<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Dotykiem Wiatru - forum poezji amatorskiej. - Erotikon]]></title>
		<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/</link>
		<description><![CDATA[Dotykiem Wiatru - forum poezji amatorskiej. - http://dotykiemwiatru.grd.pl]]></description>
		<pubDate>Wed, 13 May 2026 13:27:02 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Całuję !]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7939.html</link>
			<pubDate>Mon, 06 Oct 2025 10:42:20 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7939.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-size: x-large;"><br />
... między mocą a dotykiem ...<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;">Całuję !<br />
<br />
Całuję czas,słońce które nas olśniło<br />
I owe spojrzenie co nas połączyło<br />
Splot słów,a wnim chociaż niewypowiedziane<br />
mieści się to słowo jedyne - kochanie.<br />
<br />
Całuję oddech co pogubił się nami<br />
pomiędzy uściskiem,między westchnieniami<br />
co piersi podnoszą dla ich wypełnienia<br />
mocą uczuć,wiary dla słów uwielbienia.<br />
<br />
Ten lęk co nas lążył,co się nie powtórzy<br />
jak świeżość jedyna którą chce się dłużyć<br />
a której to nie brak nam było natenczas<br />
kiedy rodził się i trwalił ten pierwszy raz.<br />
<br />
Całuję twój głos, on muzykę niesie<br />
którą ciągle słyszę ,bo miłością zwie się.<br />
Twój dotyk, co ciała jednoczy dla ducha<br />
By drżały namiętnością,bo serce słucha.<br />
<br />
Całuję twój obraz ten w pamięci mojej<br />
co przywraca chwile,te chwile we dwoje.<br />
Jako kwiat wciąż żywy który nie przekwita<br />
którym się nie żegnasz tylko ciągle witasz.<br />
<br />
Całuję dzień,pogodę - tak po kolei<br />
I co nas łączyło i co dalej dzieli.<br />
Zamykając oczy dla doskonałości<br />
By pełnią nieść obraz ,dla wyzwań radości.<br />
<br />
Całuję Twe piękno jak pieści się ciało<br />
jego miejsca szczególne,których ciągle mało.<br />
I nasze pragnienia wyrażone słowem<br />
I to już ostatnie,co go nie wypowiem -<br />
<br />
A teraz już naraz i gesty i słowa<br />
wszystko co nas działo i tak wciąż od nowa.<br />
I co przecież było i to co być miało.<br />
I co się skończyło i co ... pozostało.</span><br />
<br />
<br />
<br />
</div>
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
wrzesień ... 98(6)...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-size: x-large;"><br />
... między mocą a dotykiem ...<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;">Całuję !<br />
<br />
Całuję czas,słońce które nas olśniło<br />
I owe spojrzenie co nas połączyło<br />
Splot słów,a wnim chociaż niewypowiedziane<br />
mieści się to słowo jedyne - kochanie.<br />
<br />
Całuję oddech co pogubił się nami<br />
pomiędzy uściskiem,między westchnieniami<br />
co piersi podnoszą dla ich wypełnienia<br />
mocą uczuć,wiary dla słów uwielbienia.<br />
<br />
Ten lęk co nas lążył,co się nie powtórzy<br />
jak świeżość jedyna którą chce się dłużyć<br />
a której to nie brak nam było natenczas<br />
kiedy rodził się i trwalił ten pierwszy raz.<br />
<br />
Całuję twój głos, on muzykę niesie<br />
którą ciągle słyszę ,bo miłością zwie się.<br />
Twój dotyk, co ciała jednoczy dla ducha<br />
By drżały namiętnością,bo serce słucha.<br />
<br />
Całuję twój obraz ten w pamięci mojej<br />
co przywraca chwile,te chwile we dwoje.<br />
Jako kwiat wciąż żywy który nie przekwita<br />
którym się nie żegnasz tylko ciągle witasz.<br />
<br />
Całuję dzień,pogodę - tak po kolei<br />
I co nas łączyło i co dalej dzieli.<br />
Zamykając oczy dla doskonałości<br />
By pełnią nieść obraz ,dla wyzwań radości.<br />
<br />
Całuję Twe piękno jak pieści się ciało<br />
jego miejsca szczególne,których ciągle mało.<br />
I nasze pragnienia wyrażone słowem<br />
I to już ostatnie,co go nie wypowiem -<br />
<br />
A teraz już naraz i gesty i słowa<br />
wszystko co nas działo i tak wciąż od nowa.<br />
I co przecież było i to co być miało.<br />
I co się skończyło i co ... pozostało.</span><br />
<br />
<br />
<br />
</div>
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
wrzesień ... 98(6)...]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Aria na strunie - G]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7727.html</link>
			<pubDate>Sun, 24 Sep 2023 10:25:28 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7727.html</guid>
			<description><![CDATA[ero - Grot<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;">Aria na strunie  -  G<br />
<br />
<br />
Budźcie się muzy !<br />
Wstańcie dźwięki !<br />
Wzywam was diwy !<br />
Gorejący cokół  -<br />
Chcę drżeć !<br />
Jestem kobietą !<br />
Jestem !</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[ero - Grot<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;">Aria na strunie  -  G<br />
<br />
<br />
Budźcie się muzy !<br />
Wstańcie dźwięki !<br />
Wzywam was diwy !<br />
Gorejący cokół  -<br />
Chcę drżeć !<br />
Jestem kobietą !<br />
Jestem !</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Przypadek ?]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7714.html</link>
			<pubDate>Sun, 13 Aug 2023 20:34:18 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7714.html</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-size: x-large;">                                                              <div style="text-align: right;">to wciąż oni ?</div>
w drodze do ...<br />
 <br />
<br />
                                           Przypadek ?<br />
<br />
Bez cienia wad ; ciałowością olśnienie<br />
Kształtem figury ; uidealnienie<br />
Blond objawienie - nim zauroczenie<br />
Uroda , wdzięk, spojrzenie - zniewolenie.<br />
<br />
Gorejący krzak uczuć ; blask otwiera niebo<br />
Wielkie dzieło natury; moc płomienia jego<br />
Burzy wnętrze ; pożera siły moralności<br />
Czując owoc, już ślina w wielkiej obfitości<br />
Ciśnie się nagle do ust i do warg być może<br />
Próżno więc szukać oporów dla uczuć tychże.<br />
Otwarte uda; brną myśli w grzeszne pojenia<br />
Do korony szczęścia , do miejsca zespolenia.<br />
<br />
W przedziale tylko my; wręcz symetrycznym wzorem<br />
Obok, a na przeciw siebie ; wzrok lgnie z uporem<br />
W jedną - jej stronę, tylko tam spoglądam bacznie<br />
Bo coś się rozpoczęło; czy może się zacznie ?<br />
Napięcie ciągle wzrasta, rośnie w niepewności<br />
To przypadek ? Nie wierzę ! Za dużo zbieżności.<br />
O odwagę i siłę mnożą się pacierze<br />
Do bóstwa otworzyć usta ? Się nie odważę!<br />
Choć głos się wyrywa, wciąż nie rodzą się słowa<br />
Bojaźń wciąż gardło ściska - odebrana mowa.<br />
A może to sen wyrosły mocą wielbienia<br />
The Day Before ..." ABBY" z tego skojarzenia.<br />
Twórczość i reżyseria perfekt przyrządzona<br />
Jaki tu będzie finał ? Czyja wygra strona ?<br />
Może ona, widząc onieśmielenie bowiem<br />
Rozpocznie słów wymianę, rzuci jakimś słowem.<br />
<br />
To losu zrządzenie ? Rodzą się wątpliwości<br />
Ona dalej to niby z znanej przypadłości<br />
Napręża ciało swoje jak ze snu nocnego<br />
By nabrało sprężystości życia codziennego.<br />
Zali prowokuje, gestem ducha odkrywa<br />
A ja dalej nie wierzę, chęciom się sprzeciwiam.<br />
A przecież to takie proste, ludzkie, rozumne<br />
Że wielkie ? Tak ! I dlatego przez się tak trudne.<br />
<br />
Pociąg w swej monotonii wije się pomyka<br />
Wiezie już tylko wspomnienie; czas w którym wzdycham<br />
Już cię nie ujrzę muzo z piany wyłoniona<br />
Zniknęłaś w falach życia światowego łona.</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-size: x-large;">                                                              <div style="text-align: right;">to wciąż oni ?</div>
w drodze do ...<br />
 <br />
<br />
                                           Przypadek ?<br />
<br />
Bez cienia wad ; ciałowością olśnienie<br />
Kształtem figury ; uidealnienie<br />
Blond objawienie - nim zauroczenie<br />
Uroda , wdzięk, spojrzenie - zniewolenie.<br />
<br />
Gorejący krzak uczuć ; blask otwiera niebo<br />
Wielkie dzieło natury; moc płomienia jego<br />
Burzy wnętrze ; pożera siły moralności<br />
Czując owoc, już ślina w wielkiej obfitości<br />
Ciśnie się nagle do ust i do warg być może<br />
Próżno więc szukać oporów dla uczuć tychże.<br />
Otwarte uda; brną myśli w grzeszne pojenia<br />
Do korony szczęścia , do miejsca zespolenia.<br />
<br />
W przedziale tylko my; wręcz symetrycznym wzorem<br />
Obok, a na przeciw siebie ; wzrok lgnie z uporem<br />
W jedną - jej stronę, tylko tam spoglądam bacznie<br />
Bo coś się rozpoczęło; czy może się zacznie ?<br />
Napięcie ciągle wzrasta, rośnie w niepewności<br />
To przypadek ? Nie wierzę ! Za dużo zbieżności.<br />
O odwagę i siłę mnożą się pacierze<br />
Do bóstwa otworzyć usta ? Się nie odważę!<br />
Choć głos się wyrywa, wciąż nie rodzą się słowa<br />
Bojaźń wciąż gardło ściska - odebrana mowa.<br />
A może to sen wyrosły mocą wielbienia<br />
The Day Before ..." ABBY" z tego skojarzenia.<br />
Twórczość i reżyseria perfekt przyrządzona<br />
Jaki tu będzie finał ? Czyja wygra strona ?<br />
Może ona, widząc onieśmielenie bowiem<br />
Rozpocznie słów wymianę, rzuci jakimś słowem.<br />
<br />
To losu zrządzenie ? Rodzą się wątpliwości<br />
Ona dalej to niby z znanej przypadłości<br />
Napręża ciało swoje jak ze snu nocnego<br />
By nabrało sprężystości życia codziennego.<br />
Zali prowokuje, gestem ducha odkrywa<br />
A ja dalej nie wierzę, chęciom się sprzeciwiam.<br />
A przecież to takie proste, ludzkie, rozumne<br />
Że wielkie ? Tak ! I dlatego przez się tak trudne.<br />
<br />
Pociąg w swej monotonii wije się pomyka<br />
