno, że Schetyna nadaje się jedynie jako wykonawca czyjejś woli (czeladnik) - i w tym akurat jest dobry - lecz nigdy jako mistrz, sam mogący nakreślać kierunki dzieła do wykonania. Te moje oceny są dzisiaj widoczne aż nadto, kiedy to PO jedynie trwa w szczątkowej postaci, natomiast osoba Grzegorza Schetyny nie mająca żadnych cech przywódczych, spycha tą organizację na margines życia politycznego w naszym kraju. A szkoda, bo w tejże partii jest kilka osób, które mogłyby w znakomity sposób zastąpić nielubianego przez większość zwolenników PO (w tym mnie) dzisiejszego przywódcę partii. No i PiS zyskuje przy takiej konfiguracji opozycji najwięcej...</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;"><span style="text-decoration: underline;">- wg. danych sprzed kilku lat</span></span><br />
<div style="text-align: center;"><img src="https://1.bp.blogspot.com/-1tCgANy5KCI/WbzFrGWztbI/AAAAAAAAda4/lR4UNEaPvmAZ61WkDmlRpPfFCXxj5dKxQCLcBGAs/s320/partie%2Bx%2B360.jpg" border="0" alt="[Obrazek: partie%2Bx%2B360.jpg]" /></div>
<div style="text-align: center;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: large;"><span style="font-family: Verdana;">Co trzeci Polak chce nowej partii. <br />
Najlepiej niezależnej od Kościoła, dbającej o biednych</span></span></span></div>
<div style="text-align: center;">.<br />
<span style="font-weight: bold;">Aż 69 proc. Polaków uważa, że żadna z istniejących partii nie spełnia oczekiwań i nie zasługuje, by na nią głosować.</span></div>
<div style="text-align: center;">.</div>
<div style="text-align: justify;"><span style="font-family: Verdana;">To ja zdecydowanie należę do tej grupy. Z naciskiem na niezależność od Kościoła i zapisanym w programie tej partii celem do takiej właśnie realizacji. Całkowitej niezależności Państwa i Kościoła. Kościół ma jedynie przestrzegać obowiązującego w Polsce prawa stanowionego przez ustrojowe narzędzia, nie zaś wywierać naciski na jego stanowienie. Jak nigdy nie należałem do żadnej partii, tak w jesieni życia – 73 lata – prawdopodobnie bym do takowej przystąpił. Lecz do partii, a nie folwarku w rodzaju PiS, PO, itp...</span></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">#<br />
<span style="font-size: large;"><span style="font-weight: bold;">Stan agonalny...</span></span><br />
.<br />
Parę lat temu, kiedy to Donald Tusk był jeszcze premierem rządu, a już przebąkiwało się o jego odejściu do UE, oceniłem na kilku portalach kandydaturę Grzegorza Schetyny, jako ewentualnego następcę Tuska. W tekstach tych przedstawiałem jasno, że Schetyna nadaje się jedynie jako wykonawca czyjejś woli (czeladnik) - i w tym akurat jest dobry - lecz nigdy jako mistrz, sam mogący nakreślać kierunki dzieła do wykonania. Te moje oceny są dzisiaj widoczne aż nadto, kiedy to PO jedynie trwa w szczątkowej postaci, natomiast osoba Grzegorza Schetyny nie mająca żadnych cech przywódczych, spycha tą organizację na margines życia politycznego w naszym kraju. A szkoda, bo w tejże partii jest kilka osób, które mogłyby w znakomity sposób zastąpić nielubianego przez większość zwolenników PO (w tym mnie) dzisiejszego przywódcę partii. No i PiS zyskuje przy takiej konfiguracji opozycji najwięcej...</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Polska odmiana HIV politycznego]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6604.html</link>
			<pubDate>Tue, 12 Sep 2017 10:20:02 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6604.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-size: large;">- napisano przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi...</span><br />
<br />
.<br />
<div style="text-align: center;"><img src="https://images85.fotosik.pl/357/df75639b72215c29gen.jpg" border="0" alt="[Obrazek: df75639b72215c29gen.jpg]" /></div>
<span style="font-family: Verdana;"><div style="text-align: justify;">.<br />
To nie są żarty. Zagrożenie dla narodu płynie z sekty o nazwie PiS. Ludzki wirus niedoboru odporności HIV – ten rozpoznawalny medycznie, w polskich warunkach politycznych zdołał za pomocą zbioru o nazwie „kaczyńskopodobni” zmutować i wedrzeć się do umysłów naszych rodaków. To jest o tyle niebezpieczne, że nie można tu przeciwdziałać zdecydowanie, wręcz brutalnie, by się go pozbyć. Najlepszą byłaby kwarantanna dla głównych ośrodków źródłowych w postaci – jak to przy kwarantannie – izolacji od jeszcze zdrowej reszty społeczeństwa. Z czasem ci zakażeni powierzchownie zdołaliby się wykaraskać z oparów „mózgotrzepu” o własnych siłach. Czas leczy rany, również te psychiczne. Lecz tak nie można. Pozostaje więc jedyna szansa. Trzymać tę zarazę jak najdalej od wszelkich ośrodków decyzyjnych naszego kraju. Po to są wybory parlamentarne i każde inne regionalne. Ja tylko przestrzegam przed skutkami zaniedbania. A zagrożenie wciąż przybiera na sile. Typowe dla każdej „zarazy” medycznej ma swoje odzwierciedlenie również w jej politycznej mutacji. Coś na kształt ubiegłowiecznego faszyzmu. Nie ma tu żadnej przesady w porównywaniu właśnie do tamtych okresów. Jeden Wódz – jeden naród – jedna partia – jeden Zbawca. Tak też planowali Hitler i Stalin. A u nas… sami sobie dopowiedzcie. Ja wiem, lecz moje „wiem” nie musi być wcale tym „wybranym”… i jedynie słusznym.</div></span><br />
.<br />
<span style="text-decoration: underline;"><span style="font-weight: bold;">dopisek już dzisiejszy...</span></span><br />
<div style="text-align: center;">.<br />
Antypolska PiS-sekta, która krajem włada<br />
- stworzona przez Kaczyńskich, co w genach pradziada<br />
zapisaną ma korzyść z pozoranckiej pracy;<br />
dla nich słowo Ojczyzna niezbyt wiele znaczy.<br />
Lub też wcale - interes, jaki na niej zrobią<br />
jest u nich już wrodzoną, genetyczną fobią.<br />
.<br />
Tak więc HIV polityczny, jaki z sobą wnoszą<br />
jest groźnym dziś dla Polski, bo się w Niej panoszą<br />
bezwzględnie i zachłannie. Co cechuje ludzi,<br />
którzy dla swych korzyści nie wstydzą się zbrudzić.<br />
A ten brud z groźnym HIV-em kładą w głowy wielu<br />
- przyjdzie więc nam przypomnieć sobie o Popielu...<br />
.</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-size: large;">- napisano przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi...</span><br />
<br />
.<br />
<div style="text-align: center;"><img src="https://images85.fotosik.pl/357/df75639b72215c29gen.jpg" border="0" alt="[Obrazek: df75639b72215c29gen.jpg]" /></div>
<span style="font-family: Verdana;"><div style="text-align: justify;">.<br />
To nie są żarty. Zagrożenie dla narodu płynie z sekty o nazwie PiS. Ludzki wirus niedoboru odporności HIV – ten rozpoznawalny medycznie, w polskich warunkach politycznych zdołał za pomocą zbioru o nazwie „kaczyńskopodobni” zmutować i wedrzeć się do umysłów naszych rodaków. To jest o tyle niebezpieczne, że nie można tu przeciwdziałać zdecydowanie, wręcz brutalnie, by się go pozbyć. Najlepszą byłaby kwarantanna dla głównych ośrodków źródłowych w postaci – jak to przy kwarantannie – izolacji od jeszcze zdrowej reszty społeczeństwa. Z czasem ci zakażeni powierzchownie zdołaliby się wykaraskać z oparów „mózgotrzepu” o własnych siłach. Czas leczy rany, również te psychiczne. Lecz tak nie można. Pozostaje więc jedyna szansa. Trzymać tę zarazę jak najdalej od wszelkich ośrodków decyzyjnych naszego kraju. Po to są wybory parlamentarne i każde inne regionalne. Ja tylko przestrzegam przed skutkami zaniedbania. A zagrożenie wciąż przybiera na sile. Typowe dla każdej „zarazy” medycznej ma swoje odzwierciedlenie również w jej politycznej mutacji. Coś na kształt ubiegłowiecznego faszyzmu. Nie ma tu żadnej przesady w porównywaniu właśnie do tamtych okresów. Jeden Wódz – jeden naród – jedna partia – jeden Zbawca. Tak też planowali Hitler i Stalin. A u nas… sami sobie dopowiedzcie. Ja wiem, lecz moje „wiem” nie musi być wcale tym „wybranym”… i jedynie słusznym.</div></span><br />
.<br />
<span style="text-decoration: underline;"><span style="font-weight: bold;">dopisek już dzisiejszy...</span></span><br />
<div style="text-align: center;">.<br />
Antypolska PiS-sekta, która krajem włada<br />
- stworzona przez Kaczyńskich, co w genach pradziada<br />
zapisaną ma korzyść z pozoranckiej pracy;<br />
dla nich słowo Ojczyzna niezbyt wiele znaczy.<br />
Lub też wcale - interes, jaki na niej zrobią<br />
jest u nich już wrodzoną, genetyczną fobią.<br />
.<br />
Tak więc HIV polityczny, jaki z sobą wnoszą<br />
jest groźnym dziś dla Polski, bo się w Niej panoszą<br />
bezwzględnie i zachłannie. Co cechuje ludzi,<br />
którzy dla swych korzyści nie wstydzą się zbrudzić.<br />
A ten brud z groźnym HIV-em kładą w głowy wielu<br />
- przyjdzie więc nam przypomnieć sobie o Popielu...<br />
.</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[- prowokatorzy, czyli...]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6599.html</link>
			<pubDate>Sun, 10 Sep 2017 17:06:17 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6599.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: Verdana;"><div style="text-align: justify;">...użytkownicy wielu (wszystkich) portali społecznościowych, mający za zadanie ośmieszenie - lub doprowadzenie do zbanowania innych - którzy to nie zamierzają popierać obecnej władzy (czytaj PiS). Do tego przyznają się nawet sami sztabowcy PiS, więc to nie jest żaden news... Na tutejszym forum takim właśnie "połetą" @jest Misiek  - Maciej_Jackiewicz - który to już niejednokrotnie namawiał innych użytkowników forum do zawiązania TWA (Towarzystwo Wzajemnej Adoracji), doprowadzającej do eliminacji tychże osób, przeciwnych obecnej władzy. Więc wybierajcie pomiędzy swoim honorem, a zaprzedaniem się takowym obszczymurkom...</div></span></span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="color: #000000;"><span style="font-size: medium;"><span style="font-family: Verdana;"><div style="text-align: justify;">...użytkownicy wielu (wszystkich) portali społecznościowych, mający za zadanie ośmieszenie - lub doprowadzenie do zbanowania innych - którzy to nie zamierzają popierać obecnej władzy (czytaj PiS). Do tego przyznają się nawet sami sztabowcy PiS, więc to nie jest żaden news... Na tutejszym forum takim właśnie "połetą" @jest Misiek  - Maciej_Jackiewicz - który to już niejednokrotnie namawiał innych użytkowników forum do zawiązania TWA (Towarzystwo Wzajemnej Adoracji), doprowadzającej do eliminacji tychże osób, przeciwnych obecnej władzy. Więc wybierajcie pomiędzy swoim honorem, a zaprzedaniem się takowym obszczymurkom...</div></span></span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[koszmarny sen...]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6376.html</link>