Wiezie już tylko wspomnienie; czas w którym wzdycham<br />
Już cię nie ujrzę muzo z piany wyłoniona<br />
Zniknęłaś w falach życia światowego łona.</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jej  ciało]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7657.html</link>
			<pubDate>Tue, 21 Mar 2023 18:27:20 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7657.html</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;">Jej  ciało                                                                     <br />
<br />
Rajskie ogrody<br />
Rozkoszy - Przygody<br />
Brzoskwinie różowe<br />
Rzęsiste , wiankowe<br />
Arbuzy , maliny<br />
Słodkości  wyżyny<br />
Dynie soczyste<br />
Wyrosłe - pączyste<br />
Dla barw radości<br />
Otwartej młodością<br />
By drżeć jak struny<br />
Dźwiękiem miłości.<br />
<br />
Dreszczem z uczuć tkane<br />
Delikatnej przędzy boskiej<br />
Okryte dotykiem jedwabiu.<br />
<br />
Pełni myśli , słowa , wyobraźnię<br />
Zapachem pogody; Wiatrem miłości<br />
Niesie muzykę co wabi taniec i łączy.<br />
Osłonięte, obnażone<br />
W ucieczce przed wstydem<br />
Rozpala ogień miłości<br />
Wyzwalając płomienie uczuć.<br />
Zostawione na plaży<br />
W bursztynowym blasku marzeń<br />
Wabi słońce i spojrzenia.<br />
Grzecho-słabością natchnione<br />
Szatańską mocą nabrzmiałe<br />
Ujarzmia nasze tęsknienia.<br />
<br />
Wiecho-włosów ułożeniem<br />
Chwili tej! Natchnieniem<br />
Niesie twarz ; Czy ją zaczyna ?<br />
W kwiato-pylących póz uniesieniach<br />
Udo-rzeźbieniach, pulchno-okrągleniach<br />
Dojrzewających piersi; Brzmień dzwonów<br />
Ku uwieńczeniu dążeń , zespoleń<br />
Smaczone kaligrafią kształtów<br />
Niesie , sobą zniewolony świat<br />
By w szeleście słodkich przymiotników<br />
Zbliżać się lub oddalać<br />
Czy znowu tęsknieniem przylecieć<br />
I mówić: Kocham ! By wołać : Kochaj !<br />
            *                  *<br />
                      *<br />
Odmienne !<br />
W boskich proporcjach , karnacjach<br />
Objawione sobą, definiuje piękno<br />
W objęciach mody - głosu urody<br />
Z nieskończonością miejsc natchnionych<br />
Które swą mocą duch jednoczy<br />
By wieńczyć dążenia nasze<br />
By kwitnąć w miododajności świeżej<br />
By mówić w języku jednym - naszym.<br />
<br />
Oczarowuje !<br />
Mocą wdzięków ich siły<br />
Orężem kształtów - nagiej odsłony<br />
Której moc podnosi zmysłów głowy.<br />
Wrażliwością wielką wrodzoną<br />
Ciało-grafią, ruchem - Magnetyzmem !<br />
By zawładnąć przeznaczeniem szukanym.<br />
O rajskie drzewo! Nim wiatr miłości chwieje<br />
Jakby ważył ? Przybliżał , oddalał<br />
To wierność lub tylko nadzieję ?<br />
Gubiąc orto-schemat zachowań<br />
Należny etyce ; Tradycji dziedzicznej<br />
Doskonaląc ciągle algorytm miłości.<br />
<br />
Otwarte !<br />
Z woli sił nadprzyrodzonych<br />
Z drżącym owocem kuszącym<br />
Z błogosławieństwem owocowania.<br />
W roztworze ducha -jego sił pożądania<br />
By się spełniać i odradzać<br />
I pozostać w pamięci otwartej<br />
Wypełniając myśli, tęsknienia<br />
I zwrócone do niego nasze  ciała.</div>
<br />
<br />
sur ...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;">Jej  ciało                                                                     <br />
<br />
Rajskie ogrody<br />
Rozkoszy - Przygody<br />
Brzoskwinie różowe<br />
Rzęsiste , wiankowe<br />
Arbuzy , maliny<br />
Słodkości  wyżyny<br />
Dynie soczyste<br />
Wyrosłe - pączyste<br />
Dla barw radości<br />
Otwartej młodością<br />
By drżeć jak struny<br />
Dźwiękiem miłości.<br />
<br />
Dreszczem z uczuć tkane<br />
Delikatnej przędzy boskiej<br />
Okryte dotykiem jedwabiu.<br />
<br />
Pełni myśli , słowa , wyobraźnię<br />
Zapachem pogody; Wiatrem miłości<br />
Niesie muzykę co wabi taniec i łączy.<br />
Osłonięte, obnażone<br />
W ucieczce przed wstydem<br />
Rozpala ogień miłości<br />
Wyzwalając płomienie uczuć.<br />
Zostawione na plaży<br />
W bursztynowym blasku marzeń<br />
Wabi słońce i spojrzenia.<br />
Grzecho-słabością natchnione<br />
Szatańską mocą nabrzmiałe<br />
Ujarzmia nasze tęsknienia.<br />
<br />
Wiecho-włosów ułożeniem<br />
Chwili tej! Natchnieniem<br />
Niesie twarz ; Czy ją zaczyna ?<br />
W kwiato-pylących póz uniesieniach<br />
Udo-rzeźbieniach, pulchno-okrągleniach<br />
Dojrzewających piersi; Brzmień dzwonów<br />
Ku uwieńczeniu dążeń , zespoleń<br />
Smaczone kaligrafią kształtów<br />
Niesie , sobą zniewolony świat<br />
By w szeleście słodkich przymiotników<br />
Zbliżać się lub oddalać<br />
Czy znowu tęsknieniem przylecieć<br />
I mówić: Kocham ! By wołać : Kochaj !<br />
            *                  *<br />
                      *<br />
Odmienne !<br />
W boskich proporcjach , karnacjach<br />
Objawione sobą, definiuje piękno<br />
W objęciach mody - głosu urody<br />
Z nieskończonością miejsc natchnionych<br />
Które swą mocą duch jednoczy<br />
By wieńczyć dążenia nasze<br />
By kwitnąć w miododajności świeżej<br />
By mówić w języku jednym - naszym.<br />
<br />
Oczarowuje !<br />
Mocą wdzięków ich siły<br />
Orężem kształtów - nagiej odsłony<br />
Której moc podnosi zmysłów głowy.<br />
Wrażliwością wielką wrodzoną<br />
Ciało-grafią, ruchem - Magnetyzmem !<br />
By zawładnąć przeznaczeniem szukanym.<br />
O rajskie drzewo! Nim wiatr miłości chwieje<br />
Jakby ważył ? Przybliżał , oddalał<br />
To wierność lub tylko nadzieję ?<br />
Gubiąc orto-schemat zachowań<br />
Należny etyce ; Tradycji dziedzicznej<br />
Doskonaląc ciągle algorytm miłości.<br />
<br />
Otwarte !<br />
Z woli sił nadprzyrodzonych<br />
Z drżącym owocem kuszącym<br />
Z błogosławieństwem owocowania.<br />
W roztworze ducha -jego sił pożądania<br />
By się spełniać i odradzać<br />
I pozostać w pamięci otwartej<br />
Wypełniając myśli, tęsknienia<br />
I zwrócone do niego nasze  ciała.</div>
<br />
<br />
sur ...]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Biustowe tęsknoty]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7656.html</link>
			<pubDate>Tue, 21 Mar 2023 16:48:02 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7656.html</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;">Biustowe tęsknoty<br />
<br />
W odwiecznym wyzwalaniu<br />
Skąpe osłony - wykrojenia<br />
Brnąć w oprawie - ujarzmieniach ?<br />
Z uczuć rodzą się pytania <br />
Siła mody ? Więcej odkrywania<br />
Dla osłody  ? Czy wygody ?<br />
Niech dzwoneczki, dzwonki, dzwony<br />
W wolności falują - mocą<br />
Woli natury - Buzują !<br />
Unoszą się ; Wołają !<br />
Gdy dziewczęta tańczą<br />
Czy za piłką gonią<br />
Sportowią się -  Galopują !<br />
Podskakują , przeskakują<br />
A one dzwonią, dzwonią , dzwonią<br />
I wciąż o coś więcej proszą .</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;">Biustowe tęsknoty<br />
<br />
W odwiecznym wyzwalaniu<br />
Skąpe osłony - wykrojenia<br />
Brnąć w oprawie - ujarzmieniach ?<br />
Z uczuć rodzą się pytania <br />
Siła mody ? Więcej odkrywania<br />
Dla osłody  ? Czy wygody ?<br />
Niech dzwoneczki, dzwonki, dzwony<br />
W wolności falują - mocą<br />
Woli natury - Buzują !<br />
Unoszą się ; Wołają !<br />
Gdy dziewczęta tańczą<br />
Czy za piłką gonią<br />
Sportowią się -  Galopują !<br />
Podskakują , przeskakują<br />
A one dzwonią, dzwonią , dzwonią<br />
I wciąż o coś więcej proszą .</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[udo-branie]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7634.html</link>
			<pubDate>Fri, 17 Feb 2023 15:36:55 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7634.html</guid>
			<description><![CDATA[" eropląsy "   <br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;"><div style="text-align: center;">                                      Udo - branie<br />
<br />
<br />
Tylko uda - w nich są wdzięki<br />
No i dźwięki tej piosenki<br />
Tam rozciąga się kochanie<br />
Udo-piękno udo-branie .<br />
Uda skaczą uda stoją<br />
Wabią nas i czarem poją.<br />
Gdy młodością błyszczą , drżą<br />
Uczta wrażeń ; Serce - dzwon<br />
Czy to słomka, ton oliwki<br />
Kakao czy barwa śliwki -<br />
Smaczy, ciągnie, zwala z nóg<br />
Kolor łodyg - szczęścia próg.<br />
W pochodzie przy orkiestr graniu<br />
Owocem nam w smakowaniu.<br />
Wzrok nasz ciągną coraz wyżej<br />
Skojarzeniom bliżej, bliżej.<br />
Dziewczę zdradza nastrój nimi<br />
Raz zakryte - dzisiaj mini.<br />
Ze sukienką chciejnie stroją<br />
W jeansach, dresie też się kroją.<br />
To ściśnięte, to znów luz<br />
Oglądanie ; udo-póz !<br />
Ocierając się wzajemnie<br />
Każdym ruchem szybciej, biernie<br />
Doskonalą rzeźbę swą<br />
Przyciągając miłość nią.<br />
Muskają wciąż rzęsawisko<br />
Są tuż przy nim - bardzo blisko.<br />
Kiedy tańczysz czy serwujesz<br />
Jeszcze bardziej potęgujesz.<br />
W jogowaniu czy balecie<br />
Myśli grzeszne udo niesie.<br />
Czterogłowe umięśnienie<br />
Kusi wzrok nasz - tu spojrzenie.<br />
Kiedy biegną w naprężeniu<br />
Sporto-walce - Zwyciężeniu !<br />
Tu ich piękno ekstremuje<br />
Siłą, mocą - eksploduje !<br />
Tyle wokół piękna - cud<br />
Rewia kształtów - w roli ud.<br />
Uda chcą być oglądane<br />
Głaskane i całowane<br />
Połóż rękę - palce włóż<br />
Rozłożą się jak płatki róż<br />
Gęsia skórka się nastroszy<br />
Uwieńczenie ; Dreszcz w rozkoszy<br />
Myśli pełnią nam udzenia<br />
Choć nie widać - są widzenia !<br />
Udźmy sobie obraz chuć<br />
Nim kochanie sobie zbudź<br />
W nich to spojrzeń jest przyczyna<br />
Tu spoczywa owa wina.<br />
Odkrywajmy życia dary<br />
Dla miłości !  Te - obszary<br />
Niech dalej tak w życiu bywa<br />
Że co piękne to  ... odkrywaj .</div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[" eropląsy "   <br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;"><div style="text-align: center;">                                      Udo - branie<br />
<br />
<br />
Tylko uda - w nich są wdzięki<br />
No i dźwięki tej piosenki<br />
Tam rozciąga się kochanie<br />
Udo-piękno udo-branie .<br />
Uda skaczą uda stoją<br />
Wabią nas i czarem poją.<br />
Gdy młodością błyszczą , drżą<br />
Uczta wrażeń ; Serce - dzwon<br />
Czy to słomka, ton oliwki<br />
Kakao czy barwa śliwki -<br />
Smaczy, ciągnie, zwala z nóg<br />
Kolor łodyg - szczęścia próg.<br />
W pochodzie przy orkiestr graniu<br />
Owocem nam w smakowaniu.<br />
Wzrok nasz ciągną coraz wyżej<br />
Skojarzeniom bliżej, bliżej.<br />
Dziewczę zdradza nastrój nimi<br />
Raz zakryte - dzisiaj mini.<br />
Ze sukienką chciejnie stroją<br />
W jeansach, dresie też się kroją.<br />
To ściśnięte, to znów luz<br />
Oglądanie ; udo-póz !<br />
Ocierając się wzajemnie<br />
Każdym ruchem szybciej, biernie<br />
Doskonalą rzeźbę swą<br />
Przyciągając miłość nią.<br />
Muskają wciąż rzęsawisko<br />
Są tuż przy nim - bardzo blisko.<br />
Kiedy tańczysz czy serwujesz<br />
Jeszcze bardziej potęgujesz.<br />
W jogowaniu czy balecie<br />
Myśli grzeszne udo niesie.<br />
Czterogłowe umięśnienie<br />
Kusi wzrok nasz - tu spojrzenie.<br />
Kiedy biegną w naprężeniu<br />
Sporto-walce - Zwyciężeniu !<br />
Tu ich piękno ekstremuje<br />
Siłą, mocą - eksploduje !<br />
Tyle wokół piękna - cud<br />
Rewia kształtów - w roli ud.<br />
Uda chcą być oglądane<br />
Głaskane i całowane<br />
Połóż rękę - palce włóż<br />
Rozłożą się jak płatki róż<br />
Gęsia skórka się nastroszy<br />
Uwieńczenie ; Dreszcz w rozkoszy<br />
Myśli pełnią nam udzenia<br />
Choć nie widać - są widzenia !<br />
Udźmy sobie obraz chuć<br />
Nim kochanie sobie zbudź<br />
W nich to spojrzeń jest przyczyna<br />
Tu spoczywa owa wina.<br />
Odkrywajmy życia dary<br />
Dla miłości !  Te - obszary<br />
Niech dalej tak w życiu bywa<br />
Że co piękne to  ... odkrywaj .</div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wielki post]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7389.html</link>
			<pubDate>Tue, 21 Sep 2021 22:36:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7389.html</guid>
			<description><![CDATA[Liść na wiatru pieszczoty odpowiada drżeniem,<br />
Którym ściana cieniona rozmarza się biało;<br />
Bo nieczułe na dotyk są ściany, kamienie,<br />
Ale czasem też pragną zyskać miękkie ciało.<br />
<br />
Słońce nagi samochód językiem gorącym<br />
Liże – lubi lakiery młode, odblaskowe;<br />
Samochód nie narzeka, że nie jest wyłącznym –<br />
Bóg umie na raz tysiąc zadowolić kobiet!<br />
<br />
Miasto dawno ugrzęzłe w twardej pornografii<br />
Delikatną przyrody przyjmuje łaskawość.<br />
Afrodyzjak zieleni ożywić potrafi<br />
To, co zimą przygięte. Łamie sztuczne prawo.<br />
<br />
Jednodniowe romanse zgonem okupione<br />
Lepsze są, czy też gorsze, od starczej mądrości?<br />
Jak tu spokój zachować, kiedy serce płonie?<br />
Karnawału powodem wszystkie wielkie posty...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Liść na wiatru pieszczoty odpowiada drżeniem,<br />
Którym ściana cieniona rozmarza się biało;<br />
Bo nieczułe na dotyk są ściany, kamienie,<br />
Ale czasem też pragną zyskać miękkie ciało.<br />
<br />
Słońce nagi samochód językiem gorącym<br />
Liże – lubi lakiery młode, odblaskowe;<br />
Samochód nie narzeka, że nie jest wyłącznym –<br />
Bóg umie na raz tysiąc zadowolić kobiet!<br />
<br />
Miasto dawno ugrzęzłe w twardej pornografii<br />
Delikatną przyrody przyjmuje łaskawość.<br />
Afrodyzjak zieleni ożywić potrafi<br />
To, co zimą przygięte. Łamie sztuczne prawo.<br />
<br />
Jednodniowe romanse zgonem okupione<br />
Lepsze są, czy też gorsze, od starczej mądrości?<br />
Jak tu spokój zachować, kiedy serce płonie?<br />
Karnawału powodem wszystkie wielkie posty...]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Orzeł   reszka !]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7187.html</link>
			<pubDate>Sun, 14 Jun 2020 10:52:16 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7187.html</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;">   Orzeł  -  reszka !<br />
<br />
                             <br />
                                Ile piękna jest w nagości ?<br />
                                Ile nagości jest ... w miłości ?  <br />
</div>
<br />
<br />
Odkrywajmy   miłość !<br />
Pokazujmy  -  nagość !<br />
<br />
Karmmy się miłością !<br />
A także - nagością !<br />
<br />
Dzielmy się miłością !<br />
Czy  ... tak jak ... nagością ?<br />
<br />
Szukajmy miłości !<br />
A także - nagości !<br />
<br />
Uczmy się nagości !<br />
Nauką o ... miłości !<br />
<br />
Odkrywajmy  nagość !<br />
I razem z nią  ...  miłość !<br />
<br />
W c i ą ż  !]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;">   Orzeł  -  reszka !<br />
<br />
                             <br />
                                Ile piękna jest w nagości ?<br />
                                Ile nagości jest ... w miłości ?  <br />
</div>
<br />
<br />
Odkrywajmy   miłość !<br />
Pokazujmy  -  nagość !<br />
<br />
Karmmy się miłością !<br />
A także - nagością !<br />
<br />
Dzielmy się miłością !<br />
Czy  ... tak jak ... nagością ?<br />
<br />
Szukajmy miłości !<br />
A także - nagości !<br />
<br />
Uczmy się nagości !<br />
Nauką o ... miłości !<br />
<br />
Odkrywajmy  nagość !<br />
I razem z nią  ...  miłość !<br />
<br />
W c i ą ż  !]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[ero - sen]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7177.html</link>
			<pubDate>Sun, 31 May 2020 12:35:22 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7177.html</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;">ero - sen<br />
<br />
Rajski wąż oplata moje ciało<br />
Ono broni się  ?<br />
Choć naśladuje ruchy jego -<br />
Zachcień  -  dążności - smaku.<br />
Obejmuje mnie i ściska !<br />
Brnie  do  celu.<br />
A ja już z braku sił<br />
Gotowa na wszystko !<br />
Oddaję siebie <br />
Oblana  potem<br />
budzę  się !<br />
Hołdując   losowi<br />
Że  jestem  , , , i żyję ... sobą .</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;">ero - sen<br />
<br />
Rajski wąż oplata moje ciało<br />
Ono broni się  ?<br />
Choć naśladuje ruchy jego -<br />
Zachcień  -  dążności - smaku.<br />
Obejmuje mnie i ściska !<br />
Brnie  do  celu.<br />
A ja już z braku sił<br />
Gotowa na wszystko !<br />
Oddaję siebie <br />
Oblana  potem<br />
budzę  się !<br />
Hołdując   losowi<br />
Że  jestem  , , , i żyję ... sobą .</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Przeżywając !]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7176.html</link>
			<pubDate>Sun, 31 May 2020 12:23:34 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7176.html</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;">
                            Przeżywając  !<br />
<br />
Wyskrzydliła  się  !<br />
Chciejnie się rozchylała  -  jak kwiat<br />
Żeby się wypełnić , czy spełnić  ?<br />
Trochę udawała - jakby nie chcieć chciała ?<br />
Nie mogła zaprzestać,choć ciągle się bała<br />
Oddechy skracała , twarz wykrzywiała<br />
To jakby płakała , to znowu się śmiała.<br />
Bo ból już mniej bolał i w słodkość się zmieniał<br />
Nieśmiało  powoli aż do chwil  -  tęsknienia.<br />
By potem , oblana już potem<br />
Zasnąć ... i śnić  !   Chciała -<br />
I , , , wracać . . . z  powrotem .</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;">
                            Przeżywając  !<br />
<br />
Wyskrzydliła  się  !<br />
Chciejnie się rozchylała  -  jak kwiat<br />
Żeby się wypełnić , czy spełnić  ?<br />
Trochę udawała - jakby nie chcieć chciała ?<br />
Nie mogła zaprzestać,choć ciągle się bała<br />
Oddechy skracała , twarz wykrzywiała<br />
To jakby płakała , to znowu się śmiała.<br />
Bo ból już mniej bolał i w słodkość się zmieniał<br />
Nieśmiało  powoli aż do chwil  -  tęsknienia.<br />
By potem , oblana już potem<br />
Zasnąć ... i śnić  !   Chciała -<br />
I , , , wracać . . . z  powrotem .</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[;  --  Tadeusz ;  <  - * ... **]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7127.html</link>
			<pubDate>Sun, 25 Aug 2019 11:36:07 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7127.html</guid>
			<description><![CDATA[z podziękowaniem dla XIX wieku<br />
<br />
<br />
<br />
                 ;  Tadeusz  - &gt; ** ...*<br />
<br />
 - Szybko więc się odwrócił,by zakończyć scenę<br />
Jak twórca w roztargnieniu zgubił,urwał wenę<br />
Przecież jak każdy w świecie pożegnań nie lubił<br />
A jeszcze ze Zosią,więc zmieszał się - pogubił<br />
Wsiadł zatem szybko do powozu,by odjechać<br />
Jakby ktoś go gonił;przed kimś miał uciekać ?<br />
Nie łatwe są takie rozstania ów rozłąki<br />
Zwłaszcza w tak młodym wieku,widząc pola,łąki<br />
Ciężarem owoców gięte do samej ziemi<br />
Konary drzew domowych zdrowie rodzącymi.<br />
W nowym świecie mu przyjdzie znaleźć się - odszukać<br />
Dalszą nić losu ciągnąć;Czy może coś utkać ?<br />
<br />
Zosia jeszcze przez chwilę nieruchomo stała<br />
Jakby chciała coś więcej i dalej czekała -<br />
Potem już wieczorami długo rozmyślała<br />
Chociaż wiele już czuła,zbyt mało wiedziała<br />
O sprawach z którymi wnet przyjdzie jej się zmierzyć<br />
Bo to już się zaczęło,co w życiu ma przeżyć<br />
Czego będzie tak ponoć ciągle brakowało<br />
I jakże już do końca oj mało,wciąż mało.<br />
A później głos wołania do zmysłu pamięci<br />