			<pubDate>Fri, 03 Feb 2017 15:20:43 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6376.html</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><img src="https://images84.fotosik.pl/335/9d9a1c7ff2bae16egen.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 9d9a1c7ff2bae16egen.jpg]" /></div>
.<br />
<div style="text-align: justify;">Przyśnił mi się dzisiaj koszmar z obrazem poufnego zebrania najściślejszego kierownictwa PiS, gdzie jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności(czapka niewidka?) byłem świadkiem takiego oto przemówienia wiceszefa tejże partii Antoniego Macierewicza, wobec zgromadzonych osób. Oto jego słowa:<br />
.<br />
(...) macie chyba świadomość, że moje prywatne zasoby archiwalne, jakie zgromadziłem będąc odpowiedzialnym za likwidację WSI są wystarczająco duże. Na tyle zasobne, aby wielu z Was - w tym prezes Kaczyński - byli prowadzeni przeze mnie na "krótkiej smyczy". Każdy nieprzyjazny wobec mnie gest któregokolwiek z Was - w tym obecnego tutaj Kaczyńskiego - skończy się dla niego blamażem politycznej poprawności z czasów PRL. A więc i końcem kariery w obecnej rzeczywistości (...)<br />
.<br />
Gwałtowne przebudzenie, jakie towarzyszyło mi po usłyszeniu tychże słów było czymś zaskakującym. Nie słowa, której treści łatwo było się domyśleć, obserwując karierę Macierewicza przy boku Kaczyńskiego (od momentu zakończenia tejże likwidacji) okazały się zaskakujące, lecz samo przebudzenie. Chyba mnie dostrzeżono i musiałem uciekać...</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><img src="https://images84.fotosik.pl/335/9d9a1c7ff2bae16egen.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 9d9a1c7ff2bae16egen.jpg]" /></div>
.<br />
<div style="text-align: justify;">Przyśnił mi się dzisiaj koszmar z obrazem poufnego zebrania najściślejszego kierownictwa PiS, gdzie jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności(czapka niewidka?) byłem świadkiem takiego oto przemówienia wiceszefa tejże partii Antoniego Macierewicza, wobec zgromadzonych osób. Oto jego słowa:<br />
.<br />
(...) macie chyba świadomość, że moje prywatne zasoby archiwalne, jakie zgromadziłem będąc odpowiedzialnym za likwidację WSI są wystarczająco duże. Na tyle zasobne, aby wielu z Was - w tym prezes Kaczyński - byli prowadzeni przeze mnie na "krótkiej smyczy". Każdy nieprzyjazny wobec mnie gest któregokolwiek z Was - w tym obecnego tutaj Kaczyńskiego - skończy się dla niego blamażem politycznej poprawności z czasów PRL. A więc i końcem kariery w obecnej rzeczywistości (...)<br />
.<br />
Gwałtowne przebudzenie, jakie towarzyszyło mi po usłyszeniu tychże słów było czymś zaskakującym. Nie słowa, której treści łatwo było się domyśleć, obserwując karierę Macierewicza przy boku Kaczyńskiego (od momentu zakończenia tejże likwidacji) okazały się zaskakujące, lecz samo przebudzenie. Chyba mnie dostrzeżono i musiałem uciekać...</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[To i owo o znanych w polityce polskiej bliźniakach]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6374.html</link>
			<pubDate>Thu, 02 Feb 2017 08:46:17 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6374.html</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><img src="https://images84.fotosik.pl/332/482b54c67d847d10gen.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 482b54c67d847d10gen.jpg]" /></div>
.<br />
<span style="font-weight: bold;">Pisane 23 grudnia 2014</span><br />
#<br />
<div style="text-align: justify;">Zastanawia mnie jedno; na jaką przypadłość cierpią ci, których nic nie obchodzą odpowiedzi na wątpliwości, jakie tutaj u dołu przedstawię. Historia Polski okresu powojennego mówi nam, że żołnierzy AK rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem porucznik AK - Rajmund Kaczyński - dostaje od stalinowskiej władzy apartament na Żoliborzu, jakim nawet zatwardziali aparatczycy nie mogli się pochwalić. Rajmund Kaczyński - oficer AK i mąż sanitariuszki AK - otrzymuje również bez problemu posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle. Za czasów, gdy władzę w Polsce sprawuje Stalin za pośrednictwem Bieruta, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce. 18 czerwca 1949 rodzą się Lech i Jarosław. Na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, bliźniacy Kaczyńscy zabawiają się w reżimowej TV, jako Jacek i Placek w filmie "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Czas leci, obaj studiują, angażując się mniej lub bardziej w dziejącą się wtedy historię opozycji wobec PRL - owskiej rzeczywistości. Nadchodzi 13 grudnia 1981 roku, kiedy to Jarosław Kaczyński z szerszego - ale jednak kręgu doradców Lecha Wałęsy - jako jedyny nie zostaje internowany. Również jako jedyny, po odmowie (tak twierdzi) podpisania lojalki zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982 -1989. Czy więc istnieje jakikolwiek związek, pomiędzy ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską?. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików w szeregach AK? Czym również mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał?<br />
Na takie i inne pytania, zdrowi na umyśle wyznawcy sekty PiS winni sobie umieć odpowiedzieć. Bo ja nie potrafię znaleźć innego wytłumaczenia, oprócz tego, które tkwi nie tylko we mnie bardzo głęboko, nie pozwalając ufać takim ludziom jak obydwaj bliźniacy. W szczególności zaś obdarzyć zaufaniem przewodzącemu od zawsze w tym rodzinnym duo Jarosławowi...<br />
#<br />
<span style="text-decoration: underline;"><span style="font-weight: bold;">Ciekawostka</span></span> - W uroczystych obchodach rocznicy powstania w 2004 r., organizowanych pod patronatem prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego, to Jadwiga Kaczyńska (matka bliźniaków) pełniła rolę bohaterki powstańczych walk. W środkach komunikacji miejskiej rozlepiono wówczas plakaty z powstańczymi wierszami. Biuro prezydenta miasta informowało, że wyboru wierszy dokonali powstańcy warszawscy; między innymi Jadwiga Kaczyńska. Polska Agencja Prasowa, podając informację o tym, że Życie Warszawy; przyznało Jadwidze Kaczyńskiej tytuł Człowieka Roku, szeroko opisywało jej zasługi. Donosiło, że matka bliźniaków walczyła w Powstaniu Warszawskim, była sanitariuszką Szarych Szeregów, ratowała rannych powstańców. Tymczasem jeszcze przed wybuchem wojny rodzice Jadwigi wysłali ją wraz z siostrą do rodziny matki w Starachowicach, gdzie doczekała upadku Powstania i końca wojny. Ani jednego dnia nie przebywała w Warszawie poczas Powstania. Ojciec Jadwigi był chory na gruźlicę, obawiał się, że i ona może się zarazić mówi Barbara Winklowa, wieloletnia przyjaciółka Kaczyńskiej...</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><img src="https://images84.fotosik.pl/332/482b54c67d847d10gen.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 482b54c67d847d10gen.jpg]" /></div>
.<br />
<span style="font-weight: bold;">Pisane 23 grudnia 2014</span><br />
#<br />
<div style="text-align: justify;">Zastanawia mnie jedno; na jaką przypadłość cierpią ci, których nic nie obchodzą odpowiedzi na wątpliwości, jakie tutaj u dołu przedstawię. Historia Polski okresu powojennego mówi nam, że żołnierzy AK rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem porucznik AK - Rajmund Kaczyński - dostaje od stalinowskiej władzy apartament na Żoliborzu, jakim nawet zatwardziali aparatczycy nie mogli się pochwalić. Rajmund Kaczyński - oficer AK i mąż sanitariuszki AK - otrzymuje również bez problemu posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle. Za czasów, gdy władzę w Polsce sprawuje Stalin za pośrednictwem Bieruta, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce. 18 czerwca 1949 rodzą się Lech i Jarosław. Na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, bliźniacy Kaczyńscy zabawiają się w reżimowej TV, jako Jacek i Placek w filmie "O dwóch takich, co ukradli księżyc". Czas leci, obaj studiują, angażując się mniej lub bardziej w dziejącą się wtedy historię opozycji wobec PRL - owskiej rzeczywistości. Nadchodzi 13 grudnia 1981 roku, kiedy to Jarosław Kaczyński z szerszego - ale jednak kręgu doradców Lecha Wałęsy - jako jedyny nie zostaje internowany. Również jako jedyny, po odmowie (tak twierdzi) podpisania lojalki zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982 -1989. Czy więc istnieje jakikolwiek związek, pomiędzy ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską?. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików w szeregach AK? Czym również mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał?<br />
Na takie i inne pytania, zdrowi na umyśle wyznawcy sekty PiS winni sobie umieć odpowiedzieć. Bo ja nie potrafię znaleźć innego wytłumaczenia, oprócz tego, które tkwi nie tylko we mnie bardzo głęboko, nie pozwalając ufać takim ludziom jak obydwaj bliźniacy. W szczególności zaś obdarzyć zaufaniem przewodzącemu od zawsze w tym rodzinnym duo Jarosławowi...<br />
#<br />