Aż krągła łezka się zrodzi - w oku zakręci<br />
Nostalgia i smutek ; Już tak to jest - zagości <br />
Bo takie są oblicza największych miłości.<br />
<br />
Tadeusz choć wciąż jeszcze wieku był młodego<br />
Pragnął poznać tajniki życia codziennego<br />
Przysłuchiwał się na różne tematy mowom<br />
Nie odpuścił już nawet gestom,żadnym słowom<br />
Polubił się wsłuchiwać w rozmowy starszyzny<br />
Nie zawsze dotyczyły wojen,ran - skąd blizny ?<br />
Zwłaszcza kiedy ostało samo męskie grono<br />
Na stole królowało wino - Tylko ono!<br />
To o polowaniach ;Co ich kiedyś spotkało<br />
Co się przydarzyło ; Jak mało brakowało ...<br />
Ciekawili rozkosznie swe opowiadania<br />
Przygody,przypadki to z naturą wzmagania<br />
Chociaż niektóre wątki wręcz bajecznie brzmiały<br />
Tadeusza w ciekawość ciągle nastrajały.<br />
Przytaczano różne miejsca: To Lipsk,to Jena<br />
Ciągle ich roznosiła do wojaczki wena.<br />
Takich hasłem dyskusję często zakończyli :<br />
"Do wolnej Ojczyzny wrócić " - Głośno krzyknęli !<br />
<br />
Tadeusz najbardziej wtedy ucho nadstawiał<br />
Gdy wdano się w dyskusję o kobiecych sprawach<br />
Niewieście tematy; W żartach się zaczynało<br />
Każdy opowiadał ; Chwalił się jak to było<br />
Suto przystrajali,tworzyli,upiększali<br />
A potem wszyscy chórem śmiali się i śmiali.<br />
Ot ów sam Hrabia o nich rozległą miał wiedzę<br />
Z praktyki ją posiadał;Nie chybił więc twierdzę<br />
Bez przekonywania wszyscy jemu wierzyli<br />
Wciąż przytakiwali,a nawet zazdrościli<br />
Wygłaszał także nauki  - Te pospolite<br />
Poparte doświadczeniem - dowody niezbite.<br />
Więc wszyscy go uważnie i skrzętnie słuchali<br />
Nawet nieraz chwilami usta otwierali<br />
Kiedy wnikał głęboko w kobiece psychiki<br />
Ich próżność i niestałość,nęcenia,flirciki.<br />
<br />
Najbardziej Tadeusza to zaciekawiało<br />
Co o samym kochaniu słyszeć dane było<br />
Jak kobiecie dać szczęście , na które tak czeka ?<br />
Co,jak i kiedy zrobić ; Temat to wręcz rzeka.<br />
Trzeba poznać jej wnętrze,zapędy - Co lubi ?<br />
Jak się zachowuje , gdy zapomni lub zgubi ?<br />
Rzecz bardzo istotną,godną zauważenia<br />
Jakże nastrój jej zmieni,który tak się zmienia<br />
Co ją uraduje ? Rozstroi czy zasmuci ?<br />
Przyjmie przeprosiny ? Może wręcz się odwróci ?<br />
Że kobieta : Tak ! Ciągle zagadką zostaje<br />
Choćbyś lata z nią przeżył to ci się wydaje<br />
Żeś ją rozpoznał,pojął ;do końca zrozumiał<br />
Gdy nagle zaskoczony ,przeraził się ; Zdumiał !<br />
Jej ulegając nie zajdziesz daleko bracie!<br />
Ona to w poddaństwie mężczyźnie ; Pamiętacie!<br />
W biblijnych już księgach dawno jest zapisane<br />
Tudzież jej się należy wielkie miłowanie !<br />
Przecież tak się utarło na tym naszym świecie<br />
To mężczyzna dać szczęście,musi dać kobiecie.<br />
A na koniec z uśmiechem tak to konkludował<br />
Każdy tego po prostu powinien spróbować !<br />
Obcowanie z kobietą to nie wybryk ; Zdrowie !<br />
Każdy lekarz,medyk odpowiednio to powie<br />
Tylko trzeba z umiarem,na koniec dodawał<br />
Nigdy ponad siły żebyś w niemoc nie popadł.<br />
<br />
Hrabia w seks-erosile był niepokonany<br />
Wiedziały o tym panny,dziewczyny i damy<br />
Potrafił rozgrzać dziewczę gestykulacjami<br />
To co przecież zazwyczaj robi się palcami<br />
Które falą dreszczy dziewczęcych ciał - migdały<br />
Naraz jedwabiu gładkość, w gęsioskór zmieniały<br />
W jednej chwili,gdy tylko ręką obejmował<br />
Kobiety się czuły jakby eros panował<br />
Rasputin ! Tak wołały niektóre z wrażenia<br />
Tą przypadłość już dzierżył tak od urodzenia.<br />
<br />
Telimena niechcący też podsłuchiwała<br />
A nieraz cóż przypadkiem też się wygadała<br />
O swoim ów kochaniu ,przeżyciach ; no wiecie<br />
Kiedy to przebywała daleko - we świecie<br />
Tadeusza zechciała wciągnąć w te praktyki<br />
Lecz jej się nie udało zwabić go w swe wnyki<br />
Zauważywszy z jakim robi to zamiarem<br />
Zdążył się wycofać bo nie był ot hultajem<br />
Gdyż wówczas już wtedy myślami był przy Zosi<br />
Że kiedyś ją o rękę,tylko ją poprosi<br />
I stanie się wtedy tak już od owej chwili<br />
To jego żona ! To mąż  - tak będą mówili !<br />
A że był zali rodu bądź co bądź zacnego<br />
I od dziecka uchodził za zbyt przebiegłego<br />
Więc każdy swój krok starał się rozważnie czynić<br />
Honor jakby zachować ; Uciechom dogodzić<br />
Ale nie można soli z miodem przysposobić<br />
Więc rozumiał,że spraw tych nie da się pogodzić.<br />
<br />
Widząc,że już Tadeusz w dorosłość przechodzi<br />
Stryj mu ze wskazówkami na drogę wychodzi<br />
To jemu w poradach ojca zastąpić przyszło<br />
Więc starał się najlepiej ,by w praktyce wyszło<br />
Niby trochę przypadkiem; nie można otwarcie<br />
Rozwijał tematy spokojnie - Nie uparcie !<br />
By nie czuł zgorszenia i źle nie zrozumiał<br />
I we właściwym czasie te rzeczy już umiał<br />
Wiedział,aby uzyskać pewną doskonałość<br />
Musi nastąpić moment; Trzeba iść na całość!<br />
Jak skrzypek wpierw etiudę rozczyta ; Awista !<br />
Potem smyczkiem ruszy i przyjemność czysta<br />
Pozycjuje wciąż palce ; Wzbijają się tony<br />
W wielkiej orkiestrze zmysłów ; Utwór wyzwolony.<br />
<br />
Tadeusz skrupulatnie brał te wszystkie sprawy<br />
Jedne już wprost do serca,zaś drugie do głowy.<br />
Takie stoją przed tobą zadania - wyzwania<br />
Więc ciągle się wsłuchiwał w te stryja gadania<br />
By nic z nich nie uronić - Połknąć i przetrawić<br />
A Bóg niechaj na końcu to pobłogosławi<br />
U dorosłych mieści się najwyższa nauka<br />
Najwięcej przeżyli - Mądrością palec puka.<br />
Wszakże więc do tej roli wciąż się przysposabiał<br />
Jak żołnierz swoją szablę ostrzył to poprawiał<br />
Kiedyż do pojedynku stanąć mu przystało<br />
Honor ocalić - godność i okryć się chwałą.<br />
Albo muzyk,który instrument przed występem<br />
Stroi go i sposobi by zaskoczyć dźwiękiem<br />
Słuchających,którzy w uroku - poruszeniu<br />
Nadstawiają swe uszy by oddać się brzmieniom.<br />
<br />
Chociaż Tadeusz hardy,szarmanckiej natury<br />
Stawał się też łagodny,wrażliwy i czuły.<br />
Rozpiętością zachowań lubił zaskakiwać<br />
Nagle głośno krzyczał; Zaś potem zaczął śpiewać.<br />
To patriotyczne pieśni ,by temat wykończyć<br />
Historyczne chwile podkreślić - Czy połączyć ?<br />
Bo duch patriotyzmu w rodzie ich królował<br />
Nieraz " Bogurodzicę " zaczął - Intonował !<br />
Przymrużywszy więc oczy tokował,jodlował<br />
Jakby dźwięków barwami obrazy malował.<br />
Od słów pieśni narodowych w głosie topionych<br />
Do światła z wielkich uchwał zgodą uwieńczonych.<br />
To basem zaczynał ,to znów w tenor wchodził<br />
Melodyje wojskowe podniośle wywodził.<br />
Rozkładał przy tym ręce,to wstawał,to siadał<br />
Niczym aktor w teatrze wszystkich tym zabawiał.<br />
A że skalę głosu miał rozległą - uległą<br />
Tło obrad pejzaży sycił przez siłę wylewną.<br />
Jakby muzom dziękował,pieścił je i całował<br />
I jeszcze więcej tchnienia od nich wyczarował.<br />
To marszowe tempo spowalniał - modulował<br />
Dur z molem wymieszał ,jakby już nie panował<br />
Nad zmianami nastroju w wielkiej namiętności<br />
Która zawsze się rodzi przy wielkiej miłości.<br />
Dawał musztrę swym strunom - narządom głosowym<br />
Jak car swym żołnierzom przed Pałacem Zimowym<br />
Akapella wciąż przecież,któż by mu dorównał<br />
Może tylko ktoś cicho próbował,wtórował.<br />
Wszak podobało się to niewieściej naturze<br />
Nie tylko tym młodym,też w hierarchii na górze<br />
Wszyscy doceniali towarzyskie zapędy<br />
W codziennych rozmowach,uroczystościach - wszędy.<br />
<br />
Wyjeżdżając w świat wielki - podboje wojaże<br />
Wiedzę posiąść ; Inteligencji łyknąć także<br />
Rozmyślał również o tym jak nabrać praktyki<br />
Spotkać różne dziewczyny; Jakie ich nawyki ?<br />
Jakie pieszczoty lubią ,najbardziej smakują ?<br />
Może jakieś nowe ,których w Litwie nie znają.<br />
Nie chciał się wpędzić - W innej miłości utopić<br />
Bo Zosię bardzo kochał! Nie chciał więc nic zrobić<br />
Co mogłoby zniweczyć to co najpiękniejsze<br />
Między nimi się zaczęło  - Niechaj trwa wiecznie.<br />
<br />
A że bywało nieraz cudownie i mile<br />
Starał się zakończyć i przerwać takie chwile<br />
Nie jest to przecież zwykła igraszka - zabawa<br />
Wiedział z podsłuchania ; Dziewczyna to przeżywa<br />
Zrywa się po nocach ; Porywa na swe życie<br />
Trzeba więc rozważnie tworzyć z nią takie bycie.<br />
Czy można zgasić ogień? Wielka tu obawa<br />
Czym młodsza jest więc ona; Niebezpieczna sprawa<br />
Nawet gdy to będzie z winem czy łykiem wódki<br />
Ocknąłwszy się rano już nie odwrócisz skutki<br />
A dziewczyna płacze bo złamane jej serce<br />
Najczęściej gdzieś ucieka,robiąc to w rozterce.<br />
Wielka krzywda się dzieje , wielu o tym nie wie<br />
Myśląc tylko o sobie,o chwili dla siebie.<br />
Nie należy szarżować na uczuć wzniesieniach<br />
Potem się ta kara odciska w pokoleniach.<br />
<br />
Myślał więc o tym często dorastał i mężniał<br />
Władanie szablą ćwiczył i konie ujeżdżał<br />
Wiedział,że wysiłek taki męskość poprawia<br />
A odwrotnie zaś działa z dziewczyną zabawa.<br />
Ponoć nasz król Kazimierz jak imć Długosz mówi<br />
Igry z dziewczynami nade wszystko polubił.<br />
Już we wczesnej młodości gonił za dwórkami<br />
Zabawiał się z księżnymi dniami i nocami.<br />
Potomstwo jego - córy! Tak widocznie Bóg chciał<br />
Może go ukarać? A może taki plan miał.<br />
Żaden wtedy medyk nie wiedział co uczynić<br />
By męskiego potomka doczekać się - spłodzić.<br />
Przedłużyć ród Piastów: Tak przecież należało<br />
Taka więc chyba kara ! To króla spotkało.<br />