<span style="text-decoration: underline;"><span style="font-weight: bold;">Ciekawostka</span></span> - W uroczystych obchodach rocznicy powstania w 2004 r., organizowanych pod patronatem prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego, to Jadwiga Kaczyńska (matka bliźniaków) pełniła rolę bohaterki powstańczych walk. W środkach komunikacji miejskiej rozlepiono wówczas plakaty z powstańczymi wierszami. Biuro prezydenta miasta informowało, że wyboru wierszy dokonali powstańcy warszawscy; między innymi Jadwiga Kaczyńska. Polska Agencja Prasowa, podając informację o tym, że Życie Warszawy; przyznało Jadwidze Kaczyńskiej tytuł Człowieka Roku, szeroko opisywało jej zasługi. Donosiło, że matka bliźniaków walczyła w Powstaniu Warszawskim, była sanitariuszką Szarych Szeregów, ratowała rannych powstańców. Tymczasem jeszcze przed wybuchem wojny rodzice Jadwigi wysłali ją wraz z siostrą do rodziny matki w Starachowicach, gdzie doczekała upadku Powstania i końca wojny. Ani jednego dnia nie przebywała w Warszawie poczas Powstania. Ojciec Jadwigi był chory na gruźlicę, obawiał się, że i ona może się zarazić mówi Barbara Winklowa, wieloletnia przyjaciółka Kaczyńskiej...</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jarosław "PIRYT" Zbawca]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6357.html</link>
			<pubDate>Sat, 28 Jan 2017 18:27:56 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6357.html</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><img src="https://images81.fotosik.pl/323/dd3bf8a5db90cd07gen.jpg" border="0" alt="[Obrazek: dd3bf8a5db90cd07gen.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: center;">#</div>
<div style="text-align: justify;">
Natrętnie powracają obrazy z opisów autorstwa <span style="font-weight: bold;">Gregory Phillippa - Zakon Ciemności cz. III "ZŁOTO GŁUPCÓW"</span>. Ten obalony posążek bożka wykonany z pirytu (złota głupców) doskonale oddaje przewidywaną w niedalekiej przyszłości pozycję jednego z największych szkodników w historii Polski po roku 1980 ubiegłego wieku. Jego obecne zachowania powodowane kolejnymi próbami podpalenia Polski dla osiągnięcia jedynie swoich, osobistych celów, przypominają z kolei Nerona, który to rozkazał podpalić Rzym, by stworzyć nowe miasto, Neronię. Podobnie, ten współczesny nam "Zbafca" marzy o wybudowaniu na zgliszczach Polski swojej IV RP zwanej nieprzypadkowo Wolską... Trudno byłoby mi nawet wymienić wszystkie obrzydliwe postępki tego osobnika, zmierzające przez ostatnie lata do zmarginalizowania pozycji Polski w świecie. Najbardziej zaś w Europie, której to kraje mające znaczącą pozycję, decydują o stosunkach z Rosją. Więc też osłabienie Polski leży w żywotnych interesach Kremla, nie tylko samego Kaczyńskiego. Jedynie osoby posługujace się na codzień moherowym umysłem nie dostrzegają realnego zagrożenia, wynikającego z politycznej działalności J. Kaczyńskiego. Jestem jednak przekonany, że mimo swojego wieku doczekam jeszcze chwili, gdy posążek tego osobnika, wykonany być może z tombaku, będzie służyć jedynie jako przycisk do papieru, ostrzegający współczesnych skrybów przed wypisywaniem na nim kolejnych planów rozniecających płomienie pod polskim piekiełkiem. Oby to stało się jak najszybciej.</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><img src="https://images81.fotosik.pl/323/dd3bf8a5db90cd07gen.jpg" border="0" alt="[Obrazek: dd3bf8a5db90cd07gen.jpg]" /></div>
<br />
<div style="text-align: center;">#</div>
<div style="text-align: justify;">
Natrętnie powracają obrazy z opisów autorstwa <span style="font-weight: bold;">Gregory Phillippa - Zakon Ciemności cz. III "ZŁOTO GŁUPCÓW"</span>. Ten obalony posążek bożka wykonany z pirytu (złota głupców) doskonale oddaje przewidywaną w niedalekiej przyszłości pozycję jednego z największych szkodników w historii Polski po roku 1980 ubiegłego wieku. Jego obecne zachowania powodowane kolejnymi próbami podpalenia Polski dla osiągnięcia jedynie swoich, osobistych celów, przypominają z kolei Nerona, który to rozkazał podpalić Rzym, by stworzyć nowe miasto, Neronię. Podobnie, ten współczesny nam "Zbafca" marzy o wybudowaniu na zgliszczach Polski swojej IV RP zwanej nieprzypadkowo Wolską... Trudno byłoby mi nawet wymienić wszystkie obrzydliwe postępki tego osobnika, zmierzające przez ostatnie lata do zmarginalizowania pozycji Polski w świecie. Najbardziej zaś w Europie, której to kraje mające znaczącą pozycję, decydują o stosunkach z Rosją. Więc też osłabienie Polski leży w żywotnych interesach Kremla, nie tylko samego Kaczyńskiego. Jedynie osoby posługujace się na codzień moherowym umysłem nie dostrzegają realnego zagrożenia, wynikającego z politycznej działalności J. Kaczyńskiego. Jestem jednak przekonany, że mimo swojego wieku doczekam jeszcze chwili, gdy posążek tego osobnika, wykonany być może z tombaku, będzie służyć jedynie jako przycisk do papieru, ostrzegający współczesnych skrybów przed wypisywaniem na nim kolejnych planów rozniecających płomienie pod polskim piekiełkiem. Oby to stało się jak najszybciej.</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[przedświątecznie]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6248.html</link>
			<pubDate>Sat, 17 Dec 2016 22:38:05 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6248.html</guid>
			<description><![CDATA[Oczywiście   dla   wielu   przygotowania   przedświąteczne   kojarzą   się   wprost   wyłącznie   z<br />
organizacją zakupów,   przygotowywanych za pomocą gazet tak chętnie przesyłanych nam przez<br />
kurierów, donosicieli prasy. Stąd moje pytanie do kilku gospodyń domowych o tym jak dzisiejsze<br />
święta obchodzą wraz z rodziną? Dopytam także moje czytelniczki, czy mycie okien to części<br />
rytualnego przygotowywania się do wigilijnego stołu.<br />
15 XII 2016<br />
Rozmawiam   z   panią   Katarzyną   (41   l.).   Odnosi   się   do   gazetek   z   uśmiechem,   ale<br />
kontrapunktuje, że to codzienność, której nie zauważa i łatwo się poddaje. Pytam przy okazji jak<br />
święta wyglądały, gdy w skrzynkach na listy i w telewizji nie było jeszcze mody na konsumowane<br />
Święta. „To były święta rodzinne, inaczej nic by nie było. Wtedy w tamtych czasach liczyła się<br />
dobra organizacja. Dzisiaj jestem w stanie sama wszystko zaplanować i zrobić święta jak z gazety.<br />
Jednak najbardziej brakuje mi magii świąt. Syn rozmawia ze znajomymi i wychodzi do pracy,<br />
wraca późno i nie mamy sumienia nakładać go obowiązkami.” Dlatego wszystko staram się robić<br />
sama. Mąż jest pomocny, na większe potrzeby używamy auta.” Lubi pani to co robi? „Angażuję się<br />
jak potrafię, ale proszę nie patrzyć na szyby jeszcze nie umyte” wtrącenie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Oczywiście   dla   wielu   przygotowania   przedświąteczne   kojarzą   się   wprost   wyłącznie   z<br />
organizacją zakupów,   przygotowywanych za pomocą gazet tak chętnie przesyłanych nam przez<br />
kurierów, donosicieli prasy. Stąd moje pytanie do kilku gospodyń domowych o tym jak dzisiejsze<br />
święta obchodzą wraz z rodziną? Dopytam także moje czytelniczki, czy mycie okien to części<br />
rytualnego przygotowywania się do wigilijnego stołu.<br />
15 XII 2016<br />
Rozmawiam   z   panią   Katarzyną   (41   l.).   Odnosi   się   do   gazetek   z   uśmiechem,   ale<br />
kontrapunktuje, że to codzienność, której nie zauważa i łatwo się poddaje. Pytam przy okazji jak<br />
święta wyglądały, gdy w skrzynkach na listy i w telewizji nie było jeszcze mody na konsumowane<br />
Święta. „To były święta rodzinne, inaczej nic by nie było. Wtedy w tamtych czasach liczyła się<br />
dobra organizacja. Dzisiaj jestem w stanie sama wszystko zaplanować i zrobić święta jak z gazety.<br />
Jednak najbardziej brakuje mi magii świąt. Syn rozmawia ze znajomymi i wychodzi do pracy,<br />
wraca późno i nie mamy sumienia nakładać go obowiązkami.” Dlatego wszystko staram się robić<br />
sama. Mąż jest pomocny, na większe potrzeby używamy auta.” Lubi pani to co robi? „Angażuję się<br />
jak potrafię, ale proszę nie patrzyć na szyby jeszcze nie umyte” wtrącenie.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[DUDAPESZT]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-5849.html</link>
			<pubDate>Thu, 10 Dec 2015 08:33:21 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-5849.html</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Mamy więc i u siebie początki tak wymarzonego i zapowiadanego przez Jarosława Kaczyńskiego Budapesztu. Ten nasz zapewne można będzie nazwać <span style="color: #FF4500;"><span style="font-weight: bold;">DUDAPESZT</span></span>, chociaż nie do końca jest to zgodne ze stanem faktycznym. Bowiem głównym "macherem" takiego stanu rzeczy bez wątpienia jawi się Jarosław Kaczyński, dążący od zawsze do ośmieszenia a tym samym osłabienia Polski wobec krajów Unii Europejskiej. Ręka w rękę / noga w nogę z Viktorem Orbánem tańczą rosyjskiego <span style="color: #FF4500;">"kazaczoka"</span> pod czujnym okiem instruktora z Kremla. Bez wątpienia może to być taniec na melodię żołnierskiej piosenki - <span style="color: #FF4500;">Катюша</span> - tak znakomicie przypominającej swoją nazwą radzieckie wyrzutnie rakietowe, zwane również "organami Stalina". Obecnie tych dwóch panów można przecież nazwać organami Putina, równie skutecznie starającymi się poszerzać władztwo Kremla nad swoimi krajami. Początki są zawsze trudne, więc póki co obaj usilnie pracują nad wprowadzeniem w swoich krajach ustroju na wzór rosyjskiego "ludowładztwa", mając w pamięci doskonałe dla nich wzory z minionej epoki "demoludów". Nam pozostaje jedynie wstyd, że tym razem to Węgry wyprzedziły nas w drodze ku świetlanej przyszłości w objęciach Rosji...</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Mamy więc i u siebie początki tak wymarzonego i zapowiadanego przez Jarosława Kaczyńskiego Budapesztu. Ten nasz zapewne można będzie nazwać <span style="color: #FF4500;"><span style="font-weight: bold;">DUDAPESZT</span></span>, chociaż nie do końca jest to zgodne ze stanem faktycznym. Bowiem głównym "macherem" takiego stanu rzeczy bez wątpienia jawi się Jarosław Kaczyński, dążący od zawsze do ośmieszenia a tym samym osłabienia Polski wobec krajów Unii Europejskiej. Ręka w rękę / noga w nogę z Viktorem Orbánem tańczą rosyjskiego <span style="color: #FF4500;">"kazaczoka"</span> pod czujnym okiem instruktora z Kremla. Bez wątpienia może to być taniec na melodię żołnierskiej piosenki - <span style="color: #FF4500;">Катюша</span> - tak znakomicie przypominającej swoją nazwą radzieckie wyrzutnie rakietowe, zwane również "organami Stalina". Obecnie tych dwóch panów można przecież nazwać organami Putina, równie skutecznie starającymi się poszerzać władztwo Kremla nad swoimi krajami. Początki są zawsze trudne, więc póki co obaj usilnie pracują nad wprowadzeniem w swoich krajach ustroju na wzór rosyjskiego "ludowładztwa", mając w pamięci doskonałe dla nich wzory z minionej epoki "demoludów". Nam pozostaje jedynie wstyd, że tym razem to Węgry wyprzedziły nas w drodze ku świetlanej przyszłości w objęciach Rosji...</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kim jestem]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-5803.html</link>
			<pubDate>Mon, 16 Nov 2015 10:07:25 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-5803.html</guid>
			<description><![CDATA[Symboliczne wnętrze człowieka jest niewidoczne dla innych — podobnie jak niewidoczne jest wnętrze pnia drzewa. Nie potrafimy czytać czyiś myśli, można inaczej myśleć, inaczej mówić, a jeszcze inaczej się zachowywać.<br />
Czy jest jakiś sposób żeby człowiek się określił kim tak naprawdę jest?<br />
Otóż jest bardzo skuteczny sposób, żeby rozeznać pobudki i zamiary serca.<br />
Bo słowo Boże jest żywe i oddziałuje z mocą, i jest ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, i przenika aż do rozdzielenia duszy i ducha, a także stawów i ich szpiku, i jest zdolne rozeznać myśli i zamiary serca /Heb 4:12/<br />
<br />
Jakiż obrazowy opis Słowa Bożego! Jest ono tu przedstawione, jak gdyby było żywą osobą umiejącą przeniknąć do głębi serca i rozpoznać, czym naprawdę jesteśmy w swoim wnętrzu. Sięga do samego sedna sprawy. Jak to rozumieć?<br />
<br />
Słowo Boga ukazuje prawdziwe oblicze człowieka i umożliwia porównanie go z tym, jak on sam widzi siebie i jak chciałby być postrzegany przez drugich . Nawet ktoś na wskroś niegodziwy może się skryć za pozorami życzliwości lub bogobojności. Ludzie źli często udają kogoś innego, by osiągnąć swe niecne cele. Wyniośli nieraz nakładają maskę pokory i skromności, choć w istocie zabiegają o poklask. Gdy Biblia odsłoni prawdę o stanie serca danej osoby, może ona jeśli jest szczera — zacząć zdecydowanie dążyć do odrzucenia starej osobowości i ‛przyobleczenia się w nową osobowość.<br />
<br />
Apostoł Paweł napisał: „Słowo Boże jest żywe i oddziałuje z mocą”. Na podobieństwo ostrego, obosiecznego miecza może wniknąć w najgłębsze myśli i zamiary człowieka . Ma moc przeobrażania ludzi, bo pomaga im spojrzeć na siebie realistycznie i zrozumieć, jacy są naprawdę.<br />
<br />
Człowiek czyta Pismo Swięte i natrafia dany fragment:<br />
<br />
A czyż nie wiecie, że nieprawi nie odziedziczą królestwa Bożego? Nie dajcie się wprowadzić w błąd. Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani mężczyźni utrzymywani do celów sprzecznych z naturą, ani mężczyźni kładący się z mężczyznami,  ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani rzucający obelgi, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego /1 Kor 6:9-10/<br />
<br />
Powiedzmy ktoś dopuszcza się cudzołóstwa, z powyższych słów wynika że taka osoba nie ma uznania u Boga ponieważ on nie toleruje takiego czynu. Jaka może nastąpić reakcja?<br />
<br />
Jeden zlekceważy Boży pogląd na tą sprawę, albo nawet wyśmieje.Nie będzie zadowolony z ograniczeń, lubi cudzołożyć i postanawia robić to nadal- żaden Bóg nie będzie mu w tym przeszkadzał.<br />
<br />
Natomiast szczery człowiek zachowa się inaczej, przynajmniej się nad tym zastanowi.<br />
Jeżeli do tej pory był cudzołożnikiem, postanowia się zmienić.<br />
Będzie wnikał dlaczego taki czyn jest zły? Dlaczego Bóg zakazał uprawiania cudzołóstwa, skoro może sprawiać chwilową przyjemność?<br />
<br />
Inny fragment jeszcze dobitniej potwierdza:<br />
Małżeństwo niech będzie w poszanowaniu u wszystkich, a łoże małżeńskie — niczym nie skalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg./Heb 13,4/<br />
<br />
Na takiej zasadzie każdy może się określić, kim jest naprawdę.<br />
Jeżeli jest złodziejem, rozpustnikiem, homoseksualistą, pijakiem, kłamcą itd,itd- czy nadal będzie uprawiał ten proceder?<br />
A może zaprzestanie tych praktyk ?<br />
<br />
<br />
Symboliczne wnętrze człowieka jest niewidoczne dla innych — podobnie jak niewidoczne jest wnętrze pnia drzewa.Chociaż niewidoczne jest wnętrze pnia drzewa, widoczne są jego owoce.<br />
<br />
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że osoba szczera będzie wydawać owoce prawości odrzucając plugawe praktyki-tym sposobem określi się kim jest naprawdę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Symboliczne wnętrze człowieka jest niewidoczne dla innych — podobnie jak niewidoczne jest wnętrze pnia drzewa. Nie potrafimy czytać czyiś myśli, można inaczej myśleć, inaczej mówić, a jeszcze inaczej się zachowywać.<br />
Czy jest jakiś sposób żeby człowiek się określił kim tak naprawdę jest?<br />
Otóż jest bardzo skuteczny sposób, żeby rozeznać pobudki i zamiary serca.<br />
Bo słowo Boże jest żywe i oddziałuje z mocą, i jest ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, i przenika aż do rozdzielenia duszy i ducha, a także stawów i ich szpiku, i jest zdolne rozeznać myśli i zamiary serca /Heb 4:12/<br />
<br />
Jakiż obrazowy opis Słowa Bożego! Jest ono tu przedstawione, jak gdyby było żywą osobą umiejącą przeniknąć do głębi serca i rozpoznać, czym naprawdę jesteśmy w swoim wnętrzu. Sięga do samego sedna sprawy. Jak to rozumieć?<br />
<br />
Słowo Boga ukazuje prawdziwe oblicze człowieka i umożliwia porównanie go z tym, jak on sam widzi siebie i jak chciałby być postrzegany przez drugich . Nawet ktoś na wskroś niegodziwy może się skryć za pozorami życzliwości lub bogobojności. Ludzie źli często udają kogoś innego, by osiągnąć swe niecne cele. Wyniośli nieraz nakładają maskę pokory i skromności, choć w istocie zabiegają o poklask. Gdy Biblia odsłoni prawdę o stanie serca danej osoby, może ona jeśli jest szczera — zacząć zdecydowanie dążyć do odrzucenia starej osobowości i ‛przyobleczenia się w nową osobowość.<br />
<br />
Apostoł Paweł napisał: „Słowo Boże jest żywe i oddziałuje z mocą”. Na podobieństwo ostrego, obosiecznego miecza może wniknąć w najgłębsze myśli i zamiary człowieka . Ma moc przeobrażania ludzi, bo pomaga im spojrzeć na siebie realistycznie i zrozumieć, jacy są naprawdę.<br />
<br />
Człowiek czyta Pismo Swięte i natrafia dany fragment:<br />
<br />
A czyż nie wiecie, że nieprawi nie odziedziczą królestwa Bożego? Nie dajcie się wprowadzić w błąd. Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani mężczyźni utrzymywani do celów sprzecznych z naturą, ani mężczyźni kładący się z mężczyznami,  ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani rzucający obelgi, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego /1 Kor 6:9-10/<br />
<br />
Powiedzmy ktoś dopuszcza się cudzołóstwa, z powyższych słów wynika że taka osoba nie ma uznania u Boga ponieważ on nie toleruje takiego czynu. Jaka może nastąpić reakcja?<br />
<br />
Jeden zlekceważy Boży pogląd na tą sprawę, albo nawet wyśmieje.Nie będzie zadowolony z ograniczeń, lubi cudzołożyć i postanawia robić to nadal- żaden Bóg nie będzie mu w tym przeszkadzał.<br />
<br />
Natomiast szczery człowiek zachowa się inaczej, przynajmniej się nad tym zastanowi.<br />
Jeżeli do tej pory był cudzołożnikiem, postanowia się zmienić.<br />
Będzie wnikał dlaczego taki czyn jest zły? Dlaczego Bóg zakazał uprawiania cudzołóstwa, skoro może sprawiać chwilową przyjemność?<br />
<br />
Inny fragment jeszcze dobitniej potwierdza:<br />
Małżeństwo niech będzie w poszanowaniu u wszystkich, a łoże małżeńskie — niczym nie skalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg./Heb 13,4/<br />
<br />
Na takiej zasadzie każdy może się określić, kim jest naprawdę.<br />
Jeżeli jest złodziejem, rozpustnikiem, homoseksualistą, pijakiem, kłamcą itd,itd- czy nadal będzie uprawiał ten proceder?<br />
A może zaprzestanie tych praktyk ?<br />
<br />
<br />
Symboliczne wnętrze człowieka jest niewidoczne dla innych — podobnie jak niewidoczne jest wnętrze pnia drzewa.Chociaż niewidoczne jest wnętrze pnia drzewa, widoczne są jego owoce.<br />
<br />
Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że osoba szczera będzie wydawać owoce prawości odrzucając plugawe praktyki-tym sposobem określi się kim jest naprawdę.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sens życia]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-5800.html</link>
			<pubDate>Thu, 12 Nov 2015 15:43:24 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-5800.html</guid>
			<description><![CDATA[Wiele osób zastanawia się nad sensem życia. Czy człowiek istnieje po to, by „czynić wszystko, na co ma ochotę”, „brać z życia tyle, ile się da”, „użyć życia”,wychować dzieci, zaznać szczęścia, a potem umrzeć.<br />
<br />
A może sensem życia jest wspinanie się po ,,szczeblach kariery'', zapewniając sobie popularność i dostatnie życie? Niektórzy dążą do tego żeby stać się gwiazdą sportu lub muzyki, wielu którzy to osiągnęli nie byli w pełni szczęśliwi i odczuwali wewnętrzną pustkę.<br />
<br />
<br />