Za to zaś w jego głowie wielka myśl powstała<br />
Wręcz architektoniczna - ona zadziałała<br />
Zamki,wzniosłe budowle wszędzie powstawały<br />
Polskie strony,krainy w siłę obrastały.<br />
Dał też wioskom osnowę,nazwę - geometrię<br />
Zawitał więc porządek i niechaj trwa wiecznie.<br />
<br />
Rozważania Tadeusz prowadził w zadumie<br />
Kiedy bywała słota,wieczorem - samotnie.<br />
Korzystać trzeba przecież z praojców zaszłości<br />
Wnioski wyciągać,rozważać takie mądrości<br />
By budować na nich - tworzyć szczęście rodzinne<br />
To w życiu najważniejsze, tylko to nic inne.<br />
Trawiąc,rozważając historii - zaszłości<br />
Które modelowały drogi do miłości<br />
Wspominał Tadeusz Zosię, gdy byli mali<br />
No i wtedy ostatnio gdy się rozstawali<br />
Na bosaka najczęściej po domu latała<br />
Czuła się jakby była wciąż mała i mała.<br />
Jakże byli zmieszani ,lękliwi, nieśmiali<br />
W te ostatnie chwile kiedy się rozstawali<br />
Nie wiedzieli gdzie ręce;Dokąd wzrok skierować?<br />
Czy tylko się uśmiechnąć ? Może pocałować ?<br />
Oczywiście w lico ; Delikatnie - krótko<br />
Co powiedzieć? Obiecać ?; Nie dać ulgi plotkom.<br />
<br />
Dzisiaj wreszcie powraca w te rodzinne strony<br />
Więc nie tylko myślami - spotka się z bliskimi<br />
Bo wraca do Litwy - Na Ojczyzny łono<br />
Jak mąż po rozterce wita się ze swą żoną<br />
Wszak był wierny jej przecież więc tęsknił codziennie<br />
A czas miłość utrwala,trzyma ją niezmiennie.<br />
<br />
Witał się tak po trochę,kogo najpierw spotkał<br />
Na podwórzu,we dworze i tu gdzie się rozstał<br />
Skąd kiedyś to wyjechał cicho i bez dzwonka<br />
Dzisiaj powrót więc radość ! A smutek - rozłąka.<br />
Ale nadal w nie sycie szukał kogoś wzrokiem<br />
Pamiętał gdzie się rozstali - pod stryja okiem<br />
Zostawili pamiątki - własne ich spojrzenia<br />
Które ich umacniały w te chwile zwątpienia.<br />
Na koniec mu pozostał ten jakby " zalążek "<br />
Miał on być uwieńczony na zawsze - przez związek<br />
Zosia wrażliwa czekała na niespodziankę<br />
Z utęsknieniem patrzyła aż naciśnie klamkę<br />
On moment ten dłużył wyraźnie opóźniał<br />
Rozmowy prowadził, chodził - to się rozglądał<br />
Badał sytuację;Może coś się zmieniło ?<br />
Co by wnet jego radość w smutek zamieniło<br />
Nie zwlekając dłużej otworzył drzwi do Zosi<br />
Naraz na ich twarzach szczery uśmiech zagościł<br />
Więc wiadomo już było,że jest tak jak chcieli<br />
I całe ich rodziny - krewni po kądzieli<br />
To że tylko terminy wnet ustalić trzeba<br />
Związek zarejestrować  - taka wola nieba!<br />
Wspólne myśli, dążenia już się zespoliły<br />
Nowa miłość - kochanie wnet dwór wypełniły<br />
Oni patrzyli na siebie uważnie -  bacznie<br />
Jakby chcieli zapytać : Kiedyż to  się zacznie ?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[z podziękowaniem dla XIX wieku<br />
<br />
<br />
<br />
                 ;  Tadeusz  - &gt; ** ...*<br />
<br />
 - Szybko więc się odwrócił,by zakończyć scenę<br />
Jak twórca w roztargnieniu zgubił,urwał wenę<br />
Przecież jak każdy w świecie pożegnań nie lubił<br />
A jeszcze ze Zosią,więc zmieszał się - pogubił<br />
Wsiadł zatem szybko do powozu,by odjechać<br />
Jakby ktoś go gonił;przed kimś miał uciekać ?<br />
Nie łatwe są takie rozstania ów rozłąki<br />
Zwłaszcza w tak młodym wieku,widząc pola,łąki<br />
Ciężarem owoców gięte do samej ziemi<br />
Konary drzew domowych zdrowie rodzącymi.<br />
W nowym świecie mu przyjdzie znaleźć się - odszukać<br />
Dalszą nić losu ciągnąć;Czy może coś utkać ?<br />
<br />
Zosia jeszcze przez chwilę nieruchomo stała<br />
Jakby chciała coś więcej i dalej czekała -<br />
Potem już wieczorami długo rozmyślała<br />
Chociaż wiele już czuła,zbyt mało wiedziała<br />
O sprawach z którymi wnet przyjdzie jej się zmierzyć<br />
Bo to już się zaczęło,co w życiu ma przeżyć<br />
Czego będzie tak ponoć ciągle brakowało<br />
I jakże już do końca oj mało,wciąż mało.<br />
A później głos wołania do zmysłu pamięci<br />
Aż krągła łezka się zrodzi - w oku zakręci<br />
Nostalgia i smutek ; Już tak to jest - zagości <br />
Bo takie są oblicza największych miłości.<br />
<br />
Tadeusz choć wciąż jeszcze wieku był młodego<br />
Pragnął poznać tajniki życia codziennego<br />
Przysłuchiwał się na różne tematy mowom<br />
Nie odpuścił już nawet gestom,żadnym słowom<br />
Polubił się wsłuchiwać w rozmowy starszyzny<br />
Nie zawsze dotyczyły wojen,ran - skąd blizny ?<br />
Zwłaszcza kiedy ostało samo męskie grono<br />
Na stole królowało wino - Tylko ono!<br />
To o polowaniach ;Co ich kiedyś spotkało<br />
Co się przydarzyło ; Jak mało brakowało ...<br />
Ciekawili rozkosznie swe opowiadania<br />
Przygody,przypadki to z naturą wzmagania<br />
Chociaż niektóre wątki wręcz bajecznie brzmiały<br />
Tadeusza w ciekawość ciągle nastrajały.<br />
Przytaczano różne miejsca: To Lipsk,to Jena<br />
Ciągle ich roznosiła do wojaczki wena.<br />
Takich hasłem dyskusję często zakończyli :<br />
"Do wolnej Ojczyzny wrócić " - Głośno krzyknęli !<br />
<br />
Tadeusz najbardziej wtedy ucho nadstawiał<br />
Gdy wdano się w dyskusję o kobiecych sprawach<br />
Niewieście tematy; W żartach się zaczynało<br />
Każdy opowiadał ; Chwalił się jak to było<br />
Suto przystrajali,tworzyli,upiększali<br />
A potem wszyscy chórem śmiali się i śmiali.<br />
Ot ów sam Hrabia o nich rozległą miał wiedzę<br />
Z praktyki ją posiadał;Nie chybił więc twierdzę<br />
Bez przekonywania wszyscy jemu wierzyli<br />
Wciąż przytakiwali,a nawet zazdrościli<br />
Wygłaszał także nauki  - Te pospolite<br />
Poparte doświadczeniem - dowody niezbite.<br />
Więc wszyscy go uważnie i skrzętnie słuchali<br />
Nawet nieraz chwilami usta otwierali<br />
Kiedy wnikał głęboko w kobiece psychiki<br />
Ich próżność i niestałość,nęcenia,flirciki.<br />
<br />
Najbardziej Tadeusza to zaciekawiało<br />
Co o samym kochaniu słyszeć dane było<br />
Jak kobiecie dać szczęście , na które tak czeka ?<br />
Co,jak i kiedy zrobić ; Temat to wręcz rzeka.<br />
Trzeba poznać jej wnętrze,zapędy - Co lubi ?<br />
Jak się zachowuje , gdy zapomni lub zgubi ?<br />
Rzecz bardzo istotną,godną zauważenia<br />
Jakże nastrój jej zmieni,który tak się zmienia<br />
Co ją uraduje ? Rozstroi czy zasmuci ?<br />
Przyjmie przeprosiny ? Może wręcz się odwróci ?<br />
Że kobieta : Tak ! Ciągle zagadką zostaje<br />
Choćbyś lata z nią przeżył to ci się wydaje<br />
Żeś ją rozpoznał,pojął ;do końca zrozumiał<br />
Gdy nagle zaskoczony ,przeraził się ; Zdumiał !<br />
Jej ulegając nie zajdziesz daleko bracie!<br />
Ona to w poddaństwie mężczyźnie ; Pamiętacie!<br />
W biblijnych już księgach dawno jest zapisane<br />
Tudzież jej się należy wielkie miłowanie !<br />
Przecież tak się utarło na tym naszym świecie<br />
To mężczyzna dać szczęście,musi dać kobiecie.<br />
A na koniec z uśmiechem tak to konkludował<br />
Każdy tego po prostu powinien spróbować !<br />
Obcowanie z kobietą to nie wybryk ; Zdrowie !<br />
Każdy lekarz,medyk odpowiednio to powie<br />
Tylko trzeba z umiarem,na koniec dodawał<br />
Nigdy ponad siły żebyś w niemoc nie popadł.<br />
<br />
Hrabia w seks-erosile był niepokonany<br />
Wiedziały o tym panny,dziewczyny i damy<br />
Potrafił rozgrzać dziewczę gestykulacjami<br />
To co przecież zazwyczaj robi się palcami<br />
Które falą dreszczy dziewczęcych ciał - migdały<br />
Naraz jedwabiu gładkość, w gęsioskór zmieniały<br />
W jednej chwili,gdy tylko ręką obejmował<br />
Kobiety się czuły jakby eros panował<br />
Rasputin ! Tak wołały niektóre z wrażenia<br />
Tą przypadłość już dzierżył tak od urodzenia.<br />
<br />
Telimena niechcący też podsłuchiwała<br />
A nieraz cóż przypadkiem też się wygadała<br />
O swoim ów kochaniu ,przeżyciach ; no wiecie<br />
Kiedy to przebywała daleko - we świecie<br />
Tadeusza zechciała wciągnąć w te praktyki<br />
Lecz jej się nie udało zwabić go w swe wnyki<br />
Zauważywszy z jakim robi to zamiarem<br />
Zdążył się wycofać bo nie był ot hultajem<br />
Gdyż wówczas już wtedy myślami był przy Zosi<br />
Że kiedyś ją o rękę,tylko ją poprosi<br />
I stanie się wtedy tak już od owej chwili<br />
To jego żona ! To mąż  - tak będą mówili !<br />
A że był zali rodu bądź co bądź zacnego<br />
I od dziecka uchodził za zbyt przebiegłego<br />
Więc każdy swój krok starał się rozważnie czynić<br />
Honor jakby zachować ; Uciechom dogodzić<br />
Ale nie można soli z miodem przysposobić<br />
Więc rozumiał,że spraw tych nie da się pogodzić.<br />
<br />
Widząc,że już Tadeusz w dorosłość przechodzi<br />
Stryj mu ze wskazówkami na drogę wychodzi<br />
To jemu w poradach ojca zastąpić przyszło<br />
Więc starał się najlepiej ,by w praktyce wyszło<br />
Niby trochę przypadkiem; nie można otwarcie<br />
Rozwijał tematy spokojnie - Nie uparcie !<br />
By nie czuł zgorszenia i źle nie zrozumiał<br />
I we właściwym czasie te rzeczy już umiał<br />
Wiedział,aby uzyskać pewną doskonałość<br />
Musi nastąpić moment; Trzeba iść na całość!<br />
Jak skrzypek wpierw etiudę rozczyta ; Awista !<br />
Potem smyczkiem ruszy i przyjemność czysta<br />
Pozycjuje wciąż palce ; Wzbijają się tony<br />
W wielkiej orkiestrze zmysłów ; Utwór wyzwolony.<br />
<br />
Tadeusz skrupulatnie brał te wszystkie sprawy<br />
Jedne już wprost do serca,zaś drugie do głowy.<br />
Takie stoją przed tobą zadania - wyzwania<br />
Więc ciągle się wsłuchiwał w te stryja gadania<br />
By nic z nich nie uronić - Połknąć i przetrawić<br />
A Bóg niechaj na końcu to pobłogosławi<br />
U dorosłych mieści się najwyższa nauka<br />
Najwięcej przeżyli - Mądrością palec puka.<br />
Wszakże więc do tej roli wciąż się przysposabiał<br />