Jane Fonda, słynna aktorka hollywoodzka, pobierająca w latach siedemdziesiątych pół miliona dolarów za film, oświadczyła: „Poznałam smak bogactwa i posiadania wszelkich dóbr materialnych. Nic to nie jest warte. Przy każdej pływalni mamy tu od razu psychiatrę, a cóż dopiero mówić o liczbie rozwodów i dzieci, które nienawidzą rodziców”.<br />
<br />
Na początku ubiegłego stulecia udzielił wywiadu Andrew Carnegie, magnat przemysłu stalowego, będący wówczas jednym z najzamożniejszych ludzi na świecie. „Nie ma mi czego zazdrościć” — stwierdził Carnegie. „Czy moje bogactwo może mi pomóc? Mam sześćdziesiąt lat i dolegliwości trawienne. Za młodość i zdrowie oddałbym wszystkie swoje miliony”.<br />
Dziennikarz tak opisał dalszą część ich rozmowy: „Pan Carnegie nagle odwrócił się i ściszonym głosem, pełnym nieopisanej goryczy i przejęcia, powiedział: ‚Gdybym mógł zawrzeć taki układ jak Faust, zrobiłbym to bez wahania. Chętnie pozbyłbym się wszystkiego, żeby móc rozpocząć życie od nowa’”.<br />
<br />
Znany przemysłowiec naftowy Jean Paul Getty, dysponujący miliardami, przyznał: „Z pieniędzmi niekoniecznie związane jest szczęście; chyba raczej nieszczęście<br />
<br />
A co powiedział multimilioner Aristoteles Onassis : „Kiedy się osiągnie pewien pułap, pieniądze przestają być ważne. Liczą się sukcesy. Postąpiłbym rozsądnie, gdybym teraz się zatrzymał. Ale nie potrafię tego zrobić. Muszę piąć się coraz wyżej — po prostu dla atrakcji”.<br />
<br />
Posiadanie bogactw ma pewne zalety, ale nie zawsze jest błogosławieństwem. W dzisiejszych niespokojnych czasach ludziom zamożnym oraz członkom ich rodzin nierzadko grozi porwanie dla okupu, albo taka osoba może zostać zamordowana. Bogaci stale muszą się liczyć z tym niebezpieczeństwem<br />
<br />
A co powiedzieć o gwiazdach sportu, czy czują się spełnione?<br />
<br />
„Wszystkie moje trofea i medale nic nie znaczą” — wyznała Mary Wazeter, biegaczka sparaliżowana po fatalnym w skutkach skoku z mostu.<br />
„Dużo się nauczyłam o życiu” — opowiadała dalej. „Między innymi tego, że wbrew opinii wielu ludzi dążenie do perfekcji i sukcesu nie zapewnia prawdziwego zadowolenia. Nie dały mi go ani świetne wyniki w nauce, ani uczestniczenie w mistrzostwach stanowych, ani zgrabna figura”.<br />
Dość ostro wypowiedział się na ten temat socjolog John Whitworth: „Po zawodach nie zostaje nic poza statystyką. Wszystko to wydaje się takie płytkie. Przypuszczam jednak, że pasuje to do naszego społeczeństwa”. Obecne przecenianie znaczenia sportu stawia wszystkie inne wartości w fałszywym świetle.<br />
Po zwycięstwie w biegu na 200 metrów podczas Olimpiady w 1964 roku Henry Carr wyjaśnił: „Kiedy wracałem do wioski olimpijskiej, po raz pierwszy dobrze obejrzałem ten złoty medal. (...) Pomyślałem sobie: I to ma być cała nagroda za tyle lat ciężkiej pracy? Powinienem być szczęśliwy, a byłem wściekły. Boleśnie się zawiodłem”. Podobnie czuł się bokser Marlon Starling po zdobyciu w 1987 roku tytułu mistrza świata zawodowców w wadze półśredniej. Powiedział: „Tytuł ten jest niczym wobec słów mojego dziecka: ‚Tatusiu, kocham cię’”.<br />
<br />
<br />
Czy jest głębszy sens zabiegać o takie przemijające wartości, kosztem rodziny i zdrowia? Osobiście uważam że jest to stratą cennego czasu i życia. Można uczyć się na błędach innych analizując ich[/size] przemyślenia i wyciągać właściwe wnioski<br />
<br />
Myśliciel konfucjański Tu Wei-Ming powiedział: „Właściwy sens życia znajdujemy w naszej zwykłej ludzkiej egzystencji”. Zgodnie z tym poglądem ludzie zawsze będą się rodzić, walczyć o przetrwanie i umierać. Perspektywa taka nie napawa optymizmem. A czy w ogóle jest prawdziwa?<br />
<br />
Elie Wiesel, który podczas drugiej wojny światowej przeżył koszmar hitlerowskich obozów zagłady, zauważył: „‚Po co tu jesteśmy?’ — oto najważniejsze pytanie, przed jakim staje człowiek. (...) Widziałem bezsensowną śmierć, a mimo to wierzę, że życie ma jakiś cel”. Wiesel nie potrafił jednak sprecyzować, na czym ten cel polega.<br />
<br />
Redaktor Vermont Royster oświadczył: „Od zarania dziejów zastanawiamy się nad sobą, (...) nad swym miejscem we wszechświecie, lecz nie posunęliśmy się zbytnio do przodu. Wciąż nie znamy odpowiedzi na pytania, kim jesteśmy, po co żyjemy i dokąd zmierzamy”.<br />
<br />
Ewolucjonista Stephen Jay Gould powiedział: „Być może pragnęlibyśmy znaleźć ‚wznioślejszą’ odpowiedź, ale takiej nie ma”. Dla wyznawców teorii ewolucji życie to walka o przetrwanie najlepiej przystosowanych, a jej końcem jest śmierć. Również ten pogląd nie daje żadnej nadziei. A czy chociaż jest prawdziwy?<br />
<br />
Zdaniem wielu przywódców religijnych sens życia polega na dobrym postępowaniu, dzięki temu bowiem po śmierci człowieka jego dusza będzie mogła pójść do nieba i przebywać tam wiecznie. Natomiast złych ludzi czekają wieczyste męki w piekle. W takim razie na ziemi dalej musiałyby panować tak samo niezadowalające warunki, jak w ciągu całych dziejów. Ale jeśli Bóg chciał, żeby ludzie żyli sobie w niebie niczym aniołowie, to dlaczego od razu ich takimi nie stworzył?<br />
Z wymienionymi powyżej poglądami nie mogą dojść do ładu nawet duchowni. Doktor W. R. Inge, były dziekan katedry świętego Pawła w Londynie, powiedział kiedyś: „Całe życie usiłowałem dociec sensu istnienia. Próbowałem zgłębić pojęcie wieczności, pojęcie zła oraz istotę natury ludzkiej — trzy sprawy, które zawsze miały dla mnie zasadnicze znaczenie. Niestety, nie rozstrzygnąłem żadnej”.<br />
<br />
<br />
Gdy już dojdziemy do tego, jak sobie radzić w życiu, i gdy możemy korzystać z luksusów wcześniej nieosiągalnych — klimatyzacji, płyt kompaktowych, świeżych owoców dostępnych przez cały rok — wówczas zaczynamy się zastanawiać, po co żyjemy. Po co właściwie biegniemy w tym wyścigu szczurów? Jaki to wszystko ma sens?” (David G. Myers, profesor psychologii w Hope College w Holland w stanie Michigan).<br />
<br />
Jakiej zatem udzielić odpowiedzi na pytanie- Jaki sens ma życie? A może szkoda czasu na takie dociekania? Zlekceważenie tego pytania byłoby jak chodzenie z kamykiem w bucie, co oczywiście jest możliwe, lecz na pewno nikogo nie uszczęśliwi]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Wiele osób zastanawia się nad sensem życia. Czy człowiek istnieje po to, by „czynić wszystko, na co ma ochotę”, „brać z życia tyle, ile się da”, „użyć życia”,wychować dzieci, zaznać szczęścia, a potem umrzeć.<br />
<br />
A może sensem życia jest wspinanie się po ,,szczeblach kariery'', zapewniając sobie popularność i dostatnie życie? Niektórzy dążą do tego żeby stać się gwiazdą sportu lub muzyki, wielu którzy to osiągnęli nie byli w pełni szczęśliwi i odczuwali wewnętrzną pustkę.<br />
<br />
<br />
Jane Fonda, słynna aktorka hollywoodzka, pobierająca w latach siedemdziesiątych pół miliona dolarów za film, oświadczyła: „Poznałam smak bogactwa i posiadania wszelkich dóbr materialnych. Nic to nie jest warte. Przy każdej pływalni mamy tu od razu psychiatrę, a cóż dopiero mówić o liczbie rozwodów i dzieci, które nienawidzą rodziców”.<br />
<br />
Na początku ubiegłego stulecia udzielił wywiadu Andrew Carnegie, magnat przemysłu stalowego, będący wówczas jednym z najzamożniejszych ludzi na świecie. „Nie ma mi czego zazdrościć” — stwierdził Carnegie. „Czy moje bogactwo może mi pomóc? Mam sześćdziesiąt lat i dolegliwości trawienne. Za młodość i zdrowie oddałbym wszystkie swoje miliony”.<br />
Dziennikarz tak opisał dalszą część ich rozmowy: „Pan Carnegie nagle odwrócił się i ściszonym głosem, pełnym nieopisanej goryczy i przejęcia, powiedział: ‚Gdybym mógł zawrzeć taki układ jak Faust, zrobiłbym to bez wahania. Chętnie pozbyłbym się wszystkiego, żeby móc rozpocząć życie od nowa’”.<br />
<br />
Znany przemysłowiec naftowy Jean Paul Getty, dysponujący miliardami, przyznał: „Z pieniędzmi niekoniecznie związane jest szczęście; chyba raczej nieszczęście<br />
<br />
A co powiedział multimilioner Aristoteles Onassis : „Kiedy się osiągnie pewien pułap, pieniądze przestają być ważne. Liczą się sukcesy. Postąpiłbym rozsądnie, gdybym teraz się zatrzymał. Ale nie potrafię tego zrobić. Muszę piąć się coraz wyżej — po prostu dla atrakcji”.<br />
<br />
Posiadanie bogactw ma pewne zalety, ale nie zawsze jest błogosławieństwem. W dzisiejszych niespokojnych czasach ludziom zamożnym oraz członkom ich rodzin nierzadko grozi porwanie dla okupu, albo taka osoba może zostać zamordowana. Bogaci stale muszą się liczyć z tym niebezpieczeństwem<br />
<br />
A co powiedzieć o gwiazdach sportu, czy czują się spełnione?<br />
<br />
„Wszystkie moje trofea i medale nic nie znaczą” — wyznała Mary Wazeter, biegaczka sparaliżowana po fatalnym w skutkach skoku z mostu.<br />
„Dużo się nauczyłam o życiu” — opowiadała dalej. „Między innymi tego, że wbrew opinii wielu ludzi dążenie do perfekcji i sukcesu nie zapewnia prawdziwego zadowolenia. Nie dały mi go ani świetne wyniki w nauce, ani uczestniczenie w mistrzostwach stanowych, ani zgrabna figura”.<br />
Dość ostro wypowiedział się na ten temat socjolog John Whitworth: „Po zawodach nie zostaje nic poza statystyką. Wszystko to wydaje się takie płytkie. Przypuszczam jednak, że pasuje to do naszego społeczeństwa”. Obecne przecenianie znaczenia sportu stawia wszystkie inne wartości w fałszywym świetle.<br />
Po zwycięstwie w biegu na 200 metrów podczas Olimpiady w 1964 roku Henry Carr wyjaśnił: „Kiedy wracałem do wioski olimpijskiej, po raz pierwszy dobrze obejrzałem ten złoty medal. (...) Pomyślałem sobie: I to ma być cała nagroda za tyle lat ciężkiej pracy? Powinienem być szczęśliwy, a byłem wściekły. Boleśnie się zawiodłem”. Podobnie czuł się bokser Marlon Starling po zdobyciu w 1987 roku tytułu mistrza świata zawodowców w wadze półśredniej. Powiedział: „Tytuł ten jest niczym wobec słów mojego dziecka: ‚Tatusiu, kocham cię’”.<br />
<br />
<br />
Czy jest głębszy sens zabiegać o takie przemijające wartości, kosztem rodziny i zdrowia? Osobiście uważam że jest to stratą cennego czasu i życia. Można uczyć się na błędach innych analizując ich[/size] przemyślenia i wyciągać właściwe wnioski<br />
<br />
Myśliciel konfucjański Tu Wei-Ming powiedział: „Właściwy sens życia znajdujemy w naszej zwykłej ludzkiej egzystencji”. Zgodnie z tym poglądem ludzie zawsze będą się rodzić, walczyć o przetrwanie i umierać. Perspektywa taka nie napawa optymizmem. A czy w ogóle jest prawdziwa?<br />
<br />
Elie Wiesel, który podczas drugiej wojny światowej przeżył koszmar hitlerowskich obozów zagłady, zauważył: „‚Po co tu jesteśmy?’ — oto najważniejsze pytanie, przed jakim staje człowiek. (...) Widziałem bezsensowną śmierć, a mimo to wierzę, że życie ma jakiś cel”. Wiesel nie potrafił jednak sprecyzować, na czym ten cel polega.<br />
<br />
Redaktor Vermont Royster oświadczył: „Od zarania dziejów zastanawiamy się nad sobą, (...) nad swym miejscem we wszechświecie, lecz nie posunęliśmy się zbytnio do przodu. Wciąż nie znamy odpowiedzi na pytania, kim jesteśmy, po co żyjemy i dokąd zmierzamy”.<br />
<br />
Ewolucjonista Stephen Jay Gould powiedział: „Być może pragnęlibyśmy znaleźć ‚wznioślejszą’ odpowiedź, ale takiej nie ma”. Dla wyznawców teorii ewolucji życie to walka o przetrwanie najlepiej przystosowanych, a jej końcem jest śmierć. Również ten pogląd nie daje żadnej nadziei. A czy chociaż jest prawdziwy?<br />
<br />
Zdaniem wielu przywódców religijnych sens życia polega na dobrym postępowaniu, dzięki temu bowiem po śmierci człowieka jego dusza będzie mogła pójść do nieba i przebywać tam wiecznie. Natomiast złych ludzi czekają wieczyste męki w piekle. W takim razie na ziemi dalej musiałyby panować tak samo niezadowalające warunki, jak w ciągu całych dziejów. Ale jeśli Bóg chciał, żeby ludzie żyli sobie w niebie niczym aniołowie, to dlaczego od razu ich takimi nie stworzył?<br />
Z wymienionymi powyżej poglądami nie mogą dojść do ładu nawet duchowni. Doktor W. R. Inge, były dziekan katedry świętego Pawła w Londynie, powiedział kiedyś: „Całe życie usiłowałem dociec sensu istnienia. Próbowałem zgłębić pojęcie wieczności, pojęcie zła oraz istotę natury ludzkiej — trzy sprawy, które zawsze miały dla mnie zasadnicze znaczenie. Niestety, nie rozstrzygnąłem żadnej”.<br />
<br />
<br />
Gdy już dojdziemy do tego, jak sobie radzić w życiu, i gdy możemy korzystać z luksusów wcześniej nieosiągalnych — klimatyzacji, płyt kompaktowych, świeżych owoców dostępnych przez cały rok — wówczas zaczynamy się zastanawiać, po co żyjemy. Po co właściwie biegniemy w tym wyścigu szczurów? Jaki to wszystko ma sens?” (David G. Myers, profesor psychologii w Hope College w Holland w stanie Michigan).<br />
<br />
Jakiej zatem udzielić odpowiedzi na pytanie- Jaki sens ma życie? A może szkoda czasu na takie dociekania? Zlekceważenie tego pytania byłoby jak chodzenie z kamykiem w bucie, co oczywiście jest możliwe, lecz na pewno nikogo nie uszczęśliwi]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Maskarada]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-5789.html</link>
			<pubDate>Tue, 27 Oct 2015 08:43:05 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-5789.html</guid>
			<description><![CDATA[Nie mogę się nadziwić że wykształceni inteligentni ludzie dali się omamić uznając pogańskie zwyczaje i święta za chrześcijańskie. Przecież można trochę ,,pogrzebać'' w historii i źródłach co zresztą uczyniłem, żeby ustalić jaka jest prawda.<br />
<br />
Wszystkich Świętych to według definicji z The Catholic Encyclopedia dzień, w którym „czci się wszystkich świętych, znanych i nieznanych”. Pod koniec II wieku wśród nominalnych chrześcijan pojawił się kult męczenników; uważano, że ci, którzy ponieśli śmierć za wiarę, są już z Chrystusem w niebie, i zanoszono do nich modły o wstawiennictwo. Regularne obchody tego święta datują się od 13 maja 609 lub 610 roku, kiedy to papież Bonifacy IV poświęcił rzymski Panteon — świątynię wszystkich bóstw — Marii i wszystkim męczennikom. Jean Markale pisze: „Rzymscy bogowie ustąpili miejsca świętym tryumfującej religii”.<br />
Na dzień 1 listopada przeniósł to święto papież Grzegorz III (731-741) i od imienia wszystkich świętych nazwał pewną kaplicę w Rzymie. Nie jest pewne, dlaczego to zrobił, ale chyba nie bez znaczenia był fakt, że podobne święto na początku listopada obchodzono na Wyspach Brytyjskich. Jak informuje The Encyclopedia of Religion, „w okresie chrystianizacji Wysp Brytyjskich wśród Celtów święto Samhain w dalszym ciągu cieszyło się popularnością. Tutejszy Kościół usiłował odwrócić uwagę ludu od pogańskich praktyk, wprowadzając odprawiane w tym samym czasie obrzędy chrześcijańskie. Właśnie z tych brytyjskich średniowiecznych obchodów dnia Wszystkich Świętych może się wywodzić rytuał przyjęty w całym chrześcijaństwie”.<br />
Jean Markale mówi też o rosnącym wpływie irlandzkich mnichów na ówczesną Europę. W dziele New Catholic Encyclopedia powiedziano: „Zwyczaj irlandzki nakazywał obchodzić ważne święta w pierwszym dniu miesiąca, a ponieważ na 1 listopada przypadał też początek celtyckiej zimy, prawdopodobnie właśnie w tym dniu oddawano cześć wszystkim świętym”. Ostatecznie w roku 835 papież Grzegorz IV polecił świętować ten dzień w całym Kościele.<br />
Jeśli chodzi o Dzień Zaduszny, w którym odprawia się modły za dusze czyśćcowe, żeby im pomóc w uzyskaniu niebiańskich błogosławieństw, datę 2 listopada przyporządkowali mu w XI wieku mnisi z francuskiego opactwa Cluny. Chociaż uchodzi za święto katolickie, nietrudno zgadnąć, jakie pomieszanie pojęć istnieje co do niego w umysłach przeciętnych ludzi. Jak informuje New Catholic Encyclopedia, „w wiekach średnich powszechne było przekonanie, że w tym dniu dusze pokutujące w czyśćcu mogą się ukazywać jako błędne ogniki, czarownice, ropuchy i tym podobne”.<br />
Nie mogąc wykorzenić pogańskich wierzeń z serc katolików, Kościół ukrył je pod chrześcijańską maską. Na fakt ten zwraca uwagę The Encyclopedia of Religion: „W chrześcijańskim dniu Wszystkich Świętych czci się pamięć znanych i nieznanych świętych chrześcijaństwa, co jest analogią składania hołdu celtyckim świętym w okresie Samhain”.<br />
<br />
Większość dzisiejszych intelektualistów nie do końca jest wyedukowana, gdyż tkwi w pogańskich obrzędach i tradycji nazywając się chrześcijanami. Kapłani ogłupiają ogół społeczeństwa i krzywdzą ludzi, natomiast osoby które mają świadomość jakie są korzenie i pochodzenie tych świąt, są nieszczere skoro tkwią w obłudzie religijnej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Nie mogę się nadziwić że wykształceni inteligentni ludzie dali się omamić uznając pogańskie zwyczaje i święta za chrześcijańskie. Przecież można trochę ,,pogrzebać'' w historii i źródłach co zresztą uczyniłem, żeby ustalić jaka jest prawda.<br />
<br />
Wszystkich Świętych to według definicji z The Catholic Encyclopedia dzień, w którym „czci się wszystkich świętych, znanych i nieznanych”. Pod koniec II wieku wśród nominalnych chrześcijan pojawił się kult męczenników; uważano, że ci, którzy ponieśli śmierć za wiarę, są już z Chrystusem w niebie, i zanoszono do nich modły o wstawiennictwo. Regularne obchody tego święta datują się od 13 maja 609 lub 610 roku, kiedy to papież Bonifacy IV poświęcił rzymski Panteon — świątynię wszystkich bóstw — Marii i wszystkim męczennikom. Jean Markale pisze: „Rzymscy bogowie ustąpili miejsca świętym tryumfującej religii”.<br />
Na dzień 1 listopada przeniósł to święto papież Grzegorz III (731-741) i od imienia wszystkich świętych nazwał pewną kaplicę w Rzymie. Nie jest pewne, dlaczego to zrobił, ale chyba nie bez znaczenia był fakt, że podobne święto na początku listopada obchodzono na Wyspach Brytyjskich. Jak informuje The Encyclopedia of Religion, „w okresie chrystianizacji Wysp Brytyjskich wśród Celtów święto Samhain w dalszym ciągu cieszyło się popularnością. Tutejszy Kościół usiłował odwrócić uwagę ludu od pogańskich praktyk, wprowadzając odprawiane w tym samym czasie obrzędy chrześcijańskie. Właśnie z tych brytyjskich średniowiecznych obchodów dnia Wszystkich Świętych może się wywodzić rytuał przyjęty w całym chrześcijaństwie”.<br />
Jean Markale mówi też o rosnącym wpływie irlandzkich mnichów na ówczesną Europę. W dziele New Catholic Encyclopedia powiedziano: „Zwyczaj irlandzki nakazywał obchodzić ważne święta w pierwszym dniu miesiąca, a ponieważ na 1 listopada przypadał też początek celtyckiej zimy, prawdopodobnie właśnie w tym dniu oddawano cześć wszystkim świętym”. Ostatecznie w roku 835 papież Grzegorz IV polecił świętować ten dzień w całym Kościele.<br />
Jeśli chodzi o Dzień Zaduszny, w którym odprawia się modły za dusze czyśćcowe, żeby im pomóc w uzyskaniu niebiańskich błogosławieństw, datę 2 listopada przyporządkowali mu w XI wieku mnisi z francuskiego opactwa Cluny. Chociaż uchodzi za święto katolickie, nietrudno zgadnąć, jakie pomieszanie pojęć istnieje co do niego w umysłach przeciętnych ludzi. Jak informuje New Catholic Encyclopedia, „w wiekach średnich powszechne było przekonanie, że w tym dniu dusze pokutujące w czyśćcu mogą się ukazywać jako błędne ogniki, czarownice, ropuchy i tym podobne”.<br />
Nie mogąc wykorzenić pogańskich wierzeń z serc katolików, Kościół ukrył je pod chrześcijańską maską. Na fakt ten zwraca uwagę The Encyclopedia of Religion: „W chrześcijańskim dniu Wszystkich Świętych czci się pamięć znanych i nieznanych świętych chrześcijaństwa, co jest analogią składania hołdu celtyckim świętym w okresie Samhain”.<br />
<br />
Większość dzisiejszych intelektualistów nie do końca jest wyedukowana, gdyż tkwi w pogańskich obrzędach i tradycji nazywając się chrześcijanami. Kapłani ogłupiają ogół społeczeństwa i krzywdzą ludzi, natomiast osoby które mają świadomość jakie są korzenie i pochodzenie tych świąt, są nieszczere skoro tkwią w obłudzie religijnej.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Powielactwo]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-589.html</link>