Jak żołnierz swoją szablę ostrzył to poprawiał<br />
Kiedyż do pojedynku stanąć mu przystało<br />
Honor ocalić - godność i okryć się chwałą.<br />
Albo muzyk,który instrument przed występem<br />
Stroi go i sposobi by zaskoczyć dźwiękiem<br />
Słuchających,którzy w uroku - poruszeniu<br />
Nadstawiają swe uszy by oddać się brzmieniom.<br />
<br />
Chociaż Tadeusz hardy,szarmanckiej natury<br />
Stawał się też łagodny,wrażliwy i czuły.<br />
Rozpiętością zachowań lubił zaskakiwać<br />
Nagle głośno krzyczał; Zaś potem zaczął śpiewać.<br />
To patriotyczne pieśni ,by temat wykończyć<br />
Historyczne chwile podkreślić - Czy połączyć ?<br />
Bo duch patriotyzmu w rodzie ich królował<br />
Nieraz " Bogurodzicę " zaczął - Intonował !<br />
Przymrużywszy więc oczy tokował,jodlował<br />
Jakby dźwięków barwami obrazy malował.<br />
Od słów pieśni narodowych w głosie topionych<br />
Do światła z wielkich uchwał zgodą uwieńczonych.<br />
To basem zaczynał ,to znów w tenor wchodził<br />
Melodyje wojskowe podniośle wywodził.<br />
Rozkładał przy tym ręce,to wstawał,to siadał<br />
Niczym aktor w teatrze wszystkich tym zabawiał.<br />
A że skalę głosu miał rozległą - uległą<br />
Tło obrad pejzaży sycił przez siłę wylewną.<br />
Jakby muzom dziękował,pieścił je i całował<br />
I jeszcze więcej tchnienia od nich wyczarował.<br />
To marszowe tempo spowalniał - modulował<br />
Dur z molem wymieszał ,jakby już nie panował<br />
Nad zmianami nastroju w wielkiej namiętności<br />
Która zawsze się rodzi przy wielkiej miłości.<br />
Dawał musztrę swym strunom - narządom głosowym<br />
Jak car swym żołnierzom przed Pałacem Zimowym<br />
Akapella wciąż przecież,któż by mu dorównał<br />
Może tylko ktoś cicho próbował,wtórował.<br />
Wszak podobało się to niewieściej naturze<br />
Nie tylko tym młodym,też w hierarchii na górze<br />
Wszyscy doceniali towarzyskie zapędy<br />
W codziennych rozmowach,uroczystościach - wszędy.<br />
<br />
Wyjeżdżając w świat wielki - podboje wojaże<br />
Wiedzę posiąść ; Inteligencji łyknąć także<br />
Rozmyślał również o tym jak nabrać praktyki<br />
Spotkać różne dziewczyny; Jakie ich nawyki ?<br />
Jakie pieszczoty lubią ,najbardziej smakują ?<br />
Może jakieś nowe ,których w Litwie nie znają.<br />
Nie chciał się wpędzić - W innej miłości utopić<br />
Bo Zosię bardzo kochał! Nie chciał więc nic zrobić<br />
Co mogłoby zniweczyć to co najpiękniejsze<br />
Między nimi się zaczęło  - Niechaj trwa wiecznie.<br />
<br />
A że bywało nieraz cudownie i mile<br />
Starał się zakończyć i przerwać takie chwile<br />
Nie jest to przecież zwykła igraszka - zabawa<br />
Wiedział z podsłuchania ; Dziewczyna to przeżywa<br />
Zrywa się po nocach ; Porywa na swe życie<br />
Trzeba więc rozważnie tworzyć z nią takie bycie.<br />
Czy można zgasić ogień? Wielka tu obawa<br />
Czym młodsza jest więc ona; Niebezpieczna sprawa<br />
Nawet gdy to będzie z winem czy łykiem wódki<br />
Ocknąłwszy się rano już nie odwrócisz skutki<br />
A dziewczyna płacze bo złamane jej serce<br />
Najczęściej gdzieś ucieka,robiąc to w rozterce.<br />
Wielka krzywda się dzieje , wielu o tym nie wie<br />
Myśląc tylko o sobie,o chwili dla siebie.<br />
Nie należy szarżować na uczuć wzniesieniach<br />
Potem się ta kara odciska w pokoleniach.<br />
<br />
Myślał więc o tym często dorastał i mężniał<br />
Władanie szablą ćwiczył i konie ujeżdżał<br />
Wiedział,że wysiłek taki męskość poprawia<br />
A odwrotnie zaś działa z dziewczyną zabawa.<br />
Ponoć nasz król Kazimierz jak imć Długosz mówi<br />
Igry z dziewczynami nade wszystko polubił.<br />
Już we wczesnej młodości gonił za dwórkami<br />
Zabawiał się z księżnymi dniami i nocami.<br />
Potomstwo jego - córy! Tak widocznie Bóg chciał<br />
Może go ukarać? A może taki plan miał.<br />
Żaden wtedy medyk nie wiedział co uczynić<br />
By męskiego potomka doczekać się - spłodzić.<br />
Przedłużyć ród Piastów: Tak przecież należało<br />
Taka więc chyba kara ! To króla spotkało.<br />
Za to zaś w jego głowie wielka myśl powstała<br />
Wręcz architektoniczna - ona zadziałała<br />
Zamki,wzniosłe budowle wszędzie powstawały<br />
Polskie strony,krainy w siłę obrastały.<br />
Dał też wioskom osnowę,nazwę - geometrię<br />
Zawitał więc porządek i niechaj trwa wiecznie.<br />
<br />
Rozważania Tadeusz prowadził w zadumie<br />
Kiedy bywała słota,wieczorem - samotnie.<br />
Korzystać trzeba przecież z praojców zaszłości<br />
Wnioski wyciągać,rozważać takie mądrości<br />
By budować na nich - tworzyć szczęście rodzinne<br />
To w życiu najważniejsze, tylko to nic inne.<br />
Trawiąc,rozważając historii - zaszłości<br />
Które modelowały drogi do miłości<br />
Wspominał Tadeusz Zosię, gdy byli mali<br />
No i wtedy ostatnio gdy się rozstawali<br />
Na bosaka najczęściej po domu latała<br />
Czuła się jakby była wciąż mała i mała.<br />
Jakże byli zmieszani ,lękliwi, nieśmiali<br />
W te ostatnie chwile kiedy się rozstawali<br />
Nie wiedzieli gdzie ręce;Dokąd wzrok skierować?<br />
Czy tylko się uśmiechnąć ? Może pocałować ?<br />
Oczywiście w lico ; Delikatnie - krótko<br />
Co powiedzieć? Obiecać ?; Nie dać ulgi plotkom.<br />
<br />
Dzisiaj wreszcie powraca w te rodzinne strony<br />
Więc nie tylko myślami - spotka się z bliskimi<br />
Bo wraca do Litwy - Na Ojczyzny łono<br />
Jak mąż po rozterce wita się ze swą żoną<br />
Wszak był wierny jej przecież więc tęsknił codziennie<br />
A czas miłość utrwala,trzyma ją niezmiennie.<br />
<br />
Witał się tak po trochę,kogo najpierw spotkał<br />
Na podwórzu,we dworze i tu gdzie się rozstał<br />
Skąd kiedyś to wyjechał cicho i bez dzwonka<br />
Dzisiaj powrót więc radość ! A smutek - rozłąka.<br />
Ale nadal w nie sycie szukał kogoś wzrokiem<br />
Pamiętał gdzie się rozstali - pod stryja okiem<br />
Zostawili pamiątki - własne ich spojrzenia<br />
Które ich umacniały w te chwile zwątpienia.<br />
Na koniec mu pozostał ten jakby " zalążek "<br />
Miał on być uwieńczony na zawsze - przez związek<br />
Zosia wrażliwa czekała na niespodziankę<br />
Z utęsknieniem patrzyła aż naciśnie klamkę<br />
On moment ten dłużył wyraźnie opóźniał<br />
Rozmowy prowadził, chodził - to się rozglądał<br />
Badał sytuację;Może coś się zmieniło ?<br />
Co by wnet jego radość w smutek zamieniło<br />
Nie zwlekając dłużej otworzył drzwi do Zosi<br />
Naraz na ich twarzach szczery uśmiech zagościł<br />
Więc wiadomo już było,że jest tak jak chcieli<br />
I całe ich rodziny - krewni po kądzieli<br />
To że tylko terminy wnet ustalić trzeba<br />
Związek zarejestrować  - taka wola nieba!<br />
Wspólne myśli, dążenia już się zespoliły<br />
Nowa miłość - kochanie wnet dwór wypełniły<br />
Oni patrzyli na siebie uważnie -  bacznie<br />
Jakby chcieli zapytać : Kiedyż to  się zacznie ?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[" Motylki "]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7122.html</link>
			<pubDate>Sun, 07 Jul 2019 10:02:52 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-7122.html</guid>
			<description><![CDATA[Już  nie  Ty !<br />
<br />
<br />
Morza  szum<br />
To  twój  biust<br />
Czyje  ręce ?<br />
Czyich  ust ?<br />
Dzisiaj  pragnę .<br />
<br />
Mewy  głos<br />
Oczu  błysk<br />
Nasze  serca !<br />
Twoje  ciało<br />
A więc  -  Ty !<br />
<br />
W piasku  ślad<br />
Wysyp  ciał<br />
Nowy  dzień<br />
Słońca  żar<br />
Gdzieś  tam  my !<br />
<br />
Złota  plaża<br />
Piękno  ud<br />
Czyje  włosy ?<br />
Istny  cud !<br />
To  nie  -  Ty !]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Już  nie  Ty !<br />
<br />
<br />
Morza  szum<br />
To  twój  biust<br />
Czyje  ręce ?<br />
Czyich  ust ?<br />
Dzisiaj  pragnę .<br />
<br />
Mewy  głos<br />
Oczu  błysk<br />
Nasze  serca !<br />
Twoje  ciało<br />
A więc  -  Ty !<br />
<br />
W piasku  ślad<br />
Wysyp  ciał<br />
Nowy  dzień<br />
Słońca  żar<br />
Gdzieś  tam  my !<br />
<br />
Złota  plaża<br />
Piękno  ud<br />
Czyje  włosy ?<br />
Istny  cud !<br />
To  nie  -  Ty !]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Do  ula ...  bracia !]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6954.html</link>
			<pubDate>Sun, 24 Jun 2018 08:49:45 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6954.html</guid>
			<description><![CDATA[Do  uli  bracia !<br />
<br />
 Zapachniało lipą po wiosennych postach<br />
 Noc kupały płonie ogniem,żarem tańca.<br />
 Niosą się nam pieśni w sobótkowych wieńcach<br />
 Miody się rozlały po dziewczęcych mostach.<br />
 Gdzie nawet  Adama wzrok nigdy nie sięgał.<br />
 Rej tylko coś niecoś kiedyś o tym gęgał.<br />
 Chcą powrócić do nas najprościej przez usta<br />
 I choć obie strony dają wyraz woli<br />
 Już nie ukrywając sił tego rodzaju<br />
 Jednakże dobór ich nie jest tak dowolny<br />
 I to nas od dawna ciągle jakoś " boli. "[/size]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Do  uli  bracia !<br />
<br />
 Zapachniało lipą po wiosennych postach<br />
 Noc kupały płonie ogniem,żarem tańca.<br />
 Niosą się nam pieśni w sobótkowych wieńcach<br />
 Miody się rozlały po dziewczęcych mostach.<br />
 Gdzie nawet  Adama wzrok nigdy nie sięgał.<br />
 Rej tylko coś niecoś kiedyś o tym gęgał.<br />
 Chcą powrócić do nas najprościej przez usta<br />
 I choć obie strony dają wyraz woli<br />
 Już nie ukrywając sił tego rodzaju<br />
 Jednakże dobór ich nie jest tak dowolny<br />
 I to nas od dawna ciągle jakoś " boli. "[/size]]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[- zakręcona...]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6767.html</link>
			<pubDate>Mon, 16 Oct 2017 08:39:16 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6767.html</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;">