			<pubDate>Fri, 15 May 2009 01:33:27 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-589.html</guid>
			<description><![CDATA[Ginsberg  <span style="font-style: italic;">poetą wielkim był</span>, bo poetą niepowtarzalnym był on i kropka. Tłokowisko jego spóźnionych wnuków już nie jest strawne: przesyt likwiduje wrażliwość, gdyż to, co miało wstrząsać, być kontrowersyjne i powiedziane ostro, drażniąco wtedy, teraz prowokuje do wyrozumiałego rechotu i znieczula na świat; staje się frazesem, smarkozielonym, wyrażając się językiem Joyce` a. <br />
<br />
Joyce pozostawił po sobie dzieło nieprzemijającej wartości, nowatorskie i awangardowe naprawdę. Jeżeli tworzenie <span style="font-style: italic;">Ulissesa </span>miało sens wczoraj, to dzisiejsze wyroby jego nieudolnych powtarzaczy, są produktami cokolwiek zbędnymi.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Ginsberg  <span style="font-style: italic;">poetą wielkim był</span>, bo poetą niepowtarzalnym był on i kropka. Tłokowisko jego spóźnionych wnuków już nie jest strawne: przesyt likwiduje wrażliwość, gdyż to, co miało wstrząsać, być kontrowersyjne i powiedziane ostro, drażniąco wtedy, teraz prowokuje do wyrozumiałego rechotu i znieczula na świat; staje się frazesem, smarkozielonym, wyrażając się językiem Joyce` a. <br />
<br />
Joyce pozostawił po sobie dzieło nieprzemijającej wartości, nowatorskie i awangardowe naprawdę. Jeżeli tworzenie <span style="font-style: italic;">Ulissesa </span>miało sens wczoraj, to dzisiejsze wyroby jego nieudolnych powtarzaczy, są produktami cokolwiek zbędnymi.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[STRACONE  ZŁUDZENIA [fragment szkicu o Balzaku]]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-617.html</link>
			<pubDate>Fri, 08 May 2009 08:42:16 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-617.html</guid>
			<description><![CDATA[Paryska wycieczka Lucjana, jest podróżą Balzaka; Balzak jest nim, lecz nie ze względu na brzoskwiniową urodę i minimalny talent, ale - ze względu na nadzieję związaną z Paryżem; w odróżnieniu od Lucjana, Honoriusz nie należał do psychicznych ułomków. <br />
	<br />
Pretensje do wzniosłego samopoczucia z łatwością można było zaspokoić. Starczyło sprawować się na medal, mieć okolicznościowe,  myślące wejrzenie polakierowane przenikliwością, odprasowany przyodziewek, głowę w niebytach, zaświatach i mgle, bywać w salonie, w którym, na stanowisku wyroczni i bezdyskusyjnej Muzy, zasiadała czcigodna pani Maria Luiza Anais de Bargeton  z   d o m u   de Negrepelisse, starczało konwulsyjnie trzymać się jej łapki, wnikliwie wzdychać do jej zwiotczałych wdzięków, mieć omdlałą minę podczas czytania wierszy o sielskim życiu usłanym sonetami ze stokrotek, być w niej od stóp do głów nieszczęśliwie zakochanym. 	<br />
<br />
W zacisznym grajdole Francji, w zapyziałej mieścinie  Angoul?me, tak, natomiast w Paryżu  nie; wyprawa Lucjana Chardon de Rubempré, bezkrytycznego wieszcza z umysłowych nizin, Wielkiego Nieudacznika Z Prowincji, Pierwszego Wybitnego Wśród Miernych, należącego do kategorii ludzi słabych, a chciwych, o miłym sercu, a nikczemnym charakterze , synka pigularza, Lucjana Chardon, rozpieszczonego przez matkę i siostrę, poety nadaremnie pchającego się na herbowe pokoje z lokajami, była zapowiedzią gruntownych zmian streszczających się w słowie nareszcie. Nareszcie zostanie zauważona jego wielkość, wreszcie znajdzie się na dobrze urodzonym miejscu i jego zdolności zostaną docenione zgodnie z ich rozmiarem. <br />
<br />
Lecz w mieście stołecznym, w mieście po wielokroć przewyższającym zaściankowe śmiesznostki, wśród dywizjonów  elokwentnych pieczeniarzy, wpisowe za zadawanie szyku, stawało się zbyt wysokie dla ludzi pokroju Lucjana; ginęli zagryzieni przez tłum sobie podobnych, a tęsknota za powodzeniem umniejszała im niedawne skrupuły, stawała się ich nawykiem (w szczerej rozmowie z Lucjanem Chardon, Stefan Lusteau, dziennikarzyna z gatunku sprzedajnych z rozsądku, wyznaje: "sumienie, mój drogi, to kij, który każdy bierze, aby nim grzmocić sąsiada, ale którym nigdy nie posługuje się dla siebie".  <br />
<br />
Życie prowadzone na cynowej zastawie, zamiast na porcelanowych talerzach, wymagało poświęceń, kompromisów, ustępstw, powolnego, lecz nieuchronnego wycofywania się, ewolucyjnej rezygnacji z poprzednio wyznawanych ideałów. Nie sprzyjało wątłym naturom: rzuceni na głęboką wodę paryskiego bajora, nie byli w stanie utrzymać się na jego powierzchni, a co dopiero pływać w nim pod prąd. <br />
<br />
Felicjan Vernon, żurnalista o fagasowskich przekonaniach, w domu jest abnegatem; poza domem żyje w denerwującym, sybaryckim niechlujstwie, a na gościnnych występach zrzuca z siebie maseczkę niedomytego łachmyty i zaczyna stroić grymasy zawodowego szczęściarza. W zależności od okoliczności albo jest w posępnym nastroju, albo udaje człowieka szczęśliwego z kretesem: dobry ton nakazuje mu sprawianie wrażenia człowieka raptem odklejonego od roboty, człowieka bez przerwy zajętego wytchnieniem.<br />
<br />
Paryż, sierociniec szczęśliwości, podziemna oranżeria złudzeń, okazał się lęgowiskiem sceptycznych poglądów. Napuszony klimat spleciony z chłodnym rejestrowaniem ludzkich zachowań, uzależniony od miejsca rozgrywanej akcji, od ich smaku i obyczajów narzuconych przez egzystencję, wyznaczał ludziom dualistyczną rolę w społeczeństwie. <br />
<br />
Na wstępie, zanim nauczyli się redukować swoje potrzeby i zachcianki, nim zadowolili się lada ustronną kanciapą, tudzież skromnym jedzeniem za Bóg zapłać, nieraz przyszło im złorzeczyć na topniejące zapasy wiktuałów przywiezionych z domu i żałować nazbyt pochopnej decyzji o podboju stolicy. <br />
	<br />
Zasiedziali wyżeracze paryscy wykorzystywali naiwność tych natur starając się wycisnąć z nich wszystkie pozostałe soki uczciwości i obrócić je na swój pożytek: wiedzieli, że głodny, obdarty, zaniedbany przychodzień z dalekiego departamentu, prędzej zgodzi się na niezaszczytne porozumienie i prędzej zawrze pakt z szatanem, aniżeli -syty. <br />
<br />
W ten sposób rozmnażały się kadry szubrawców o gołębim sercu, duchowi zdechlacy godzili się na paradowanie w obroży z luksusowych mrzonek, stawali się moralnymi brzuchomówcami, wtykali własne zapatrywania do pustej kieszeni i tracili energię na rozsiewanie dwulicowych uśmiechów, a ich obecny rozum dostosowany był do aktualnej akceptacji otoczenia). <br />
<br />
Lucjan, podobnie jak Balzak, jest człowiekiem o dyskusyjnym szlachectwie. Jak Balzak, ma nieprzyjemność zaznajomienia się z dziennikarskimi kurtyzanami. Jak Balzak, samotny i nie znany, gnieździ się w obskurnym i nieprzytulnym pokoiku, jada w knajpie u Flicoteauxa i odkrywa, że w świecie, wcale nie tak uduchowionym, jak sądził, w świecie, do którego nie może się dostać, w świecie przekręconych intencji i fałszywych luster, w wyśnionym Paryżu, w tym kamiennym rezerwacie szczęśliwości dla cwaniaków, w miejscu pojedynków na szyderstwa, imputacje i kpiny, rządzą te same prawa co tam, skąd uciekł, że nie ma różnicy między zaściankiem z umysłowej nędzy, a szykowną nędzą umysłów wielkomiejskiej burżuazji, gdyż jedyną różnicą między nimi jest skala, proporcja. <br />
<br />
Tak Honoriusz, jak Lucjan, nieświadomi czekających na ich zagrożeń, przybywali tu razem z tysiącami innych myśląc, że są jedynymi, których spotka kariera, jedynymi wybranymi w tym ludzkim zlewisku dążeń, podczas gdy już wkrótce przekonać się mieli, że stworzyli sobie nieistniejący obraz świata, że nie ma w nim miejsca na sławę i zaszczyty poparte rzeczywistymi umiejętnościami, że o człowieku świadczą nie zawartość mózgu, ale pozerstwo, emblemat, nazwisko, że o tym, kim się jest i co się sobą rzeczywiście przedstawia, decyduje zawartość sakiewki, że można być pokazowym bałwanem, byleby się miało odpowiednie apanaże, koneksje i lada jakie szlachectwo. <br />
<br />
Niestrudzony marzyciel, Honoriusz, koneksje miał bajecznie złe, a szlachectwo - doszczętnie wątpliwe, pozostawała mu więc tylko harówka; tworzy powieść podszytą własną biografią, powieść o roztrwonionych umiejętnościach i wyśrubowanych nadziejach; historię upiększoną o miłosny wątek Lucjana przyczepionego do smętnej Koralii.<br />
<br />
---------------------------------------------------<br />
<br />
całość: &lt;!-- m --&gt;&lt;a class="postlink" href="http://www.plezantropia.fora.pl/b-okiem-jastrzebia-b,92/rzeczywiste-iluzje-honoriusza-balzaka,5919.html"&gt;http://www.plezantropia.fora.pl/b-okiem ... ,5919.html&lt;/a&gt;&lt;!-- m --&gt;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Paryska wycieczka Lucjana, jest podróżą Balzaka; Balzak jest nim, lecz nie ze względu na brzoskwiniową urodę i minimalny talent, ale - ze względu na nadzieję związaną z Paryżem; w odróżnieniu od Lucjana, Honoriusz nie należał do psychicznych ułomków. <br />
	<br />
Pretensje do wzniosłego samopoczucia z łatwością można było zaspokoić. Starczyło sprawować się na medal, mieć okolicznościowe,  myślące wejrzenie polakierowane przenikliwością, odprasowany przyodziewek, głowę w niebytach, zaświatach i mgle, bywać w salonie, w którym, na stanowisku wyroczni i bezdyskusyjnej Muzy, zasiadała czcigodna pani Maria Luiza Anais de Bargeton  z   d o m u   de Negrepelisse, starczało konwulsyjnie trzymać się jej łapki, wnikliwie wzdychać do jej zwiotczałych wdzięków, mieć omdlałą minę podczas czytania wierszy o sielskim życiu usłanym sonetami ze stokrotek, być w niej od stóp do głów nieszczęśliwie zakochanym. 	<br />
<br />