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/oO0UuZvKeos" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
*<br />
Panienka "X" lubiła podróże<br />
do góry i w dół. Po rurze.<br />
Stąd miała miedź,<br />
lecz chciała chcieć<br />
mieć powodzenie. Duże.</div>
.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;">
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/oO0UuZvKeos" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
*<br />
Panienka "X" lubiła podróże<br />
do góry i w dół. Po rurze.<br />
Stąd miała miedź,<br />
lecz chciała chcieć<br />
mieć powodzenie. Duże.</div>
.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[bezradność]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6611.html</link>
			<pubDate>Wed, 13 Sep 2017 15:22:25 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6611.html</guid>
			<description><![CDATA[bezradny jestem, gdy Ciebie nie ma,<br />
nie słysze Cię, nie czuję,<br />
tesknie za Tobą , brakuje mi Ciebie,<br />
Twoich ust , Twego ciepła<br />
 <br />
bezradny jestem, gdy jesteś obok,<br />
choć widzę Cię ,  nie czuję<br />
nie słyszę myśli Twych i nie rozumiem<br />
Twoich słów,  Twego serca<br />
 <br />
nie odmawiaj mi siebie,<br />
swoich myśli, swoich pragnień<br />
nie odmawiaj mi serca,<br />
swoich ust, swego ciała<br />
 <br />
nie odmawiaj mi czasu<br />
bycia z Tobą i dla Ciebie,<br />
nie odmawiaj mi miejsca<br />
w Twoim sercu, w Twojej duszy,<br />
 <br />
kocham Cię i kochac nie przestanę<br />
oczu twych, serca Twego<br />
na zawsze, na wieki, amen<br />
 <br />
pragnę Cię i w pragnieniu nie ustanę,<br />
by przytulić Cię , zrozumieć Cię,<br />
na zawsze, na wieki, amen]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[bezradny jestem, gdy Ciebie nie ma,<br />
nie słysze Cię, nie czuję,<br />
tesknie za Tobą , brakuje mi Ciebie,<br />
Twoich ust , Twego ciepła<br />
 <br />
bezradny jestem, gdy jesteś obok,<br />
choć widzę Cię ,  nie czuję<br />
nie słyszę myśli Twych i nie rozumiem<br />
Twoich słów,  Twego serca<br />
 <br />
nie odmawiaj mi siebie,<br />
swoich myśli, swoich pragnień<br />
nie odmawiaj mi serca,<br />
swoich ust, swego ciała<br />
 <br />
nie odmawiaj mi czasu<br />
bycia z Tobą i dla Ciebie,<br />
nie odmawiaj mi miejsca<br />
w Twoim sercu, w Twojej duszy,<br />
 <br />
kocham Cię i kochac nie przestanę<br />
oczu twych, serca Twego<br />
na zawsze, na wieki, amen<br />
 <br />
pragnę Cię i w pragnieniu nie ustanę,<br />
by przytulić Cię , zrozumieć Cię,<br />
na zawsze, na wieki, amen]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Zosia przed lustrem]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6521.html</link>
			<pubDate>Sat, 19 Aug 2017 20:36:23 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6521.html</guid>
			<description><![CDATA[Z krainy erotyzmu    [  z   ...  nastej księgi  P T  ]<br />
<br />
<br />
                             Zosia przed lustrem<br />
<br />
Wykluwszy się z pościeli jak zwykle bywało<br />
Zosia nagle zadrżała coś ją rozpierało<br />
Dreszcz po jej ciele przeszedł,którego nie znała<br />
Zrzuciła więc ze siebie to co na noc miała<br />
Zbliżyła się do lustra i wręcz oniemiała.<br />
Zobaczyła kobiece swoje młode ciało<br />
Wręcz nowe wypełnione tak nagle się stało<br />
Jakby coś mówiło ? Już przepowiadało ?<br />
<br />
Zaczęła oglądać wdzięki rozłożyste<br />
To z przodu to znów z boku przyglądać się sobie<br />
Ręce podnosić w górę raz jedną raz obie <br />
Na palcach się wspięła i ręce rozłożyła<br />
Jak ptak kiedy do lotu odrywa się z ziemi<br />
sprężystą falą skrzydeł odrzuca powietrze<br />
Tak dziś ona mocą sił budzonej radości<br />
Wznosi swoje ciało na skrzydłach młodości.<br />
<br />
Rozpoczyna wędrówkę ręką po swym ciele<br />
Tu wypukłość tam wklęsłość krzywizny ukośne<br />
Wrażliwe na dotyk nie tylko we wiośnie.<br />
Wędruje po tych miejscach wolno i ciekawie<br />
Poczuła jakby podmuch wiatru po wiosennej trawie<br />
Przeleciał po jej ciele pogłaskał, popieścił <br />
Nowy już rozdział w życiu oznajmił,obwieścił.<br />
Albo po podniebieniu kęs słodkością  musnął<br />
By rozpuszczony śliną dalej powędrował<br />
I wyzwolonym smakiem wnętrze rozkoszował.<br />
<br />
Dotyka więc rękami swoje jędrne ciało<br />
Tu nabrało pełności tam wyokrąglało<br />
Zapatrzona na drób swój,a nie własne wdzięki<br />
Nie wiedziała że już pora wymieniać sukienki.<br />
<br />
Potem jakby przez chwilę się uspokoiła<br />
Wstrzymała oddech w piersiach myśli dogoniła<br />
Wnet już ręce objęły widoczne wzniesienia<br />
Podstawami złączone wzniosłe symetryczne<br />
Podkręcone do góry nabrzmiałe - prześliczne.<br />
Jak dwa dzwony bliźniacze dzwoniące na chwałę<br />
Pąkiem zakończone - przepiękne, doskonałe<br />
Które jakby ciągnęły w górę prężne one<br />
Oplecione czułością jakby pajęczyną<br />
Co dla oczu spojrzenia magnesem je czynią.<br />
Gładziła je leciutko podnosząc do góry<br />
Niby wagę brała miarę rozpiętości<br />
Co bywa często dumą lub źródłem zazdrości.<br />
Jedna ręka powoli w dół się osunęła<br />
Po gładziutkiej płaskości jak po politurze<br />
By za chwilę powrócić spokojnie ku górze.<br />
Potem już bardziej śmiało do dołu samego <br />
Natrafiła na wzgórek i na ostrość jego.<br />
Gładziła ręka czule rzęsistą oazę<br />
By delektować się w pełni widocznym obrazem<br />
Cofnęła się do tyłu by w okazałości<br />
Zobaczyć źródło życia, zdrady czy miłości ?<br />
<br />
Niby czerwcowy rój pszczół matką prowadzony<br />
Zawisł na płodnej dolnej gałęzi jabłoni<br />
Gdzie oplatając się w swym drobnym ruchu runem<br />
Być już nowej rodziny zawiązką,zwiastunem.<br />
Tam gdzie rozłożyste uda łączą się do woli<br />
By spełniać swoją misję, być wiernym swej roli.<br />
A z większej dali niby kępka suchej trawy<br />
Co na ów krecim kopcu jesienią ostała<br />
I przy marcowym słońcu pierwsza wyjrzeć chciała<br />
Spod śniegowej poduchy co wokół zalega<br />
Być widoczna gdy wiosnę oznajmiać potrzeba.<br />
<br />
Zosia oddech wstrzymała i ślinę przełknęła<br />
bo do ust jej tak więcej naraz przypłynęło<br />
Gęsia skórka na ciele na udach wyrosła<br />
Lewa noga jak prawa w swoją stronę poszła<br />
Wnet całą już brzoskwinkę pod ręką poczuła<br />
Która tak zróżowiała jakże się zmieniła<br />
Do niej strumienie uczuć zewsząd wartko płyną<br />
Jakby wzburzone wody górskiego potoku<br />
Podczas wielkiej burzy ulewy natłoku.<br />
Albo taktowne dźwięki niesione do ucha<br />
Które to ułożone w stroju tchnienia ducha<br />
Twórca umieścił sprytnie w dziele - partyturze<br />
I nasycił barwą,mocą rozmnożoną w chórze.<br />
<br />
Pod paluszkiem poczuła perłę wyzwolenia<br />
Przygląda się onej i oczom nie chce wierzyć<br />
Że coś tak niewielkiego może się rozszerzyć.<br />
Tak szybko swoją główkę zdziwiona podniosła<br />
I to owe zdziwienie na Zosię przeniosła<br />
Wytrzeszczając swe oczy jednak uważała<br />
I napotkany opór naderwać nie chciała<br />
Choć błogą radość wyzwala,podnietę i dreszcze<br />
Ze chciałoby się wołać - Jeszcze ! Dalej jeszcze!<br />
Ciekawość i przyjemność tak Zosię roznosi<br />
Iż ów cichym wzdychaniem o coś więcej prosi.<br />
Wtedy to nagle o tym sobie przypomniała<br />
Że jej raz Telimena  coś kiedyś gadała<br />
Iż dziewczynkom nie wolno dużych kroków stawiać<br />
Bo mogłyby niechcący zamienić je w szpagat<br />
A taka pozycja cóż o skutkach powiadać <br />
Mogłaby ich niewinność pod wątpliwość poddać.<br />
Zobaczyła już rosę nie tylko na czole<br />
Poznała drogi rozkoszy - miłości - jej wolę.<br />
Radość zadowolenie tak ją ogarnęło<br />
Że nie wiedziała co począć ze sobą z udami<br />
Zaczęła więc wywijać rękami nogami<br />
Jak Telimena kiedy skrycie oblazło ją mrowie<br />
Zapomniała o świecie wręcz straciła głowę<br />
To rzucać się zaczęła i łukiem wyginać<br />
O mało nie krzyknęła - pośladki wypinać.<br />
Wówczas nagle upadła na oba kolana<br />
I swe ręce oparła o deski podłogi<br />
By dalej się upajać tym uczuciem błogim.<br />
Odwróciła swą głowę już zniecierpliwiona<br />
By zobaczyć nareszcie resztę swego łona<br />
I półkule w symetrii w linii kręgosłupa<br />
na które już od wieków wszyscy mówią d ...a<br />
I złącze co cieśniny ze sobą zespala<br />
Jakże różne krainy choć tak bliskie wiąże<br />
A gdy po nim paluszek powędruje czule<br />
zaraz po całym ciele ciarki wręcz wyzwala<br />
i napięcie wewnętrzne usilnie buduje.<br />
 <br />
Wtem głos poranny ją doleciał gdzieś zza ściany<br />
Na śniadanie Zosieńko! Prosi o to Pani !<br />
Szybciutko więc na nogi Zosia się zerwała<br />
i na wdechu odpowiedź swej cioci wysłała<br />
Zaraz będę kochana ! Tylko się ubiorę!<br />
Jeszcze szybciej w sukienkę poranną wskoczyła<br />
Jak bowiem należało już przy stole była<br />
Lecz jedzenie jakoś jej nie smakowało<br />
Coś tam pogmerała jakby nie tego chciała<br />
i podziękowawszy za posiłek tak zdrowy<br />
powróciła jak zawsze do swojej alkowy.<br />
<br />
Stanąwszy przy oknie wzrok swój w ogród wtopiła<br />
pełen kolorów,kwiecia wszelkiej obfitości<br />
zbierała teraz myśli z wrażeń wyzwolone<br />
unosząc się w świat pragnień dziewczęcej młodości.[/size]<br />
<br />
kwiecień  987<br />
<br />
Ps. To tylko eksperyment , w ramach relaksu<br />
      próbowałem trochę sobie po " Mickiewiczować "]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Z krainy erotyzmu    [  z   ...  nastej księgi  P T  ]<br />
<br />
<br />
                             Zosia przed lustrem<br />
<br />
Wykluwszy się z pościeli jak zwykle bywało<br />
Zosia nagle zadrżała coś ją rozpierało<br />