W zacisznym grajdole Francji, w zapyziałej mieścinie  Angoul?me, tak, natomiast w Paryżu  nie; wyprawa Lucjana Chardon de Rubempré, bezkrytycznego wieszcza z umysłowych nizin, Wielkiego Nieudacznika Z Prowincji, Pierwszego Wybitnego Wśród Miernych, należącego do kategorii ludzi słabych, a chciwych, o miłym sercu, a nikczemnym charakterze , synka pigularza, Lucjana Chardon, rozpieszczonego przez matkę i siostrę, poety nadaremnie pchającego się na herbowe pokoje z lokajami, była zapowiedzią gruntownych zmian streszczających się w słowie nareszcie. Nareszcie zostanie zauważona jego wielkość, wreszcie znajdzie się na dobrze urodzonym miejscu i jego zdolności zostaną docenione zgodnie z ich rozmiarem. <br />
<br />
Lecz w mieście stołecznym, w mieście po wielokroć przewyższającym zaściankowe śmiesznostki, wśród dywizjonów  elokwentnych pieczeniarzy, wpisowe za zadawanie szyku, stawało się zbyt wysokie dla ludzi pokroju Lucjana; ginęli zagryzieni przez tłum sobie podobnych, a tęsknota za powodzeniem umniejszała im niedawne skrupuły, stawała się ich nawykiem (w szczerej rozmowie z Lucjanem Chardon, Stefan Lusteau, dziennikarzyna z gatunku sprzedajnych z rozsądku, wyznaje: "sumienie, mój drogi, to kij, który każdy bierze, aby nim grzmocić sąsiada, ale którym nigdy nie posługuje się dla siebie".  <br />
<br />
Życie prowadzone na cynowej zastawie, zamiast na porcelanowych talerzach, wymagało poświęceń, kompromisów, ustępstw, powolnego, lecz nieuchronnego wycofywania się, ewolucyjnej rezygnacji z poprzednio wyznawanych ideałów. Nie sprzyjało wątłym naturom: rzuceni na głęboką wodę paryskiego bajora, nie byli w stanie utrzymać się na jego powierzchni, a co dopiero pływać w nim pod prąd. <br />
<br />
Felicjan Vernon, żurnalista o fagasowskich przekonaniach, w domu jest abnegatem; poza domem żyje w denerwującym, sybaryckim niechlujstwie, a na gościnnych występach zrzuca z siebie maseczkę niedomytego łachmyty i zaczyna stroić grymasy zawodowego szczęściarza. W zależności od okoliczności albo jest w posępnym nastroju, albo udaje człowieka szczęśliwego z kretesem: dobry ton nakazuje mu sprawianie wrażenia człowieka raptem odklejonego od roboty, człowieka bez przerwy zajętego wytchnieniem.<br />
<br />
Paryż, sierociniec szczęśliwości, podziemna oranżeria złudzeń, okazał się lęgowiskiem sceptycznych poglądów. Napuszony klimat spleciony z chłodnym rejestrowaniem ludzkich zachowań, uzależniony od miejsca rozgrywanej akcji, od ich smaku i obyczajów narzuconych przez egzystencję, wyznaczał ludziom dualistyczną rolę w społeczeństwie. <br />
<br />
Na wstępie, zanim nauczyli się redukować swoje potrzeby i zachcianki, nim zadowolili się lada ustronną kanciapą, tudzież skromnym jedzeniem za Bóg zapłać, nieraz przyszło im złorzeczyć na topniejące zapasy wiktuałów przywiezionych z domu i żałować nazbyt pochopnej decyzji o podboju stolicy. <br />
	<br />
Zasiedziali wyżeracze paryscy wykorzystywali naiwność tych natur starając się wycisnąć z nich wszystkie pozostałe soki uczciwości i obrócić je na swój pożytek: wiedzieli, że głodny, obdarty, zaniedbany przychodzień z dalekiego departamentu, prędzej zgodzi się na niezaszczytne porozumienie i prędzej zawrze pakt z szatanem, aniżeli -syty. <br />
<br />
W ten sposób rozmnażały się kadry szubrawców o gołębim sercu, duchowi zdechlacy godzili się na paradowanie w obroży z luksusowych mrzonek, stawali się moralnymi brzuchomówcami, wtykali własne zapatrywania do pustej kieszeni i tracili energię na rozsiewanie dwulicowych uśmiechów, a ich obecny rozum dostosowany był do aktualnej akceptacji otoczenia). <br />
<br />
Lucjan, podobnie jak Balzak, jest człowiekiem o dyskusyjnym szlachectwie. Jak Balzak, ma nieprzyjemność zaznajomienia się z dziennikarskimi kurtyzanami. Jak Balzak, samotny i nie znany, gnieździ się w obskurnym i nieprzytulnym pokoiku, jada w knajpie u Flicoteauxa i odkrywa, że w świecie, wcale nie tak uduchowionym, jak sądził, w świecie, do którego nie może się dostać, w świecie przekręconych intencji i fałszywych luster, w wyśnionym Paryżu, w tym kamiennym rezerwacie szczęśliwości dla cwaniaków, w miejscu pojedynków na szyderstwa, imputacje i kpiny, rządzą te same prawa co tam, skąd uciekł, że nie ma różnicy między zaściankiem z umysłowej nędzy, a szykowną nędzą umysłów wielkomiejskiej burżuazji, gdyż jedyną różnicą między nimi jest skala, proporcja. <br />
<br />
Tak Honoriusz, jak Lucjan, nieświadomi czekających na ich zagrożeń, przybywali tu razem z tysiącami innych myśląc, że są jedynymi, których spotka kariera, jedynymi wybranymi w tym ludzkim zlewisku dążeń, podczas gdy już wkrótce przekonać się mieli, że stworzyli sobie nieistniejący obraz świata, że nie ma w nim miejsca na sławę i zaszczyty poparte rzeczywistymi umiejętnościami, że o człowieku świadczą nie zawartość mózgu, ale pozerstwo, emblemat, nazwisko, że o tym, kim się jest i co się sobą rzeczywiście przedstawia, decyduje zawartość sakiewki, że można być pokazowym bałwanem, byleby się miało odpowiednie apanaże, koneksje i lada jakie szlachectwo. <br />
<br />
Niestrudzony marzyciel, Honoriusz, koneksje miał bajecznie złe, a szlachectwo - doszczętnie wątpliwe, pozostawała mu więc tylko harówka; tworzy powieść podszytą własną biografią, powieść o roztrwonionych umiejętnościach i wyśrubowanych nadziejach; historię upiększoną o miłosny wątek Lucjana przyczepionego do smętnej Koralii.<br />
<br />
---------------------------------------------------<br />
<br />
całość: &lt;!-- m --&gt;&lt;a class="postlink" href="http://www.plezantropia.fora.pl/b-okiem-jastrzebia-b,92/rzeczywiste-iluzje-honoriusza-balzaka,5919.html"&gt;http://www.plezantropia.fora.pl/b-okiem ... ,5919.html&lt;/a&gt;&lt;!-- m --&gt;]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Cena bycia i posiadania]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-634.html</link>
			<pubDate>Sun, 03 May 2009 13:16:04 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-634.html</guid>
			<description><![CDATA[Kiedy byłem mały, rodzice zabierali mnie do teatru. Miałem wtedy siedem lat, a przedstawienia należały do nudziarstw dla dużych. W tym wieku nie lubi się zabaw wymagających bezruchu, skupienia, zwłaszcza zaś tego, że pod groźbą familijnego szczypa, nie wolno było oddychać bez rozkazu,  wiercić się oraz szeleścić sreberkami. Jednak już wtedy należałem do  niedojrzałych zgredów i  lubiłem te sadyzmy. <br />
<br />
Magia teatru, szelest sukien, aktorki, aktorzy, wszystko to działało mi na wyobraźnię, skłaniało, jak stary, zarzucony nawyk, do powrotu. I, dokąd mogłem, wracałem, bo takie są moje obyczaje.<br />
 <br />
Rodzice, a zwłaszcza mój Tata, chodzili do teatru, często, częściej, niż nasz sąsiad na jednego. Dodatkowo był z ojca kinoman. Na filmach się znał i mógł o nich rozwo-dzić się godzinami, bo to była jego pasja. A że pracę miał terenową i całymi tygodniami przebywał poza domem, zaliczonych przez niego spektakli i filmów niesposób zliczyć. Z każdej podróży przywoził po dwa  trzy programy. Dzięki nim znałem obsadę, treść sztuki, nazwisko reżysera, najlepsze recenzje, a z opowiadań Taty dowiadywałem się, czy uczestniczył w WYDARZENIU, czy odwrotnie: w zbiorowej stracie czasu.    <br />
  <br />
Teraz wędruję po tych oprawionych programach z Polski i odkurzam pamięć tamtych chwil, tamtego świata. Zebrane w jedną książkę, mają sens inny dla mnie i inny miały dla mojego ojca. Dla niego stanowiły zapis konkretnej rzeczywistości, konkretnych dat i miejsc, dla mnie natomiast są  świadectwem istnienia miejsc, których już nie ma.Bo nie ma już rodzinnych pójść do teatru,  kina, opery, na koncert. I to nie dlatego, że ludziom się nie chce. Chciałoby im się chcieć, co do tego nie mam żadnych wątpliwości, lecz mam wątpliwości, czy mieliby za co.<br />
<br />
p.s.<br />
policzmy. Bilet do kina kosztuje dwadzieścia złotych. Rodzina, to dwa plus śpik pod wąsem. Mnożąc dwie dychy przez   trzy, wychodzi, że taniej będzie zostać w domu. O teatrze lepiej nie mówić, a o filharmonii  też.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Kiedy byłem mały, rodzice zabierali mnie do teatru. Miałem wtedy siedem lat, a przedstawienia należały do nudziarstw dla dużych. W tym wieku nie lubi się zabaw wymagających bezruchu, skupienia, zwłaszcza zaś tego, że pod groźbą familijnego szczypa, nie wolno było oddychać bez rozkazu,  wiercić się oraz szeleścić sreberkami. Jednak już wtedy należałem do  niedojrzałych zgredów i  lubiłem te sadyzmy. <br />
<br />
Magia teatru, szelest sukien, aktorki, aktorzy, wszystko to działało mi na wyobraźnię, skłaniało, jak stary, zarzucony nawyk, do powrotu. I, dokąd mogłem, wracałem, bo takie są moje obyczaje.<br />
 <br />
Rodzice, a zwłaszcza mój Tata, chodzili do teatru, często, częściej, niż nasz sąsiad na jednego. Dodatkowo był z ojca kinoman. Na filmach się znał i mógł o nich rozwo-dzić się godzinami, bo to była jego pasja. A że pracę miał terenową i całymi tygodniami przebywał poza domem, zaliczonych przez niego spektakli i filmów niesposób zliczyć. Z każdej podróży przywoził po dwa  trzy programy. Dzięki nim znałem obsadę, treść sztuki, nazwisko reżysera, najlepsze recenzje, a z opowiadań Taty dowiadywałem się, czy uczestniczył w WYDARZENIU, czy odwrotnie: w zbiorowej stracie czasu.    <br />
  <br />
Teraz wędruję po tych oprawionych programach z Polski i odkurzam pamięć tamtych chwil, tamtego świata. Zebrane w jedną książkę, mają sens inny dla mnie i inny miały dla mojego ojca. Dla niego stanowiły zapis konkretnej rzeczywistości, konkretnych dat i miejsc, dla mnie natomiast są  świadectwem istnienia miejsc, których już nie ma.Bo nie ma już rodzinnych pójść do teatru,  kina, opery, na koncert. I to nie dlatego, że ludziom się nie chce. Chciałoby im się chcieć, co do tego nie mam żadnych wątpliwości, lecz mam wątpliwości, czy mieliby za co.<br />
<br />
p.s.<br />
policzmy. Bilet do kina kosztuje dwadzieścia złotych. Rodzina, to dwa plus śpik pod wąsem. Mnożąc dwie dychy przez   trzy, wychodzi, że taniej będzie zostać w domu. O teatrze lepiej nie mówić, a o filharmonii  też.]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>