Dreszcz po jej ciele przeszedł,którego nie znała<br />
Zrzuciła więc ze siebie to co na noc miała<br />
Zbliżyła się do lustra i wręcz oniemiała.<br />
Zobaczyła kobiece swoje młode ciało<br />
Wręcz nowe wypełnione tak nagle się stało<br />
Jakby coś mówiło ? Już przepowiadało ?<br />
<br />
Zaczęła oglądać wdzięki rozłożyste<br />
To z przodu to znów z boku przyglądać się sobie<br />
Ręce podnosić w górę raz jedną raz obie <br />
Na palcach się wspięła i ręce rozłożyła<br />
Jak ptak kiedy do lotu odrywa się z ziemi<br />
sprężystą falą skrzydeł odrzuca powietrze<br />
Tak dziś ona mocą sił budzonej radości<br />
Wznosi swoje ciało na skrzydłach młodości.<br />
<br />
Rozpoczyna wędrówkę ręką po swym ciele<br />
Tu wypukłość tam wklęsłość krzywizny ukośne<br />
Wrażliwe na dotyk nie tylko we wiośnie.<br />
Wędruje po tych miejscach wolno i ciekawie<br />
Poczuła jakby podmuch wiatru po wiosennej trawie<br />
Przeleciał po jej ciele pogłaskał, popieścił <br />
Nowy już rozdział w życiu oznajmił,obwieścił.<br />
Albo po podniebieniu kęs słodkością  musnął<br />
By rozpuszczony śliną dalej powędrował<br />
I wyzwolonym smakiem wnętrze rozkoszował.<br />
<br />
Dotyka więc rękami swoje jędrne ciało<br />
Tu nabrało pełności tam wyokrąglało<br />
Zapatrzona na drób swój,a nie własne wdzięki<br />
Nie wiedziała że już pora wymieniać sukienki.<br />
<br />
Potem jakby przez chwilę się uspokoiła<br />
Wstrzymała oddech w piersiach myśli dogoniła<br />
Wnet już ręce objęły widoczne wzniesienia<br />
Podstawami złączone wzniosłe symetryczne<br />
Podkręcone do góry nabrzmiałe - prześliczne.<br />
Jak dwa dzwony bliźniacze dzwoniące na chwałę<br />
Pąkiem zakończone - przepiękne, doskonałe<br />
Które jakby ciągnęły w górę prężne one<br />
Oplecione czułością jakby pajęczyną<br />
Co dla oczu spojrzenia magnesem je czynią.<br />
Gładziła je leciutko podnosząc do góry<br />
Niby wagę brała miarę rozpiętości<br />
Co bywa często dumą lub źródłem zazdrości.<br />
Jedna ręka powoli w dół się osunęła<br />
Po gładziutkiej płaskości jak po politurze<br />
By za chwilę powrócić spokojnie ku górze.<br />
Potem już bardziej śmiało do dołu samego <br />
Natrafiła na wzgórek i na ostrość jego.<br />
Gładziła ręka czule rzęsistą oazę<br />
By delektować się w pełni widocznym obrazem<br />
Cofnęła się do tyłu by w okazałości<br />
Zobaczyć źródło życia, zdrady czy miłości ?<br />
<br />
Niby czerwcowy rój pszczół matką prowadzony<br />
Zawisł na płodnej dolnej gałęzi jabłoni<br />
Gdzie oplatając się w swym drobnym ruchu runem<br />
Być już nowej rodziny zawiązką,zwiastunem.<br />
Tam gdzie rozłożyste uda łączą się do woli<br />
By spełniać swoją misję, być wiernym swej roli.<br />
A z większej dali niby kępka suchej trawy<br />
Co na ów krecim kopcu jesienią ostała<br />
I przy marcowym słońcu pierwsza wyjrzeć chciała<br />
Spod śniegowej poduchy co wokół zalega<br />
Być widoczna gdy wiosnę oznajmiać potrzeba.<br />
<br />
Zosia oddech wstrzymała i ślinę przełknęła<br />
bo do ust jej tak więcej naraz przypłynęło<br />
Gęsia skórka na ciele na udach wyrosła<br />
Lewa noga jak prawa w swoją stronę poszła<br />
Wnet całą już brzoskwinkę pod ręką poczuła<br />
Która tak zróżowiała jakże się zmieniła<br />
Do niej strumienie uczuć zewsząd wartko płyną<br />
Jakby wzburzone wody górskiego potoku<br />
Podczas wielkiej burzy ulewy natłoku.<br />
Albo taktowne dźwięki niesione do ucha<br />
Które to ułożone w stroju tchnienia ducha<br />
Twórca umieścił sprytnie w dziele - partyturze<br />
I nasycił barwą,mocą rozmnożoną w chórze.<br />
<br />
Pod paluszkiem poczuła perłę wyzwolenia<br />
Przygląda się onej i oczom nie chce wierzyć<br />
Że coś tak niewielkiego może się rozszerzyć.<br />
Tak szybko swoją główkę zdziwiona podniosła<br />
I to owe zdziwienie na Zosię przeniosła<br />
Wytrzeszczając swe oczy jednak uważała<br />
I napotkany opór naderwać nie chciała<br />
Choć błogą radość wyzwala,podnietę i dreszcze<br />
Ze chciałoby się wołać - Jeszcze ! Dalej jeszcze!<br />
Ciekawość i przyjemność tak Zosię roznosi<br />
Iż ów cichym wzdychaniem o coś więcej prosi.<br />
Wtedy to nagle o tym sobie przypomniała<br />
Że jej raz Telimena  coś kiedyś gadała<br />
Iż dziewczynkom nie wolno dużych kroków stawiać<br />
Bo mogłyby niechcący zamienić je w szpagat<br />
A taka pozycja cóż o skutkach powiadać <br />
Mogłaby ich niewinność pod wątpliwość poddać.<br />
Zobaczyła już rosę nie tylko na czole<br />
Poznała drogi rozkoszy - miłości - jej wolę.<br />
Radość zadowolenie tak ją ogarnęło<br />
Że nie wiedziała co począć ze sobą z udami<br />
Zaczęła więc wywijać rękami nogami<br />
Jak Telimena kiedy skrycie oblazło ją mrowie<br />
Zapomniała o świecie wręcz straciła głowę<br />
To rzucać się zaczęła i łukiem wyginać<br />
O mało nie krzyknęła - pośladki wypinać.<br />
Wówczas nagle upadła na oba kolana<br />
I swe ręce oparła o deski podłogi<br />
By dalej się upajać tym uczuciem błogim.<br />
Odwróciła swą głowę już zniecierpliwiona<br />
By zobaczyć nareszcie resztę swego łona<br />
I półkule w symetrii w linii kręgosłupa<br />
na które już od wieków wszyscy mówią d ...a<br />
I złącze co cieśniny ze sobą zespala<br />
Jakże różne krainy choć tak bliskie wiąże<br />
A gdy po nim paluszek powędruje czule<br />
zaraz po całym ciele ciarki wręcz wyzwala<br />
i napięcie wewnętrzne usilnie buduje.<br />
 <br />
Wtem głos poranny ją doleciał gdzieś zza ściany<br />
Na śniadanie Zosieńko! Prosi o to Pani !<br />
Szybciutko więc na nogi Zosia się zerwała<br />
i na wdechu odpowiedź swej cioci wysłała<br />
Zaraz będę kochana ! Tylko się ubiorę!<br />
Jeszcze szybciej w sukienkę poranną wskoczyła<br />
Jak bowiem należało już przy stole była<br />
Lecz jedzenie jakoś jej nie smakowało<br />
Coś tam pogmerała jakby nie tego chciała<br />
i podziękowawszy za posiłek tak zdrowy<br />
powróciła jak zawsze do swojej alkowy.<br />
<br />
Stanąwszy przy oknie wzrok swój w ogród wtopiła<br />
pełen kolorów,kwiecia wszelkiej obfitości<br />
zbierała teraz myśli z wrażeń wyzwolone<br />
unosząc się w świat pragnień dziewczęcej młodości.[/size]<br />
<br />
kwiecień  987<br />
<br />
Ps. To tylko eksperyment , w ramach relaksu<br />
      próbowałem trochę sobie po " Mickiewiczować "]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[erotyk na wylacznosc]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6465.html</link>
			<pubDate>Wed, 05 Apr 2017 01:56:42 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6465.html</guid>
			<description><![CDATA[Oto jest fraszka  by MD 2017 na wylacznosc tego forum<br />
<br />
Znalem ja dzieweczke ze wsi po olsztynem<br />
piekne miala usta i mokra wagine<br />
cycuszki jej jedrne niczym dwie kapusty <br />
lecz mozdzek jej maly taki calkiem pusty <br />
<br />
<br />
oj ma sliczna dziolcho co kochasz kutasy <br />
jestes rozpuszczona ale takie czasy <br />
usteczka masz sprawne <br />
pupcie zawsze chetna<br />
jestes przeciez sliczną<br />
dzierlatka ponetną<br />
<br />
<br />
XD!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Oto jest fraszka  by MD 2017 na wylacznosc tego forum<br />
<br />
Znalem ja dzieweczke ze wsi po olsztynem<br />
piekne miala usta i mokra wagine<br />
cycuszki jej jedrne niczym dwie kapusty <br />
lecz mozdzek jej maly taki calkiem pusty <br />
<br />
<br />
oj ma sliczna dziolcho co kochasz kutasy <br />
jestes rozpuszczona ale takie czasy <br />
usteczka masz sprawne <br />
pupcie zawsze chetna<br />
jestes przeciez sliczną<br />
dzierlatka ponetną<br />
<br />
<br />
XD!]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[1]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6460.html</link>
			<pubDate>Fri, 24 Mar 2017 22:46:10 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6460.html</guid>
			<description><![CDATA[1]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[1]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[a może tak...]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6194.html</link>
			<pubDate>Sun, 27 Nov 2016 17:56:05 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6194.html</guid>
			<description><![CDATA[On bardzo pragnął<br />
Ona mu dała<br />
On więcej nie mógł<br />
Ona wciąż chciała<br />
On uciekł wreszcie<br />
Ona sąsiada<br />
Onym nazwała...<br />
<span style="font-weight: bold;">...czy tak wypada?</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[On bardzo pragnął<br />
Ona mu dała<br />
On więcej nie mógł<br />
Ona wciąż chciała<br />
On uciekł wreszcie<br />
Ona sąsiada<br />
Onym nazwała...<br />
<span style="font-weight: bold;">...czy tak wypada?</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[erotyk]]></title>
			<link>http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6146.html</link>
			<pubDate>Wed, 09 Nov 2016 09:02:46 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">http://dotykiemwiatru.grd.pl/thread-6146.html</guid>
			<description><![CDATA[Pieściłem ją godzinami po długiej szyi<br />
zanim dotarłem do ust<br />
(inaczej chyba wyrazić się nie potrafię)<br />
zabrakło sił aby wycałować zgrabne nogi<br />
i objąć ten cudowny biust<br />
<br />
tylko dlaczego właśnie ja mój Boże drogi<br />
musiałem zakochać się akurat w żyrafie ?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Pieściłem ją godzinami po długiej szyi<br />
zanim dotarłem do ust<br />
(inaczej chyba wyrazić się nie potrafię)<br />
zabrakło sił aby wycałować zgrabne nogi<br />
i objąć ten cudowny biust<br />
<br />
tylko dlaczego właśnie ja mój Boże drogi<br />
musiałem zakochać się akurat w żyrafie ?]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>